Zgłoś błąd
X
Zanim wyślesz zgłoszenie, upewnij się że przyczyną problemów nie jest dodatek blokujący reklamy.
Błędy w spisie treści artykułu zgłaszaj jako "błąd w TREŚCI".
Typ zgłoszenia
Treść zgłoszenia
Twój email (opcjonalnie)
Nie wypełniaj tego pola
.
Załóż konto
EnglishDeutschукраїнськийFrançaisEspañol中国

Recenzja Gears of War - Grubasy Bez Klasy

Sebastian Oktaba | 13-08-2008 18:29 |

Jeszcze tylko minutka ...

Pomimo prostoliniowości oraz braku zadań diametralnie innych niż KKnD (Kil, Krasz ‘n’ Dystroji), Gears of War z niebywałą łatwością przyciąga do monitora. Co jest zatem takiego wciągającego w tej nie młodej już przecież produkcji, że nadal potrafi zaabsorbować uwagę gracza? Klimat to niezaprzeczalnie jeden z głównych atutów gry. Zrujnowany świat który przemierzamy, pełny opuszczonych budynków, zamkniętych dróg, zdezelowanych fabryk i magazynów wygląda przygnębiająco. Mroczna aura spowija wszystko, dookoła czuć destrukcyjny wpływ toczącej się od lat wojny. Posępny nastrój buduje po części oprawa graficzna, stylistyka poziomów jak i sam charakter prowadzonej rozgrywki. Bywa „gęsto” gdy wróg napiera, a jego jucha zalewa nam oczy w wirze toczącej się zawieruchy. Trzeba przyznać że GoW jest wyjątkowo krwawym diamentem. Osocze tryska z „obcasów” którzy smakują ołowiu wystrzeliwanego z naszej lufy (wiem jak to brzmi ;]), jakby chcieli wywrzeszczeć „dobrze! jeszcze!”.

Niebywałą atrakcją jest przymocowana do karabinu piła mechaniczna. Jej przeznaczenie nie będzie dla nikogo zaskoczeniem, chyba że miał na myśli coś innego, niż widowiskowe szlachtowanie oponentów, osuwających się na ziemię w kałużę posoki. Korzenie GoW wywodzą się wprost z konsoli Xbox 360, ogromny nacisk położono więc na przyjemność wynikającą z zabawy, tworząc po prostu grę „for fun”. W sumie to jedna z najważniejszych cech udanego produktu, o której wielu producentów już chyba zapomniało, a właśnie w GoW gra pierwsze skrzypce. Reszta jest tylko tłem. Ani klimat, ani tym bardziej grafika nie wywierają tak pozytywnego wrażenia jak grywalność. Nawet gdy cyklicznie będziemy konać, kląć na potęgę męcząc się z wykonaniem zadania, ciężko jest zwyczajnie wyłączyć GoW’a i zapomnieć o problemie - „coś” nie da nam spokoju. Może to poruszona ambicja gracza? Faktycznie, gra potrafi rozbudzić chęć, a wręcz rządzę wygrywania i finalizowania rozpoczętych misji. Dodatkowo, szybkie zasymilowanie z Gears of War ułatwia proste sterowanie. Przeciętnie jego opanowanie zajmuje pięć minut. Dzięki Bogom za mysz w standardowym wyposażeniu PeCeta, nigdy specjalnie nie przepadałem za grami Tpp/Fpp na padzie, ale to zapewne kwestia przyzwyczajenia.

Epic posiada już bardzo duże doświadczenie w tworzeniu gier nastawionych na rozgrywkę multi, co zawdzięcza cały czas popularnej i regularnie odświeżanej serii Unreal Tournament. Grzechem byłoby więc pominięcie tego aspektu w jakimkolwiek swoim produkcie. Wśród kilku trybów zabawy sieciowej, szczególnie cieszy fakt, że powrócił od laty zapomniany tryb Cooperative, gdzie dwoje graczy przez Internet może ramię w ramię ukończyć główną kampanię. Zabawa jest przednia, wszak „żywy” towarzysz to w końcu lepszy kompan od bezosobowego, komputerowego bota. W dołączonym do pudełka poradniku, zostały opisane zarówno taktyki grania w trybie Multiplayer, jak również nowe mapy stworzone specjalnie na potrzeby rozgrywki sieciowej. Pojawił się także zupełnie nowy tryb - Król Wzgórza, polegający na przejęciu i utrzymaniu dominacji nad określonym kawałkiem terenu.

... Paskudna morda!

Nasi przeciwnicy mają paskudne mordy, i już za to należy im się solidny łomot. Nie spotkamy zbyt wielu przedstawicieli tej bardzo interesującej, acz mało rozmownej rasy, która po naszej radosnej szarży wpisana zostanie na listę gatunków zagrożonych. Polecam szczególnie zwrócić uwagę na epizod „Nightfall”, który odrobinę przypomina scenariusz filmu Pitch Balck (tja, tego z Van Dieslem ...). Skrzydlate potwory lękające się jedynie światła brzmią znajomo, prawda? Wrażenie robią także sporadycznie spotykani bossowie, dokładniej zaś ich monumentalne gabaryty. Zabawne, jeden z najczęściej występujących przeciwników, głównie w materiałach promocyjnych, gigantyczny Brumak, nieobecny w wersji konsolowej, na „blaszaku” jest przedostatnim spotykanym sub-bossem. To pokaźnych rozmiarów "ścierwo", kilkukrotnie utrudni wykonanie zadań, depcząc po piętach naszemu oddziałowi. Wybór broni jest zadziwiająco skromny: kilka pistoletów, strzelba i karabin snajperski o dobitnie standardowym działaniu. Wszystko wdzieliśmy tysiące razy, może poza piłą mechaniczną. Nie ma się nad czym rozwodzić. Ciekawostka są za to granaty, może nie sam fakt ich obecności ale sposób użycia. W momencie mierzenia, ukazuje nam się przewidywana trajektoria lotu wybuchowej „niespodziewanki”. Dzięki temu można precyzyjnie i z zamysłem wybrać miejsce rzutu. Kapitalny pomysł, genialny w swojej prostocie (nie mylić z prostatą).

Bądź na bieżąco - obserwuj PurePC.pl na Google News
Zgłoś błąd
Sebastian Oktaba
Liczba komentarzy: 0
Ten wpis nie ma jeszcze komentarzy. Zaloguj się i napisz pierwszy komentarz.
x Wydawca serwisu PurePC.pl informuje, że na swoich stronach www stosuje pliki cookies (tzw. ciasteczka). Kliknij zgadzam się, aby ta informacja nie pojawiała się więcej. Kliknij polityka cookies, aby dowiedzieć się więcej, w tym jak zarządzać plikami cookies za pośrednictwem swojej przeglądarki.