Zgłoś błąd
X
Zanim wyślesz zgłoszenie, upewnij się że przyczyną problemów nie jest dodatek blokujący reklamy.
Błędy w spisie treści artykułu zgłaszaj jako "błąd w TREŚCI".
Typ zgłoszenia
Treść zgłoszenia
Twój email (opcjonalnie)
Nie wypełniaj tego pola
.
Załóż konto
EnglishDeutschРусскийFrançaisEspañol中国

Domowa sieć komputerowa - Budowa i konfiguracja - Poradnik

Podstawy sieci - PLC

Jeśli w roli centrali naszej sieci postawimy zwykły router z zintegrowanym AP, może on nie dać rady zapewnić na tyle szybkiej prędkości transferu danych, aby przykładowo obraz w filmie 1080p odtwarzany zdalnie z komputera na telewizorze zachował płynność. W takim przypadku, należy poszukać nieco bardziej zaawansowanych urządzeń, oferujących jak największą maksymalną przepustowość sieci Wi-Fi. Nie należy jednak popadać w paranoję i sugerować się wyłącznie prędkością rzędu kilkuset megabitów na sekundę, napisaną wielkimi cyframi na opakowaniu sprzętu. Jak pokażemy później, te szumnie reklamowane gigantyczne liczby to niemal wyłącznie wytwór bujnej wyobraźni marketingowców – w praktyce sytuacja ma się diametralnie inaczej.

A co w wypadku, gdy nasz dom ma rozmiary sporego pałacu z pokaźnym salonem, dziesięcioma sypialniami, trzema kuchniami i pięcioma łazienkami? Do tego jeszcze taras, kilka balkonów, garaże i lądowisko dla helikopterów na dachu? Tam Internet przecież też musi być… I tu pies pogrzebany. Nawet najlepszy router, mając na wyposażeniu standardowe anteny nie będzie w stanie zapewnić na tak dużym obszarze wystarczająco mocnego sygnału, aby móc komfortowo korzystać z dobrodziejstw oferowanych nam przez sieć bez kabli. Rozwiązań tego problemu jest kilka. Po pierwsze, możemy skusić się na kupno anten o większym zysku energetycznym (o ile nasz router pozwoli na ich wymianę). Kolejną opcją jest skorzystanie z technologii WDS i dokupienie jeszcze kilku routerów, które będą pełniły funkcję mostu. To wszystko rzecz jasna, powinno zwiększyć zasięg sieci bezprzewodowej. Jeśli jednak z jakichś powodów nie chcemy, aby po naszym domu plątały się fale radiowe i za razem kategorycznie wykluczamy opcję ciągnięcia kabli Ethernetowych, pozostaje nam jeszcze jedna możliwość – sieć skonstruowana w oparciu o adaptery PLC.

PLC (PowerLine Communication) jest technologią obecnie raczej rzadko wykorzystywaną. Ponadto, w dobie najbardziej rozpowszechnionych sieci Wi-Fi, można rzec, że nawet niszową. No dobrze. Ale co to w ogóle jest? Podobnie jak sieci kablowe Ethernet przesyłają dane sygnałem w skrętce, a w sieciach Wi-Fi podróżują one między komputerami falami radiowymi, tak w technologii PowerLine dzieje się to z wykorzystaniem istniejącej w budynku instalacji elektrycznej. Pomysł wydaje się świetny i zdumiewająco prosty, prawda? I tak też w rzeczywistości jest. Prąd, który płynie w drutach w ścianie charakteryzuje się napięciem o wartości w przybliżeniu 230 V i częstotliwości 50 Hz. Cała idea sieci PLC polega na tym, że do napięcia zasilającego dodawany jest odpowiednio zmodulowany sygnał nośnej. Modulacji ulega tutaj częstotliwość. Jak już napisaliśmy, częstotliwość napięcia prądu elektrycznego w naszych gniazdkach wynosi 50Hz. Sieci PowerLine z kolei transmitują dane na częstotliwościach dużo, dużo wyższych, osiągając wartości od kilku kHz do kilkudziesięciu, a nawet czasem kilkuset MHz. Do kodowania/dekodowania informacji (modulacji/demodulacji) służą właśnie adaptery PLC, które włączamy do gniazdek zasilania w ścianie. Adaptery te kodują odpowiednio informacje i za pomocą nośnej o wysokiej częstotliwości rozsyłają je po przewodach elektrycznych w naszym domu czy mieszkaniu. Adaptery odbiorcze z kolei wyodrębniają sygnał nośnej i dekodują informacje na postać binarną, zrozumiałą dla komputera. Mówimy „adaptery” w liczbie mnogiej – sieć PLC nie musi być wcale tworzona wyłącznie między dwoma urządzeniami nadawczo-odbiorczymi. W tej technologii możemy spiąć nawet 256 adapterów. Wystarczy bowiem wetknąć je w gniazdko i powinno działać. Ale to założenie czysto teoretyczne – w praktyce, jak ze wszystkim zresztą, jest inaczej, o czym nie omieszkamy się wspomnieć nieco niżej.

Jak każda sieć, tak i PLC oparta jest na kilku standardach. Najpopularniejszym, z którego korzysta większość urządzeń przeznaczonych do domowego użytku, jest HomePlug, tworzony przez organizację HomePlug Powerline Alliance, zrzeszającą wiele firm powiązanych z telekomunikacją i produkcją elektroniki użytkowej. Do tej pory powstało kilka wersji tej technologii - począwszy od HomePlug 1.0, 1.1 poprzez HomePlug AV, a skończywszy na opracowanym w tym roku HomePlug AV2. Różnią się one przede wszystkim tym, co ma największe znaczenie dla Kowalskiego, czyli maksymalną możliwą do uzyskania przepustowością łącza. O ile w przypadku HomePlug w wersji 1.0 dane dało się przesyłać maksymalnie z prędkością 14Mb/s, to rewizja tego standardu z dopiskiem AV oferuje transfer rzędu 200 i więcej Mb/s. Tak duże różnice polegają głównie na zwiększaniu częstotliwości napięcia prądu używanej do transmisji danych (w 1.0: 4,5 – 21 MHz, w AV rozszerzono do około 30 MHz, a w AV2 nawet do 86 MHz). Sprzęt dostępny obecnie w sklepach jest najczęściej zgodny z pierwszą wersją standardu HomePlug AV – wersja druga jest jeszcze stosunkowo świeża i nie zdążyła się dostatecznie rozpowszechnić.

Skoro opisaliśmy technikalia sieci PowerLine, wypadałoby poruszyć jedną z najważniejszych kwestii - ich bezpieczeństwem. Pod tym względem, jeśli chodzi o PLC, to coś tu ewidentnie nie gra. Jak tu niby można rozmawiać o bezpieczeństwie, skoro adapter sieciowy wpinamy do zwykłego gniazdka zasilania? Dostęp do naszej sieci, a także i do przesyłanych nią danych może mieć wtedy przecież każdy – wystarczy, że intruz wepnie kolejny adapter i to, co przesyłamy między komputerami dostanie podane wprost na tacy. Otóż nie do końca. Cała transmisja ulega w standardzie HomePlug szyfrowaniu 128-bitowym kluczem AES. Wystarczy więc włączyć tę funkcję w interfejsie konfiguracyjnym urządzeń PLC, wprowadzić hasło i nasze dane powinny zostać dobrze zabezpieczone przed niepowołanym dostępem.

Wszystko co wyżej napisaliśmy prezentuje się bardzo fajnie. Ot całkiem szybka sieć, którą można łatwo zainstalować w naszym mieszkaniu. Dlaczego więc PowerLine nie jest technologią rozpowszechnioną tak szeroko, jak np. opisane wcześnie sieci bezprzewodowe Wi-Fi? Przyczyn takiego stanu rzeczy doszukiwać można w różnych sferach. Przede wszystkim, jest to rozwiązanie dość kosztowne, jeśli zamierzamy w ten sposób podłączyć do sieci wiele urządzeń. Koszt pary adapterów to około 200-400 zł. Im ich w naszej sieci będzie więcej, tym bardziej rosnąć będzie cena rozbudowy. Na tym polu głównie sieci bezprzewodowe mają wyraźną przewagę.

Kolejną przyczyną jest maksymalny zasięg, z którego wynika również rzeczywista prędkość transferu danych. W teorii sieci PLC mogą łączyć maszyny oddalone nawet o około 3 km. Realne, sensowne wartości oscylują maksymalnie w okolicach 100 metrów. Oczywiście im dalej, tym moc sygnału, co za tym idzie szybkość przesyłania danych, będzie mniejsza. Pozostańmy jeszcze przy samych megabitach na sekundę, jakimi to chwalą się producenci sprzętu zgodnego z HomePlug AV. Trzeba od razu jasno nakreślić – prędkości, które widzimy na pudełkach są nie do osiągnięcia. Wpływają na to różne czynniki. Decydująca jest jakość samej instalacji elektrycznej. O czym trzeba również pamiętać, to fakt, że sieci PLC są zdolne do działania tylko w obrębie tej samej fazy zasilania. I to jest barierą nie do przejścia, jeśli chcielibyśmy przesyłać dane poza nasze lokum. W obliczu tych wielu wad trzeba sobie zadać pytanie nad sensem inwestycji w PLC. Czasem jednak nie ma innej możliwości skomunikowania ze sobą kilku komputerów. Dlatego też zdecydowaliśmy się na sprawdzenie, jak realnie wygląda połączenie za pomocą tej technologii dwóch komputerów, co pokażemy na dalszych stronach.

16
Zgłoś błąd
Kamil Śmieszek
Liczba komentarzy: 15

Komentarze:

x Wydawca serwisu PurePC.pl informuje, że na swoich stronach www stosuje pliki cookies (tzw. ciasteczka). Kliknij zgadzam się, aby ta informacja nie pojawiała się więcej. Kliknij polityka cookies, aby dowiedzieć się więcej, w tym jak zarządzać plikami cookies za pośrednictwem swojej przeglądarki.