.
Załóż konto
EnglishDeutschРусскийFrançaisEspañol中国

Recenzja Trine - Przygoda dla trojga

Sebastian Oktaba | 11-11-2009 18:07 |

Gdyby jeszcze tydzień temu ktoś zapytał mnie, co naprawdę sądzę o platformówkach, prawdopodobnie swojemu rozmówcy wyjaśniłbym to w kilku prostych gestach. Cóż poradzę, że gry tego typu utożsamiałem wyłącznie z infantylną rozrywką, wymagającą głównie małpiej zręczności? Dla mnie były jak relikt minionej epoki ośmiobitowców i chociaż Contra, Mario, Jazz Jackrabbit czy Earthworm Jim uznaję za żelazną klasykę, nowsze produkcje z premedytacją omijałem. Dziś biję się w pierś, energicznie biczuję oraz pluję w brodę... Przegapienie Trine byłoby niewybaczalnym błędem tudzież niepożałowaną stratą. Umiejętne połączenie platformówki z elementami logicznymi i bajkową scenerią zaowocowało czymś nietuzinkowym. Ciekawy pomysł wzbogacono o to „coś”, czego brakuje często wielkoformatowym hitom. Tak, przyznaję z pokorą iż grywalność Trine zaiste imponuje. Wyzbywszy się uprzedzeń mogę nawet zaryzykować stwierdzenie, że to jedna z większych tegorocznych niespodzianek. Zresztą, sami zobaczcie czym Trine ujmuje za serce...

Autor: Sebastian „Caleb” Oktaba

Z nieumarłymi zawsze są problemy. Zamiast spokojnie leżeć w ziemi oczekując końca świata wyłażą z grobów, niepokoją żywych i paskudzą gdzie popadnie. Każda fantastyczna kraina przynajmniej raz borykała się z podobnym problemem. W takich przypadkach nie pozostaje nic innego, jak załamać ręce lub liczyć na pomoc ze strony nieustraszonych śmiałków. Ci z kolei powinni odnaleźć potężny artefakt będący panaceum na wszelkie zło, aby następnie zlikwidować jego przyczynę. Potem jak dobrze pójdzie, pozostają już tylko hulanki, swawole i opowieści dla kolejnych pokoleń... albo jesień średniowiecza. Pech chciał, że niemal identyczny scenariusz dotknął królestwo w którym rozgrywa się akcja opisywanej gry. O jeszcze większym niefarcie mogą mówić trzej główni bohaterowie, którzy nieroztropnie położyli ręce na magicznym przedmiocie. Złodziejka Zoya, rycerz Pontius oraz czarodziej Amadeus nie zdawali sobie sprawy z konsekwencji takowego czynu. Trine bez pytania scaliło ich ciała, skazując na wspólną dolę i niedolę. Jednak stare porzekadło głosi iż nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Przypadkowo zjednoczona trójca postanowiła jak najszybciej pozbyć się przekleństwa, przy okazji uwalniając świat spod jarzma sił ciemności. Łączenie średnio przyjemnego z bardzo pożytecznym, to postawa godna najznakomitszych jednostek... O tak... Fabuła Trine oryginalnością nie grzeszy, aczkolwiek nie stanowi o jakości zabawy. Całość świadomie utrzymano w konwencji naiwnej bajki, zatem historia musiała zostać odpowiednio zaaranżowana. Nie uświadczymy tu efektownych przerywników filmowych lecz regularnie raczeni będziemy kolorowymi grafikami, doprawionymi intrygującym głosem narratora. Sztampa? Niekoniecznie! Kto spróbuje rychło przekona się na własnej skórze, że mechanika gry jest o wiele bardziej absorbująca niż wyświechtana historyjka.

Zanim przejdziemy do konkretów, pozwólcie na odrobinę obiektywnej oceny bieżącej sytuacji rynkowej. Nie ulega wątpliwości, że platformówki na PC są zjawiskiem równie powszechnym, jak dobrowolne zrzeczenie się immunitetu przez parlamentarzystów prowadzących pod wpływem alkoholu. Rokrocznie ukazuje się kilka takich pozycji, ale zazwyczaj stanowią nieudolne adaptacje kinowych przebojów. Trine na tle mizernej „konkurencji” znacznie się wyróżnia. Nakreślony grubą kreską bajkowy klimat zdradza luźny charakter produkcji, niekoniecznie adresowanej do młodszego odbiorcy. Dziełu studia Frozenbyte nie brakuje także innowacyjności, choć jednocześnie czerpie garściami z wielu dawnych hitów klasy Prince of Persia czy Bionic Commando. Koncepcja gry nie odbiega zbytnio od przyjętych standardów wszak dalej chodzi o to, aby ukończyć poziom zbierając po drodze jak najwięcej cennych bonusów. Odmienność przejawia się natomiast w szczególnym sposobie pokonywania przeciwności losu. Otóż oprócz skakania po platformach, niejednokrotnie należy także ruszyć mózgownicą. Tak moi drodzy, ratowanie świata i samego siebie wcale nie będzie banalne. W Trine niezwykle istotną rolę odgrywa bowiem fizyka (taka moda) obiektów oraz jej umiejętne wykorzystanie. Chwilami gra budzi delikatne skojarzenia z World of Goo. Przedmioty trzeba przesuwać, ustawiać i tworzyć, zaś wiele przeszkód wymaga naprzemiennego wykorzystywania atutów postaci. Kooperacja jest zresztą stałym element zabawy, gdyż każdy z bohaterów otrzymał jasno określone zadania. Pojawia się też sporo elementów zaczerpniętych wprost z cRPG jak zbieranie przedmiotów czy doświadczenia oraz szczątkowa magia. Ostatecznie wyszedł ciekawy mariaż gry zręcznościowej z logiczną, który potrafi wciągnąć na długie godziny... nawet starych pryków.

Twoja ocena publikacji:
0
Sebastian Oktaba
Liczba komentarzy: 0
Ten wpis nie ma jeszcze komentarzy. Zaloguj się i napisz pierwszy komentarz.
x Wydawca serwisu PurePC.pl informuje, że na swoich stronach www stosuje pliki cookies (tzw. ciasteczka). Kliknij zgadzam się, aby ta informacja nie pojawiała się więcej. Kliknij polityka cookies, aby dowiedzieć się więcej, w tym jak zarządzać plikami cookies za pośrednictwem swojej przeglądarki.