.
Załóż konto
EnglishDeutschРусскийFrançaisEspañol中国

Recenzja F.3.A.R. - Krew, sieczka, mechy i inne uciechy

Sebastian Oktaba | 12-07-2011 13:58 |

Jest kilka uniwersalnych życiowych prawd, których zasadności nie powinno się kwestionować pod absolutnie żadnym pozorem. Pierwsza: opętane kobiety stanowią poważne zagrożenie i zarzewie dalszych problemów. Druga: strach ma wielkie oczy - zwłaszcza w ciemnościach. Trzecia: precyzja jest ważniejsza od szybkości, zaś więzy krwi od służbowych obowiązków. Jeśli połączymy tych kilka czynników i dodatkowo wymieszamy z hektolitrami rubinowej posoki, powinien wyjść nam... F.3.A.R, czyli trzecia odsłona popularnej serii strzelanin. Pierwsza część przez niektórych złośliwie nazywana „biurowym” shooterem, sześć lat temu szturmem zdobyła serca graczy i weszła do kanonu gatunku. Sequel został przyjęty znacznie chłodniej, ale suma summarum okazał zupełnie przyzwoitym tytułem, choć zdecydowanie innym niż głośny oryginał. W jakim kierunku podążyli twórcy „trójki” - wrócili do korzeni czy może kontynuują idee zapoczątkowane w Project Origin? Otóż F.3.A.R to swego rodzaju kompromis, początkowo niezbyt przekonywujący lecz z czasem wyraźnie nabierający rumieńców...

Autor: Caleb - Sebastian Oktaba

Nasamprzód warto zaznaczyć, że trzeci F.E.A.R. powstawał przy aktywnym współudziale Johna Carpentera oraz Stevena Nilesa - hollywoodzkich speców od filmów grozy. O ile dokonania drugiego z wymienionych panów można spokojnie objąć całunem milczenia, tak pierwsze nazwisko fanom horrorów i science-fiction powinno być doskonale znane. Wszak Carpenter odpowiada za takie klasyki jak The Thing, In The Mouth of Madness, The Fog, Christine czy Escape from New York i Big Trouble in Little China. Jasna cholera... przecież wychowałem się właśnie na takich produkcjach! Obejrzałem chyba wszystkie dzieła Carpentera i większość z nich uznaję za wyśmienite. Przyznam zatem uczciwie, że bardzo entuzjastycznie przyjąłem tę wiadomość i zasiadając do F.3.A.R. miałem nadzieję na niebanalny scenariusz, okraszony ciekawym klimatem... Niestety, czekało mnie ogromne rozczarowanie...

Alma ponownie rozrabia, sprowadzając na świat coraz to większe kataklizmy oraz nieszczęścia. Jednak ekscesy niesfornej dziewuchy mają teraz głębsze uzasadnienie, bowiem główny szwarccharakter jest w błogosławionym stanie... Chociaż to określenie niezbyt pasuje do potwora, ale jednocześnie matki w postaci Almy. Historia zapoczątkowana w F.E.A.R. i rozwijana sukcesywnie w F.E.A.R. 2: Project Origin, znajduje swój dalszy ciąg w F.3.A.R. Rodzeństwa z niecierpliwością wyczekuje Paxton Fettel - niebezpieczny renegat, którego ukatrupiliśmy w pierwszej części. Jednak pierwszoplanowym bohaterem „trójki” został Point Man, brat Fettela i zarazem jego zabójca... Żeby było zabawniej, nadarzy się okazja zagrania obydwoma gagatkami czy nawet kooperacji, niemniej ostatecznie interesy braci niekoniecznie muszą się pokrywać... Hmm... rodzinne koneksje w F.3.A.R. zdają się zataczać szerokie kręgi (Fettel nota bene nie żyje ;]), natomiast cała opowieść powoli połyka własny ogon. Cóż, przynajmniej nie musimy znowu dzielnym żołnierzem USA walczyć o prawo i sprawiedliwość, racja?

O ile udział Johna Carpentera w pracach nad trzecim F.E.A.R., nawet z mizernym skutkiem, to bezsprzecznie informacja bardzo budująca, tak przekazanie projektu w ręce Day:1:Studios już niekoniecznie. Autorzy beznadziejnego Fracture i MechAssault 2: Lone Wolf, dotychczas pozytywnie zasłynęli tylko konwersją F.E.A.R.: First Encounter Assault Recon na konsole Xbox 360 i PlayStation 3. Dlaczego Monolith zostało odsunięte lub zrezygnowało z F.3.A.R. - tego nie potrafię wyjaśnić podpierając się faktami. Twórcy Shogo: Mobile Armor Division, Bloood II: The Chosen, Aliens vs. Predator 2, Condemned: Criminal Origins oraz oczywiście dwóch pierwszych odsłon F.E.A.R., to przecież jedni z najlepszych specjalistów od klimatycznych shooterów. Wielka szkoda... ale jest cień nadziei, że gdzieś w czeluściach studia powstają Blood III lub No One Lives Forever II. Wracając do tematu, to F.3.A.R. prezentuje nierówny poziom - początkowo nie zachwyca, aby wraz z rozwojem wydarzeń wciągnąć w wir szaleńczej walki...

Twoja ocena publikacji:
0
Sebastian Oktaba
Liczba komentarzy: 1

Komentarze:

x Wydawca serwisu PurePC.pl informuje, że na swoich stronach www stosuje pliki cookies (tzw. ciasteczka). Kliknij zgadzam się, aby ta informacja nie pojawiała się więcej. Kliknij polityka cookies, aby dowiedzieć się więcej, w tym jak zarządzać plikami cookies za pośrednictwem swojej przeglądarki.