Zgłoś błąd
X
Zanim wyślesz zgłoszenie, upewnij się że przyczyną problemów nie jest dodatek blokujący reklamy.
Typ zgłoszenia
Treść zgłoszenia
Twój email (opcjonalnie)
Nie wypełniaj tego pola
.
Załóż konto
EnglishDeutschРусскийFrançaisEspañol中国

Test słuchawek Logitech G935 Wireless 7.1: coś z pięknej i coś z bestii

Dominik Wiśniewski | 14-03-2020 10:00 |

Test słuchawek Logitech G935 Wireless 7.1: coś z pięknej i coś z bestiiW powyższym tytule zawarłem pewną przewrotność. Piękno testowanego zestawu słuchawkowego Logitech G935 Wireless 7.1 niekoniecznie leży bowiem w designie, a i nie od razu też wyjawię, na czym polega "bestialstwo" headsetu. Pod koniec niniejszej recenzji wszystko stanie się jednak jasne, a przynajmniej powinno. Póki co trochę suchych faktów. Headset Logitech G935 to zasadniczo nowa wersja modelu G933, ulepszona o nowe przetworniki. Odświeżono tu również (choć w niewielkim stopniu) design tak, że G935 wygląda już trochę mniej jak obcy, który wylądował na naszym biurku, choć wciąż wizualnie jest... hmmm... sami widzicie jak jest. Już w modelu sprzed kilku lat zwracano uwagę na kwestię nieprzesadnej urody i kilku innych wad headsetu, przy wyjątkowo dobrym dźwięku (kierunkowości) w grach. Jak będzie tym razem i czy G935 powtórzy "błędy przeszłości"?

Cena ze średniej półki, specyfikacja spotykana czasami nawet w półce niskiej, a dźwięk? No właśnie, czy cena headsetu Logitech G935 zostanie uzasadniona czymś więcej?

Test słuchawek Logitech G935 Wireless 7.1: coś z pięknej i coś z bestii [2]

Logitech G935 Wireless 7.1 - Opakowanie i zawartość

Znamiennie dla serii gamingowych urządzeń Logitecha, testowany dziś headset przybywa do nas w ciemnosiwym opakowaniu z niebieskim oznaczeniem modelu G935. Towarzyszące oznaczeniu logotypy mówią, że mamy do czynienia z urządzeniem oferującym dźwięk przestrzenny DTS Headphone X v2.0, podświetlenie w środowisku LightSync, bezprzewodowość i współpracę z pecetami oraz popularnymi konsolami. Również rewers daje nam nieco więcej rozeznania na temat tego, z jakiego typu sprzętem mamy do czynienia. Logitech chwali się więc lekkimi i wytrzymałymi szynami ze stali nierdzewnej, oddychającymi poduchami ze skóry ekologicznej jak i aż trzema programowalnymi przyciskami na lewej klapie. Producent nie zapomniał też umieścić na boku pudła podstawowych informacji dotyczących specyfikacji headsetu. Znajdziemy tu więc dane o wielkości przetworników (50 mm), zakresie pasma przenoszenia (20 Hz - 20 kHz) oraz impedancji (39 ohmów).

Test słuchawek Logitech G935 Wireless 7.1: coś z pięknej i coś z bestii [4]

Test Logitech G915. Solidna niskoprofilowa klawiatura na dopingu

Mamy więc do czynienia z klasyczną, średniopółkową (a niekiedy nawet budżetową) specyfikacją, a mimo to G935 kosztuje ponad 600 złotych. Suche dane to jednak zbyt mało, by ferować czy Szwajcarzy aby nie przesadzili z wyceną. Zanim przejdziemy do opisu reszty elementów, które przybliżą nas do przyznania im racji bądź popukania się w czoło, rzućmy okiem na to, co jeszcze prócz headsetu znajdziemy w zestawie. A muszę przyznać, że owa zawartość wypada dość marnie. Prócz dokumentacji doszukamy się tu 1,6-metrowego przewodu 3,5 mm jack - 3,5 mm jack w gumowym oplocie (wtyki 4-pinowe) oraz 3-metrowego przewodu USB-A - micro USB w materiałowym oplocie. A wszystko to ułożone na wyprofilowanej tekturce wewnątrz głównego opakowania. Trochę słabo jak na tę cenę, ale lecimy dalej - ocenę wystawimy na końcu.

Dane techniczne headsetu Logitech G935 Wireless 7.1:

  • Typ słuchawek: Nauszne, zamknięte
  • Przeznaczenie: Gaming
  • Średnica membrany: 50 mm
  • Dynamika głośników: 93 +/-3 dB
  • Pasmo przenoszenia słuchawek: - 20 - 20000 Hz
  • Impedancja: 39 Ohm
  • Mikrofon: jednokierunkowy, 100 Hz–10 KHz, wyciszany przez złożenie wgłąb klapy
  • Regulacja głośności: Na lewej klapie
  • Komunikacja: 2,4 GHz
  • Aktywna redukcja szumów (ANC): nie
  • Sugerowany czas pracy na baterii: 12 h bez podświetlenia, 8 h z podświetleniem
  • Zasięg: 15 m
  • System audio: 7.1
  • Długość przewodu ładującego micro USB: 200 cm
  • Długość przewodu 3,5 mm jack: 160 cm
  • Oplot przewodów: Gumowy (jack), materiałowy (micro USB)
  • Waga: 379 g (bez przewodu)
  • Kolor: Czarny

Test słuchawek Logitech G935 Wireless 7.1: coś z pięknej i coś z bestii [7]

Test ergonomicznej myszy Logitech MX Vertical

Logitech G935 Wireless 7.1 - Wygląd i jakość wykonania

W kwestii wizualnej headsetu G935 postawmy sprawę jasno: nie spodoba się on każdemu, a więc pozwolę zdecydować każdemu z osobna, czy jest on w stanie skraść komuś serce, czy też przyprawić o niekoniecznie pozytywny zawrót głowy. Jedno jest pewne - headset jest dość ekstrawagancki. Nie mówię tylko o podświetleniu RGB LED, ale i o całej budowie. Ale po kolei: modelu G935 nie można nazwać konstrukcją składaną, mimo to nauszniki względem pałąka przekręcimy o około 80 stopni do siebie bądź o około 15 stopni od siebie. Nie będzie to pomocne w transporcie, ale doda wygody, gdy będziemy poruszać się headsetem zawieszonym na szyi. Całość utrzymano w czerni, zarówno w odmianie błyszczącego jak i matowego plastiku. Na wewnętrznej stronie pałąka umieszczono grubą piankę powleczoną sztuczną skórą, która na pierwszy rzut oka (i dotyk) wydaje się wysokiej jakości. Ta sama skóra pojawiła się na poduchach o raczej sporych wycięciach, którymi nie pogardziłby słoń Dumbo. Równie spory jest tu zakres regulacji. Headset będzie pasował i na naprawdę niewielkie głowy (młodzież) jak i na te spore, dzięki dodatkowym 9 centymetrom po maksymalnym rozsunięciu szyn.

Przybliżone wymiary (+/- 2 mm) poduszek w najszerszych miejscach (bez naciągania):

  • Wymiar na zewnątrz: 113 mm x 81 mm
  • Wymiar wewnątrz (otwór na małżowinę): 76 mm x 50 mm
  • Głębokość: 25 mm

Headset posiada dwustrefowe podświetlenie LED. Pierwsze to poprowadzone na tyle klap paski (umieszczone tam chyba po to, aby podziwiał je nasz Anioł Stróż) oraz dwa loga G, które w moim odczuciu zupełnie wystarczyłyby w kwestii iluminacji. No, ale może design, na który zdecydował się Logitech, akurat komuś przypadnie do gustu. Zewnętrzne części muszli skrywają pewien sekret: mają one bowiem magnetyczne pokrywy-schowki, pod którymi znajduje się wymienna bateria oraz adapter USB 2.4 GHz (a więc na próżno szukać go w pudełku). O ile schowek na tzw. dongle to klawa sprawa, to wymienna bateria... Hmmm... Może miałoby to sens, gdyby w zestawie Logitech dorzucał zapasową, a tak - no cóż. Taka tam ciekawostka. Na prawej muszli nie dzieje się w zasadzie nic ciekawego. To lewa skrywa więcej bajerów. Po pierwsze wyciągany z obudowy mikrofon o dość ograniczonej ruchomości (aczkolwiek fajnie wkomponowany). Po drugie złącze micro-USB oraz 3,5 mm jack, a po trzecie... Ekhem... Panel sterowania. Prócz przycisku on/off, wyciszania mikrofonu czy potencjometru, mamy jeszcze 3 programowalne przyciski, ale do ich użyteczności czy funkcjonalności wrócimy później.

Test słuchawek Logitech G935 Wireless 7.1: coś z pięknej i coś z bestii [8]

Logitech G935 Wireless 7.1 - Wygoda użytkowania

Choć to poprzedni akapit powinien przynieść opis jakości wykonania, to w przypadku G935 kwestia ta wpisze się lepiej jednak w opis związany także z wygodą użytkowania. Otóż tak dalece jak słuchawki zostały wykonane z naprawdę dobrych materiałów (mocna skóra, niebrudzące się plastiki), to całość jest jednak zbyt "skorupiasta". Nie tylko zakładając czy ściągając słuchawki z głowy będziemy mieć wrażenie słuchawek ze stajni "plastik-fantastik". Dziać się będzie tak również podczas korzystania, jako że nie jest to headset najlżejszy. Po 4 godzinach, mimo iż nie grzeje uszu, to zaczyna męczyć czachę. Dodatkowo słuchawki zostały jakoś tak dziwnie zaprojektowane, że wciąż uparcie zjeżdżają ku tyłowi głowy, stąd ciągłe przesuwanie ich w kierunku bliższemu czoła potrafi sfrustrować. A propos projektu - także sięganie na tyły lewej muszli celem wymacania jednego z wielu przycisków nie jest intuicyjne, nie wspominając już o tym, że potencjometr od głośności jest zbyt czuły i łatwo przypadkowo o spore pogłośnienie. Model Logitech G935 ma również tendencje do skrzypienia - nie tyle na głowie, co podczas zakładania czy ściągania. Nie jest to wina skóry, a plastikowych elementów, gdzieś o siebie wadzących. Wspomniany ciężar i ucisk przekładają się naturalnie na stabilne przyleganie do głowy, a jednak trochę zbyt mocne. Nie polecę więc headsetu okularnikom - poduchy nie są na tyle miękkie, by zniwelować obecność zauszników okularowych. Izolację dźwięków z zewnątrz określę jako dobrą, zaś jeśli będziemy chcieli posłuchać muzyki nieco głośniej, to osoby przebywające z nami w jednym pomieszczeniu z pewnością ją usłyszą.

  • Wygoda: 3/5
  • Wygoda w okularach: 2/5
  • Przewiewność: 4/5
  • Utrzymanie w czystości: 5/5
  • Izolacja dźwięków z zewnątrz: 3,5/5

Test słuchawek Logitech G935 Wireless 7.1: coś z pięknej i coś z bestii [5]

Test klawiatury Logitech G512 SE - mechanik, że mucha nie siada

Logitech G935 Wireless 7.1 - Bateria i łączność

Test na opóźnienia był w przypadku Logitech G935 czystą proformą. Nikt nie spodziewał się raczej, że w łączności 2.4 GHz pojawią się z tym problemy, zwłaszcza że w tym modelu Logitech tak silnie postawił na gaming. Jednak zasięg 15 metrów, o których napisano na opakowaniu można włożyć między bajki. Adapter USB zapewnia łączność do około 10 metrów, czyli podobnie jak urządzenia bazujące na standardowym połączeniu "Sinego zęba". A propos Bluetootha - niestety producent nie zaopatrzył słuchawek w tę technologię, dlatego też chcąc na nich słuchać muzyki z telefonu będziemy musieli skorzystać z przejściówki do USB-A, by wetknąć weń adapter 2.4 GHz (co oczywiście jest mało wygodne) bądź wykorzystać po prostu połączenie przewodowe, stosując do tego dołączony przewód. W opisie urządzenia na opakowaniu doszukamy się sugerowanego czasu pracy zestawu na baterii. Logitech szacuje więc 12 godzin przy wyłączonym podświetleniu i około 8 godzin z RGB LED. I tu producent nie pomylił się ani o minutę. Słuchając muzyki na 20% głośności (czyli na donośnym pułapie, ale nieprzeszkadzającym w pracy), działając bez podświetlenia udało mi się dobić do 12 godzin. Gdy akumulator całkiem się nam rozładuje możemy poratować się połączeniem przewodowym 3,5 mm, ale oczywiście odetniemy się od ulepszeń związanych z oprogramowaniem Logitech G Hub, jak i z dźwiękiem przestrzennym 7.1. Z kolei podpięcie słuchawek do komputera przez przewód USB-A - micro USB zainicjuje ładowanie baterii, z dalszą możliwością pracy bezprzewodowej. Innymi słowy - choćby bateria padła, headsetu nie musimy odkładać, aż się naładuje (trwa to trochę ponad 2 godziny) - możemy dalej aktywnie z niego korzystać.

Test słuchawek Logitech G935 Wireless 7.1: coś z pięknej i coś z bestii [6]

Logitech G935 Wireless 7.1 - Jakość dźwięku

Jeśli coś można powiedzieć na pewno o strefie audio testowanego dziś headsetu to to, że headset ma całkiem dobry mikrofon, to znaczy dźwięk przez niego rejestrowany jest mimo wszystko nieco pozbawiony tonów niskich i raczej jasny, wciąż jednak bardzo wyraźny i przede wszystkim o niskim stosunku szumu do całości nagrania. Charakterystyka brzmienia słuchawek jest raczej również jasna (czyli podobnie jak w nagrywanym dźwięku mocno odczuwalne są tu tony wysokie). Niestety przy tych najwyższych typu dźwięki talerzy, soprany robią się trochę niewyraźne, a czasami nawet nieprzyjemne. Zdecydowanie lepiej radzi sobie bas, który ma spory zakres (nie rzęzi nawet przy mega niskich tonach, subbas jest wręcz fajnie "drżący"), ale na moje ucho, brak w nim ciepła i głębi. Jest więc raczej responsywny, niż ciągnący się. Mimo niemałego uwydatnienia tonów niskich jak i wysokich, na szczęście nie cierpi przy tym średnica - głosy nie giną więc pod dźwiękiem poszczególnych instrumentów i są wyraźne.

Subiektywna ocena brzmienia Logitech G935 w różnych gatunkach muzycznych:

  • Hip Hop / R'n'B - 4/5
  • Elektroniczna - 5/5
  • Rock - 5/5
  • Metal - 3/5
  • Pop / Dance - 5/5
  • Klasyczna - 4/5

Headset Logitech G935 Wireless 7.1 został "uraczony" technologią DTS 7.1. Jeśli nie chcemy jednak, aby urządzenie pobierało dźwięki i "składało" je na nowo tak, aby utworzyć możliwie realistyczny dźwięk 3D (bo na tym w dużym skrócie polega ta technika), to w ustawieniach oprogramowania G Hub możemy ową opcję wyłączyć. O ile jednak zazwyczaj takie "eskperymenty" nie kończą się dobrze w przypadku słuchania muzyki, tak muszę przyznać, że G953 w trybie DTS Super Stereo (który ma kilka ustawień) sprawuje się dobrze zarówno w codziennym odsłuchu muzyki jak i w grach. Omawianie kwestii szerokości sceny w przypadku zastosowanego trybu wydawałoby się więc czystą proformą, jednak z muszę przyznać, że słuchawki choć na pierwszy rzut ucha generują bardzo przyjemną wirtualizację (nawet bez opcji DTS), to sprawdzi się ona raczej w filmach, gdzie nie jest ważne aż tak dokładne lokalizowanie dźwięków. Robotę robią tu zresztą dodatkowe bajery dźwiękowe. Podczas grania odniosłem jednak wrażenie, że precyzja lokalizowania dźwięku nie należy do najbardziej trafnych. Znów - dźwięki z gry brzmią kinowo, jednak scena wydaje się nienaturalna, przesunięta wgłąb głowy. Wszystko co nas otacza dzieje się jakby ciut za blisko.

Test słuchawek Logitech G935 Wireless 7.1: coś z pięknej i coś z bestii [18]

Poniżej znajdziecie jeszcze kilka pomiarów (dla wykresowych Geeków) dotyczących reakcji na częstotliwości, wykonanych przy pomocy urządzenia miniDSP EARS. Nie jest to co prawda zestaw, który idealnie odwzoruje wszelkie parametry słuchawek, ale z pewnością da szansę przybliżenia charakterystyki i stabilności dźwięku. Testy zostały przeprowadzone zarówno po uwzględnieniu kompensacji wbudowanego w system mikrofonu i kompensacji zewnętrznej karty dźwiękowej, jak i w schemacie RAW, czyli na surowo, bez owej kompensacji. Dodatkowo wynik został pokazany również w towarzystwie dwóch innych par słuchawek, w tym wypadku MSI Immerse GH50 (krótki przegląd TUTAJ) oraz Corsair Void RGB Elite (mini-recenzja TUTAJ).

Test słuchawek Logitech G935 Wireless 7.1: coś z pięknej i coś z bestii [17]

Test słuchawek Logitech G935 Wireless 7.1: coś z pięknej i coś z bestii [14]

Test słuchawek Logitech G935 Wireless 7.1: coś z pięknej i coś z bestii [15]

Test słuchawek Logitech G935 Wireless 7.1: coś z pięknej i coś z bestii [16]

Test słuchawek Logitech G935 Wireless 7.1: coś z pięknej i coś z bestii [3]

Test zestawu Logitech MX900 Wireless - bo do biura trzeba dwojga

Logitech G935 Wireless 7.1 - Oprogramowanie

Gdy korzystamy z połączenia bezprzewodowego, do dyspozycji mamy "wsparcie" oprogramowania Logitech G Hub. Aplikacja została podzielona na cztery główne zakładki takie jak: Lightsync (zarządzanie podświetleniem), Przypisania (zmianę funkcji trzech przycisków G-Shift), Akustyka (zarządzanie opcjami mikrofonu czy dźwiękiem przestrzennym) oraz Korektor (bez zbędnego komentarza). Możliwości są więc jak widać spore czy to jeśli chodzi o tryby podświetlenia, czy też przypisywanie funkcjonalności przyciskom G-Shift. Co więcej, można do nich przypisać nawet makra z klawiatury i myszki (co raczej nie jest intuicyjne w obsłudze, no ale funkcjonuje). G Hub pozwala również na przypisanie funkcji startowych. Oznacza to, że gdy włączamy headset, zabłyśnie on wybranym przez nas wcześniej schematem oraz zagra wybranym ustawieniem equalizera.

Test słuchawek Logitech G935 Wireless 7.1: coś z pięknej i coś z bestii [10]

Test słuchawek Logitech G935 Wireless 7.1: coś z pięknej i coś z bestii [11]

Opis jakości podświetlenia w przypadku urządzeń Logitech serii G jest chyba zbędny - nasycenie kolorów jest wyraźne, mocne i satysfakcjonujące, bez przeszkód można więc przejść dalej. W ustawieniach programu podejrzymy ile godzin zabawy zapewni nam jeszcze aktualne naładowanie akumulatora oraz ustawimy po jakim czasie bezczynności headset ma samodzielnie wchodzić w stan uśpienia lub się wyłączać. Pytanie jednak, czy wszystko to jest potrzebne? Moim zdaniem aż nad wyraz. Zawsze jednak lepiej mieć więcej możliwości niż mniej, tym bardziej że aplikacja jest bardzo intuicyjna. Jak zawsze u Logitecha nie zabrakło miejsca na tworzenie wielu profili oraz uruchamianie ich wraz z przypisaną grą / aplikacją.

Test słuchawek Logitech G935 Wireless 7.1: coś z pięknej i coś z bestii [12]

Test słuchawek Logitech G935 Wireless 7.1: coś z pięknej i coś z bestii [13]

Podsumowanie - Logitech G935 Wireless 7.1

Słuchawki Logitech G935 to przede wszystkim (wyłącznie?) słuchawki do grania. Ich spory, kanciasty i średnio wygodny kształt sprawia, że raczej nie wpadniemy na to, aby wziąć je na miasto. Są też przeciętnie komfortowe, mimo iż materiały nie grzeją nam głowy. Problem tkwi w nacisku spowodowanym najpewniej sporą wagą w połączeniu z nie do końca ergonomicznym kształtem. Przyciski umieszczone na lewej klapie, mimo iż słabo dostępne (nie widzimy, co wciskamy) to z kolei dobre rozwiązanie, które da nam większą kontrolę nad dźwiękiem, bez konieczności ciągłego sięgania do programowego czy systemowego equalizera. Słuchawki, mimo iż wykonane są z dobrych materiałów, to nie mogłem pozbyć się jednak wrażenia, że ściągając je z głowy odkładam na biurko plastikowego skorpiona (mikrofon niczym ogon spotęgował to wrażenie) i brakuje tylko, aby pluł jadem. Słaba jest tu też izolacja dźwięków z zewnątrz, choć całość ratuje nieco jakość dźwięku rejestrowana przez mikrofon. Skąd więc taka wycena?

Test słuchawek Logitech G935 Wireless 7.1: coś z pięknej i coś z bestii [1]

Podczas obcowania z Logitech G935 nie raz i nie dwa żałowałem, że przetworniki wraz z resztą "bebechów" dostarczających taki, a nie inny dźwięk nie drzemią w inaczej zbudowanej, lżejszej alternatywie. Na miłość boską - przede wszystkim w ładniejszej alternatywie!

Już spieszę z odpowiedzią: "winna" (ale tylko po części) jest tu jakość dźwięku. Nie raz i nie dwa żałowałem, że przetworniki wraz z resztą "bebechów" dostarczających taki, a nie inny dźwięk nie drzemią w inaczej zbudowanej, lżejszej alternatywie. Na miłość boską - przede wszystkim w ładniejszej alternatywie! Grupą docelową Logitecha w przypadku G935 Wireless 7.1 będą więc osoby, które lubią mocno gamingowo-ledowe klimaty (no dobra, może słuchawki nie są jednak znów tak brzydkie... no, w każdym razie na żywo prezentują się nieco lepiej niż na zdjęciach). Headset docenią również te osoby, które szukają słuchawek nie tylko dobrze brzmiących w grach, ale także z muzyce i (przede wszystkim, jak dla mnie) w filmach. Będąc nieskrywającym się zwolennikiem produktów Logitecha (klawiatury, myszy), testując G935 mam jednak ochotę napisać "nie tędy droga", a już mniej subtelnie: "włóżta te bebechy do czegoś ładniejszego i wtedy bieżta me piniondze!" W tytułu wynika więc taki wniosek, że choć konstrukcja wygląda nieco bestialsko, to za to wydaje piękne dźwięki, które w moim odczuciu - paradoksalnie - docenią bardziej kinomani niż gracze.

Logitech G935 Wireless 7.1
Cena: 619 zł

Logitech G935 Wireless 7.1
  • Oddychające, wytrzymałe, nierysujące się materiały
  • Bardzo rozbudowane oprogramowanie
  • Mega dobre odczucia wirtualizacji podczas oglądania filmów
  • Możliwość szybkiej zmiany equalizera z poziomu lewej klapy
  • Praktyczny schowek na adapter 2.4 GHz w muszli
  • Dźwięk rejestrowany przez mikrofon o niskim stosunku szumu
  • Dobry docisk i brak "wyciekania" dźwięku na zewnątrz ...
  • ... Jednak waga potrafi zmęczyć po kilku godzinach
  • Brak etui czy innych gadżetów w zestawie
  • Ładowanie przez micro USB
  • Niezbyt długi czas pracy na baterii
  • Wrażenie obcowania z urządzeniem "plastik-fantastik"
  • W tej cenie przydałyby się system składania 3D

Sprzęt do testów dostarczyły firmy:

Test słuchawek Logitech G935 Wireless 7.1: coś z pięknej i coś z bestii [nc1]

Test słuchawek Logitech G935 Wireless 7.1: coś z pięknej i coś z bestii [nc2]

0
Zgłoś błąd
Liczba komentarzy: 13

Komentarze:

x Wydawca serwisu PurePC.pl informuje, że na swoich stronach www stosuje pliki cookies (tzw. ciasteczka). Kliknij zgadzam się, aby ta informacja nie pojawiała się więcej. Kliknij polityka cookies, aby dowiedzieć się więcej, w tym jak zarządzać plikami cookies za pośrednictwem swojej przeglądarki.