.
Załóż konto
EnglishDeutschРусскийFrançaisEspañol中国

Recenzja Bioshock - 20,000 mil podmorskiej żeglugi

Sebastian Oktaba | 01-08-2008 17:22 |

Rok 1960 to szczególna data, która na zawsze pozostanie w mojej pamięci. Nie dlatego, że amerykanie przeprowadzili pierwszą udaną próbę z pociskiem balistycznym na okręcie podwodnym czy na świat przyszedł Steve Vai. Ten rok swoją wyjątkowość zawdzięcza niespodziewanej wizycie w miejscu, o istnieniu którego ciężko nawet śnić, chociaż sen nie jest tutaj zbyt trafnym określeniem... Jedno jest pewne, nigdy nie przepadałem za głęboką wodą, coś nieopisanego mnie w niej przerażało... Otchłań oceanu skrywa więcej tajemnic niż można sobie wyobrazić. Jedną z nich wbrew własnej woli właśnie odkrywam. Nie prosiłem o to, lecz przeznaczenie najwyraźniej mnie wybrało... Więc jestem tu .... w miejscu gdzie codzienność styka się z koszmarem, gdzie nigdy nie wstaje słońce, gdzie nie miejsca na miłość i przyjaźń... chociaż nigdy nie jest zbyt późno by to zmienić .... Sądzisz, że to nieprawdopodobne wymysły szaleńca czy objawy schizofrenii? Obawiam się, że nie... Od dziś koszmar ma nowe imię, a brzmi ono... Rapture... Weź głęboki oddech.

Autor: Sebastian "Caleb" Oktaba

Duchowy spadkobierca legendarnych System Shocków z dumą wkracza na rynek i chociaż nie towarzyszy mu przesadnie gigantyczna kampania reklamowa, jak w przypadku niektórych hitów tego formatu, można powiedzieć, że gra sama się promuje. Jest to po części zasługą charakteru, klimatu i scenografii oraz tak zwanych ambicji bycia czymś więcej niż szablonowym fpp, których mamy ostatnio na pęczki. Z pewnością jednego Bioshock odmówić po prostu nie można - fenomenalnego klimatu, którego od dobrych kilku miesięcy nie miała żadna gra fpp. To, czego doświadczmy podczas gry w Bioshocka jest czymś specyficznym, połączeniem alienacji, survivalu, przygody i thrillera doprawionego zręczną, acz niezbyt skomplikowaną fabułą oraz dynamiczną akcją. Koktajl nad wyraz wybuchowy i bez dwóch zdań pożywny dla ogromnej większości graczy wszelkiej maści.

20 000 mil podmorskiej żeglugi

Interaktywne intro wartko wprowadza nas w ponury świat Bioshock. Rozgrywka zaczyna się dosyć dramatycznie, gdy sielski lot nad Atlantykiem przerywa niespodziewana awaria samolotu, który wpada do oceanu i błyskawicznie zaczyna tonąć. Pobudka w lodowatej wodze nie jest niczym przyjemnym, tym bardziej, że po wynurzeniu wszystko wskazuje na to, że z katastrofy nikt nie ocalał oprócz nas. Ostatkami sił, dryfując obok resztek kadłuba i płonącego paliwa, docieram do szczytu małego budynku. Spoglądam na złowrogo lśniący księżyc zadając sobie pytanie, skąd się to do diabła wzięło na środku oceanu? Lecz teraz to nieistotne, skoro opatrzność chciała bym żył, zaryzykuję ... z resztą nie mam wyboru.

Już po chwili podróżuję siedząc w małym batyskafie, nie mogąc uwierzyć własnym oczom. Podwodne miasto, metropolia, gdzie kolorowe neony mienią się tysiącem świateł urzeka swoim rozmachem i architekturą, przywodząc na myśl Atlantydę tylko, że w zupełnie nowym modernistycznym wydaniu. Czy to możliwe, iż jest to twór człowieka? Jeśli tak, to kto go zbudował i kiedy? Koniec trasy, już prawie wysiadam ... ale coś jest nie tak ... widzę jak istota podobna do człowieka dokonuje krwawej zbrodni. Niewiele brakuje, a sam stałbym się jej kolejną ofiarą. Boże gdzie ja jestem, co tu się dzieje? Co się stało z mieszkańcami? Spokojnie... ten głos w radiu... Atlas, on mi pomoże się stad wydostać. W nim moja nadzieja, z resztą ja też jestem mu potrzebny ... Od dziś już wierzę w piekło, ale nigdy bym nie pomyślał, że jest tam tak mokro... Zadanie typowo survivalowe - wydostać się na zewnątrz w jednym kawałku i przeżyć. Na całość składa się oczywiście ciąg zadań, ale cel mamy jeden i wszystkie wątki pozornie pośrednio związane z nasza misją, w ostateczności się z nią wiążą.

Andrew Rayan, miliarder oraz wizjoner był  pomysłodawcą i głównym realizatorem budowy Rapture - najcenniejszej perły oceanu i nowego Edenu dla ludzkości. Początki były bardzo obiecujące, ale w ostatecznym rozrachunku nie wszystko jednak poszło po jego myśli. Eksperymenty naukowe, szaleńcy, którym dał zbyt dużą swobodę działania, igranie z naturą oraz konflikty interesów doprowadziły w konsekwencji do wybuchu wewnętrznej wojny domowej. Miasto na polecenie stwórcy zostało odcięte, mieszkańcy w skutek wszczepionych implantów i kompletnej izolacji od świata zewnętrznego popadli w obłęd mordując się nawzajem. Nastały czasy absolutnej anarchii gdy matki dusiły dzieci w kołyskach, a najlepsi przyjaciele podrzynali sobie gardła. Cudowny sen zamienił się w horror...

Obecnie ilość osób pozostających przy zdrowych zmysłach można policzyć na palcach jednej ręki, wliczając w to nas ... W zasadzie nawet nie wiemy kim tak naprawdę jesteśmy, ale wszystko wyjaśni się we właściwym czasie. Historię poznajemy między innymi z ust samego budowniczego dzięki przenośnemu radioodbiornikowi, z którym się nie rozstajemy (koncesja od KRRiTV?), jak również z licznych dzienników kasetowych porozrzucanych tu i ówdzie. Fabuła jest zaiste ciekawa, a pozorna oczywistość niektórych zdarzeń daje do myślenia. Granie na „pałę” byle sobie postrzelać drastycznie spłyci wartość Bioshock jako produktu, więc stanowczo odradzam tego typu pomysły. Warto odsłuchać wszystkie wiadomości, łączyć fakty, trochę dedukować oraz podjąć kilka męskich decyzji, które zadecydują o zwieńczeniu odkrywanej opowieści. Sama rozgrywka jest przejawem, nazwijmy to przewrotnie, ewoluującego konserwatyzmu. Dostajemy to, czego każdy gracz spodziewa się po strzelance pierwszoosobowej, a dodatkowo kilka nowych pomysłów. Osoba chociaż odrobinę obeznana z tematem nie będzie miała żadnych problemów z błyskawicznym przyswojeniem sterowania oraz mechaniki gry. Jeżeli kiedykolwiek słyszałeś że Bioshock będzie hybrydą strzelaniny pierwszoosobowej i cRpg, zapomnij o tym. To zdecydowanie fpp rozbudowane tylko o kilka elementów.

Tagi:
Twoja ocena publikacji:
0
Sebastian Oktaba
Liczba komentarzy: 0
Ten wpis nie ma jeszcze komentarzy. Zaloguj się i napisz pierwszy komentarz.
x Wydawca serwisu PurePC.pl informuje, że na swoich stronach www stosuje pliki cookies (tzw. ciasteczka). Kliknij zgadzam się, aby ta informacja nie pojawiała się więcej. Kliknij polityka cookies, aby dowiedzieć się więcej, w tym jak zarządzać plikami cookies za pośrednictwem swojej przeglądarki.