.
Załóż konto
EnglishDeutschРусскийFrançaisEspañol中国
 

PureRetro: 35 lat ratowania księżniczek w Dragon’s Lair

Bartłomiej Dramczyk | 20-06-2018 17:30 |

PureRetro: 35 lat ratowania księżniczek w Dragon’s LairDon Bluth, Gary Goldman, John Pomeroy i Rick Dyer odpowiadają za stworzenie jednego z pierwszych przebojów dla automatów do gier, który połączył mechanikę Quick Time Events z filmem animowanym. To Dragon’s Lair - prosta opowieści o rycerzu Dirku Śmiałym, smokach i księżniczce Daphne (o uwodzicielskiej urodzie króliczka z Playboya), którą oczywiście trzeba uratować. Z dzisiejszej perspektywy nie jest to wielkie osiągnięcie: opracować grę złożoną z animacji, przerywanych jedynie koniecznością wciśnięcia odpowiedniego przycisku we właściwym momencie. Jednak dawno, dawno temu Dragons Lair był objawieniem. Automatem do gier, do którego ustawiały się długie kolejki, a gracze chętnie płacili po 50 centów za możliwość odegrania roli dzielnego rycerza (dziś to równowartość dolara i 25 centów). Dzieło zespołu Dona Blutha to kategoria gier, którą dziś można jedynie porównać do Guitar Hero.

Wydaj pięć złotych za możliwość wzięcia udziału w krótkometrażowym, animowanym filmie interaktywnym. W razie klęski, dorzuć jeszcze 5 zł. Tak 35 lat temu zarabiano na Dragon's Lair.

PureRetro: 35 lat ratowania księżniczek w Dragon’s Lair [1]

Gatunek gier wykorzystujących animacje i mechanikę QTE miał jeszcze chwilę sławy w połowie lat 90. - wtedy to przez pewien czas graczy cieszyły gry FMV (Full Motion Video). Współczesnym grom coraz bliżej filmowej narracji, ale 35 lat temu świat cyfrowej rozrywki wyglądał zupełnie inaczej. Zespół animatorów pod kierownictwem Dona Blutha wcześniej pracował dla wytwórni Walta Disneya. Nie powinien więc dziś zaskakiwać fakt, iż fabuła i kreska w animacjach Dragon's Lair jest tak podobna do kreskówek dla dzieci Disneya. Na ekranie automatu do gier z Dragon’s Lair dzieje się jednak znacznie więcej: to zdecydowanie gra dla dojrzałych graczy, którym nie straszny jest zgon bohatera (narysowany na setki sposobów) i trudno oprzeć się seksualności księżniczki Daphne, dla której wzorem były zdjęcia modelek z dawnych edycji Playboya (kolekcjonowanego przez Garry’ego Goldmana).

PureRetro: 35 lat przetykania rur z braćmi Mario i Luigim

PureRetro: 35 lat ratowania księżniczek w Dragon’s Lair [2]

Dziś zarówno stylistyka gry, jak i ówczesny kanon piękna pokrył się już grubą warstwą kurzu, nie oznacza to jednak że gracze zapomnieli o Dragon’s Lair. O losach Dirka The Daringa przypomniał m.in. serial „Stranger Things”, reedycja klasycznego Dragon’s Lair dla PC i konsol do gier oraz kontynuacje (cała saga liczy łącznie cztery tytuły, w tym jeden zrealizowany w 3D), kreskówka oraz zbiórka społecznościowa w serwisie Indiegogo na wydanie filmu opowiadającego na dużym ekranie o losach dzielnego rycerza. Jest jeszcze jedna współczesna wersja, zasługująca na zdobyty w 2015 roku rekord Guinnessa; przyznany za wydanie największej gry na najmniejszy komputer. Chodzi o port Dragon’s Lair opracowany przez Jima Bagleya dla ZX81, komputer wyposażony standardowo w zaledwie 1024 bajty RAM, na którym udało się (z rozszerzeniem pamięci) uruchomić grę zajmującą aż 15 824 610 bajtów. Oczywiście odczytywaną z karty pamięci, za pośrednictwem specjalnego interfejsu. Nikt przy zdrowych zmysłach nie upychałby 15 MB na taśmie magnetofonowej.

PureRetro: ranking 100 najlepszych gier dla Amigi 500 i 600

PureRetro: 35 lat ratowania księżniczek w Dragon’s Lair [4]

To co było absolutnie przełomowe w wydanym 19 czerwca 1983 roku na automatach Dragon’s Lair to nośnik danych – 12-calowy LaserDisc wyprodukowany przez Pioneera. Za sterowanie odtwarzaniem w automacie arcade odpowiadał Zilog Z80. Niestety nie wszystko było idealne, a technologia odczytu danych laserem z nośników optycznych, katowanych dzień w dzień przez graczy bardzo szybko odsłoniła mankamenty nowej technologii - gazowe lasery stosowane w pierwszych modelach czytników miały żywotność szacowaną na 650 godzin. Dopiero kolejna generacja półprzewodnikowych laserów wydłużyła ten czas do około 50 000 godzin. Najczęstsza przyczyną awarii napędów LaserDisców LD-V1000 i PR-7820 montowanych w automatach do gier z Dragon's Lair był jednak nieliniowy sposób odczytu danych, którego wymagała gra. Bardzo często czytnik w mniej niż pół sekundy musiał odnaleźć i wyświetlić kolejną sekwencję wideo, a na to technologia LaserDisc nie była gotowa. I silnik napędu optycznego również - często odmawiał posłuszeństwa w pierwszych automatach Dragon's Lair.

PureRetro: 25 lat Intel Pentium - pierwszego superskalarnego CISC-a

PureRetro: 35 lat ratowania księżniczek w Dragon’s Lair [3]

Złożony z prawie 40 epizodów film animowany zmuszał gracza do podejmowania blisko 200 decyzji. Jeśli ktokolwiek dobrze znał każdy ruch w Dragon’s Lair ukończenie gry zajmowało mu zaledwie 12 minut. Na bazie tej samej elektroniki, wykorzystanej w automatach Dragon’s Lair można było też uruchomić późniejszą grę namalowaną przez zespół Don Blutha – Space Ace. Niewątpliwie Dragon’s Lair stał się w świecie gier powiewem przyszłości i zasłużył na miano pierwszego, interaktywnego filmu animowanego (i to dla dorosłych, bo nie brak w nim krwawych scen). Znakomita oprawa graficzna sprawiła, że gra szybko trafiła na ekrany komputerów i domowych konsol do gier, jeszcze w latach 80. mogli w nią zagrać posiadacze Coleco Adam, Amstrada CPC, C64, ZX Spectrum, Amigi, Atari ST i PC. Istnieją również wydane w latach 90. edycje Dragon’s Lair dla Game Boya, NES-a, Macintosha, SNES-a oraz Segi CD, 3DO, CD-I, Jaguar CD oraz Windows CD/DVD, a także dla stacjonarnych odtwarzaczy DVD. Nie wszystkie z wymienionych konwersji odwzorowywały oryginalną rozgrywkę.

PureRetro: 35 lat IBM XT - 4,77 MHz, 128 KB RAM i 10 MB HDD

PureRetro: 35 lat ratowania księżniczek w Dragon’s Lair [5]

Właściwie każda edycja konsoli PlayStation (poza PSX i Vitą) doczekała się konwersji Dragon’s Laira. Pod koniec 2002 roku Digital Leisure wydało specjalną edycję gry z okazji 20-lecia gry. Zawierała ona również gry Space Ace i Dragon’s Lair II: Time Warp. Ta wersja została uzupełniona także o sceny, które usunięto z finalnej edycji w wersji dla automatów arcade. Pod koniec 2006 roku wydano edycję HD zawierającą zremasterowane animacje i ścieżkę dźwiękową (w oryginale monofoniczną). Od 2007 roku dostępna jest edycja Dragon’s Lair dla stacjonarnych odtwarzaczy Blu-ray, wykorzystująca standard BD-J (Blu-ray Java Disc). Jeśli ktokolwiek chciałby zagrać w oryginalną edycję gry z 1983 roku, warto wypróbować Daphne, emulator automatów arcade z czytnikami LaserDisc http://www.daphne-emu.com, oczywiście trzeba jeszcze zdobyć jakoś oryginalny LaserDisc i czytnik płyt, albo kopie plików z nagraniami wideo. Współcześnie da się też zagrać w pierwszą interaktywną kreskówkę na smartfonach z Androidem i iOS, Xboxie 360, 3DS-ie oraz kupić odrestaurowaną edycję gry w HD w wersji Steam.

PureRetro: Historia Commodore 64, czyli 8-bitowej legendy

PureRetro: 35 lat ratowania księżniczek w Dragon’s Lair [6]

Idea opracowania gry bardziej zbliżonej do filmu niż do zlepków pikseli strzelających punktami do innych pikseli urodziła się w głowie Ricka Dyera, programisty i założyciela Advanced Microcomputer Systems, który nakłonił Cinematronics do opracowania automatów, a studio Dona Blutha do przygotowania animacji. Prace nad klatkami animacji do Dragon's Lair zajęły siedem miesięcy. I choć Rick Dyer nie po raz pierwszy próbował przenieść animacje do gier arcade, to wydany przez Cinematronics automat do gier okazał się wielkim sukcesem.

PureRetro: Najlepsze emulatory Amigi - Przegląd i konfiguracja

PureRetro: 35 lat ratowania księżniczek w Dragon’s Lair [7]

Produkcja pierwszej interaktywnej animacji pochłonęła około 1,3 miliona dolarów. W wielu aspektach była to jednak budżetowa gra, o czym świadczą podłożone przez pracowników głosy bohaterów (nie jest to profesjonalny dubbing, ale Dirk nie był specjalnie gadatliwy; poza chrząknięciami i odgłosami walki i uskoków, rycerz wypowiedział zaledwie dwie kwestie). Na sukces Dragon’s Laira nie trzeba było długo czekać – w ciągu pierwszych 8 miesięcy sprzedaży automaty do gier z rycerzem i księżniczką przyniosły Cinematronics dochody przekraczające 32 milionów dolarów. Do końca czerwca w USA sprzedano 1000 automatów, a zamówienia obejmowały już wtedy 7500 urządzeń. Pojedynczy automat z Dragon’s Lair w momencie swojej premiery kosztował 4300 dolarów. W Europie dystrybucją automatów z grą w wersji PAL (na licencji Cinematronics) zajęło się Atari.

PureRetro: Historia Pegasusa, pirackiej wersji Nintendo NES

PureRetro: 35 lat ratowania księżniczek w Dragon’s Lair [8]

Za możliwość podjęcia się trudnego zadania uratowania Daphne trzeba było zapłacić 50 centów. I choć była to w swoim czasie jedną z najdroższych gier na rynku (większość automatów otwierała świat gier za jedyne 25 centów), przynosiła właścicielom skrzynek z Dragon's Lair średnio 1400 dolarów dochodu tygodniowo, kilka razy więcej niż inne maszyny. Do automatów z Dragon's Lair ustawiały się długie kolejki, a gracze czasami musieli czekać nawet cały dzień, by móc zagrać w animowaną opowieść o dzielnym rycerzu.

PureRetro: Pierwsza polska konsola do gier skończyła 40 lat

PureRetro: 35 lat ratowania księżniczek w Dragon’s Lair [9]

Na fali sukcesu gry, jeszcze w latach 80 planowano opracowanie pełnometrażowego filmu z bohaterami Dragon’s Lair – zachowały się nawet fragmenty scenorysu. Dziś, po 35 latach od premiery gry Dragon’s Lair wiemy, że dzięki zbiórce społecznościowej na Indiegogo ostatecznie jest szansa, że zobaczymy Dirka Śmiałego i jego księżniczkę Daphne na dużym ekranie.

PureRetro: kodowanie Commodore 64 w 280 znakach na Twitterze

Rozgrywka na oryginalnym automacie arcade mogła być prowadzona w jednym z trzech trybów: easy, hard i very hard. Całość sprowadzała się do wyboru albo jednego czterech kierunków ruchu, uderzenia mieczem, albo zastygnięcia w bezruchu. Tryb very hard różnił się tylko detalami w stosunku do trybu hard – niektóre sekwencje ruchów trzeba było wykonać w odwrotnej kolejności, natomiast okienko czasowe w którym należało wykonać operacje było mniejsze.

PureRetro: Grand Theft Auto, czyli 20 lat kradzieży pojazdów

PureRetro: 35 lat ratowania księżniczek w Dragon’s Lair [10]

Dragon’s Lair doczekał się trzech kontynuacji w swojej oryginalnej formie, zręcznościówki w której kluczem do zabawy był film animowany. Powstało też wiele innych gier, czerpiących z popularności Dragon's Lair, choć rozgrywka wyglądała już zupełnie inaczej. Na ówczesnych komputerach, w 1987 roku można było zagrać w Escape from Singe’s Castle, w którym dzielny Dirk powrócił do zamku, by zdobyć nieco złota. W 1991 roku powstaje platformówka Roller Coaster dla ZX Spectrum, która staje się później podstawą dla Dragon’s Lair: The Legend dla Game Boya. Nie ma ona jednak wiele wspólnego z pierwowzorem.

PureRetro: Amiga 1200 skończyła 25 lat! Przypominamy jej historię

PureRetro: 35 lat ratowania księżniczek w Dragon’s Lair [11]

Na prawdziwą kontynuację Dragon’s Laira trzeba było czekać aż do wydania Dragon’s Lair II: Time Warp na LaserDiscu. Tym razem Dirk zmagał się z czasem i skakał pomiędzy epokami, by jeszcze raz uratować Daphne (będącą tym razem jego szczęśliwą małżonką, z którą Dirk spłodził grono dzieci). W The Curse of Mordred, trzeciej części sagi Dragon's Lair można było już zagrać na PC, Amidze i Atari ST w 1992 roku. Tym razem Dirk zmagał się z uciążliwą czarownicą Mordread, siostrą Mordroca. Nie trudno odgadnąć, że i tym razem Dirk Śmiały ratował Daphne.

PureRetro: minęło 25 lat od premiery pierwszego smartfona

PureRetro: 35 lat ratowania księżniczek w Dragon’s Lair [15]

Ostatnia cześć przygód Dirka to Dragon's Lair 3D: Return to the Lair wydany w 2002 roku (PlayStation 2, Xbox, GameCube, Windows). Ponownie mogliśmy wkroczyć do zamku Mordroca, by walczyć o Daphne ze smokiem. Czwarta część Dragon's Lair powróciła więc do oryginalnej fabuły, ale po raz pierwszy zobaczyliśmy grę zrealizowaną w grafice 3D, nie w postaci animacji.

PureRetro: upłynęło 46 lat od premiery procesora Intel 4004

PureRetro: 35 lat ratowania księżniczek w Dragon’s Lair [13]

Współcześnie oryginalny Dragon's Lair wydaje się być grą krótka, przestarzałą, tworem z odległej przeszłości. W momencie premiery wywołał szok kulturowy, umożliwiając zagranie roli głównego bohatera w pełnokrwistym, ręcznie animowanym animowanym. Ciekawostką pozostałą po pierwszych próbach połączenia świata animacji i gier wideo jest projekt konsoli Halycon z 1985 roku, opracowanej przez Ricka Dyera. Dobrze sie domyślacie - to domowe urządzenie z czytnikiem płyt LaserDisc, oferujące filmową jakość rozgrywki na każdym domowym telewizorze. Cena Halycona, ustalona na 2500 dolarów (dziś to prawie 5 850 dolarów) oraz brak gier (wydano zaledwie dwa tytuły: Thayer's Quest oraz NFL Football LA Riders vs SD Chargers) zabiły juz na starcie ten zaskakujący wynalazek.

PureRetro: 34 lata temu Bill Gates pokazał światu Windows 1.0

Co było tak ciekawego w Halyconie? Do sterowania konsolą wykorzystywano polecenia głosowe, a maszyna odpowiadała przez syntezator mowy. Nie było to rozwiązanie działające precyzyjnie, co okazało się ostatnim gwoździem do trumny Halycona. Warto zaznaczyć, że kilka miesięcy później swoją premierę miała Amiga, w której planach konstrukcyjnych pierwotnie również uwzględniano interfejs do LaserDisców. Dziś wiemy już, że świat raz na zawsze zapomniał o LaserDiscach i Halyconie. Upłynęły jednak jeszcze trzy dekady, zanim rozmowy z asystentami AI stały się możliwe. A Dragon's Lair? Cóż, wszystko wskazuje na to, że Dirk żyje sobie szczęśliwie z Daphne i gromadką dzieci, dzierżąc zaszczytne miano bohatera gry, która wyprzedziła epokę.

PureRetro: ZX Spectrum i emulatory, które same przechodzą gry

PureRetro: 35 lat ratowania księżniczek w Dragon’s Lair [12]

Twoja ocena publikacji:
13
Liczba komentarzy: 4

Komentarze:

x Wydawca serwisu PurePC.pl informuje, że na swoich stronach www stosuje pliki cookies (tzw. ciasteczka). Kliknij zgadzam się, aby ta informacja nie pojawiała się więcej. Kliknij polityka cookies, aby dowiedzieć się więcej, w tym jak zarządzać plikami cookies za pośrednictwem swojej przeglądarki.