Zgłoś błąd

X

Zanim wyślesz zgłoszenie, upewnij się że przyczyną problemów nie jest dodatek blokujący reklamy.

Typ zgłoszenia
Treść zgłoszenia
Twój email (opcjonalnie)
Nie wypełniaj tego pola
.
Załóż konto
EnglishDeutschРусскийFrançaisEspañol中国

Sniper: Ghost Warrior - Snajper z Polskim rodowodem

Sebastian Oktaba | 04-07-2010 21:57 |

Życie obozowicza

Patrzenie na Sniper: Ghost Warrior wyłącznie przez pryzmat pełnokrwistej symulacji, to pomysł równie chybiony, jak odpalanie papierosa od silnika startującego odrzutowca, ale częściowo uzasadniony. Świadczą o tym między innymi akcenty typowe dla produkcji przynajmniej udających coś więcej, niżeli zwykłą strzelaninę i odżegnujące się od tradycji typowo Doom'owych. Twórcy deklarowali jednak, że Sniper trafi zarówno w gusta osób preferujących skrytobójstwo, jak i zupełnie przeciętnych graczy... stąd pewna niekonsekwencja. Pomijając już kwestię pozycji w jakiej oddajemy strzał, istotne są także czynniki zewnętrzne wpływające na tor lotu pocisku. Pierwszy to puls bohatera - im szybszy, tym trudniej precyzyjnie namierzyć cel. Natomiast drugim jest siła wiatru, na którą również trzeba wziąć poprawkę zanim kula popędzi w kierunku ofiary. Trafienie w cokolwiek wymaga więc dokładności, ale przewidziano pewne pomoce dla osób zdecydowanie mniej cierpliwych. Podświetlenie sylwetek wrogów bardzo ułatwia namierzanie, nawet przy minimalnej widoczności i drżących rękach, co jest ukłonem w stronę causali. Podobną funkcję spełnia indykator miejsca trafienia czyli mała czerwona kropka, pokazująca gdzie poślemy ołowianą „pestkę”. Obydwa wspomagacze nie są dostępne na najwyższym poziomie trudności, choć nadal można z powodzeniem używać spowolnienia czasu (Tryb Koncentracji). Wisienką na torcie są spektakularne head-shoty oglądane z bliska dzięki Bullet-Cam. Ogółem, Sniper jako „dystansowy” shooter został nieźle przemyślany... do pewnego stopnia, rzecz jasna.

Sprawy zaczynają przybierać wybitnie nieciekawy obrót, gdy wskakujemy w fatałaszki typowego komandosa z M16 lub próbujemy przechodzić misje na własny sposób. Ghost Warrior zdradza wtedy swoje prawdziwe oblicze, pełne mniej lub bardziej irytujących błędów oraz niedociągnięć. Przeciwnicy oprócz nadzwyczajnej spostrzegawczości i nieziemskiej celności, zaskakują także zacinaniem w teksturach czy niezapowiedzianym respawnem. Strzelanie z karabinów automatycznych jest bezbarwne, zaś Sniper jako zwykła „sieczka” traci urok i specyficzny klimat. Można wtedy dojść do wniosku, że mamy przed oczyma kolejną budżetowa produkcję City Interactive pokroju Wolfschanze czy Terrorist Takedown. Zastanawia również brak lornetki w podstawowym wyposażeniu bohatera, która wydawałaby się niezbędnym gadżetem podczas wypadów terenowych. Poza tym, zadania sprawiają wrażenie niespójnych jakby zapomniano, że pomiędzy poszczególnymi wątkami przydałoby się wyjaśnienie co, jak i dlaczego. Ponarzekać muszę również na zastraszającą ilość żenujących literówek w polskiej instrukcji („klawuszy”etc.), składanej chyba na kolanie dzień przed premierą. Raz spowolnienie czasu opisywane jest jako „Tryb Focus”, aby za chwilę zostać „Trybem Koncentracji”, że już z przyzwoitości o błędach typu „miny przeciw piechotne” nie wspomnę. Dzięki Bogu, ekipa odpowiedzialna za polską lokalizację Sniper: Ghost Warrior sumiennie odrobiła pracę domową. Dialogi czyta się naprawdę przyjemnie, użyte słownictwo jest akuratne i nie zanotowałem żadnych większych potknięć. Wprawdzie do poziomu Battlefield: Bad Company 2 trochę brakuje, ale w porównaniu z Modern Warefare 2 jest znacznie lepiej.

Ponieważ powoli zbliżamy się do końca niniejszej recenzji, koniecznie trzeba zobaczyć co oferuje moduł multiplayer Sniper: Ghost Warrior. Wszak obecnie prawidłowo zaplanowana rozgrywka wieloosobowa jest szalenie ważna, szczególnie w gatunku FPS, czego dowodzą serie Battlefield i Call of Duty. Wydawałoby się, że wystarczy wykorzystać kilka sprawdzonych „chwytów” i gotowe... Przynajmniej teoretycznie, ale Ghost Warrior zawodzi tutaj na całej linii. Chociaż twórcy przygotowali cztery klasy postaci (dwie się powtarzają!), to różnice między nimi są marginalne i ograniczają się do rodzaju posiadanej giwery (tylko karabiny snajperskie), ilości życia oraz szybkości poruszania. Zresztą, kogokolwiek nie wybierzemy zabawa wygląda niemal identycznie. Gdzie możliwość rozwoju profilu? Gdzie jakiekolwiek ulepszenia broni? Gdzie umiejętności przydatne przy eliminowaniu przeciwników? Odpowiedź jest jedna - niczego takiego nie znajdziemy. Cóż, moduł multiplayer jest goły niczym święty turecki i jednocześnie biedny jak mysz kościelna. Programiści przygotowali „aż” trzy tryby (w tym odkrywcze Deathmatch i Team Deathmatch) oraz pięć średnio dopracowanych map. Prosimy o owacje na stojąco!

0
Zgłoś błąd
Sebastian Oktaba
Liczba komentarzy: 3

Komentarze:

x Wydawca serwisu PurePC.pl informuje, że na swoich stronach www stosuje pliki cookies (tzw. ciasteczka). Kliknij zgadzam się, aby ta informacja nie pojawiała się więcej. Kliknij polityka cookies, aby dowiedzieć się więcej, w tym jak zarządzać plikami cookies za pośrednictwem swojej przeglądarki.