Zgłoś błąd
X
Zanim wyślesz zgłoszenie, upewnij się że przyczyną problemów nie jest dodatek blokujący reklamy.
Błędy w spisie treści artykułu zgłaszaj jako "błąd w TREŚCI".
Typ zgłoszenia
Treść zgłoszenia
Twój email (opcjonalnie)
Nie wypełniaj tego pola
Załóż konto
EnglishDeutschукраїнськийFrançaisEspañol中国

Historia aplikacji I Am Rich, czyli jak sprzedać bezwartościowy kod w luksusowej cenie i zostać legendą Internetu

Piotr Piwowarczyk | 23-05-2026 12:00 |

Historia aplikacji I Am Rich, czyli jak sprzedać bezwartościowy kod w luksusowej cenie i zostać legendą InternetuLudzie od zawsze szukali sposobu, żeby pokazać innym, gdzie stoją w hierarchii. Kiedyś chwalili się koniem, herbem czy posiadaną ziemią, ale z biegiem czasu zaczęło się to trochę zmieniać - dziś w grę wchodzą już np. samochody, zegarki czy nawet miejsca przy odpowiednich stolikach. Zazwyczaj nie chodzi więc o posiadanie funkcji, jakiej nie ma nikt inny - w końcu złote spinki nie zapinają mankietów lepiej niż zwykłe, luksusowy zegarek nie pokazuje czasu bardziej precyzyjnie niż chociażby telefon, z kolei luksusowy samochód w korku stoi tak samo jak ten ledwo jeżdżący. Wraz z rozwojem komputerów i Internetu okazało się, że status można pokazać również w inny sposób. A skoro symbole prestiżu mogły stać się cyfrowe, to prędzej czy później ktoś musiał sprawdzić, gdzie leży granica między szaleństwem a geniuszem. Tak właśnie narodziło się miejsce dla aplikacji tak absurdalnej, że aż... idealnej?

Autor: Piotr Piwowarczyk

Przenieśmy się do 2008 roku, czyli do czasów, gdy w komputerach najbardziej zagorzałych pecetowych entuzjastów gościły karty GeForce GTX 200, choć jeszcze przypadkowe połączenie z Internetem za pomocą telefonu ciągle groziło atakiem paniki. Niemniej był to czas szybkich przemian, a to chociażby za sprawą np. coraz szybciej rozwijającego się rynku urządzeń mobilnych. Dość powiedzieć, że na rynku mieliśmy już wtedy iPhone'a 3G, a Apple właśnie uruchomiło swój sklep z aplikacjami - stało się to dokładnie 10 lipca 2008 roku. Można sobie tylko wyobrazić, jak znaczące było to wydarzenie. Nie brakowało więc pola do eksperymentów, szczególnie że cały rynek mobilnych aplikacji był jeszcze świeży, naiwny i trochę nieopierzony. Ale tylko jeden pomysł z tamtego okresu zapisał się historii. 5 sierpnia 2008 roku w App Store pojawiła się niepozorna aplikacja od Armina Heinricha. Program nosił nazwę I Am Rich (Jestem bogaty) i został wyceniony na 999,99 dolara (lub 799 euro dla Europejczyków), czyli dosłownie najwyższy pułap, jaki Apple dopuszczało wtedy w swoim sklepie. Jak możecie się domyślić, aplikacja ta raczej nie była warta aż takiej kwoty. Właściwie była ona zupełnie bezwartościowa...

Szacuje się, że program I Am Rich "wisiał" w App Store mniej więcej jedną dobę. Aż strach pomyśleć, ilu użytkowników wydałoby na niego program swoje pieniądze, gdyby był dostępny nieco dłużej.

Historia aplikacji I Am Rich, czyli jak sprzedać bezwartościowy kod w luksusowej cenie i zostać legendą Internetu [1]

Czy nanometry mają jeszcze znaczenie w obecnych czasach? Niestety, 3 nm to tylko marketing. Jak mierzyć postęp w chipach?

Co w ogóle robiła aplikacja I Am Rich? Po jej uruchomieniu użytkownik widział czerwony, świecący klejnot na czarnym ekranie, natomiast po dotknięciu ekranu pozywała się tzw. sekretna mantra, czyli napis: "I am rich. I deserv it. I am good, healthy & successful" (Jestem bogaty. Zasługuję na to. Jestem dobry, zdrowy i odnoszę sukcesy). I tyle. Aplikacja nic nie liczyła, nic nie organizowała, nie komunikowała, nie odtwarzała, nie pomagała w niczym poza jednym: miała tylko przypominać szczęśliwemu właścicielowi i wszystkim wokół, że stać go na wydanie tysiąca dolarów dla własnego kaprysu. I dobrze widzicie, w wyświetlanym tekście trafiła się nawet literówka ("deserv" zamiast "deserve" - nie wiadomo, czy była zamierzona), która w zwykłej aplikacji nie powinna mieć miejsca. Tutaj jednak dołożyła swoje, by wokół I Am Rich narosły przeróżne mity.

Historia aplikacji I Am Rich, czyli jak sprzedać bezwartościowy kod w luksusowej cenie i zostać legendą Internetu [2]

Dlaczego coraz więcej producentów zasilaczy rezygnuje z certyfikacji 80 PLUS na rzecz Cybenetics? Wyjaśniamy, co stoi za standardami

Jak można się domyślić, Apple nie mogło pozwolić sobie na obecność tego typu produktu w swoim sklepie cyfrowym, więc dosyć szybko go usunięto bez podania oficjalnego powodu. Ale nie na tyle szybko, żeby nikt nie zdążył go nabyć - szacuje się, że program I Am Rich "wisiał" w App Store mniej więcej jedną dobę. Według dostępnych danych znalazło się ośmiu bogatych "szczęśliwców", którzy pozwolili sobie na ten skromny wydatek niemal tysiąca dolarów: sześciu ze Stanów Zjednoczonych, jeden z Niemiec i jeden z Francji. Policzmy zatem zyski. Przy prowizji Apple wynoszącej 30% oznaczało to 5600 dolarów przychodu dla Armina Heinricha i 2400 dolarów dla Apple. Trzeba przyznać, całkiem niezły wynik za absolutne minimum roboty! Warto jednak zaznaczyć, że potem pojawiły się reklamacje. Dwóm kupującym zwrócono środki, co nie przeszkadzało samemu autorowi - Heinrich wspomniał w jednym wywiadzie, że nie chce pobierać pieniędzy od ludzi, którzy kupili aplikację przez przypadek. Swoją drogą, w sieci krążyła też recenzja użytkownika przyznającego, że kupił ją w towarzystwie znajomych, myśląc, że to żart, a dopiero potem odkrył, że karta Visa naprawdę została obciążona. Można podejrzewać, że ową recenzję napisał właśnie jeden ze zwracających. 

Historia aplikacji I Am Rich, czyli jak sprzedać bezwartościowy kod w luksusowej cenie i zostać legendą Internetu [3]

Nowe oznaczenia, stare technologie. Jak producenci sprzedają te same SoC w kolejnych smartfonach

Aplikacja I Am Rich wyglądała w zasadzie jak jeden wielki żart, ale w gruncie rzeczy nie robiła ona przecież nic złego - w jej opisie było wprost napisane, czego należy się spodziewać, znalazła się też informacja, że waży zaledwie 0,1 MB, czyli tyle co nic. Według relacji Armin Heinrich wpadł na ten pomysł po tym, jak zauważył, że użytkownicy iPhone'a potrafią narzekać nawet na aplikacje za 99 centów. Można sobie łatwo wyobrazić monolog, który musiał odbyć się w jego głowie ("przeszkadzają Wam takie ceny? To patrzcie na to!"), a że autor posiadał umiejętność programowania - w końcu z opisu I Am Rich wprost wynika, że miał w portfolio również inne aplikacje - postanowił sprawdzić, gdzie naprawdę leży granica absurdu i tolerancji Apple. I Am Rich okazało się więc prowokacją i testem rynku w jednym, a może również... genialnym sposobem na szybki zarobek? Rzecz jasna przy założeniu, że majętnym nabywcom nie będzie chciało się składać żadnych zażaleń.

Historia aplikacji I Am Rich, czyli jak sprzedać bezwartościowy kod w luksusowej cenie i zostać legendą Internetu [4]

Komentarze internautów "na świeżo" po odkryciu aplikacji (forum MacRumors)

Nuclear Music Player: muzyka online za darmo z różnych źródeł w jednym odtwarzaczu, bez reklam

Po usunięciu aplikacji mogłoby się wydawać, że ta historia już dobiegła końca, ale Heinrich spróbował wrócić do swojej idei rok później. Wypuścił tańszą wersję programu, nazwaną I Am Rich LE. Nie kosztowała już tysiąc dolarów, ale tylko 9,99 dolara. W przeciwieństwie do oryginalnego wariantu nie wyróżniała się jednak aż tak bardzo - tym razem zaoferowała kilka prostych narzędzi, jak kalkulator, system pomocy czy poprawioną mantrę, już bez słynnej literówki. Można jednak odnieść wrażenie, że o ile oryginalna aplikacja I Am Rich była nonszalanckim, historycznym eksperymentem, tak wersja LE okazała się już pozbawiona całej aury. Mało tego, za sprawą swojej nazwy, niższej ceny oraz podstawowych funkcji (dodanych tylko po to, by Apple już nie czepiało się braku "definiowalnych treści") całość sprawiała wrażenie nawet jeszcze większego, tym razem nieco bardziej uzasadnionego skoku na kasę. Dobrym podsumowaniem tej aplikacji jest jedna z recenzji, przytaczana później w różnych opisach tej historii, która brzmiała mniej więcej tak: "Czy można zrobić tę aplikację tak, żeby absolutnie nic nie robiła, jak pierwsza? Nie kupiłem jej po to, żeby dostać coś wartego swojej ceny".

Historia aplikacji I Am Rich, czyli jak sprzedać bezwartościowy kod w luksusowej cenie i zostać legendą Internetu [5]

I Am Rich LE (źródło: Jablíčkář)

Morphe – YouTube Music za darmo, Zdjęcia Google bez limitu pojemności, Instagram bez reklam, Strava premium za friko i inne

Historia programu I Am Rich obiegła cały świat i nie można się dziwić, że w międzyczasie pojawiały się też różne klony czy nawet parodie dostępne w sklepie Android Market i na wielu innych platformach (żeby użytkownicy innych urządzeń niż tych od Apple przypadkiem nie poczuli się wykluczeni). Najgłośniejszy androidowy odpowiednik nazywał się I Am Richer. Zadebiutował w lutym 2009 roku, niedługo po starcie pierwszych płatnych aplikacji na Androidzie. Idea była w zasadzie ta sama, ale zamiast czerwonego rubinu program pokazywał niebieski kryształ i kosztował już nie niecałego "tysiaka", ale 200 dolarów, bo dokładnie na tyle był w stanie pozwolić wtedy sklep. Różnica polegała jednak na tym, że Google w ogóle nie zareagowało w tej sprawie, co też dobrze pokazuje różnicę między platformami. Klon po prostu sobie istniał, zebrał trochę uwagi i rozpłynął się w historii Android Marketu. Nawet nie wiadomo, czy ktoś w ogóle wydał na niego swoje pieniądze.

Status często sprzedaje się dziś pod postacią rzeczy pustych, w istocie bezwartościowych. Armin Heinrich uchwycił esencję tego mechanizmu, szczególnie że nie zaoferował np. kampanii ze znaną modelką czy butiku przy drogiej ulicy - po prostu pokazał, że brak funkcji też może być funkcją. 

Historia aplikacji I Am Rich, czyli jak sprzedać bezwartościowy kod w luksusowej cenie i zostać legendą Internetu [6]

6 darmowych odtwarzaczy plików muzycznych, na smartfony z Androidem. Od zaawansowanych, po bardzo lekkie i szybkie

Można dziś odnieść wrażenie, że I Am Rich był zapowiedzią świata, w którym status sprzedaje się nie pod postacią znanego nam luksusu, ale rzeczy właściwie pustych, w istocie bezwartościowych. Dziś rzeczywistość wygląda tak, że twórcy każą sobie płacić za różnego rodzaju skórki w grach, rangi czy awatary, a swego czasu mieliśmy także NFT, których wartość wynikała w zasadzie tylko z hype’u i faktu, że były niepodrabialne. Choć de facto mamy coraz więcej dowodów, że już nawet poza internetem wcale nie jest inaczej: w końcu dziś luksusowa marka może wypuścić torbę wyglądającą jak worek na śmieci i w zasadzie nikt nie robi z tego większej afery. Jeśli popatrzymy na to z szerszej perspektywy, można dojść do wniosków, że Armin Heinrich uchwycił esencję tego mechanizmu, szczególnie że nie zaoferował np. kampanii ze znaną modelką czy butiku przy drogiej ulicy - po prostu pokazał, że brak funkcji też może być funkcją. Prawie się nie narobił, a mimo to zarobił i przy okazji przeszedł do historii. Przecież to brzmi to jak gotowy odcinek "Świata według Kiepskich"! I w tym wszystkim aż strach pomyśleć, ilu użytkowników wydałoby na ten program swoje pieniądze, gdyby był dostępny w App Store dłużej niż jedną dobę...

Historia aplikacji I Am Rich, czyli jak sprzedać bezwartościowy kod w luksusowej cenie i zostać legendą Internetu [7]

Armin Heinrich - to nawet nie jest on :)

Źródło: Reddit, LA Times, TechCrunch, Priceonomics, MacRumors
Bądź na bieżąco - obserwuj PurePC.pl na Google News
Zgłoś błąd
Liczba komentarzy: 25

Komentarze:

x Wydawca serwisu PurePC.pl informuje, że na swoich stronach www stosuje pliki cookies (tzw. ciasteczka). Kliknij zgadzam się, aby ta informacja nie pojawiała się więcej. Kliknij polityka cookies, aby dowiedzieć się więcej, w tym jak zarządzać plikami cookies za pośrednictwem swojej przeglądarki.