.
Załóż konto
EnglishDeutschРусскийFrançaisEspañol中国

Recenzja NecroVision - Niezbyt wesoła komedia frontowa

Sebastian Oktaba | 24-03-2009 21:31 |

Grudzień, pamiętnego 1916 roku. Wielka Wojna wkracza w swój najmroczniejszy okres. Siły Ententy i Mocarstw Centralnych są wyczerpane trwającą nieustannie masakrą. Nikt już nie liczy na ujście z życiem. Większość pogodziła się zmyślą o nieuniknionej śmierci. W jednej tylko bitwie na brzegach Sommy porzucono ponad milion trupów. Podziurawionych nabojami, zatrutych gazem, rozerwanych szrapnelami, zadźganymi w walce wręcz. Zgnilizna, szczury, odór i krew są wszędzie, gdzie tylko spojrzeć. Martwą ziemię pochłaniają toksyczne opary oraz płomienie. Setki eksplodujących pocisków artyleryjskich przysłania niebo i słońce fontannami ziemi. Potężne echo toczonej walki niesie się w każdym kierunku. Wkrótce mało komu starczy odwagi, żeby się tu zbliżyć. To jednak nie jedyny powód, dlaczego niektórzy nazywają tę część Francji „ziemią niczyją” ... Nawet Niemcy wycofują się z wcześniejszych pozycji, rozpaczliwie szukając drogi ucieczki, choćby wiodła pod lufy naszych karabinów. Co takiego sprawiło, że wolą zginąć od kul niż zostać w okopach?

Autor: Sebastian „Caleb” Oktaba

Simon Bunker, amerykański żołnierz służący pod brytyjską flagą, poznał już uroki, jakie zapewnia wojna. Jego oddział został zagazowany, a pierwszym sprzymierzeńcem którego spotkał po odzyskaniu przytomności, był czystej krwi schizofrenik i szajbus. Jak się rychło okazuje, to nie wojna sama w sobie i walczący po przeciwnych stronach ludzie są największym zagrożeniem. Niemieccy naukowcy odkryli bowiem tajemnicze przejście do innego wymiaru, gdzieś w okopach pod Sommą. Badaniom przewodniczył her Zimmerman, w którego chorym umyśle szybko zrodził się diaboliczny plan. Poznanie tajników nekromancji było spełnieniem jego ambicji, a możliwość stworzenia armii nieumarłych zdolnej zetrzeć z powierzchni ziemi każdego wroga, wzięła górę nad zdrowym rozsądkiem. Ów jegomość odkrył także, iż od wieków toczy się zażarta wojna pomiędzy rasą wampirów i demonów. Co najdziwniejsze, to właśnie dzieci nocy pełnią tutaj rolę strażników ludzkości! Czy kieruje nimi wyłącznie obawa, że słudzy otchłani mogliby pozbawić ich świeżego pożywienia? Odpowiedź wcale nie musi być oczywista. Wielka Wojna nie sprzyjała utrzymaniu granic pomiędzy naszym światem, a chaosem. Korzystając z okazji, część sił zła zaczęła przenikać do znanej nam rzeczywistości. Simon, choć początkowo zszokowany tym co się dzieje, szybko postanawia samemu przedrzeć się przez umocnienia i sprawdzić, co takiego kryją tunele pod Sommą ... Wtedy już nic nie będzie takie jak dawniej ... Ale czy kiedykolwiek było?

Fabuła jak na przedstawiciela gatunku Fps, zapowiada się całkiem nieźle. Nie brakuje tajemnic, mrocznej aury i dziwnych okoliczności przyrody. Pomimo sporego tłoku, bo przecież mamy zombie, wampiry, Niemców i Bóg wie co jeszcze, scenarzystom udało się zgrabnie połączyć większość wątków. Historyjka zabarwiona pierwiastkiem Return to Castle Wolfenstein i doprawiona szczyptą Painkillera, faktycznie wyróżnia się na tle konkurencji. Również czas oraz miejsce wybrano nad wyraz trafnie. Druga Wojna Światowa, nie dość że jest już wyeksploatowana niemal do cna, to przecież w tym roku spodziewamy powrotu Johna Blazkovitz'a. Za produkcję opisywanego tytułu odpowiada studio The Farm 51, czyli nasi rodacy. NecroVision jest więc kolejnym po Mortyrze, Painkillerze i Call of Juarez shooterem, mającym pokazać, że Polacy nie gęsi i swoje gry mają. Chłopaki zarzekali się, iż tchną trochę świeżości w skostniały półświatek Fps, gdzie gracze odliczają dni do premiery kolejnego Call of Duty. Sprawa niełatwa, niemniej trzeba przyznać, że NecroVision ma kilka asów w rękawie. Wielokrotnie spotkałem się natomiast z głosami, że oto pojawił się nieoficjalny następca Painkillera, niestety nie dorównujący klasą oryginałowi. Cóż, nie jest to do końca zgodne z prawdą, chociaż dzieło The Farm 51 korzysta z tej samej technologii co gra People Can Fly. Nie sposób zaprzeczyć, że NecroVision dzieli z Painkillerem pewne cechy, ale przecież na dobrą sprawę wszystkie Fps są do siebie podobne, prawda? Wszak zawsze trzeba eksterminować wrogie jednostki i wypełniać zadania. Drobne zmiany w koncepcji są mile widziane, ale rewolucja nam raczej nie grozi.

Twoja ocena publikacji:
0
Sebastian Oktaba
Liczba komentarzy: 0
Ten wpis nie ma jeszcze komentarzy. Zaloguj się i napisz pierwszy komentarz.
x Wydawca serwisu PurePC.pl informuje, że na swoich stronach www stosuje pliki cookies (tzw. ciasteczka). Kliknij zgadzam się, aby ta informacja nie pojawiała się więcej. Kliknij polityka cookies, aby dowiedzieć się więcej, w tym jak zarządzać plikami cookies za pośrednictwem swojej przeglądarki.