Zgłoś błąd
X
Zanim wyślesz zgłoszenie, upewnij się że przyczyną problemów nie jest dodatek blokujący reklamy.
Błędy w spisie treści artykułu zgłaszaj jako "błąd w TREŚCI".
Typ zgłoszenia
Treść zgłoszenia
Twój email (opcjonalnie)
Nie wypełniaj tego pola
Załóż konto
EnglishDeutschукраїнськийFrançaisEspañol中国

Nadchodzi ciemna era gamingu. Nie będziemy mieli nic... i chyba nawet nie będziemy szczęśliwi

Piotr Piwowarczyk | 07-07-2026 11:30 |

Nadchodzi ciemna era gamingu. Nie będziemy mieli nic... i chyba nawet nie będziemy szczęśliwiNie jest tajemnicą, że gaming od lat przesuwa się w stronę cyfry i abonamentów, jednak zapowiedź Sony o wycofaniu fizycznych płyt dla nowych gier od 2028 roku wywołała prawdziwe trzęsienie ziemi. Nie chodzi już nawet o to, że sam nośnik jest jakimś świętym artefaktem, zawsze działającym i zawsze kompletnym. Wszyscy wiemy, że współczesne wydania pudełkowe często wymagają pobierania kilku aktualizacji, sporej części danych czy logowania do usług. Chodzi tu jednak o symboliczny koniec pewnej umowy między graczem konsolowym a platformą. Do tej pory można jeszcze powiedzieć, że gra naprawdę leży na półce. Można ją pożyczyć, sprzedać, wymienić albo zostawić jako część własnej historii grania. Ale cóż - coś, co ciągle dla niektórych jest na porządku dziennym, lada moment przejdzie do historii. I to raczej nieuchronnie.

Autor: Piotr Piwowarczyk

Ktoś może powiedzieć, że przecież na PC cyfra jest od dawna i świat się nie skończył. To prawda, ale to porównanie nie jest do końca uczciwe. PC przeszedł na cyfrową dystrybucję wiele lat temu, natomiast całą transformację przeprowadzono w środowisku, w którym istnieje realna konkurencja. Jest Steam, Epic Games Store, GOG, sklepy Ubisoftu i EA, klucze od zewnętrznych sprzedawców, bundle, promocje sezonowe i wojny cenowe, dzięki którym można kupić świetną grę za grosze. Rzecz jasna nie każdy launcher zasługuje na sympatię, ale gracz pecetowy ma przynajmniej kilka dróg dojścia do swojej biblioteki. Na konsolach sytuacja wygląda zgoła inaczej, bowiem tylko wersje fizyczne są wygodną alternatywą dla PlayStation Store. Jak więc będzie wyglądać przyszłość PlayStation, gdy owej alternatywy zabraknie?

PC przeszedł na cyfrową dystrybucję wiele lat temu, natomiast całą transformację przeprowadzono w środowisku, w którym istnieje realna konkurencja. Na konsolach sytuacja wygląda niestety zgoła inaczej...

Nadchodzi ciemna era gamingu. Nie będziemy mieli nic... i chyba nawet nie będziemy szczęśliwi [1]

Sony kończy produkcję płyt dla nowych gier na PlayStation. Od 2028 roku zostanie już tylko dystrybucja cyfrowa

Warto zauważyć, że inne cyfrowe dobra, jak np. muzyka i filmy, choć dawno przegrały masowy rynek ze streamingiem, wciąż mają swoje fizyczne nisze. Nadal można kupić winyl, CD, Blu-raya, wydanie 4K, kolekcjonerską edycję filmu, album z książeczką, koncert na płycie czy odrestaurowany klasyk kina. To nie jest już główny nurt, lecz raczej zabawa dla kolekcjonerów, ale przynajmniej nikt nie twierdzi, że trzeba odebrać wszelką odpowiedź na lęk przed cyfrową ulotnością. Gdy licencje wygasają, platformy usuwają treści, a "kupiony" film okazuje się tylko prawem do oglądania do odwołania - w ostatnim czasie dobitnie pokazało nam to właśnie Sony. Dlaczego więc branża growa zachowuje się tak, jakby samo istnienie fizycznego nośnika było problemem do rozwiązania? Zwłaszcza, że jest to medium droższe, bardziej zależne od platform, trudniejsze do archiwizacji i znacznie bardziej podatne na ulotność? Warto dodać, że niektóre gry są dziś legalnie dostępne wyłącznie w wersjach fizycznych - mowa tutaj głównie o starszych samochodówkach, jak np. kultowych Need for Speedach, które musiały zostać wycofane z powodu wygasłych licencji.

Nadchodzi ciemna era gamingu. Nie będziemy mieli nic... i chyba nawet nie będziemy szczęśliwi [2]

Już wkrótce PlayStation usunie z kont graczy ponad 500 kupionych wcześniejszych filmów. Kolejny urok cyfrowej dystrybucji

Sony w tym wszystkich oczywiście próbuje zasłaniać się statystykami. Według danych firmy w jednym z ostatnich kwartałów aż 85 procent sprzedaży pełnych gier na PlayStation stanowiły kopie cyfrowe. Tylko że taka liczba, choć formalnie prawdziwa, nie mówi całej prawdy o zachowaniach graczy. Wrzuca do jednego worka cały rynek, również gry, które nigdy nie dostały wersji pudełkowej, a także hity pokroju Call of Duty czy EA Sports FC, na które rzuca się masowa publiczność przyzwyczajona do szybkiego pobrania i grania online. A jak kupują gracze, gdy naprawdę mają wybór? Według analiz danych z wycieku Insomniac krążyły zestawienia sugerujące, że w przypadku części dużych gier i tytułów first-party udział fizycznych kopii potrafił być znacznie bliższy podziałowi pół na pół niż oficjalne 85 do 15. I nawet jeśli traktować te liczby ostrożnie, okazuje się, że statystyka o cyfrowej dominacji bywa jedynie wygodnym młotkiem, którym można dobić format, zanim uczciwie zapyta się graczy, czego chcą.

Nadchodzi ciemna era gamingu. Nie będziemy mieli nic... i chyba nawet nie będziemy szczęśliwi [3]

PlayStation Store już wkrótce nie dla posiadaczy konsol PlayStation 3 oraz PlayStation Vita. Firma znowu idzie na przekór graczom

Tak bezpośredni, niezapowiadany wcześniej komunikat od Sony był jak grom z jasnego nieba i niestety nie wygląda to na testowanie reakcji rynku. Według doniesień gigant już przestawia swoją fabrykę płyt w austriackim Thalgau na produkcję mikrosoczewek, a produkcja nośników ma do 2028 roku spaść zaledwie do ułamka wcześniejszego poziomu. Mówiąc krótko, tego mechanizmu raczej nikt już nie zatrzyma, a jakby tego było mało, Sony w ogóle nie wyjaśnia, co dalej. Czy pojawi się cyfrowa alternatywa dla PS Store? No i co z dotychczasową biblioteką fizycznych gier z PS4 i PS5? W końcu miliony ludzi kupowały płyty przez ostatnie generacje. Jeśli następna konsola będzie w pełni cyfrowa, to czy dostanie napęd zewnętrzny? A może pojawi się program konwersji płyty na licencję? Ciągle jest tyle niewiadomych... Aż dziwi fakt, że Sony postanowiło aż tak mocno wystawić się na krytykę bez jakiejkolwiek linii obrony. 

Nadchodzi ciemna era gamingu. Nie będziemy mieli nic... i chyba nawet nie będziemy szczęśliwi [4]

Sony kończy z czystymi nośnikami Blu-ray. Fizyczne wydania gier i filmów ustępują cyfrowym wersjom

Wielu obserwatorów branży zwróciło uwagę, że Microsoft ma teraz doskonałą okazje, żeby zrobić Sony na złość. Wystarczyłoby powiedzieć graczom: "u nas wasze płyty nadal mają przyszłość", albo "my z wersji fizycznych nie będziemy rezygnować". To byłby potężny cios dla całej marki PlayStation, szczególnie po tym, jak szerokim echem odbiła się wiadomość o końcu wersji fizycznych. Problem w tym, że najnowsze doniesienia sugerują raczej coś innego. Xbox najwidoczniej także szykuje się na erę bez napędu, ale chociaż próbuje wymyślić sposób, by fizyczne biblioteki zamienić w cyfrowe uprawnienia - a przynajmniej na to wskazują ostatnie doniesienia. Czyli nie tyle ratunek dla płyt, lecz tylko... elegantszy pogrzeb.

Nadchodzi ciemna era gamingu. Nie będziemy mieli nic... i chyba nawet nie będziemy szczęśliwi [5]

Xbox Project Helix również ma zostać pozbawiony czytnika płyt i wydań na płytach. Nowa generacja będzie w pełni cyfrowa

Najważniejszym symbolem tej zmiany jest GTA VI, czyli największa premiera dekady, gra, która prawdopodobnie zatka internet na kilka dni i pobije kolejne rekordy sprzedaży. Tutaj wersja pudełkowa jest co prawda dostępna, ale bez płyty. To zresztą ma być nowy kompromis, którym branża będzie próbowała łagodzić gniew kolekcjonerów: fizyczna wersja, tyle że z kodem w środku. Tylko że to kompromis właściwie pozorny. Plastikowe opakowanie bez płyty nie daje najważniejszej cechy fizycznego wydania, czyli niezależnego nośnika. Nie da się go sensownie odsprzedać po wykorzystaniu kodu, nie da się pożyczyć znajomemu, nie da się też włożyć do konsoli za dziesięć lat bez pytania serwera o zgodę. Zamiennikiem dla prawdziwych fizycznych wersji będzie więc kawałek plastiku z ładną okładką.

Nadchodzi ciemna era gamingu. Nie będziemy mieli nic... i chyba nawet nie będziemy szczęśliwi [6]

GTA 6 nie otrzyma wydania fizycznego z płytą Blu-ray w pudełku, a przynajmniej nie przez dłuższy czas po premierze gry

I tu dochodzimy do najważniejszego słowa, którego wielkie sklepy cyfrowe bardzo nie lubią eksponować: licencja. W polskich warunkach korzystania z usług PlayStation zapisano wprost, że przy zakupie lub pobraniu produktu cyfrowego użytkownik kupuje jedynie osobistą licencję do prywatnego korzystania z produktu, natomiast sam produkt nie staje się jego własnością. Sony zaznacza też, że usunięcie, zamknięcie lub zawieszenie konta może oznaczać utratę dostępu do produktu cyfrowego. Cóż, pudełko z płytą daje przynajmniej fizyczny egzemplarz, który - nawet gdy wymaga pobierania grubych gigabajtów danych - można odsprzedać, pożyczyć albo zachować poza kontem. Kod w pudełku daje tylko dostęp przypisany do cyfrowej infrastruktury. A dostęp, w przeciwieństwie do własności, można ograniczyć, zmienić albo kiedyś po prostu wyłączyć (w teorii nawet już po 3 latach od ostatniego logowania - i wcale to nie jest żart).

Nadchodzi ciemna era gamingu. Nie będziemy mieli nic... i chyba nawet nie będziemy szczęśliwi [7]

PlayStation zamknie Twoje konto i usunie wszystkie gry, jeśli nie zalogujesz się przez określony czas. Kolejna zaleta cyfryzacji

Smutne jest także to, jak idealnie to wszystko zgrało się to w czasie. GTA VI zbiera ogromne zainteresowanie i mocne zamówienia przedpremierowe, a analitycy mówią o popycie, który może przełożyć się na nawet dwadzieścia milionów preorderów. Innymi słowy rynek dostaje sygnał, że pudełko bez płyty nie musi przeszkodzić w rekordowej sprzedaży. Niemal równolegle wygaszana jest inicjatywa Stop Killing Games. Około 1,3 mln zweryfikowanych podpisów zmusiło Komisję Europejską do zajęcia się sprawą, lecz do tej pory skutków żadnych nie ma, a w USA podobne pomysły już odbijają się od oporu branżowego lobby. Symbolika jest więc dość ponura, tzn. gracze coraz głośniej domagają się prawa do zachowania kupionych gier, a wydawcy coraz wyraźniej pokazują, że wolą model, w którym dostęp można wygasić decyzją właściciela serwera.

Nadchodzi ciemna era gamingu. Nie będziemy mieli nic... i chyba nawet nie będziemy szczęśliwi [8]

Stop Killing Games bez przełomu. Prawie 1,3 mln podpisów nie przekonało Komisji Europejskiej do zmiany przepisów

Jakby tego było mało, cyfrowa era wcale nie zapowiada ery tańszego sprzętu. Już abstrahując od tego, że gry w PS Store są bardzo często droższe od fizycznych wersji (które przecież wymagają tłoczenia, pakowania, transportu, magazynowania, itd.), coraz więcej wskazuje na to, że następna generacja konsol może boleśnie zderzyć się z cenami komponentów, zwłaszcza pamięci i nośników danych. Popyt ze strony AI i centrów danych winduje ceny DRAM oraz NAND, a urządzenia konsumenckie schodzą w tym wszystkim na dalszy plan. Już Steam Machine pokazał nam, że nowy, i to wcale nie najwydajniejszy sprzęt do gier potrafi być szczególnie nieopłacalny. Dlatego właśnie coraz bardziej realny staje się scenariusz, w którym startowa cena PlayStation 6 może sięgnąć nawet 1000 dolarów. To już nie brzmi już jak absurd wymyślony w sekcji komentarzy - wystarczy tylko popatrzeć, jak drogie są już komponenty i ile kosztuje PlayStation 5 Pro, które przecież do sprzętu kolejnej generacji nie powinno mieć nawet startu. Mało tego, ciągle drożeje podstawowa wersja PlayStation 5 Slim. Choć tyle dobrego, że cena napędu się nieco ustabilizowała.

Nadchodzi ciemna era gamingu. Nie będziemy mieli nic... i chyba nawet nie będziemy szczęśliwi [9]

PlayStation 6 ma zadebiutować już w 2027 roku, jednak Steam Machine pokazuje, jak brutalna może być cena nowej generacji

Może i nie będzie fizycznych wydań, może i będzie drogo, ale przynajmniej będzie w co grać? Może nowe produkcje, które już powstają z myślą o konsolach następnej generacji, osłodzą nam te wszystkie złe wiadomości? Niestety, tutaj również trudno o optymizm. Obecna generacja już teraz wygląda jak ostrzeżenie przed tym, co może nas czekać dalej: bezpieczne sequele, remastery, coraz dłuższe cykle produkcyjne, anulowane projekty Sony i gry-usługi, które miały być maszynkami do zarabiania pieniędzy, a często kończyły jako kosztowne porażki. Do tego dochodzi fala zwolnień, restrukturyzacji, zamykania studiów i kasowania projektów, przez którą tytuły jeszcze niedawno przedstawiane jako przyszłość wydawców nagle stają się pozycjami w arkuszu kosztów. A im większe i droższe stają się gry, tym mocniej wydawcy boją się ryzyka. A jeśli każdy projekt musi być bezpieczny, przewidywalny i od razu skazany na status wielkiego hitu, to za chwilę może się okazać, że prawdziwych hitów będzie coraz mniej.

Kolejna generacja zapowiada się po prostu źle i trudno w tym wszystkim doszukać się jakichś pozytywnych informacji, które dałyby nadzieję na lepsze jutro. A jeśli studia nadal będą się zamykać, zespoły będą cięte, a produkcja dużych gier będzie trwała pięć, sześć albo siedem lat, to nawet tych hitowych premier może nie być tak dużo...

Nadchodzi ciemna era gamingu. Nie będziemy mieli nic... i chyba nawet nie będziemy szczęśliwi [10]

Na nową generację konsol PlayStation 6 oraz Xbox Project Helix nie będziemy zbyt długo czekać. Opóźnienia nie wchodzą w grę

Co tu dużo mówić, kolejna generacja zapowiada się po prostu źle i trudno w tym wszystkim doszukać się jakichś pozytywnych informacji, które dałyby nadzieję na lepsze jutro. Choć brzmi to absurdalnie, dla wielu graczy najlepszą możliwą wieścią byłoby opóźnienie next-genów nawet do 2029 czy 2030 roku, ale wiemy już, że czekanie może być dla branżowych gigantów znacznie kosztowniejsze, niż sprzedawanie nowych konsol w mało atrakcyjnych cenach. Być może gry faktycznie będą jeszcze ładniejsze, być może branżowi giganci planują za kulisami coś, co wywoła jeszcze efekt "wow", ale póki co pewni możemy być tylko tego, że będzie drogo, prawdopodobnie znacznie drożej, niż byśmy chcieli. W dodatku wypada już powoli żegnać się z pudełkami, które do tej pory były jednym z najważniejszych powodów, by w ogóle trzymać się konsol. A jeśli studia nadal będą się zamykać, zespoły będą cięte, a produkcja dużych gier będzie trwała pięć, sześć albo siedem lat, to nawet tych hitowych premier może nie być tak dużo...

Bądź na bieżąco - obserwuj PurePC.pl na Google News
Zgłoś błąd
Liczba komentarzy: 121

Komentarze:

x Wydawca serwisu PurePC.pl informuje, że na swoich stronach www stosuje pliki cookies (tzw. ciasteczka). Kliknij zgadzam się, aby ta informacja nie pojawiała się więcej. Kliknij polityka cookies, aby dowiedzieć się więcej, w tym jak zarządzać plikami cookies za pośrednictwem swojej przeglądarki.