Zgłoś błąd
X
Zanim wyślesz zgłoszenie, upewnij się że przyczyną problemów nie jest dodatek blokujący reklamy.
Błędy w spisie treści artykułu zgłaszaj jako "błąd w TREŚCI".
Typ zgłoszenia
Treść zgłoszenia
Twój email (opcjonalnie)
Nie wypełniaj tego pola
.
Załóż konto
EnglishDeutschРусскийFrançaisEspañol中国

Growe hity i shity 2020 okiem redakcji PurePC. Co zaskoczyło, co zniesmaczyło, a na co ostrzymy sobie zęby w 2021 roku?

Ewelina Stój | 08-01-2021 08:30 |

Growe hity i shity 2020 okiem redakcji PurePC. Co zaskoczyło, co zniesmaczyło, a na co ostrzymy sobie zęby w 2021 roku?W zalewie wielu obowiązków, czy to zawodowych czy prywatnych, niewielu ludzi ma wystarczająco dużo czasu, by oddać się hobby, jakim jest granie. Nawet w redakcyjnych zastępach PurePC nie wszyscy jesteśmy tak zapalonymi graczami, jak byśmy chcieli. Redakcyjny kolega Kamil skwitował na przykład swoje giercowanie jako odpalenie od wielkiego święta Heroes of Might & Magic III, zaś jako swe oczekiwania względem nadchodzącego roku zamarzył, aby (cytuję) Ubisoft ruszył pupę i przeportował dodatki H3 na Steam. Przy czym kolega Kamil nie użył słowa "pupa". Kamil dostał naganę i zalecenie, że ma 12 miesięcy na dokształcenie się z gamingu nowożytnego i mamy nadzieję, że za rok wystąpi w tej serii już pełnoprawnie, a nie jako lanie wody we wstępie, bo wstęp przeca musi być ;)

Odważę się zauważyć, że miniony rok przyniósł nam zatrzęsienie ciekawych produkcji growych na różne platformy. Czy przyszły będzie tak samo udany? Co podobało nam się w 2020 i czego wyczekujemy po 2021? 

Growe hity i shity 2020 okiem redakcji PurePC. Co zaskoczyło, co zniesmaczyło, a na co ostrzymy sobie zęby w 2021 roku? [1]

Growe hity roku 2020 zdaniem redakcji PurePC

Bartosz Woldański - Cyberpunk 2077

Nie, nie dlatego, że Cyberpunk 2077 okazał się AŻ TAK dobry. Bo nie okazał się. Minione dwanaście miesięcy nie były zbyt udane i żadna gra nie wprawiła mnie w zachwyt. Na Cyberpunka 2077 czekałem od 2012 roku, czyli od momentu, gdy został oficjalnie zapowiedziany przez studio CD Projekt RED, ale oczekiwania miałem wobec niego stonowane. Gatunek cyberpunku nie jest przesadnie eksploatowany w grach wideo, a ostatni Deux Ex, Mankind Divided, rozczarował mnie i seria została niestety wstrzymana przez firmę Square Enix. Cyberpunk 2077 miał mi wypełnić tę lukę, bo kreowany był w dużej mierze na Deux Eksa na sterydach, czym (tylko po części) się okazał. Od dawna także wyczekiwałem gry, w której mógłbym poczuć się jak Hiro, bohater „Śnieżycy” („Zamieci”) Neala Stephensona. I udało się poczuć tak jak podczas czytania jego przygód. Cyberpunk 2077 dostarczył mi najwięcej wrażeń ze wszystkich ogranych w 2020 roku gier, a zwiedzanie Night City (zwłaszcza nocą, gdy miasto przyszłości rozświetla blask neonów) to była czysta przyjemność (nie przeszkodziły w czerpaniu tej przyjemności nawet liczne błędy, które nieszczególnie mi doskwierały). Fabuła, postacie i dialogi zachowały poziom, do jakiego przyzwyczaiły mnie gry RED-ów, nawet systemy strzelania i jazdy przypadły mi do gustu bardziej, niż się spodziewałem, ale droga do ukończenia Cyberpunka 2077 nie była usłana tylko różami, oj nie… 

Cyberpunk 2077 - Wnikliwa recenzja. Zaglądamy Samurajowi pod kimono, a tam... Sinusoida wzlotów i upadków. Których więcej?

Growe hity i shity 2020 okiem redakcji PurePC. Co zaskoczyło, co zniesmaczyło, a na co ostrzymy sobie zęby w 2021 roku? [2]

Damian Marusiak - The Last of Us: Part II i Ghost of Tsushima

W przypadku największego hitu growego 2020 roku, miałem dylemat pomiędzy dwiema produkcjami. Ostatecznie zdecydowałem się na wybór obu tych gier, gdyż każda z nich urzekła mnie na inny sposób. Pierwszy tytuł to The Last of Us: Part II. Nie jest to pod żadnym względem rewolucyjna gra - mechaniki rozgrywki są podobne co w pierwszej części. Jednocześnie jednak gra zachwyciła mnie projektem lokacji, ogólną oprawą audio-wizualną pokazującą, co można wykrzesać ze starej konsoli PlayStation 4. Pół roku później podtrzymuję swoją opinię dotyczącą warstwy fabularnej, w istotny sposób przekraczającej to co bardzo często otrzymujemy w grach wideo. Czy jest satysfakcjonująca? Zdecydowanie nie. Jest ciężka, niejednoznaczna, ale jednocześnie sprawiająca, że w głowie toczy się walka różnych postaw. Dlaczego zdecydowano się na taki krok fabularny, a nie inny? Czy Ellie jest faktycznie tą dobrą bohaterką, a Abby tą złą do szpiku kości? Oczywiście, nie wszystkie decyzje spodobały mi się, pewne wątki można było rozwiązać inaczej, wówczas jednak gra mogłaby nie być w stanie dostarczyć takiego ładunku emocjonalnego, jaki dostarczyła przy zaprezentowanej fabule. Mało która gra tak na mnie zadziałała i z tego względu nadal uważam ją za jeden z najlepszych tytułów ubiegłego roku. Druga gra to Ghost of Tsushima. Tutaj jednak oczarowano mnie nie fabułą (jest całkiem ciekawa, w intrygujący sposób przedstawiająca przemianę Samuraja w Ducha), ale to wykreowany świat mnie zachwycił. Twórcy bardzo rzadko korzystają z tematyki Feudalnej Japonii. Tutaj przede wszystkim potraktowano japońską kulturę z ogromnym szacunkiem. Ghost of Tsushima, choć nie oferuje mnóstwa zawartości, ma wyjątkowo atrakcyjny i bogaty świat, który dosłownie pęka w szwach odnośnie japońskiej kultury i wierzeń. Na każdym kroku zaskakiwało mnie, jak wiernie przedstawiono wszelkie, japońskie elementy kulturoznawcze. Nie jest także przypadkiem, że gra bardzo mocno wpłynęła na zainteresowanie prawdziwą wyspą Cuszimą. Widać, że w ten tytuł włożono mnóstwo serca, co na dzisiejszym rynku gier wideo jest coraz rzadziej spotykane.

Recenzja The Last of Us: Part II - Arcydzieło na miarę PlayStation 4

Growe hity i shity 2020 okiem redakcji PurePC. Co zaskoczyło, co zniesmaczyło, a na co ostrzymy sobie zęby w 2021 roku? [3]

Piotr Piwowarczyk - DiRT 5

Już od kilku ładnych lat skutecznie unikam nowych gier. Nigdy nie złożyłem żadnego pre-ordera, chyba nawet nigdy też nie kupiłem gry na premierę. Tak się składa, że zawsze mam sporo zaległości - na ten moment mam na dysku kilka pozycji kupionych po promocyjnych cenach, a w perspektywie na ten rok mam zakup nowej konsoli, na której zapewne w pierwszej kolejności ogram największe hity ubiegłej generacji... Cóż, pozostaje mi zatem wyróżnić tytuł, który akurat recenzowałem w zeszłym roku. To DiRT 5, czyli ostatnia ścigałka od Mistrzów Kodu, która zaskoczyła mnie jak mało która gra w ostatnim czasie. Nie spodziewałem się po niej niczego, a otrzymałem najfajniejszego DiRT-a w historii, który nie tylko oferuje fajny model jazdy i nieskrępowany tryb kariery, ale także robi wrażenie dobrze zaprojektowanymi trasami i efektami specjalnymi, a przy okazji rozprawia się z odwiecznymi bolączkami serii.

Recenzja DiRT 5: szalenie przyjemna kąpiel w błocie, deszczu i śniegu

Growe hity i shity 2020 okiem redakcji PurePC. Co zaskoczyło, co zniesmaczyło, a na co ostrzymy sobie zęby w 2021 roku? [4]

Przemysław Banasiak - Age of Empires III: Definitive Edition

Szczerze powiedziawszy nie bardzo lubię określać coś jako „najgorsze” czy „najlepsze”. Po pierwsze to zawsze mocno subiektywne, po drugie człowiek nie jest z gumy i wszystkiego fizycznie nie da się ograć. Jeśli jednak miałbym wybierać grę, która najlepiej zapisała mi się w pamięci w 2020 roku byłoby to chyba Age of Empires III: Definitive Edition. Tytuł co prawda „stary” bo z 2005 roku, ale porządnie odświeżony. Mimo iż grafika i interfejs gry dostosowane zostały do dzisiejszych standardów, to sama mechanika pozostała bez większych zmian. Tym samym ku swojemu zaskoczeniu wciągnąłem się w tego klasyka na nowo, odpalając AoE III „tylko na chwilę” i orientując się kilka dobrych godzin później, w środku nocy, ile rzeczy miałem jeszcze dzisiaj do zrobienia. W między czasie bawiąc się dużo lepiej niż w nowszych, droższych i głośniejszych produkcjach.

Age of Empires III: Definitive Edition - Solidnie odświeżony klasyk RTS

Growe hity i shity 2020 okiem redakcji PurePC. Co zaskoczyło, co zniesmaczyło, a na co ostrzymy sobie zęby w 2021 roku? [5]

Sebastian Oktaba - Half Life: Alyx

Horizon Zero Dawn, Star Wars: Squadrons, Watch Dogs: Legion czy Assassin's Creed: Valhalla, Call of Duty: Black Ops Cold War, DOOM Eternal, Resident Evil 3. Większość 2020 roku poświęciłem jednak na testowanie wydajności, aniżeli hobbystyczne przechodzenie gier komputerowych, jednak zdążyłem zaliczyć kilka ważniejszych produkcji. Całkiem nieźle wspominam DOOM Eternal, chociaż hardcorowa mechanika rozgrywki sprawiła, że początkowo miałem problem z opanowaniem demon slayera. Ostatecznie odkurzyłem skilla wyrobionego w czasach Quake III, Painkiller, Unreal Tournament 99 i przypomniałem sobie z której strony jest lufa, natomiast mogę jednoznacznie podkreślić - to (nie) jest gra dla starych ludzi! Bardzo ciekawym doświadczeniem było również przejście Half Life: Alyx, tytułu dedykowanego goglom VR, zapewniającym niesamowite wrażenia oraz immersję. Błędnik do dzisiaj wypomina mi tamte godziny, niemniej w kategorii „gra 2020 roku” wskazałabym właśnie produkcję Vavle, bowiem przeniosła rozgrywkę na zupełnie inny poziom. Stan techniczny Cyberpunk 2077 plus pozostałe kontrowersje związane z finalnym produktem, tytułu polaków nie pozwalają nobilitować, nawet pomimo ogromnej skali projektu i bardzo ciekawej formuły. Niemniej jednak spędziłem w Night City kilkadziesiąt godzin, bawiłem się przyzwoicie i wracam tam regularnie. 

Test i recenzja Half Life: Alyx - Najlepsza gra VR, ale nie dla każdego

Growe hity i shity 2020 okiem redakcji PurePC. Co zaskoczyło, co zniesmaczyło, a na co ostrzymy sobie zęby w 2021 roku? [6]

Ewelina Stój - Assassin's Creed: Valhalla

Niestety rok 2020 był rokiem wypełnionym po brzegi we wszelakie obowiązki, stąd na gaming zostało mi niewiele czasu ponad to, co opiewało gaming zawodowy, a więc granie pod recenzje. Z tego też powodu nie mogę pochwalić się przejściem zbyt wielu produkcji ponad te, w które grałam właśnie pod recenzję. Pozostałe, grane dla własnego "funu" okazały się być najczęściej rozczarowaniem (o tym piszę już na następnej stronie). Dlatego też tutaj mogę skupić się tylko na w miarę najlepszych grach AAA i wyceluję w Assassin's Creed: Valhallę, choć nie powiem, aby gra urzekła mnie znów jakoś szalenie. Ot typowy, ubisoftowski twór, w którym poprawiono wiele upierdliwych rzeczy z części poprzednich, wrzucono całkiem ciekawą fabułę, równie zapadające w pamięć postaci, a wszystko to uraczono niesamowicie dobrym soundtrackiem, do którego wciąż wracam. W ostatecznym rozrachunku, to do tej gry w tym roku ciągnęło mnie najbardziej. Zaraz później wymieniłabym Cyberpunka 2077, niemniej jak pisałam w swojej recenzji, w grze jest tak samo wiele plusów jak i minusów, więc w moim mniemaniu, produkcja nie zasługuje na tytuł hitu - kuleje mianowicie na wielu płaszczyznach takich jak gunplay, sterowanie pojazdami czy "toporność" miasta, które wraz z wieloma bugami skutecznie uprzykrzają zabawę. 

Recenzja Assassin's Creed: Valhalla - Wikiński, przyczajony tasiemiec

Growe hity i shity 2020 okiem redakcji PurePC. Co zaskoczyło, co zniesmaczyło, a na co ostrzymy sobie zęby w 2021 roku? [7]

Bądź na bieżąco - obserwuj PurePC.pl na Google News.
Zgłoś błąd
Liczba komentarzy: 52

Komentarze:

x Wydawca serwisu PurePC.pl informuje, że na swoich stronach www stosuje pliki cookies (tzw. ciasteczka). Kliknij zgadzam się, aby ta informacja nie pojawiała się więcej. Kliknij polityka cookies, aby dowiedzieć się więcej, w tym jak zarządzać plikami cookies za pośrednictwem swojej przeglądarki.