Zgłoś błąd

X

Zanim wyślesz zgłoszenie, upewnij się że przyczyną problemów nie jest dodatek blokujący reklamy.

Typ zgłoszenia
Treść zgłoszenia
Twój email (opcjonalnie)
Nie wypełniaj tego pola
.
Załóż konto
EnglishDeutschРусскийFrançaisEspañol中国

Test myszy Endgame Gear XM1 - Gaming na poważnie czy nie?

Ewelina Stój | 26-11-2019 08:00 |

Endgame Gear XM1 - Jakość wykonania, ergonomiczność i przyciski

Jak już napisałam, pierwsze chwile z modelem XM1 określam jako bardzo pozytywnie. Przyjrzyjmy się jednak gryzoniowi jak i towarzyszącej mu zawartości nieco bliżej. Tradycyjnie zacznijmy od opakowania. To nie wyróżnia się niczym specjalnym w tym segmencie, ani też nie ginie pod stosem konkurencji. Mamy ot schludne, czarne opakowanie z kilkoma logotypami informującymi o niskiej wadze, zastosowanym sensorze czy technologii Endgame Gear, pozwalającej uzyskać opóźnienia przełączników niższe niż 1 ms. Wewnątrz znajdziemy w zasadzie krótką ulotkę z adresem skąd pobrać oprogramowanie oraz piankowe "etui", w którym spoczywa bohater testu. I to już wszystko co przygotowało dla nas Endgame Gear. MX1 to model tak stonowany, jak to tylko możliwe. Niemal symetryczny, bez podświetlenia, z dwoma tylko dodatkowymi przyciskami dalej/wstecz i srebrnym logo producenta na chylącej się ku dołowi części grzbietu. Wszystkie elementy wykonano z jednego tylko rodzaju materiału - z niezwykle przyjemnego w dotyku, jakby aksamitnego plastiku. Przyznam szczerze, że dawno nie dane mi było doznać tak "sympatycznego" w odbiorze plastiku. I choć na bokach myszki nie odnajdziemy żadnych śladów podgumowania, to możemy być pewni, że mysz mimo to pewnie leży w dłoni. Po części dzięki swym kompaktowym rozmiarom, a po części dzięki niskiej wadze.

Test myszy Endgame Gear XM1 - Gaming na poważnie. Czy na pewno? [7]

Test myszy Endgame Gear XM1 - Gaming na poważnie. Czy na pewno? [8]

Tak jak cała mysz jest niewielka, tak niski jest również jej grzbiet. Najlepiej podpasuje ona więc osobom o niewielkich, a przynajmniej wąskich dłoniach, nawet jeśli w grę wejdą nieco dłuższe paluchy (palce pianisty). Posiadacze "łapsk Hulka" niechaj od myszy czym prędzej wzrok odwrócą. Po pierwsze dlatego, że opuszka kciuka i małego palca prawie na 100% będzie nieustannie szorowała Wam po podkładce. Ale to nie wszystko: niewiele miejsca na bocznych ściankach to częste, przypadkowe (i cholernie denerwujące) wciskanie przycisków bocznych. Taki incydent zdarzył się nie raz nawet mi, a największymi dłońmi natura mnie przecież nie obdarowała. Zupełnie inaczej prezentuje się kwestia ergonomii czy utrzymania urządzenia w czystości. Te elementy to już czysta (dosłownie) klasa. Spasowanie zasługuje na mocną piątkę, nic nie trzeszczy, nie ugina się i nie budzi zastrzeżeń. Powierzchnia myszy również niechętnie zbiera zabrudzenia takie jak kurz czy tłuste paluchy. No i praca na niej jest bardzo, ale to bardzo wygodna. Mimo iż nie jestem fanką myszy symetrycznych, to muszę przyznać, że Engdame Gear udało się "wyrzeźbić" całkiem przyjemny model.

Test myszy Endgame Gear XM1 - Gaming na poważnie. Czy na pewno? [3]

Test myszy Endgame Gear XM1 - Gaming na poważnie. Czy na pewno? [2]

Dość ciekawie wygląda spód urządzenia i - uwaga - co nieco tam nawet świeci. Są to dwie diody, które informują nas kolorem o aktualnym poziomie DPI (jest to do ustawienia w oprogramowaniu) oraz o aktualnym stanie taktowania. Jeśli świecą się przykładowo dwie diody na raz, powinniśmy pracować aktualnie na 1000 Hz. Pod wspomnianymi światełkami znajduje się jeszcze przycisk, który zmieni nam jedno z czterech ustawień DPI. Nie każdemu takie położenie przycisku będzie pasować, jako że są tacy gracze, który lubią manipulować DPI podczas gry, więc wolą mieć go np. blisko scrolla. Mnie jednak takie rozwiązanie nie przeszkadza. Obojętnym nie można zostać natomiast wobec teflonowych ślizgaczy, które są... białe. Początkowo myślałam, że są to folijki ochronne, ale nic z tych rzeczy. Wygląda to fajnie i spełnia swoją rolę. W połączeniu z niską wagą własną, mysz porusza się bardzo rześko po podkładce co trochę wynagradza początkowo "uparty" przewód w gumowym oplocie. Ma on dość standardową długość 180 cm i jest nieodczepiany. Mimo iż na plus poczytuje uniesienie jego kołnierzyka ku górze, to mam wątpliwości do do samego przewodu. W tej cenie powinniśmy dostać jednak coś nie tyle w oplocie, co lżejszego, by nie stało w opozycji do wagi samej myszy.

Test myszy Endgame Gear XM1 - Gaming na poważnie. Czy na pewno? [5]

Test myszy Endgame Gear XM1 - Gaming na poważnie. Czy na pewno? [4]

Mysz pozwala na ułożenie palców 1 + 2 + 2 oraz 1 + 3 + 1. Tak jak już wspomniałam - jest wygodnie, nawet bardzo, jednak jeśli mamy sporą dłoń, niewygodnie będzie przede wszystkim kciukowi, który wołał będzie o pomstę do nieba, czyli o dodatkowe wyprofilowane podparcie. Skok LPM i PPM jest moim zdaniem idealny. Aktywacja odbywa się bardzo szybko, już po pokonaniu około 1 mm drogi. Ponadto co zauważyłam (w grze cRPG, gdzie energicznie sprzedawałam sporą ilość przedmiotów), że jesteśmy w stanie szalenie szybko powtórzyć kolejne kliknięcia LPM. Responsywność jest więc obłędna przy zachowaniu twardości przycisków na poziomie 4/5 (5 = najtwardszy). Głośność przycisków głównych określę z kolei na 4/5 (5 = najgłośniejszy). Przyciski boczne umieszczono w idealnej odległości, ale znów podkreślę - dla mniejszych i średnich dłoni. Wciska się je jednak jakby zbyt miękko (zwłaszcza wstecz), stąd może dochodzić do przypadkowych aktywacji. Scroll? Bajka. Niemal bezszelestny z wyczuwalnym skokiem, bez luzów i pokryty delikatnie żłobioną gumą. Nie ma na co narzekać.

Test myszy Endgame Gear XM1 - Gaming na poważnie. Czy na pewno? [9]

Test myszy Endgame Gear XM1 - Gaming na poważnie. Czy na pewno? [10]

0
Zgłoś błąd
Liczba komentarzy: 5

Komentarze:

x Wydawca serwisu PurePC.pl informuje, że na swoich stronach www stosuje pliki cookies (tzw. ciasteczka). Kliknij zgadzam się, aby ta informacja nie pojawiała się więcej. Kliknij polityka cookies, aby dowiedzieć się więcej, w tym jak zarządzać plikami cookies za pośrednictwem swojej przeglądarki.