Zgłoś błąd

X

Zanim wyślesz zgłoszenie, upewnij się że przyczyną problemów nie jest dodatek blokujący reklamy.

Typ zgłoszenia
Treść zgłoszenia
Twój email (opcjonalnie)
Nie wypełniaj tego pola
.
Załóż konto
EnglishDeutschРусскийFrançaisEspañol中国

Test Logitech G915. Solidna niskoprofilowa klawiatura na dopingu

Ewelina Stój | 07-09-2019 07:00 |

Test Logitech G915. Solidna niskoprofilowa klawiatura na dopinguRegularna cena klawiatury mechanicznej Logitech G915 wynosi 1059 złotych. Niejedna osoba popuka się w czoło pytając "za co producent zażyczył sobie tysiąc peelenów?" I właśnie niniejsza recenzja będzie miała na celu wskazanie, czy coś w ogóle usprawiedliwia taką cenę, czy też nie. Cóż, mamy do czynienia z klawiaturą mechaniczną, z aluminiowym korpusem, podświetleniem, klawiszami makr, a także działającą bezprzewodowo w dwóch technologiach, dzięki czemu możemy używać jej wraz z dwoma urządzeniami jednocześnie. Logitech upchał w konstrukcji jeszcze dwie technologie, które dodatkowo podniosły cenę konstrukcji, ale dokładniej przyjrzymy się nim już w dalszej treści. Na końcu tekstu, ostatecznie każdy z Was powinien odpowiedzieć sobie na pytanie, czy cena G915 jest czymś uzasadniona, czy też raczej rozglądać się za tańszym rozwiązaniem.

Klawiatura mechaniczna Logitech G915 to pełnowymiarowa klawiatura niskoprofilowa. Te cieszą się na rynku (także graczy) coraz większą popularnością. Co zaoferuje nam jeszcze te spore urządzenie wycenione na nieco ponad tysiąc złotych?

Test Logitech G915. Solidna niskoprofilowa klawiatura na dopingu [2]

Pierwsze "spotkanie" z klawiaturą nie pozostawia wątpliwości: mamy do czynienia z urządzeniem klasy premium. Mówi o tym zresztą już samo opakowanie. Może nie jego design, bo producent utrzymał go w absolutnym minimalizmie i metalicznej szarości, ale chodzi m.in. o wykonanie. Prócz tekturowej osłonki na klawiaturze, pod tą znajdujemy jeszcze wyprofilowany spód opakowania, w którym znalazł się ładnie zawinięty przewód i adapter bezprzewodowy. Wszystkie złącza zostały potraktowane dodatkowo foliowymi osłonkami, podobnie jak i plecy bohatera testu. W opakowaniu znajdziemy jeszcze skróconą instrukcję obsługi, naklejkę z logiem producenta i kartę gwarancyjną. Co warto zaznaczyć: nanoodbiornik można z powodzeniem podłączyć do dołączonej przejściówki, którą następnie podłączamy do przewodu, a ten w następnej kolejności do peceta. Dzięki temu możemy przedłużyć zasięg bezprzewodowy o dodatkowych 1,8 metra. Jak już zauważyłam, opakowanie z zewnątrz nieprzesadnie przykuwa spojrzenie. Jest utrzymane bowiem w szarościach, a w oczy rzuca się tylko połyskujące logo Logitech oraz napis zdradzający nam nazwę modelu: G915. Front to jeszcze trzy małe logotypy, zdradzające, że klawiatura pracuje w technologiach Lightspeed i Lightsync oraz w oparciu o przełączniki GL Clicky (klikające GL). Sklepy oferują jeszcze wersje z przełącznikami sprężynującymi GL oraz liniowymi GL. O przełącznikach więcej będzie jeszcze nieco później.

Test Logitech G915. Solidna niskoprofilowa klawiatura na dopingu [10]

Test Logitech G915. Solidna niskoprofilowa klawiatura na dopingu [11]

Test Logitech G915. Solidna niskoprofilowa klawiatura na dopingu [12]

Zauważyłam już, że klawiatura ta, jest urządzeniem klasy premium i tak też wygląda. Ma na to wpływ nie tylko bardzo ładne podświetlenie, ale i wygląd korpusu zbudowanego z aluminium. Dzięki temu konstrukcja ma metaliczny blask, co wyróżnia ją z masy czarnych i nudnych "koleżanek". Innym słowem, jakim można opisać G915 to "kolos". Testowany Logitech jest i ciężki (1,5 kg) i spory (475 mm x 150 mm x 22 mm z rozłożonymi nóżkami). Osobiście nie pogardziłabym wersją TKL, aby zaoszczędzić nieco miejsca na biurku. Jakby nie było, wielkość ta nadaje majestatycznego wyglądu całemu modelowi. To, że mamy do czynienia z czymś lepszym niż półka nawet średnia, poznać można nie tylko po stylistyce, jakości materiałów czy wykonaniu (wzorowe spasowanie, brak uginania się klawiatury w trakcie pisania). Już po pierwszym wydobyciu urządzenia z pudełka, organoleptycznie jesteśmy w stanie stwierdzić, że oto przed nami sprzęt, który przetrwa lata, a może i wojnę nuklearną (a przynajmniej sprawia takie wrażenie). Aluminium zapewnia bowiem nie tylko stylowy wygląd, ale i solidną strukturę niemal drewnianej dechy, nie do wygięcia, a tym bardziej złamania. Konstrukcja nie oferuje dodatkowych gniazd, mamy jedynie odczepiany przewód USB-C oraz włącznik na tym samym boku. Jak przystało na klawiaturę niskoprofilową, G915 jest zdecydowanie niska. Bez rozłożonych nóżek jej grubość maksymalna to 18 mm, sam wysokość samego "kapsla" to 4 mm. Cieszy też możliwość rozłożenia na dwa sposoby. Tak, aby kąt wynosił 4 lub 8 stopni. Mała rzecz, a cieszy.

Test Logitech G915. Solidna niskoprofilowa klawiatura na dopingu [3]

Test Logitech G915. Solidna niskoprofilowa klawiatura na dopingu [4]

Logitech G915 zbudowany jest w oparciu o układ US Intl - 104 klawisze, wzbogacone towarzystwem pięciu programowalnych klawiszy makr. Czcionka jest czytelna, a podświetlenie czterostopniowe i wyraźne. Niestety opis ten odnosi się bardziej do nocy. W dzień bowiem, nawet najwyższe natężenie może być niesatysfakcjonujące, jeśli za oknem mocno zaświeci słońce. Dodatkowo w grę nie wchodzi całkowite wyłączenie podświetlenia - czcionka przestaje być zupełnie czytelna. Minus należy się również podwójnie oznaczonym klawiszom. Otóż zobaczymy np. iluminujący średnik, ale dwukropek pod nim już nie świeci, co utrudni pisanie tym osobom, które od czasu do czasu (bądź cały czas) zerkają na litery podczas pisania. Pochwała należy się natomiast podświetleniu z tej racji, że nie rozchodzi się ono między klawiszami, a podświetla tylko znaki na klawiszach. Z poziomu klawiatury jesteśmy w stanie zmienić tryby (na które składa się m.in. oświetlenie), jednak zaawansowanych zmian w iluminacji dokonamy już jednak przy pomocy dedykowanego oprogramowania (do czego przejdziemy później). Soft pozwoli nam również na przypisanie zaawansowanych makr, gdyż te najprostsze jesteśmy w stanie zarejestrować w locie w bardzo prosty sposób. Logitech G915 to także dedykowane klawisze multimedialne (cztery plus pokrętło głośności), ale nie tylko. Obok przełączników trybu znajdują się kolejne cztery enigmatyczne, gumowe guziki. Dzięki nim szybko aktywujemy łączność 2,4 GHz lub Bluetooth (np. przełączymy się między wprowadzaniem tekstu do PC, a smartfona). Obok nich znajduje się jeszcze przycisk Game Mode (wyłącza oba klawisze Windows oraz klawisz menu). Ostatnim dodatkowym przyciskiem jest ten, sterujący poziomem podświetlenia. Odpowiedzmy sobie jednak nareszcie na pytanie: jak korzysta się z takiej klawiatury? Otóż mimo iż nie jest ona profilowana, to przerwy między klawiszami są wzorowe, a same kapsle mają wystarczające zagłębienia, aby trafiać w nie palcami bez potrzeby spoglądania. Na G915 pracuje się bardzo wygodnie, czego nie mogłam powiedzieć na przykład o Cooler Master SK630, gdzie klawisze były strasznie szerokie - niemal się ze sobą stykały - i były przy tym zupełnie płaskie. Gwarantuję, że na pisanie czy granie przy użyciu G915 nie będziecie narzekać.

Test Logitech G915. Solidna niskoprofilowa klawiatura na dopingu [5]

Test Logitech G915. Solidna niskoprofilowa klawiatura na dopingu [6]

Co mamy na tyle urządzenia? Trzy podłużne gumki utrudniające klawiaturze taniec po biurku (choć ciężar dba o to wystarczająco). Mamy jeszcze wspomniane już, rozkładane na dwu wysokościach nóżki (obie podgumowane) oraz schowek na baterię. Piszę 'schowek', jako że bateria w testowanym modelu jest wymienialna. Po odklejeniu nalepki naszym oczom ukażą się dwie śrubki, po których wykręceniu, będziemy mogli wypiąć baterię, w celu jej wymiany. Na plecach konstrukcji nie znajdziemy już niczego ciekawego, przejdźmy więc do 1,8-metrowego przewodu. Zastosowano na nim nylonowy oplot, ale nie taki, który znamy z klawiatur za 200-500 złotych. Jest on równie gruby, ale zdecydowanie bardziej elastyczny, dzięki czemu nie ma mowy o jakimś wywijaniu się czy wyginaniu. Jak już wspomniałam, przewód zakończony jest wtykiem USB-C, do którego można podpiąć dołączoną do zestawu przejściówkę, a dopiero potem nanoodbiornik. Jedną funkcją takiego rozwiązania jest przedłużenie zasięgu bezprzewodowego, ale myślę, że użyjemy go raczej w innym celu. Podpinając na stałe przewód do peceta i podłączając do niego odbiornik z przejściówką, możemy owo zakończenie umieścić gdzieś w pobliżu klawiatury, aby otrzymać mocniejszy sygnał, czy też w razie potrzeby szybko odłączyć adapter i rozpocząć ładowanie baterii urządzenia.

Test Logitech G915. Solidna niskoprofilowa klawiatura na dopingu [18]

Zajmijmy się teraz przełącznikami. Jak twierdzi producent, w G915 znajdziemy nowe, wydajne, niskoprofilowe przełączniki mechaniczne GL, które mają zapewnić prędkość, dokładność i wydajność tradycyjnych przełączników. Trudno przeprowadzić tu jakąś procedurę testową, która na dłuższą metę byłaby miarodajna, mogę więc jedynie napisać, że podczas bezprzewodowej gry przez łączność 2,4 GHz ani razu nie odczułam opóźnień czy innych niedogodności, czy to w pracy biurowej czy to podczas grania (a klawiatura towarzyszyła mi podczas przechodzenia gry pt. Control - jak pewnie wiecie, jest to produkcja pełna dynamiki). Testowany model wyposażony został w białe, klikające switche. Kultura pracy zbliżona jest tu do klasycznych niebieskich przełączników, jednak przy generowaniu o ~50% mniej hałasu i nieco niższym tonie. Ich niski profil, czyli droga od kliknięcia do aktywacji jest też wyraźnie wyczuwalna pod palcami, dzięki czemu wydaje się również, że szybciej przebiega pisanie. Podobnie jak w czasie gry, jest bardzo dynamicznie, jako że odskok klawisza jest szalenie szybki. Odległość aktywacji wynosi tu dokładnie 1,5 mm, czyli mniej więcej w połowie drogi klawisza (ta wynosi 3,2 mm). Żywotność przełaczników oszacowano na około 70 mln. kliknięć. Sama zaś bezprzewodowa technologia łączności Lightspeed zapewnia czas reakcji na poziomie 1 ms. Inne wersje klawiatury oferują jeszcze przełączniki sprężynujące oraz liniowe, których charakterystyki nie jestem niestety w stanie przybliżyć. Klawisze trzymają się wzorowo na swoich miejscach, nie ma mowy o luzach, także w przypadku Spacji. Co mogę powiedzieć na pewno, to to, że będzie mi trudno na powrót przyzwyczajać się do prywatnej, standardowej klawiatury mechanicznej (standardowej, czyli nie niskoprofilowej).

Test Logitech G915. Solidna niskoprofilowa klawiatura na dopingu [17]

Dość ciekawe jest to, że Logitech nigdzie nie wspomina o zastosowaniu technologii N-key rollover. Można by się domyśleć, że tak "wypasiona" klawiatura dla graczy w pewnym standardzie ma odczytywanie nieskończonej liczby wciśniętych symboli i nie trzeba o tym dookoła informować. Okazuje się jednak, że wcale tak nie jest. Test w Notatniku oraz w w Aqua Key (potwierdzone także Switch Hitterem) wykazał, że w Logitech G915 jednocześnie można wcisnąć maksymalnie 10 klawiszy - prócz funkcyjnych (jak Shift, Alt czy Ctrl), które można wcisnąć dodatkowo, ponad wspomnianą ilość. Czy to mało, czy też nie - oceńcie sami, mając na uwadze, czy jesteście w stanie wcisnąć taką ilość klawiszy na raz oraz to, że klawiatury ze średniej półki potrafią mieć i zaledwie 6-Key rollover, ale także N-Key rolllover.

Test Logitech G915. Solidna niskoprofilowa klawiatura na dopingu [19]

Producent zapewnia o 30 godzinach pracy na baterii przy włączonym podświetleniu oraz o 135 dniach nieprzerwanej gry przy wyłączonym oświetleniu (przy założeniu, że gra trwa 8 godzin dziennie). Brzmi nawet dobrze. Problem w tym, że klawiatura z wyłączonym podświetleniem jest niemal bezużyteczna. W nocy nie zobaczymy zupełnie nic, w dzień zaś będzie nam bardzo trudno dojrzeć poszczególne symbole na klawiszach. Logitech zapewnia ponadto, że pełne ładowanie urządzenia trwa 3 godziny. Czym byłby test, gdybyśmy tego nie sprawdzili? Czas na napisanie recenzji nie pozwolił mi niestety na sprawdzenie jak długo klawiatura wytrzyma na jednym ładowaniu bez podświetlenia (poza tym praca taka byłaby katorgą - przyczyny już wytłumaczyłam). Zacznę jednak od tego, że jednokrotne ładowanie baterii wystarczyło mi na 6 dni pracy / gry przy 100-procentowym natężeniu podświetlenia w trybie wielokolorowej fali. No dobra, ale moje 6 dni przy klawiaturze mogą różnić się od Twoich. Zgadza się, dlatego wszystko skrupulatnie odnotowałam. Zapiski wykazały, że w czasie tego niespełna tygodnia poświęciłam 32 godziny na pracę biurową oraz 23 godziny na granie (łącznie ok. 55 godzin, co dało niemal dwa razy więcej niż zapewnienia producenta). Pełne zaś ładowanie (przy korzystaniu - pisaniu) wyniosło z kolei równo 3,5 godziny. Będąc jeszcze przez chwilę w temacie baterii: fabrycznie klawiatura ustawiona jest w taki sposób, że mając mniej niż 15%, zaczyna pulsować czerwonym światłem, a aplikacja (o ile ją zainstalowaliśmy) poinformuje nas o niskim (a potem krytycznym) stanie naładowania akumulatora.

Test Logitech G915. Solidna niskoprofilowa klawiatura na dopingu [16]

Aby klawiatura Logitech G915 mogła w pełni rozwinąć skrzydła, warto zainstalować dedykowane jej oprogramowanie. Mowa o Logitech G HUB. Wersją aktualną podczas testowania urządzenia była wersja 2019.8.24204. Wersją nie trzeba się jednak martwić, bo podczas instalacji pliku pobranego ze strony Logitech, aplikacja zaktualizuje się sama. Co mogę o niej powiedzieć? Na pewno to, że nie jest jakoś kosmicznie intuicyjna i potrzeba kilkunastu minut, aby przyzwyczaić się i zrozumieć co gdzie jest i jak działa. G HUB pozwala po pierwsze na zdefiniowanie podświetlenia w obrębie technologii Lightsync RGB. Wśród ustawień w oczy rzucił mi się chociażby 'próbnik ekranu', czyli świecenie tymi samymi barwami co monitor. Jednak trybów wstępnie mamy więcej, bo 14, ale przy pomocy narzędzia 'kolorowy pędzel' możemy z łatwością zmienić barwę każdego klawisza. Oprogramowanie ma w sobie także bazę profili iluminacji innych użytkowników, więc po zalogowaniu na konto Logitech, mamy szansę pobrać dzieła innych osób, które często tworzą podświetlenie pod określoną grę. Generalnie możliwości modyfikacji podświetlenia jest całe mnóstwo, nic nie stoi na przeszkodzie, abyśmy manipulowali także prędkością jakiegoś trybu. Podobnie bogate i proste jest przypisywanie makr. Na ekranie mamy bowiem wizualizacje klawiszy, na które przeciągamy po prostu polecenia z listy. Makra możemy nagrywać również samodzielnie. Są rozbudowane na tyle, że użyjemy nie tylko edycji czasów opóźnień, ale i wszelkich zapętleń. Pisanie makr nie zna tu granic. Wszystko to możemy zamknąć w trzech profilach, aktywowanych później z poziomu klawiatury (przyciski M1, M2 i M3). Profile również można pobierać z bazy innych użytkowników urządzeń Logitech, dzięki wspomnianemu oprogramowaniu.

Test Logitech G915. Solidna niskoprofilowa klawiatura na dopingu [20]

Test Logitech G915. Solidna niskoprofilowa klawiatura na dopingu [21]

Teraz, gdy niskoprofilowa klawiatura mechaniczna Logitech G915 nie ma przed nami już żadnych tajemnic, możemy przejść do podsumowania. Pierwszym "jestem na nie" jest naturalnie cena urządzenia. Mam wrażenie, że producent w tej kwocie zamknął także dostęp do rozbudowanego oprogramowania czy szumnie reklamowanych technologii, z których korzysta się w e-sporcie (Lightspeed). Nie zrozumcie mnie źle - konstrukcja faktycznie wybija się ponad przeciętność designem i wykonaniem, a także dbałością o szczegóły, ale wciąż uważam, że cena powinna być bliższa - powiedzmy - maksymalnie ośmiuset złotych. Zwłaszcza, że to, co boli mnie osobiście najbardziej, to słabe maksymalne natężenie podświetlenia. I mimo że jest wyraźnie nasycone, nie nazwałabym go jako... ekhem... oczoj*bne, a w tym wypadku nieco oczoj*bności by się przydało. Poza tym naprawdę nie mam się do czego doczepić.

Stworzyć niskoprofilowego mechanika nie jest sztuką. Sztuką jest stworzyć go tak, aby był również wygodny w korzystaniu. Logitech G915 zdecydowanie jest. Ma też sporo elementów, które w tej półce cenowej musiały się znaleźć - producent zadbał o szczegóły. Wciąż jednak uważam, że mógłby wycenić urządzenie przystępniej.

Test Logitech G915. Solidna niskoprofilowa klawiatura na dopingu [15]

G915 cechuje się solidnym wykonaniem z mocnych materiałów, bardzo dobrze prezentuje się wizualnie. Wraz z oprogramowaniem dostajemy właściwie nieskończone opcje do manipulacji podświetleniem czy makrami. Bardzo dobrze również korzystało mi się z urządzenia podczas czasu trwania testów, toteż przez głowę przeszła mi myśl o zakupie na własność. Myśl ta jednak została wytrącona kolejną - właśnie o cenie. Doceniłam też bezprzewodowość urządzenia. Minęły już czasy, w których bezprzewodowa mysz czy klawiatura nie nadawała się do dynamicznego grania. Przydało mi się również szybkie przełączanie się między pisaniem na komputerze stacjonarnym, a stojącym zawsze na straży laptopem. Pomniejszą radochę sprawiło także pokrętło głośności, dzięki któremu nie musiałam wychodzić z gry do pulpitu, by wyregulować natężenie dźwięku. Logitech G915 to dbałość o szczegóły, wykonanie i jakość. Cena niestety (póki co) niespecjalnie zachęca do zakupu.

Logitech G915
Cena: 1059 zł

Logitech G915
  • Bardzo solidne wykonanie
  • Równie ładny design i wykończenie
  • Klawisze multimedialne wraz z pokrętłem się przydaje
  • Wygoda pracy, relatywnie cichy dźwięk przełączników
  • Przełączniki spisują się wzorowo w trakcie dynamicznych gier
  • Dwie wysokości podgumowanych nóżek
  • Bateria da się w razie potrzeby wymienić
  • Technologia Lightspeed używana przez e-sportowców
  • Wbudowane klawisze makr, programowane też w locie
  • Czas pracy na baterii lepszy niż przewidziano
  • Mnóstwo ustawień dotyczących podświetlenia i makr
  • Wyraziste, nasycone podświetlenie...
  • ... Które w dzień nieco ginie w promieniach słońca
  • Podwójne klawisze podświetlone tylko w połowie
  • Początkowo mało intuicyjne oprogramowanie
  • Cena za wysoka o kilkaset złotych

Sprzęt do testów dostarczyła firma:

Test Logitech G915. Solidna niskoprofilowa klawiatura na dopingu [nc1]

49
Zgłoś błąd
Liczba komentarzy: 76

Komentarze:

x Wydawca serwisu PurePC.pl informuje, że na swoich stronach www stosuje pliki cookies (tzw. ciasteczka). Kliknij zgadzam się, aby ta informacja nie pojawiała się więcej. Kliknij polityka cookies, aby dowiedzieć się więcej, w tym jak zarządzać plikami cookies za pośrednictwem swojej przeglądarki.