Zgłoś błąd

X

Zanim wyślesz zgłoszenie, upewnij się że przyczyną problemów nie jest dodatek blokujący reklamy.

Typ zgłoszenia
Treść zgłoszenia
Twój email (opcjonalnie)
Nie wypełniaj tego pola
.
Załóż konto
EnglishDeutschРусскийFrançaisEspañol中国

Test smartfona Xiaomi Redmi Note 8 Pro – Przyszedł i pozamiatał

Xiaomi Redmi Note 8 Pro - Wykonanie, wyświetlacz i biometria

Rodzina Redmi Note nigdy nie przecierała nowych szlaków w kwestii designu urządzeń mobilnych, w związku z czym nie powinno być zaskoczeniem, że również model Note 8 Pro szczególnie odkrywczy w tej materii nie jest. Mimo to wprowadza on kilka istotnych zmian względem poprzednika, dzięki czemu prezentuje się w mojej ocenie po prostu lepiej. Zanim jednak do tego dojdziemy, to wypada omówić front urządzenia, a tu wszystko prezentuje się niemal identycznie jak w Redmi Note 7. W zasadzie trudno, żeby było inaczej, bo już tamten model prezentował się dokładnie tak, jak powinno się prezentować urządzenie w tym segmencie. Mamy więc wielki ekran, stosunkowo cienkie ramki i niewielkie notcha w kształcie łezki. Co ciekawe, oprócz obiektywu aparatu do selfie mieści on także diodę powiadomień. Jednokolorową, bo jednokolorową, ale jednak. Zagospodarowanie przestrzeni jest niezłe i w zasadzie trudno się tutaj do czegoś konkretnego przyczepić.

Test smartfona Xiaomi Redmi Note 8 Pro – Przyszedł i pozamiatał  [nc1]

Plecki urządzenia wyglądają już o wiele ciekawiej. W przeciwieństwie do poprzedniego modelu nie są już płaskie, a wyraźnie zaokrąglone. Nie jest to decyzja tylko i wyłącznie estetyczna, a raczej próba zakamuflowania tego, że urządzenie jest bardzo grube, ale do tego wrócimy. Oprócz kształtu zmianie uległo także umiejscowienie aparatów, ułożonych wertykalnie na centralnej wyspie. Co ciekawe, na tej samej wyspie znajduje się także skaner linii papilarnych. Niestety całość dość mocno wystaje poza obręb i tak grubej obudowy. Bardzo pozytywnie oceniam wykończenie urządzenia. Nie mamy tu do czynienia ani z lustrem, ani z szalonymi refleksami, którymi raczą nas inni producenci, a raczej czymś w rodzaju perły. Plecki nadal są połyskliwie, jednak delikatnie zmatowiałe, co wygląda bardzo ciekawie, a przy tym nienarzucająco. Choć osobiście jestem fanem błyszczących smartfonów pokroju Honora 20, to na co dzień wolałbym pewnie właśnie coś w stylu Redmi Note 8 Pro i podejrzewam, że nie jestem w tym osamotniony. Także dostępne kolory są w mojej ocenie bardzo dobrze dobrane. Poza szarością, taką jak w testowanym egzemplarzu, mamy jeszcze biel i zieleń.

Test smartfona Xiaomi Redmi Note 8 Pro – Przyszedł i pozamiatał  [nc2]

Zaokrąglone plecki płynnie przechodzą w zaokrągloną błyszczącą ramkę, wykończoną pod kolor urządzenia. Jeśli chodzi o rozmieszczenie na niej elementów, to nie ma tutaj żadnych większych ekscesów. U góry umieszczono dodatkowy mikrofon oraz port podczerwieni. Cieszy obecność tego ostatniego, bo choć jest to stosunkowo niszowy element specyfikacji, to ma kilka praktycznych zastosowań, które trudno w inny sposób zastąpić. Z prawej mamy przyciski regulacji głośności oraz zasilania. Są one umieszczone na odpowiedniej wysokości, są duże oraz dają wyczuwalną odpowiedź, w związku z czym korzysta się z nich wygodnie. U dołu jest najbardziej tłoczno, ponieważ znajdziemy tu pojedynczy głośnik multimedialny, mikrofon do rozmów, port USB-C (niestety tylko 2.0) oraz gniazdo jack. Obecność tego ostatniego na całe szczęście w średnim segmencie nie jest jeszcze tak rzadkim widokiem jak na górnej półce, jednak zawsze warto odnotować ją jako pozytyw - być może producenci w końcu załapią aluzję. Z lewej nie ma natomiast nic oprócz tacki na dwie karty nanoSIM albo nanoSIM i microSD.

Test smartfona Xiaomi Redmi Note 8 Pro – Przyszedł i pozamiatał  [nc7]

Test smartfona Xiaomi Redmi Note 8 Pro – Przyszedł i pozamiatał  [nc8]

Test smartfona Xiaomi Redmi Note 8 Pro – Przyszedł i pozamiatał  [nc9]

Test smartfona Xiaomi Redmi Note 8 Pro – Przyszedł i pozamiatał  [nc10]

Kiedy bohatera testu bierzemy do ręki, to po pierwsze zwrócimy uwagę na to, że jest duży, po drugie, że jest gruby, a po trzecie, że jest ciężki. O ile to pierwsze łatwo zrozumieć - w końcu urządzenie z wyświetlaczem 6,4” małe być nie może - o tyle pozostałe dwie cechy mogą być nieprzyjemnym zaskoczeniem. Mimo to one także mają racjonalne wytłumaczenie - akumulator. Ogniwo o pojemności 4500 mAh swoje zajmuje, tak samo jak poczwórny aparat, płyta główna czy nawet nieszczęsne gniazdo jack, a to wszystko trzeba było gdzieś pomieścić. Duże gabaryty to po prostu kompromis, na który trzeba się zgodzić. Czy jest on uciążliwy? Trochę. Obsługa urządzenia jedną ręką jest problematyczna, choć nie dużo bardziej niż w przypadku innych modeli z ekranem o podobnej przekątnej. Trzeba liczyć się jednak z tym, że telefon będzie nam mocno wypychał kieszeń, szczególnie jeśli włożymy go do etui. Na całe szczęście o ile do wygody można mieć uwagi, o tyle do wykonania w tej klasie trudno się przyczepić. Mamy tu dwie tafle szkła Gorilla Glass 5 połączone plastikową ramką. Obecność tworzywa zamiast aluminium smuci, ponieważ jest to materiał mniej trwały. Z drugiej strony i bez tego urządzenie wydaje się być solidne i dobrze spasowanie, a zastosowanie metalu zwiększyłoby i tak już wysoką wagę.

Test smartfona Xiaomi Redmi Note 8 Pro – Przyszedł i pozamiatał  [nc4]

Zastosowany tutaj wyświetlacz to jednostka IPS o przekątnej 6,4” i rozdzielczości 1080x2340. Daje to zagęszczenie pikseli rzędu 395 PPI, a więc wystarczające do komfortowej pracy, ale jeśli zaczniemy się dokładnie przyglądać, to pojedyncze piksele damy już radę gołym okiem dojrzeć (inna sprawa, że trzymanie telefonu tak blisko twarzy jest raczej mało wygodne). Jeśli chodzi o parametry, no to są takie, jakich można się po średniej klasy IPS-ie spodziewać. Najmocniejszym punktem jest bez dwóch zdań wysoka jasność maksymalna, dzięki czemu z urządzenia bardzo wygodnie korzysta się nawet w słoneczny dzień. Trochę gorzej ma się sprawa z reprodukcją czerni i kontrastem. Są one całkiem w porządku i raczej w normalnych warunkach raczej nie dają powodów do narzekań, jednak na tle niewiele droższych urządzeń z matrycami OLED wypadają troszkę blado - dosłownie. Podobnie ma się sprawa z kątami widzenia, które na co dzień nie dają może powodów do narzekań, ale srebrzenie przy odchylaniu smartfona widać i trudno je zignorować. A skoro już punktuję wszystkie wady, to warto odnotować również problemy z równomiernością podświetlenia w pobliżu krawędzi ekranu. Mimo tej litanii tutejszy wyświetlacz nie jest jednak zły i pracowało się z nim całkiem przyjemnie. Podobały mi się zwłaszcza kolory, które choć dalekie od poprawnej kalibracji - niezależnie od ustawień - to pozostawały bardzo przyjemne dla oka. Poniżej przedstawiamy wyniki pomiarów wykonanych na kolorymetrze X-Rite i1 Display Pro ze stosownym oprogramowaniem przy domyślnych ustawieniach smartfona.

Wyniki pomiarów wyświetlacza (jasność 100%):


  • Luminancja bieli (cd/m²): 518,8
  • Luminancja czerni (cd/m²): 0,39
  • Kontrast: 1328:1
  • Maksymalne ΔE: 7,36
  • Średnie ΔE: 2,26

Tutejszy wyświetlacz zdobi wcięcie w kształcie łezki. Nie jest ono duże i trzeba by być naprawdę zatwardziałym wrogiem notchy w jakiejkolwiek postaci, by znaleźć powód do narzekania na nie, no ale jest. Jeśli nam przeszkadza, to teoretycznie możemy je ukryć i to na dwa sposoby - albo wyczerniając belkę statusu, albo całkowicie przesuwając ją pod wcięcie. Niestety ze względu na matrycę IPS zawsze pozostanie ono widoczne. Na całe szczęście dużo łatwiej z nim żyć, niż w przypadku starszych smartfonów producenta (a w każdym razie starszych smartfonów przed aktualizacją), gdyż najnowsza wersja MIUI nie ma już problemu z poprawnym wyświetlanie na górnej belce ikonek powiadomień, a mieści się ich tutaj praktycznie tyle samo, co w urządzeniach z tradycyjnymi wyświetlaczami. W zasadzie jedynym problemem pozostaje korzystanie z trybu pełnoekranowego w trybie horyzontalnym, gdzie fragment z notchem nie jest wykorzystywany. Mało eleganckie rozwiązanie, bo tracimy na użytecznej powierzchni wyświetlacza, ale z drugiej strony nie musimy przejmować się wcięciem w grach czy filmach.

Test smartfona Xiaomi Redmi Note 8 Pro – Przyszedł i pozamiatał  [nc3]

W kwestii biometrii możemy polegać albo na skanerze odcisków palców, albo na rozpoznawaniu twarzy. Niestety ta druga opcja bazuje wyłącznie na obrazie z przedniego aparatu i jako mało bezpiecznej nie mogę jej polecić. Czytnik linii papilarnych to natomiast pierwsza klasa. Wbrew obecnym trendom mamy tu do czynienia nie z klasyczną jednostką pojemnościową na pleckach urządzenia, działającą w trybie aktywny. Działa ona błyskawicznie i pewnie - wystarczy dosłownie musnąć palcem czujnik, a ekran jest włączony i gotowy do pracy. Miła odmiana po czytnikach w wyświetlaczach, które działają różnie, ale nigdy równie szybko. Jeśli chodzi o lokalizację skanera, to jest ona przemyślana. Czujnik jest na odpowiedniej wysokości, a dzięki temu, że cała wysepka z aparatami nieco wystaje poza obręb obudowy, to łatwo z niego korzystać nawet mając telefon w grubym etui.

Test smartfona Xiaomi Redmi Note 8 Pro – Przyszedł i pozamiatał  [nc5]

51
Zgłoś błąd
Liczba komentarzy: 96

Komentarze:

x Wydawca serwisu PurePC.pl informuje, że na swoich stronach www stosuje pliki cookies (tzw. ciasteczka). Kliknij zgadzam się, aby ta informacja nie pojawiała się więcej. Kliknij polityka cookies, aby dowiedzieć się więcej, w tym jak zarządzać plikami cookies za pośrednictwem swojej przeglądarki.