.
Załóż konto
EnglishDeutschРусскийFrançaisEspañol中国
 

Test konsoli PlayStation Classic: tylko dla największych fanów retro?

Ewelina Stój | 07-12-2018 12:00 |

Test konsoli PlayStation Classic: tylko dla największych fanów retro?Pamiętacie ten czas, kiedy za oknem prószył pierwszy śnieg, a Wasi rodzice krzątali się w kuchni przygotowując posiłki na zbliżające się Boże Narodzenie? A Wy niczym nie zachwiani, niczym nie zdekoncentrowani, dzielnie dzierżyliście pada pierwszego PlayStation siedząc po turecku na podłodze tuż przed telewizorem kineskopowym gapiąc się na niego bez zmrużenia oczu, żeby przypadkiem ktoś nie zabił nas w grze Syphon Filter. Tak wyglądało to u mnie i chętnie dowiem się jakie były Wasze pierwsze wspomnienia z "konsolowym Szarakiem", którego powinni pamiętać wszyscy gracze urodzeni przynajmniej w 1990 roku. Pierwsze PlayStation pojawiło się bowiem w roku 1994 w Japonii, a w rok później już na całym świecie. No, prawie na całym, bo na polskiego dystrybutora musieliśmy poczekać jeszcze kolejnych kilkanaście miesięcy. Nie było też łatwo, by konsolę zdobyć: jej cena wynosiła wówczas dwukrotność średniej krajowej. Dziś retro wersja PSX-a kosztuje 449 złotych, ale czy warto w ogóle po nią sięgać?

Autor: Ewelina Stój

Kolejny akapit również pozwolę sobie zacząć od pytania: znacie to uczucie, gdy w przeszłości robiliście coś, co dało Wam cudowne wspomnienia, lecz w momencie gdy po latach zapragnęliście to powtórzyć stwierdziliście, że magia nagle zniknęła? Przyrównajmy to chociażby do gier. Taki Harvest Moon: Back to the Nature rozgrywany w dzieciństwie właśnie na pierwszym PlayStation to chyba jedne z moich najmilszych growych wspomnień. Kiedy jednak po kilkunastu latach odpaliłam tą produkcję na mobilnym emulatorze, wspaniałe retrospekcje jakby się zatarły. Dlaczego o tym mówię? Bo chociaż PlayStation Classic niesie ze sobą wiele dobrego, to najgorszym co robi, to obdzieranie nas ze szczenięcych wspomnień chociażby przez to, że uświadamia jak infantylny był kiedyś gaming (choć zdaję sobie sprawę, że wielu może powiedzieć, że nie bardziej niż dziś) oraz z jak kiepską grafiką musieliśmy koegzystować. Jeśli jednak odrzucimy powyższe myśli i skupimy się na sentymencie i dobrej zabawie, to PlayStation Classic powinno się z nami zaprzyjaźnić. A teraz rozłóżmy je już na łopatki i wskażmy czym dokładnie nas zachwyci, a czym rozczaruje konsolka o wartości 1/2 ceny PlayStation 4.

Ogłoszenie retro-konsolki PlayStation Classic sprawiło, że niejednemu z nas mocniej zabiło serce. Z czasem jednak o urządzeniu słychać było coraz więcej złego. Czy zakup PS Classic to faktycznie strata pieniędzy?

Test konsoli PlayStation Classic: tylko dla największych fanów retro? [7]

PlayStation Classic przybywa do nas w niewielkim pudełku, tak jak sama konsola stylizowanym na wersję z lat 90. XX. wieku. Z samego kartonu dowiemy się, że w konsolce fabrycznie zainstalowano 20 gier, a zgodnie z wytycznymi Europejskiego Systemu Oceniania Gier Komputerowych (PEGI), urządzenie z racji preinstalowanych gier stosowne jest dla osób, które ukończyły 18 rok życia. Dla ciekawostki warto jeszcze zaznaczyć, że 8 ostatnich gier na liście nie znalazło się w wersji wypuszczonej m.in. na rynek japoński. Tamtejsze konsole mają swoje hity jak np. Arc the Land.

Wraz z konsolą PlayStation Classic otrzymujemy gry:

  • Battle Arena Toshinden
  • Final Fantasy VII
  • Intelligent Qube
  • Jumping Flash!
  • Metal Gear Solid
  • Mr. Driller
  • R4: Ridge Racer Type 4
  • Resident Evil: Director's Cut
  • Revelations: Persona
  • Super Puzzle Fighter II Turbo
  • Tekken 3
  • Wild Arms
  • Cool Boarders 2
  • Destruction Derby
  • Grand Theft Auto
  • Oddworld: Abe's Oddysee
  • Rayman
  • Syphon Filter
  • Tom Clancy's Rainbow Six
  • Twisted Metal

Test konsoli PlayStation Classic: tylko dla największych fanów retro? [17]

Z rzeczy mniej istotnych: w pudełku znajdziemy grubaśną instrukcję obsługi (także w języku polskim). Kluczowe w zestawie są już takie elementy jak sama konsolka, repliki padów (sztuk dwie z przewodami o długości 140 cm), przewód HDMI (o długości 200 cm) i przewód micro USB (o długości 150 cm). Do tego ostatniego samodzielnie będziemy musieli zorganizować sobie zasilacz z wejściem USB typu A, czyli na przykład pożyczyć ładowarkę od smartfona. Z pewnością producent wyszedł z założenia, że każdy z nas ma już w domu wymagany rodzaj zasilacza, więc nie wchodził w dodatkowe koszta związane z jego produkcją. Jednym takie rozwiązanie bardzo się nie spodoba, innych zaś zupełnie nie zbulwersuje i od razu sięgną po własną ładowarkę.

Test konsoli PlayStation Classic: tylko dla największych fanów retro? [5]

Po rozpakowaniu kartonu pierwsza myśl jaka mnie dopadła to: maleństwo, a zaraz później: kpina. Tę drugą myśl odpędziłam jednak na nieco później, to jest na moment, gdy spędzę już z konsolą wystarczającą ilość czasu, aby móc (w miarę) obiektywnie ją ocenić. Sama konsola jest dłuższym bokiem zbieżna z wysokością mojego niemal 6-cio calowego smartfona, więc jest to bezsprzecznie urządzenie, które zmieści się w tylną kieszeń męskich jeansów (149 mm × 33 mm × 105 mm). Mimo iż lekkie, to wykonane solidnie, choć w niektórych miejscach słabo spasowane: znajdziemy więc ostre krawędzie elementów np. w okolicach gdzie podłączamy pady. Niemal identycznie mogę wypowiedzieć się o kontrolerach. Sięgając pamięcią wstecz - do oryginału - przyznam, że nowe pady są dwa razy lżejsze, równie średnio spasowane jeśli chodzi o łączenie elementów, ale przynajmniej na tyle solidne, że nie rozlecą się w trakcie gry (próba przełamania skończyła się pomyślnie, to znaczy bez przełamania naturalnie). Nie ma co więc ukrywać: jest to replika, co nie oznacza naturalnie, że z definicji ma być gorsza jakościowo. Czuć tu jednak zabawkowość zestawu i z faktu tego nie każdy będzie zadowolony.

Nie ma co więc ukrywać: jest to replika, co nie oznacza naturalnie, że z definicji ma być gorsza jakościowo. Czuć tu jednak "zabawkowość" zestawu i z faktu tego nie każdy będzie zadowolony.

Jeśli chodzi o wygląd, to zacznijmy od padów, bo z nimi temat będzie krótszy. Kontrolery są więc replikami pierwszych tego typu urządzeń, co oznacza, że nie uświadczymy tu gałek analogowych. Producenci PlayStation Classic chcieli jak najwierniej odwzorować pierwszy model (co ma przełożenie także w opisach przycisków samej konsoli), jednak ta sumienność nie do końca wyszła na dobre, bo w wielu grach kciuki szukają podświadomie gałek, niczym pacjent po amputacji swojej fantomowej nogi. Dobra, wróćmy do budowy urządzenia, bo mój umysł już zdryfował na niebezpieczne fale. Odwzorowanie samej konsoli także jest bardzo dokładne. Po bokach urządzenia znajdziemy więc stylizowany na wentylację plastik, a z przodu sprytnie umieszczono porty USB z miejscu, gdzie przed wieloma laty wtykaliśmy szerokie złącza padów. No i chociaż nie ma tu wejść na karty pamięci (bo jest to fizycznie zbędne), to napis Memory Card obowiązkowo pozostał ponad wejściami USB. Siłą rzeczy przearanżowano tył, gdzie dziś znajdziemy port HDMI oraz micro USB.

Test konsoli PlayStation Classic: tylko dla największych fanów retro? [3]

PlayStation Classic jest o 45% mniejsze niż oryginał, toteż zastosowanie obsługi płyt CD nie miało racji bytu. Mimo wszystko zachowano klasyczny wygląd, i nawet jeśli klapka na płyty nie jest elementem otwieralnym, to z powodzeniem działają znane nam trzy przyciski na wierzchu urządzenia. Naturalnie zawiadują one czymś innym niż niegdyś. Power - bez filozofii - uruchamia i wyłącza konsolę, zaś Reset przywołuje katalog gier. No i mamy jeszcze przycisk Open, którego używać będziemy najrzadziej. Służy on bowiem do wirtualnej zmiany dysku, gdy wymaga tego konkretna gra. Jak bowiem pewnie pamiętacie, niektóre produkcje składały się z ponad jednej płyty CD, toteż w trakcie gameplay'u konsola prosiła o włożenie kolejnego dysku. Tutaj, dokonamy tego po prostu za pomocą przycisku Open.

Test konsoli PlayStation Classic: tylko dla największych fanów retro? [4]

Ale przebrnąwszy przez ogrom kartonów i innych elementów opakowania nareszcie zasiądźmy do gry. I tu zaczynają się kombinacje. O ile przewód HDMI jest wystarczającej długości to zasilający, jak i przewody padów mogą Was - mówiąc bez ogródek - rozwścieczyć. U mnie wyglądało to tak, że konsola musiała spoczywać na pufie stojącej 1,5 metra od telewizora, bym ja spokojnie mogła grać sobie jeszcze jakichś kilkadziesiąt centymetrów dalej. Zapomnijcie więc, że konsola na stałe będzie leżała pod telewizorem np. koło PlayStation 4. No, chyba że chcecie siedzieć metr od TV, co jest wymuszone krótkim przewodem pada. Wykombinowawszy już niczym MacGyver jak będę grać (w jakiej pozycji i odległości) trzęsącymi się rękoma sięgnęłam ku przyciskowi Power (tak, to był cliffhanger do następnego akapitu).

Classic jest o 45% mniejsze niż oryginał, toteż zastosowanie obsługi płyt CD nie miało racji bytu. Mimo to zachowano klasyczny wygląd, nawet jeśli klapka na płyty nie jest elementem otwieralnym.

Zapaliła się zielona lampka pod przyciskiem, a po chwili moich uszu dobiegł znajomy dźwięk, który każdy z posiadaczy oryginalnego PlayStation natychmiast pozna, a połowa z nich się popłacze (chociażby w duchu, żeby nikt nie widział). Prędko przechodzimy do katalogu gier. Każda prócz okładki i tytułu opisana jest także rokiem wydania, producentem oraz ikonką informującą o tym, czy w produkcję zagramy solo, czy też z kompanem dla którego przewidziano drugi pad (to jest w trybie kooperacyjnym jak np. w Oddworld: Abe's Oddysee, czy w wyścigach jak R4: Ridge Racer Type 4). Menu stylizowane jest także na retro, więc nie ma co się tu spodziewać spazmów nad szatą graficzną. W ustawieniach także nie uświadczymy wiele. Konsoli brakuje nawet języka polskiego, co wiąże się z faktem, że i gry nie zaskoczą nas polszczyzną.

Test konsoli PlayStation Classic: tylko dla największych fanów retro? [9]

Ustawienia? Owszem, ale ograniczają się do oszczędzania energii (wyłącz konsolę po 60 minutach bezczynności), czy włączeniu wygaszacza ekranu. Przy każdej zaś produkcji znajdziemy podmenu, w którym przejdziemy do kodu QR ze stroną internetową gry, ale także wirtualną kartę pamięci mieszczącą po 15 slotów. Sloty te przysługują każdej grze, więc nie musimy się martwić, że jak za dawnych czasów zabraknie nam miejsca na zapis. Save następuje podczas wychodzenia z gry co oznacza, że nie będziemy musieli szukać czy wyczekiwać punktów zapisu przewidzianych niegdyś przez producenta. I to już właściwie wszystkie możliwości konsoli, przejdźmy więc do sedna: do gier.

Test konsoli PlayStation Classic: tylko dla największych fanów retro? [1]

Nie wiem jak Wy, ale ja słysząc, że Sony podaruje fanom retro wersję pierwszego PlayStation wraz z preinstalowanymi grami, do mojej głowy przyszły takie tytuły jak Worms Armageddon, Gran Turismo, Tomb Raider, Crash Bandicoot, Medievil czy Tony Hawk’s Pro Skater 2. Nie wspominając już o Medal of Honor, przez które jestem dziś tu, gdzie jestem (to jest w branży komputerowej i to właśnie przez to wielu z Was cierpi). Na dobrą sprawę z preinstalowanych gier doceniłam Metal Gear Solid, Resident Evil, Oddworld: Abe's Oddysee, Grand Theft Auto, Syphon Filter oraz Tekkena 3. Owszem, pozostałe gry (a przynajmniej większość) także kojarzę, ale... No cóż - nie cenię ich przesadnie. Mr Driller, Super Puzzle Fighter II Turbo to - moim zdaniem - gry zupełnie tu zbędne. Podobnie Jumping Flash!, będący chyba protoplastą Minecrafta i opowiadający o przygodach (z całą pewnością) naćpanego królika. Destruction Derby czy Twisted Metal graficznie zestarzały się po prostu wręcz ohydnie, więc można było z korzyścią dla wszystkich odpuścić te tytuły i zaserwować coś bardziej wyczekiwanego.

Worms Armageddon, Gran Turismo, Tomb Raider, Crash Bandicoot, Medievil czy Tony Hawk’s Pro Skater 2 - to tych gier brakuje mi najbardziej na PlayStation Classic.

Skupmy się przez chwilę nieco mocniej na kolejnych tytułach, choć nie w sensie ich opisywania, bo tak leciwych produkcji jakie znalazły się w PlayStation Classic chyba nie trzeba przedstawiać. Białe kombinezony przeciwników w Metal Gear Solid czy żółte sojuszników w Syphon Filter zapamiętamy jeszcze na długie lata, podobnie jak radosne popierdywanie zielonego kosmity, który docelowo miał zostać przerobiony na pasztet w Oddworld: Abe's Oddysee. Po co przywracam takie wspomnienia? By uświadomić, że na Klasyku jest kilka hitów do ogrania z łezką z oku, i by nie skrzywdzić konsoli po całości. Nie mogę jednak przestać myśleć o tym, że konsola została zrobiona na szybko, stąd część zainstalowanych na niej produkcji jest totalnie niepotrzebna i tylko zajmuje miejsce innych, potencjalnych hitów (no bo jak można było nie wsadzić do konsoli kwadratowej Lary Croft?)

Test konsoli PlayStation Classic: tylko dla największych fanów retro? [22]

No i jeszcze poruszmy przez chwilę kwestię sterowania padem. Jak już zauważyłam jest on lekki, przez co budzi wrażenie tandetnego, ale jest także wytrzymały - ostatecznie więc lekkość ta jest też plusem, bo przecież nasze nadgarstki nie lubią przesadnie ciężkich urządzeń. Producent jednak albo nie przemyślał do końca kwestii związanej z zaserwowaniem nam padów bez analogowych gałek, albo też była to kwestia czysto ekonomiczna. Kilka gier bardzo cierpi na tym, że musimy wręcz użerać się jedynie z D-Padem, ale o tym za chwilę. Na szczęście w grze wyścigowej R4: Ridge Racer Type 4 jazda jest bardzo płynna i przyjemna pomimo sterowania wspomnianym D-Padem. Podobnie pozytywnie zaskoczyłam się w przypadku gry Syphon Filter, gdzie bez prawego analoga służącego zazwyczaj za sterowanie kamerą, produkcja bardzo inteligentnie (jak na tamte czasy) sama obracała kamerę w kierunku przez nas upragnionym nie czyniąc gameplay'u męczącym. Reasumując: jest bardzo nierówno. Pewne tytuły dają niesamowitą radość grania, inne zaś jedynie frustracje, a w kolejne produkcjenawet nie będziemy chcieli zagrać.

Na dobrą sprawę z preinstalowanych gier doceniłam Metal Gear Solid, Resident Evil, Oddworld: Abe's Oddysee, Grand Theft Auto, Syphon Filter oraz Tekkena 3.

Test konsoli PlayStation Classic: tylko dla największych fanów retro? [11]

Przez sieć przepłynęła w pewnym momencie fala hejtu, gdy gracze dowiedzieli się, że 8 produkcji bazuje na systemie telewizyjnym PAL, co oznacza że będą one wolniejsze: pracujące na 50 klatkach na sekundę. To zaś w połączeniu z dzisiejszymi telewizorami, które wymuszą częstotliwość 60Hz sprawi, że gra wygeneruje tu i ówdzie dodatkowe klatki, rodząc wrażenie szarpania. Czy tak jest? Jest, ale w moim odczuciu sprawa zauważalna jest tak rzadko, że naprawdę nie ma o co bić piany. Bardziej biłabym ją o to, że w replice nie uwzględniono padów Dualshock (z analogami i wibracją) gdyż niektóre produkcje przestają być bez nich grywalne, a już na pewno niosą spory dyskomfort (w samym GTA sterowanie przyciskami kierunkowymi i poruszanie się przyciskiem X męczy - analog wykonałby robotę przy użyciu jednej dłoni, a nie dwóch). Jedni powiedzą: to tylko konsola retro, nad którą nie ma się co spusz... o przepraszam - nad którą nikt przesadnie nie pracował, bo nie było takiej potrzeby. A ja powiem, że jak coś już robić to dobrze. Zwłaszcza za 449 złotych.

Co można jeszcze powiedzieć o PlayStation Classic, by w jednym miejscu ująć nie tylko test i osobiste odczucia, ale i wszelkie możliwe informacje (choć i tak pewnie czegoś zabraknie)? Pad od PlayStation Classic z powodzeniem działa pod pecetem, choć nie wiem czy granie bez analogów będzie czymś, czego oczekujecie. W drugą stronę sposób ów nie działa: pod konsolą nie funkcjonuje żaden inny pad na USB, który był w zasięgu moich dłoni (od Xboksa 360 i PS4). Pewnie natknęliście się już w Internecie na informacje o tym, że do konsoli podłączymy klawiaturę. Mój Sharkoon Skiller Mech SGK1 nie chciał jednak działać. A szkoda, bo miałam ogromną chęć sprawdzić, czy uruchamiając konsolę z podpiętą klawiaturą i wciskając klawisz Escape, faktycznie dostaniemy się do ukrytego menu, w którym dokopiemy się większej ilości ustawień jak i przekonamy się, że na konsolę planowanych mogło być znacznie więcej tytułów.

Test konsoli PlayStation Classic: tylko dla największych fanów retro? [10]

Proszę Państwa, a oto akapit(y), na który czekali wszyscy: werdykt. Warto, czy nie warto? Czy PlayStation Classic jest dla mnie? Czy za 500 złotych lepiej jednak rozejrzeć się za czymś innym np. pod choinkę? Otóż moim, ale podkreślam: MOIM największym problemem z testowaną retro-konsolką jest fakt, że ta najzwyczajniej w świecie znudziła mi się po kilku godzinach. Jasne: było początkowe podniecenie, w mózgu odblokowywały się zasklepione dotąd (pewnie przez używki) szufladki, przywracając zapomniane wspomnienia z przeszłości i towarzyszył mi szeroko rozumiany hype. Wszystko to jednak do czasu aż... hype odpadł. Wydawało się więc, że osoba, która wychowała się na pierwszym PlayStation z sentymentem wróci do nowej odsłony i wyciśnie z niej ostatnie soki. Ostało się na tym, że sprzęt ów widzę raczej jako ciekawostkę dla znajomych, którzy z łezką oku na imprezie rozegrają ze mną rundkę w Tekkenie 3 (to znaczy, że ja skopie im podstarzałe tyłki). Ale nawet znajomi prędzej czy później przestaną czuć chęć rozgrywania takich turniejów...

Mój hype na PlayStation Classic mijał z każdą godziną. Niewiele tu znanych klasyków, sporo gier to zapchajdziura i generalnie uważam, że urządzenie ucieszy raczej wyłącznie zagorzałych retro-graczy, którzy produkcje takie jak zawarte na PS Classic przechodzą z sentymentem od deski do deski.

Test konsoli PlayStation Classic: tylko dla największych fanów retro? [16]

Prawda jest taka, że wszystko znów rozbija się o dzisiejszy pęd życia. Każdy z nas ma chyba swoją kupkę wstydu, na której piętrzy się coraz więcej produkcji growych i to stosunkowo młodych. Nie mamy czasu na grę w nowe tytuły, a co dopiero w te stare, które - na dodatek - potrafią dziś od siebie odrzucić, bo sentyment to niestety nie wszystko. PlayStation Classic raczej nie spodoba się też osobom, które nie grały nigdy w oryginał. Według mnie docelowa grupa, która ucieszy się z urządzenia, to wyłącznie zagorzali retro-gracze, którzy bawią się w przeróżne emulatory i dorywając retro-grę przechodzą ją od deski do deski, przysłowiowo liżąc każdą ze ścian (z niewiadomych mi, zapewne fetyszystycznych pobudek, ale nie mi w to wnikać). Gdyby jeszcze postawiono na inne, bardziej popularne tytuły, to zakup byłby nie tylko wart przemyślenia, ale nawet opłacalny. Nie jest bowiem niczym przyzwoitym naładować konsolę zapchajdziurami, gdy konsument ma świadomość, że za mniejsze pieniądze jest w stanie zagrać w te jak i wiele innych (lepszych) produkcji korzystając z emulatorów (którym bądź co bądź PlayStation Classic także jest), bądź wyposażywszy się z oryginalną konsolę i płyty. Mówiąc w skrócie: na samym sentymencie niezbyt daleko zajedziemy.

PlayStation Classic
Cena: 449 zł

PlayStation Classic
  • Naprawdę dobrze odwzorowana replika konsoli
  • Lekka i wytrzymała konstrukcja
  • Sporo kultowych i grywalnych tytułów
  • Zapisywanie save  jest prostsze niż dawniej
  • Prosty w obsłudze interfejs
  • Brak ładowarki USB w zestawie
  • Zdecydowanie za krótkie okablowanie
  • Pad mógł oferować analogowe gałki z DualShock
  • Cena nieadekwatna do możliwości
  • Tylko dla hardcorowych graczy retro
  • Sporo gier w zestawie będących "zapchajdziurami"

Sprzęt do testów dostarczyła firma:

Test konsoli PlayStation Classic: tylko dla największych fanów retro? [nc1]

Twoja ocena publikacji:
0
Liczba komentarzy: 22

Komentarze:

x Wydawca serwisu PurePC.pl informuje, że na swoich stronach www stosuje pliki cookies (tzw. ciasteczka). Kliknij zgadzam się, aby ta informacja nie pojawiała się więcej. Kliknij polityka cookies, aby dowiedzieć się więcej, w tym jak zarządzać plikami cookies za pośrednictwem swojej przeglądarki.