Zgłoś błąd

X

Zanim wyślesz zgłoszenie, upewnij się że przyczyną problemów nie jest dodatek blokujący reklamy.

Typ zgłoszenia
Treść zgłoszenia
Twój email (opcjonalnie)
Nie wypełniaj tego pola
.
Załóż konto
EnglishDeutschРусскийFrançaisEspañol中国
 

Recenzja Far Cry: New Dawn - Postapokalipsa w różowej sukience

Ewelina Stój | 25-02-2019 08:00 |

Recenzja Far Cry: New Dawn - Postapokalipsa w różowej sukienceRecenzję gry pt. Far Cry: New Dawn można by zacząć wyświechtanym "Far Cry jaki jest, każdy widzi", jako że charakter kolejnych odsłon jest co do zasady niezmienny. I choć brzmi to nieco tak, jakby zwiastowało niewyobrażalną nudę (bo ile razy można przechodzić przez to samo?), to na szczęście w świecie Far Cry nudzimy się rzadko, a na każdą nową przygodę czekamy niczym na wieść o podwyżce (przynajmniej ja). Znów odnajdziemy tu więc paskudny humor, dającą satysfakcję rozwałkę, element uzależnienia sprawiający, że chcemy grać po nocach oraz fabuła, która nie aspiruje co prawda do Oscara, ale i nie sprawia wrażenia, że ktoś pisał ją na kolanie. Na tym można by już właściwie skończyć recenzję Far Cry: New Dawn i zaznaczyć - jak wiele innych redakcji, że to właściwie DLC do Far Cry 5. Będę jednak złośliwa i postaram się udowodnić, że wcale nie jest to takie znów oczywiste. Ach, zanim jeszcze zaczniemy, przestrzegę przed spoilerami dotyczącymi Far Cry 5, które mogą pojawić się w tekście.

Autor: Ewelina Stój

Spoilery pojawią się naturalnie w następstwie tego, iż New Dawn jest sequelem wspomnianej "Piątki". Nie da się więc nie zdradzić niektórych elementów, choć postaram się je ograniczyć tak, aby nie popsuć zabawy. Jako że najnowsze Far Cry jest pełne niewybrednego humoru, a i nasz zespół redakcyjny nie należy do zbieraniny osób przesadnie poważnych, które połknęły kij od szczotki (bądź "połknęły" go drugą stroną), to spodziewajcie się, że i niniejsza recenzja może być pełna bezceremonialnych opisów i porównań. No ale co jak co - gracze Far Cry, którzy raczej nie mają obiekcji przed okładaniem wirtualnym bejsbolem czaszek wirtualnych psiaków i skunksów z Hope County, raczej nie poczują się zgorszeni. I przed startem jeszcze jedna uwaga: New Dawn jest rzeczywiście mocno zbieżne z "Piątką", jednak w wypadku, gdyby ktoś z czytających nie miał przyjemności wcześniejszego siania zamętu w Hope County w ubiegłym roku, odnajdzie tu relatywnie wyczerpujący opis tego czym jest, a czym nie jest Far Cry. Nie przedłużając, zapraszam stęsknionych edeniarzy i grzeszników do Hope County. Proponuję jeszcze włączyć sobie soundtrack z gry (o, chociażby ten), aby doświadczyć większej immersji. Nawiasem mówiąc, jest to odsłona Far Cry o - moim zdaniem - najlepszej dotąd ścieżce dźwiękowej.

Far Cry: New Dawn to - w wielkim skrócie myślowym - produkcja na miarę płatnego DLC do Far Cry 5. Trudno będzie tej tezie zaprzeczyć, jednakże można przy tym wyodrębnić rzeczy, które New Dawn robi lepiej, a które gorzej, niż wspomniana "Piątka".

Recenzja Far Cry: New Dawn - czy to sequel godzien Josepha Seeda? [1]

Aby móc rozprawiać o fabule New Dawn, trzeba choćby w dwóch zdaniach (aby nie zanudzić wiernych fanów serii, ale i zrobić ukłon w stronę "świeżaków") wspomnieć o historii zawartej w Far Cry 5. Zanosi się na spoliery, więc jeśli nie ograliście jeszcze "Piątki" - i nie przepadacie za spoilerami - to zróbcie to teraz (to znaczy przez trzy najbliższe dni, okraszone deficytem snu i świadomie podjętą głodówką) i dopiero do nas wróćcie. Ograne? W porządku. W Far Cry 5, będąc stróżem prawa, mieliśmy przyjemność stawić czoło religijnemu kultowi niejakiego Josepha "Józka" Seeda. Rzecz działa się na terenie amerykańskiego hrabstwa Hope - hrabstwa pewnego dzikich, wolnobiegających wieprzy oraz innych osadników typu Redneck. Eliminując tych, których nam nie potrzeba i pozyskując tych, których trzeba, ostatecznie stawiliśmy czoło nawiedzonemu Józkowi, jednak zakończenie gry zostawiło sobie (jak widzimy dziś) furtkę na kontynuację pod postacią New Dawn. Wraz z ostateczną konfrontacją z Josephem Seedem, założycielem kultu, nastąpiła bowiem nuklearna zagłada. I to właśnie w 17 lat po wspomnianej zagładzie, wrócimy już w zupełnie innej skórze do różowiutkiego niczym pupka niemowlaka Hope County.

Recenzja Far Cry: New Dawn - czy to sequel godzien Josepha Seeda? [4]

Far Cry 5, jak i Far Cry: New Dawn to dość typowe sandboksy - shootery z elementami craftingu, w których uświadczymy zarówno misji głównych (fabularnych), jak i pobocznych. Większość "czasu antenowego" zajmie nam odbijanie wrogich posterunków i pozyskiwanie specjalistów (często dziwacznych indywiduów, towarzyszących nam później w walce). Jak na grę oferującą otwarty świat przystało, powinniśmy spodziewać się misji typu "przynieś, podaj, pozamiataj" czy też "kup mi litr Żubrówki, dostępny jedynie w monopolowym znajdującym się na drugim krańcu mapy". Brzmi sztampowo, jak to niekiedy z teorią bywa, jednak ostatecznie chodzi o to, jak to wszystko się sprawdza w praktyce, o czym później. A propos "później": "teasując" nieco pozostałą część recenzji muszę przyznać, że gdyby ubiegłoroczny Just Cause 4 dał mi chociaż 1/3 tej frajdy co New Dawn, to byłabym niezwykle uradowana. Drugim spoilerem co do dalszej zawartości recenzji jest jeszcze to, że New Dawn jest jednak w ogólnym rozrachunku nieco słabsze, niż "Piątka". O tym dlaczego, przekonacie się naturalnie w kolejnych akapitach, a ja pozwolę sobie jeszcze powrócić do fabuły "Nowego Świtu", jako że ta nie została jeszcze przecież omówiona. Mamy więc Hope County w 17 lat po zagładzie. Co dalej?

Recenzja Far Cry: New Dawn - czy to sequel godzien Josepha Seeda? [5]

Okazuje się, że na dzielni nie panuje już Józek, a ciemnoskóre bliźniaczki Mickey i Lou. Jedna przebiegła i - jak ją zaanonsowano - diabelsko inteligentna, druga zaś z psychopatycznymi skłonnościami do wyrządzania cierpienia. Nie, nie pytajcie mnie która to która. W przeciwieństwie do Seeda, te nie szerzą żadnej prawdy objawionej, pragną zaś dominacji nad terenem i zupełnej uległości. Nawiasem mówiąc: pobudki niskie, więc czy wystarczyły one, aby utrzymać dobry poziom fabularny? O tym później, bo został jeszcze jeden ważny element wspomnianej fabuły, zanim przejdziemy do wartościowania. Celem gry będzie naturalnie pozbycie się charakternych siostrzyczek, a aby tego dokonać, będziemy musieli najpierw umocnić nasz przyczółek (osadę Prosperity), a następnie pozyskać sprzymierzeńców. W tym... No właśnie, żeby nie zepsuć dobrej zabawy, nie puszczę pary z ust, ale wprawny umysł już teraz zapewne się domyśla bądź domyśli się niebawem, o kogo chodzi. A, pal licho - także screeny ujawnią ową tajemniczą postać. Tyle teorii, przejdźmy do tego, co prosiaczki lubią najbardziej - weźmy Far Cry: New Dawn pod lupę (wykonaną metodami chałupniczymi, jak wszystkie przyrządy, które odnajdziemy w tym postnuklearnym świecie.

Recenzja Far Cry: New Dawn - czy to sequel godzien Josepha Seeda? [3]

6
Zgłoś błąd
Liczba komentarzy: 39

Komentarze:

x Wydawca serwisu PurePC.pl informuje, że na swoich stronach www stosuje pliki cookies (tzw. ciasteczka). Kliknij zgadzam się, aby ta informacja nie pojawiała się więcej. Kliknij polityka cookies, aby dowiedzieć się więcej, w tym jak zarządzać plikami cookies za pośrednictwem swojej przeglądarki.