Zgłoś błąd
X
Zanim wyślesz zgłoszenie, upewnij się że przyczyną problemów nie jest dodatek blokujący reklamy.
Błędy w spisie treści artykułu zgłaszaj jako "błąd w TREŚCI".
Typ zgłoszenia
Treść zgłoszenia
Twój email (opcjonalnie)
Nie wypełniaj tego pola
.
Załóż konto
EnglishDeutschРусскийFrançaisEspañol中国

Test myszy Logitech G604: ergonomiczne granie bez cienia LEDów

Ewelina Stój | 30-03-2020 08:00 |

Test myszy Logitech G604: ergonomiczne granie bez cienia LEDówGamingowe myszy już jakiś czas temu pozazdrościły konsolowym kontrolerom szerokiej funkcjonalności. Zaczęły przejmować możliwości takie jak programowalne przyciski w dużej ilości, dzięki którym nie trzeba już niemal wcale sięgać do klawiatury. Cóż, sięganie to jest w każdym razie mocno ograniczone, chyba że gryzoń ma jeszcze wbudowany joystick, ale to już całkiem inna fanaberia... To znaczy funkcjonalność. Testowany dziś model Logitech G604 idzie także w szranki z ergonomią kontrolerów, bo jest zdecydowanie wygodny. Nie został zaprojektowany jednak z myślą o shooterach, a o tytułach MMO i MOBA. I nie, nie ze względu na multum programowalnych przycisków, bo te sprawdzają się świetnie także w FPSach, a bardziej ze względu na swoją wagę, która nie należy do najniższych.

Logitech G604, czyli odświeżona wersja gamingowego gryzonia Logitech G602, to bezprzewodowa, długa praca na baterii, ergonomiczne wyprofilowanie, niskie opóźnienia, funkcjonalny scroll i mnóstwo programowalnych klawiszy. Jak całość wypada w praktyce?

Test myszy Logitech G604: ergonomiczne granie bez cienia LEDów [9]

Test klawiatury Logitech G512 SE - mechanik, że mucha nie siada

W obecnych czasach, gdzie moda dyktuje warunki w każdej już dziedzinie i to chyba jeszcze bardziej niż kiedykolwiek dotąd, producenci trochę uparli się, aby myszy bogate w przyciski prezentować jako dedykowane grom MMO i MOBA, zaś myszy lekkie i "zwiewne" kreować jako urządzenia do szybkich FPSów. Na szczęście naszych preferencji nikt nie zmieni i nikt nie zabroni nam grania modelem Logitech G604 w strzelanki. Chociaż mi osobiście również do tego typu gier pasują raczej lżejsze urządzenia. W G604 od pierwszego "spotkania" doceniłam jednak wysoki grzbiet i wyprofilowanie rodem z ergonomicznej serii Logitech MX Master. Każdy ma naturalnie inne preferencje, a takie są moje. To nie oznacza oczywiście, że w gryzoniu wszystko mi się spodobało. Aby przekonać się o zaletach i wadach myszy, którą możemy nabyć już za około 329 złotych - zapraszam do dalszej lektury.

Test myszy Logitech G604: ergonomiczne granie bez cienia LEDów [4]

Około 6 lat temu na rynku zadebiutował model bezprzewodowej myszy Logitech G602. Od tego czasu jego funkcjonalność (głównie w kwestii łączności) mocno już się zestarzała, ale gryzoń jeszcze przez kilka lat od swego debiutu zdobywał serca kolejnych graczy i recenzentów. Testowane dziś G604 to nic innego jak nowe wcielenie owego urządzenia, odświeżone o nowy sensor, scroll działający w dwóch trybach oraz działanie na jednej już tylko baterii AA (w G602 potrzebowaliśmy dwóch takich bateryjek). Logitech G604 korzysta też z autorskiej, bezprzewodowej technologii łączności 2.4 GHz Lightspeed, dzięki czemu mysz gwarantuje nam możliwie niskie opóźnienia (poniżej 1 ms). Szczegóły w różnicach obu modeli, a przy tym pełną specyfikacje testowanej dziś myszy marki Logitech, znajdziecie już w czytelnej tabeli poniżej.

Specyfikacja myszy Logitech G602 i Logitech G604:

  Logitech G602 Logitech G604
Sensor Laserowy Avago AM010 Optyczny HERO 16K
Maksymalne DPI 2500 16000
Zasilanie 2 x bateria AA 1 x bateria AA
Sugerowany czas pracy na baterii Do 2 miesięcy Do 240 godzin - tryb gry,
115 dni tryb standardowy
Łączność 2,4 GHz 2,4 GHz
Bluetooth
Liczba przycisków  11 15
Próbkowanie 500 Hz 1000 Hz
Wymiary 13,5 x 4,3 x 8,2 cm 12,9 x 4,4 x 7,9 cm
Realna waga z baterią 107 g 135 g
Obecna najniższa cena 268 zł 329 zł

Znamiennie dla serii gamingowych urządzeń Logitecha, testowany dziś gryzoń przybywa do nas w niewielkim, ciemnoszarym opakowaniu z niebieskim oznaczeniem modelu G604. Towarzyszące oznaczeniu logotypy mówią niewiele, a już na pewno nic ponad to, czego nie napisałam powyżej. A więc 15 przycisków, sensor HERO oraz łączność WiFi + Bluetooth - oto najciekawsze cechy charakterystyczne urządzenia. Co znajdziemy wewnątrz raczej lichego kartonu? Okrągłą naklejkę z logo Logitech, skróconą instrukcję obsługi, karteluszkę-reklamówkę oraz przewód o długości 160 cm, dzięki któremu będziemy w stanie zmniejszyć odległość między myszą, a odbiornikiem 2.4 GHz, a tym samym maksymalnie zmniejszyć szanse na opóźnienia. Trochę biednie jak na tę cenę, ale ostatecznie można uznać, że są ważniejsze rzeczy, takie jak funkcjonalność czy specyfikacja, niż właśnie gadżety w zestawie.

Test myszy Logitech G604: ergonomiczne granie bez cienia LEDów [8]

G604 to mysz gamingowa, a jednak bez cienia podświetlenia, co powinno ucieszyć wielu graczy, zwłaszcza tych nieco starszych, z nieukrywaną awersją do tego typu upiększeń. Brak LEDów przekłada się też na stosunkowo długą pracę na baterii, zwłaszcza w trybie połączenia Bluetooth. Ale o tym później. Póki co skupmy się na wyglądzie gryzonia. Logitech G604 ze swoim wyprofilowaniem jest urządzeniem dedykowanym dla osób obsługujących mysz prawą ręką. Jak zauważyłam już nieco wyżej, budową nawiązuje do ergonomicznej serii Logitech MX Master (nasza recenzja MX Master 3 TUTAJ), choć grzbiet unosi się tu ku górze względem podłoża pod nieco mniejszym, mniej zauważalnym kątem, niż w przypadku MX Master.

Test myszy Logitech G604: ergonomiczne granie bez cienia LEDów [7]

Test ergonomicznej myszy Logitech MX Vertical

Podobnie jak ocena braku podświetlenia, tak i ocena designu leży w interesie każdego użytkownika z osobna, bo choć G604 nie jest odpustowe, to również nie należy do najbardziej stonowanych urządzeń. Dzieje się tak m.in. z uwagi na wydłużone wyprofilowanie pod kciuk, sześć bocznych przycisków o dość oryginalnej zabudowie, rzucający się w oczy srebrny, metalowy scroll, a także pozostałe materiały, z których wykonano mysz. A składa się na nie czarny, matowy i przyjemny w dotyku plastik (LPM, PPM i część tuż u podstawy), jak i ciemnoszary plastik sprawiający wrażenie bardzo twardej gumy (na powyższym zdjęciu środkowa część myszy wygląda na zupełnie czarną, ale w rzeczywistości jest to właśnie bardzo ciemny, szary kolor). Summa summarum ów plastik ma mini-wgłębienia zarówno na grzbiecie jak i na obu bokach myszy tak, aby było ją łatwiej trzymać (funkcje antypoślizgowe).

Test myszy Logitech G604: ergonomiczne granie bez cienia LEDów [6]

Mimo sześciu bocznych przycisków, Logitech wpakował tu jeszcze cztery kolejne. Mowa o parze klawiszy zawiadujących poziomem DPI (umieszczonych na LPM) oraz o parze klawiszy pod scrollem (przełączanie trybu łączności + przełączanie trybu działania scrolla). Wspomniany scroll działa w dwóch trybach: standardowym (zapadkowym), z wyczuwalnym acz niemal niesłyszalnym punktem aktywacji oraz w trybie swobodnym (bezwładnościowym), w którym możemy zakręcić scrollem tak, że będzie się on kręcił bezgłośnie jeszcze przez kilka sekund, dając nam w tym czasie możliwość na przescrollowanie setek stron na raz. Tę rolkę pokochało już tysiące użytkowników. Ów zwrot brzmi oczywiście jak utarty slogan, ale tak w rzeczywistości jest. Dłuższy czas obcowania z owym scrollem (który ponadto wychyla się na boki generując dwie dodatkowe funkcje) sprawi, że trudno będzie znów przestawić się na tradycyjne rozwiązanie. Bezwładnościowy tryb powoli wykonać tylko jeden ruch na stronie o długości takiej jak ta, by w nieco ponad sekundę znaleźć się na samym jej dole, w sekcji komentarzy.

Test myszy Logitech G604: ergonomiczne granie bez cienia LEDów [5]

Na spodzie myszy jest dość niecodziennie. Prócz błyszczącego napisu z nazwą modelu odnajdziemy tu cztery spore teflonowe ślizgacze w kształcie strzałek, a także piąty ślizgacz osadzony dookoła sensora. Ten, nie biorąc pod uwagę podstawki pod kciuka, położony jest w zasadzie w samym centrum urządzenia, ale jednak nie w zupełnym środku ciężkości. Podnosząc bowiem mysz odczujemy, że ucieka ona nieco do tyłu. Plecki to także mechaniczny przełącznik on/off. Na próżno szukać w urządzeniu wszelkich złącz, jako że działa ono jedynie na baterii AA. Wraz ze schowkiem na adapter 2.5 GHz skrywa się ona we wnęce myszy, która ukaże się naszym oczom zaraz po tym, jak zdejmiemy z korpusu myszy magnetyczną klapkę. Ale bez obaw - sposób montażu wyraźnie wskazuje, że nie musimy martwić się o wyrobienie się tego elementu i przypadkowe odpadanie w przyszłości.

Test myszy Logitech G604: ergonomiczne granie bez cienia LEDów [1]

Test myszy Logitech MX Master 3: mistrzyni ergonomii po raz trzeci?

Korzystając z G604 najwygodniej będzie osobom o średnich i dużych dłoniach. Obsługa małą, tak jak moją, nie jest niemożliwa, ale zdecydowanie komfortem nie grzeszy. Mimo to, nawet moja ręka była w stanie poczuć ergonomiczne wyprofilowanie, więc jeśli cenicie sobie wysoki grzbiet i pewny chwyt - mysz nie powinna Was rozczarować. Uważam również, że o ile stosując chwyt 1+3+1 (środkowy palec na stałe na scrollu), gdzie mały palec odnajdzie wygodne zagłębienie na prawym boku, to ostatecznie wygodniejszy i tak będzie chwyt 1+2+2 (palec wskazujący zamiennie na LPM i scrollu). Na samym początku korzystania miałam obawy, czy rozlokowanie poszczególnych przycisków i takie, a nie inne preinstalowane funkcje każdego z nich sprawdzą się w praktyce. Ostatecznie okazało się jednak, że wszystko jest nie tylko przemyślane, ale również w zasięgu palców, jak i - co równie ważne, a często nieosiągalne - palpacyjnie rozróżnialne.

Test myszy Logitech G604: ergonomiczne granie bez cienia LEDów [2]

Chodzi o to, że blisko palca wskazującego mamy chociażby przyciski do zmiany DPI (jeśli ktoś zmienia rozdzielczość w trakcie gry, będzie jak znalazł). A co jeszcze ważniejsze - przyciski boczne zaprojektowano tak, że podczas gry nie ma praktycznie szans, abyśmy niechcący lub omyłkowo wcisnęli nie ten co trzeba. Wszystko ułatwia sprawa, że wciska je się lekko, a przy tym z wyraźnym skokiem. Zasadniczo wszystkie przyciski czy scroll (także jego wciśnięcie) odbywa się w tym modelu bardzo cicho. Szkoda więc, że potrząsając całością konstrukcji, naszych uszu dobiegnie sporo dźwięków klekotania. Dzieje się tak głównie przez ruchomy system scrolla oraz znajdującą się wewnątrz baterię. Cóż, nikt nie będzie gryzoniem z pewnością przesadnie potrząsał, ale psuje to trochę odbiór całości. Na szczęście nie odnotowałam ewentualnych, bardziej znaczących problemów takich jak skrzypienie czy uginanie się myszy pod naciskiem. Spasowanie elementów również stoi na najwyższym poziomie.

Test myszy Logitech G604: ergonomiczne granie bez cienia LEDów [3]

Myszy Logitech G604 dedykowane jest oprogramowanie Logitech G HUB, któremu jak zawsze nie można odmówić funkcjonalności. Niestety coraz bardziej zaczynam się przekonywać, że prócz radości, soft przynosi też sporo złości. Podczas próby pierwszego sparowania myszy z programem, ten nie tylko nie chciał się bowiem zaktualizować, ale wcale nie chciał się też odinstalować, Po ponad godzinie prób i walki udało mi się namierzyć jeden z blokujących wszystko plików, który brał udział w nieznanym bliżej procesie. Plik ów udało mi się usunąć dopiero przy pomocy oprogramowania IObit Unlocker. Kolejna instalacja G HUB przeszła już bez problemów, ale co się nerwów najadłam - to moje.

Test myszy Logitech G604: ergonomiczne granie bez cienia LEDów [11]

Oprogramowanie w wersji 2020.1.31155 pozwoli nam (z tych "mniejszych" rzeczy) na przykład na sprawdzenie poziomu mocy baterii czy też na zaktualizowanie softu układowego (aktualny: 21.1.14). Cała reszta opcji to już swoisty "kombajn", dzięki któremu zrobimy chyba wszystko, czego dusza gracza zapragnie. Producent umożliwił więc chociażby podmianę funkcji każdego z 15 klawiszy, włącznie z LPM i PPM. Co ważne, zmieniając ustawienia tych właśnie przycisków, oprogramowanie wystosuje do nas komunikat, że manipulujemy działaniem jednego z przycisków kluczowych i mamy 15 sekund na potwierdzenie zmiany, w przeciwnym wypadku, nie zostaną one wprowadzone. Ale zobaczmy, co dokładnie da się "wycisnąć" z tych funkcji, bo da się całkiem sporo.

Test myszy Logitech G604: ergonomiczne granie bez cienia LEDów [12]

Test Logitech G915. Solidna niskoprofilowa klawiatura na dopingu

Pierwsza z dwóch głównych zakładek, to tzw. Przypisania. Możemy tu podziałać, zgodnie z nazwą, z dostosowaniem funkcji przycisków myszy. Każdy z nich może uruchamiać windowsowe polecenia (ctrl+v, windows+tab, itp), a więc ułatwiać pracę z systemem. Może też działać jako dowolny klawisz z klawiatury, inicjacja wybranej aplikacji, klawisze multimedialne, a także jako klawisz makr. Jeśli mieliście do czynienia z innymi gryzoniami, które współpracują z G HUB to z pewnością wiecie, że możliwości programowania makr są bardzo szerokie. Począwszy od zapętlania, gdzie mamy do wyboru aż cztery jego warianty (screen poniżej), przez edytowanie opóźnień, aż po nagrywanie kombosów z klawiatury i myszy. Trzeba jednak wiedzieć, że program nie rejestruje ruchów myszy, ani też ruchów rolki.

Test myszy Logitech G604: ergonomiczne granie bez cienia LEDów [14]

Możliwość tworzenia makr docenią jednak nie tylko gracze, ale i twórcy / edytorzy materiałów foto / wideo, jako że przypisanie wygodnych skrótów do konkretnych przycisków myszy znacznie przyspiesza pracę w oprogramowaniu graficznym czy służącym do obróbki filmów. W programowaniu makr i ich wykorzystaniu ogranicza nas właściwie jedynie kreatywność. Nie można zapomnieć jeszcze o drugiej zakładce, czyli Czułości. Pozwoli ona na dostosowanie pięciu poziomów DPI sensora (fabrycznie widnieją tylko cztery) od 100 do 16000, ze skokiem co 50. Owe pięć zapisane poziomy będziemy mogli później aktywować z poziomu przycisków + i - na gryzoniu (chyba że zmianę DPI przypiszemy do innych klawiszy). Co istotne - każda taka późniejsza zmiana poskutkuje powiadomieniem, pojawiającym się na sekundę w rogu ekranu, tuż nad zegarem systemowym.

Test myszy Logitech G604: ergonomiczne granie bez cienia LEDów [13]

Sensor HERO 16K umieszczony w myszy G604, Logitech reklamuje następująco: HERO 16K to nasz najbardziej dokładny czujnik do grania, gwarantujący precyzję nowej generacji i architekturę stworzoną od podstaw. Czujnik HERO 16K cechuje się szybkością reakcji wynoszącą ponad 400 IPS, a także zapewnia śledzenie ruchu 100–16 000 dpi oraz brak wygładzania, filtrowania i przyspieszania w całym zakresie czułości dpi. Osiąga precyzję pozwalającą uczestniczyć w zawodach oraz najbardziej spójny czas reakcji. Nie bylibyśmy sobą, gdybyśmy nie przetestowali tych zapewnień, począwszy od zbadania interpolacji. Jest to zjawisko, które polega na sztucznym dodawaniu przez oprogramowanie układowe pikseli w linii, pomiędzy pikselami zarejestrowanymi przez czujnik. W ten sposób zwiększa się prędkość poruszania się kursora po ekranie. Dzięki temu, mysz mająca nieinterpolowaną rozdzielczość maksymalną na poziomie 1600 DPI, poprzez interpolacje co drugiego piksela, może poruszać kursorem tak, jak by działała z czułością 3200 DPI. Wadą tego rozwiązania jest spadek precyzji działania, często pogorszone czucie płynności pracy kursora i co najważniejsze niemożliwość przesunięcie kursora o co jeden piksel na ekranie (ważne dla grafików). Jak w owym teście wypadła recenzowana mysz?

Test myszy Logitech G604: ergonomiczne granie bez cienia LEDów [16]

Test słuchawek Logitech G PRO X - mistrzostwo nie tylko esportowe

Testy wykonane w oprogramowaniu VMouse Benchmark wykazały, że sensor HERO 16K nie interpoluje do rozdzielczości bliskich 12000 DPI. Co się zaś tyczy prędkości, Logitech twierdzi, że mysz pracuje z maksymalną prędkością 400 IPS, co daje nieco ponad 10 m/s. Program MouseTester (screen powyżej) ujawnił, iż sensor faktycznie pozwala na rozwinięcie takich prędkości. Mysz nie ma też problemów z predykcją, czyli ze sztucznym przyciąganiem kursora do jednej z osi, choć przy najwyższych rozdzielczościach można zaobserwować cechy niechcianego jitteru (co widać z kolei na screenie poniżej). Ostatnia, dobra wiadomość dotyczy parametru LOD. Sensor HERO 16K przestaje bowiem odpowiadać już na wysokości równej grubości jednej tylko płyty CD. Jeśli chodzi o praktykę, czyli testy podczas grania, to muszę przyznać, że bardzo wygodnie grało mi się w klasyczne, izometryczne RPG, czyli Pillars of Eternity II, które właśnie sobie odświeżam. Z kolei do gier bardziej energicznych typu Battlefield V wybrałabym inny model - zdecydowanie lżejszy. Ale wiedząc, że każdy gracz ma inne przyzwyczajenia i preferencje, pozwolę sobie zastrzec, że jest to tylko moja opinia. Osoby preferujące do shooterów te cięższe myszy nie będą w każdym razie z pewnością rozczarowane sensorem, który zasadniczo przyrównywany jest do topowego PixArta PMW3360.

Test myszy Logitech G604: ergonomiczne granie bez cienia LEDów [15]
Ani śladu predykcji (okręgi oraz linie u góry i po lewej wykonane w DPI = 400), choć blisko maksymalnego DPI pojawiają się cechy jitteru (linie skośne).

Całe szczęście, że na rynku wciąż jest miejsce dla myszy takich jak Logitech G604. Prócz osób o bardzo małych dłoniach, lubiących myszy lekkie bądź symetryczne oraz kochających LEDy, jest to gryzoń właściwie dla każdego. Można naturalnie narzekać na problemy z dedykowanym oprogramowaniem (choć nie każdy musi się na nie natknąć). Można też marudzić na pogarszające odbiór całości telepanie się bebechów, ale są to w zasadzie drobnostki, które nie wpływają na najważniejsze elementy funkcjonalności. Niestety okno czasowe, w trakcie którego testowałam owego gryzonia nie pozwolił mi na sprawdzenie zapewnień producenta dotyczących tak długiego czasu pracy na baterii, a więc w podsumowaniu nie mogę odnieść się do tego elementu. Mogę odnieść się za to do samego systemu zasilania, czyli baterii AA.

Test myszy Logitech G604: ergonomiczne granie bez cienia LEDów [17]

Kupując mysz Logitech G604 otrzymamy najwyższej jakości materiały i ergonomiczny kształt, bardzo dobrze rozmieszczone, edytowalne przyciski, dwa rodzaje łączności i wiele więcej. Pisząc w wielkim skrócie, G604 to ergonomia, funkcjonalność, wydajność i brak podświetlenia LED, które nie każdemu musi się przecież podobać.

Wspomniany rodzaj dostarczania mocy do myszy, wymaga stałego zaopatrzenia w choćby jedną zapasową sztukę, w razie nagłego wyczerpania sztuki dotychczasowej, a więc nie każdy ów system zaakceptuje. Z drugiej zaś strony dzięki temu mamy pewność, że w myszy nie zacznie wysiadać wbudowany akumulator, bo go tu po prostu nie ma. Jasne strony myszy Logitech G604 to jednak dużo większe pole do popisu. Kupując ją otrzymamy bowiem najwyższej jakości materiały i ergonomiczny kształt, bardzo dobrze rozmieszczone i edytowalne przyciski, dwa rodzaje łączności, dzięki czemu możemy obsługiwać dwa komputery lub komputer i telewizor na raz. Dostajemy też wreszcie bardzo dobrze zachowujący się sensor HERO 16K, który choć ma swoje potknięcia, to dopiero przy najwyższych rozdzielczościach, których (powiedzmy sobie wprost), chyba nikt nie używa, a już na pewno nie do grania. Wszystko powyższe sprawiło, że ostatecznie mysz Logitech G604 zasłużyła na naszą odznakę "Polecamy".

Polecamy

Logitech G604
Cena: 329 zł

Logitech G604
  • Wysoka jakość materiałów i wzorowe spasowanie
  • Wygodny, celowany w ergonomię kształt
  • Idealne rozmieszczenie i "wyczuwalność" wszystkich przycisków
  • Niska emisja hałasu przy używaniu rolki i przycisków
  • Metalowy, wytrzymały scoll o dwóch funkcjach
  • Dwa rodzaje łączności: Bluetooth + 2.4 GHz
  • Wewnątrz miejsce na adapter WiFi
  • Sensor HERO 16K o bardzo dobrych parametrach
  • Rozbudowane oprogramowanie G HUB...
  • ... Które ma irytujące problemy z dezinstalacją / updatem
  • Ciężar nie przemówi do każdego gracza FPS
  • W środku coś się ewidentnie nieprzyjemnie "telepie"
  • Dla niektórych być może zbyt przeciętna wizualnie...
  • ... oraz nieakceptowalna ze względu na zasilanie baterią

Sprzęt do testów dostarczyła firma:

Test myszy Logitech G604: ergonomiczne granie bez cienia LEDów [nc1]

12
Zgłoś błąd
Liczba komentarzy: 33

Komentarze:

x Wydawca serwisu PurePC.pl informuje, że na swoich stronach www stosuje pliki cookies (tzw. ciasteczka). Kliknij zgadzam się, aby ta informacja nie pojawiała się więcej. Kliknij polityka cookies, aby dowiedzieć się więcej, w tym jak zarządzać plikami cookies za pośrednictwem swojej przeglądarki.