Zgłoś błąd

X

Zanim wyślesz zgłoszenie, upewnij się że przyczyną problemów nie jest dodatek blokujący reklamy.

Typ zgłoszenia
Treść zgłoszenia
Twój email (opcjonalnie)
Nie wypełniaj tego pola
.
Załóż konto
EnglishDeutschРусскийFrançaisEspañol中国

Praca zdalna - marzenie czy przekleństwo? Jak to jest?

LukasAMD | 27-11-2016 18:00 |

Praca zdalna - marzenie czy przekleństwo? Jak to jest?Wiele osób twierdzi, że żyjemy w czasach, gdzie możliwości jednostki są tak wielkie, jak jeszcze nigdy do tej pory. Mamy dostęp do ogromnej liczby informacji, Internet zbliżył nas do miejsc i informacji odległych, a same przemiany społeczne spowodowały, że zatarły się też pewne różnice i teraz nierzadko spełniają się, niczym bajeczne historie mówiąc o śmiałkach, którzy przeszli drogę od zera do bohatera. Jednym z ciekawych aspektów wszystkich przemian jest coraz śmielej wkraczająca w nasze życie praca zdalna. Nie w każdym aspekcie, nie w każdej dziedzinie, bo jednak jeszcze trudno wyobrazić sobie pracującego zdalnie budowniczego, ekspedientkę w sklepie czy lekarza (choć operacje na odległość nie są już niczym zaskakującym). Obracamy się jednak w tematyce IT i to szeroko rozumianego, a w tej działce praca zdalna jest widoczna bardzo dobrze.

Praca zdalna jest czasami utożsamiana z czymś idealnym. Nie ma jednak niczego idealnego, a w tym wypadku łatwo się pogubić i skomplikować życie.

Postanowiłem poruszyć właśnie taki temat, ponieważ sam od dłuższego czasu pracuję zdalnie. Sądzę więc, że po drodze, jaką przeszedłem mogę coś niecoś na ten temat powiedzieć - i albo uświadomić osoby, które jeszcze się z tym nie zetknęły, albo też wymienić się poglądami z innymi, które miały okazję tak pracować lub robią to obecnie. Z wielu powodów jest to temat, który osoby niedoświadczone bardzo mocno przyciąga: wizja pracy w domu wydaje się szalenie atrakcyjna. I taka bywa, choć już teraz mogę przestrzec, że ma i swoje ciemne strony. Osobiście pracuję tak już ponad trzy lata. Dwa pierwsze jako redaktor, a od wiosny tego roku jako deweloper - tutaj też wyjaśnienie dla osób, które nie widzą moich tekstów, a chciałyby, lub też które ich nie widzą i narzekają, że niewiele ich jest. Musicie wybaczyć, ale niestety doba jest zdecydowanie za krótka, aby móc ze sobą wszystko pogodzić.

Praca zdalna - marzenie czy przekleństwo? Jak to jest? [5]

W takich sprawach o pracę zdalną jest dosyć łatwo (choć nie zawsze) - będąc autorem tekstów pisanych, nie zawsze musimy mieć dostęp do biura i zgromadzonych w nim rzeczy. Podobnie przy programowaniu: obecnie systemy pracy rozproszonej, utrzymywania kodu i narzędzi w wielu miejscach, a także synchronizacji, potrafią szalenie ułatwić nam wymianę informacji nawet z kimś na drugiej półkuli. Rozwój chmur internetowych, schowków danych tego typu, czy wreszcie nieco „korporacyjnych”, ale i przyjaznych narzędzi jak komunikator Slack czy organizer pokroju Trello jedynie dodały wszystkiemu okazałości i spowodowały, że jest jeszcze łatwiej o samo zorganizowanie tego typu pracy. Od strony pracodawcy także bywa przyjemniej - w końcu nie zawsze potrzebne jest załatwianie dodatkowego sprzętu, nie trzeba martwić się o fizyczne miejsce czy choćby niektóre artykuły codziennego użytku.

Zacznijmy może od zalet pracy zdalnej, szczególnie takich, które właśnie pojawiają się w najróżniejszych wizjach i które są czasami nam malowane przez niektórych pracodawców. Przede wszystkim, ogólnie pojęta wygoda - wstajemy sobie w domu, nie musimy się z niczym śpieszyć, a nawet jeśli nieco się ociągamy, to przecież możemy np. zjeść przy komputerze. Ok, nie bijcie, nie rzucajcie niczym, bo sam nie jestem zwolennikiem jedzenia nad klawiaturą i doskonale rozumiem każdego, kto szanuje swój sprzęt i kogo skręca na myśl o czymś takim. Jeżeli nie zrobimy czegoś z rana, a nie jest to rzecz „asapowa” ani nie jesteśmy na krawędzi z żadnym „didlajnem”, to przecież równie dobrze możemy zrobić to wieczorem. Przerwy… nie ma problemu, kiedy tylko zechcemy. A może czekacie na kuriera z prezentami świątecznymi? Teraz nie będzie problemu z odbiorem, bo przecież jesteście w domu i możecie odebrać.

Praca zdalna - marzenie czy przekleństwo? Jak to jest? [1]

Widząc to, możemy dojść do wniosku, że nasz czas pracy jest nieco nienormowany - zapewne będziemy mieli ustalone jakieś granice, niemniej to my decydujemy, kiedy wykorzystamy czas na pracę. Nie przychodzimy do pracy, nie tracimy czasu na stanie w korkach i ściskanie się w komunikacji miejskiej, nie wdychamy spalin, a później nie przybijamy żadnej listy obecności. Ot, powiedzmy, że w tym momencie jesteśmy w pracy. Bach i jesteśmy. Prawda, że piękne? Jeżeli warunki na to pozwalają, być może zechcemy załatwić coś w tygodniu, a następnie odrobić ten czas w weekend - proszę bardzo, skoro pracujemy zdalnie, w wielu przypadkach zapewne będzie to możliwe. W ciągu dnia poświęcimy czas dzieciom, nie zostawimy pełnego zlewu naczyń w pośpiechu, a i warunki pogodowe nie będą nam straszne. Spadnie śnieg, to spadnie, zobaczymy go sobie za oknem i nie będziemy musieli pod nosem przeklinać, że to nam biednym prószy w twarz.

Bez współpracowników, bez czujnego oka szefa, za to z rodziną przy boku! To zbyt piękne, aby było cudowne - bo sami musimy nieco zmienić podejście do pewnych spraw.

Jedźmy dalej. Kolejna zaleta pracy zdalnej to spokój. Oczywiście to zależy, jak zorganizujemy sobie miejsce pracy i gdzie mieszkamy, ale nie będziemy musieli co chwila reagować na słowa współpracowników, nie będziemy wysłuchiwali ewentualnego hałasu. Odnosi się to także do kontaktu na linii my i inni na tym samym szczeblu, ale i na wyższych. Gdy coś skopiemy, to jednak reprymenda przez komunikator czy telefon nie będzie tak mocna, jak bezpośrednia, mimo, że najczęściej zostaną użyte mocniejsze słowa, niż przy kontakcie twarzą w twarz. Dla osób, dla których kontakt z innymi może stanowić problem (pozdrawiam introwertyków) praca zdalna może okazać się świetnym rozwiązaniem. Także potulne siedzenie i wykonywanie swojego zadania bez brania ogromnej odpowiedzialności czy bez kierowania zespołem będzie w tym wypadku raczej łatwiejsze - acz tu nieskromnie przyznam, że dokładnie tego nie sprawdzałem i nie mam zamiaru tego robić.

Praca zdalna - marzenie czy przekleństwo? Jak to jest? [6]

Inną sprawą jest coś tak wydawać by się mogło zwyczajnego, jak… ubiór. W przypadku pracy zdalnej w zasadzie nie musimy przejmować się tym, jak zasiadamy do np. komputera. Zostałem wychowany tak, że nie wyobrażam sobie siedzenia przed biurkiem np. w samych gatkach, ale nikt nikomu tego nie zabrania. No, chyba że nasza praca wiąże się z np. kontaktem za pomocą kamery, wtedy i owszem, na taką swawolę sobie nie pozwolimy. W innych sytuacjach panuje jednak dowolność. O ile firma może np. wymagać ubierania garniturów, marynarek, o tyle w domu nas to nie dotyczy. Nawiązując do wcześniejszej kwestii pogody, nie dotyczą nas także problemy związane z choćby ochlapaniem spodni przez przejeżdżający i wpadający w kałużę samochód. Nie śmiejmy się, to przecież po prostu sytuacje życia codziennego, które wkurzają, ale zdarzają się i będą zdarzać.

Ogólnie można by więc pomyśleć, że praca zdalna to same zalety. Uważni czytelnicy zauważyli jednak zapewne, że już w tych sprawach wymienionych wyżej bardzo łatwo można znaleźć coś, co będzie nam tak naprawdę przeszkadzać, co spowoduje, że nie będzie łatwiej, ale wprost przeciwnie, jeszcze trudniej. To prawda, praca zdalna ma także cały szereg istotnych wad, które może i nieco przewrotnie, łączą się z tymi zaletami. Po trzech latach mogę powiedzieć, że tak naprawdę, aby je wyeliminować, musimy… upodobnić pracę zdalną do tradycyjnego modelu. W przeciwnym razie zagubimy się, przestaniemy orientować co i kiedy robimy. Nie ma natomiast czegoś takiego jak podzielność uwagi - ktoś, kto uważa, że to potrafi, po prostu po równo zaniedbuje różne sprawy, jakimi się rzekomo zajmuje. Nie wiem, czy zgodzicie się w tym, co mam do zarzucenia pracy zdalnej, niemniej pozwolę sobie poświęcić chwile i na wypisanie wad.

Praca zdalna - marzenie czy przekleństwo? Jak to jest? [2]

Jak wspomniałem, czas pracy jest nienormowany. To ogromna zaleta i przekleństwo. Uwierzcie mi, to nie działa tak, że jak nie zrobię rano, to zrobię wieczorem - nie ma opcji, nie będzie się chciało, wypadnie coś innego, a czas, w którym nie pracowaliśmy, najczęściej okaże się po prostu zmarnowany. Możemy sobie samo pozwalać na takie podejście, ale raczej żaden pracodawca nie będzie chciał zgodzić się na płacenie za nic nierobienie. Dodatkowa praca, odrabianie w weekendy? To też nie jest dobre rozwiązanie, bo wtedy nigdy nie odpoczywamy. A od tego już bardzo cienka linia do zawodowego wypalenia. Możemy być świetnym redaktorem, programistą, konsultantem, kimkolwiek - bez przerw i przy działaniu niczym chomik w kołowrotku w końcu poczujemy, że jesteśmy zmęczeni. I to nie chwilowo, ale w ogóle tym zajęciem. Lepiej stosować tu profilaktykę i nie dopuszczać do takich sytuacji, aniżeli później próbować leczyć.

Jest godzina 13:00. Jestem w pracy... a może w domu? W sumie to nie wiem gdzie jestem ani teraz, ani o 20:00. No cóż, chyba praca i dom stały się jednym bytem.

Mieszanie ze sobą czasu prywatnego i firmowego to też utrata orientacji w kwestii tego, kim jesteśmy i gdzie jesteśmy. Możemy być w domu, owszem, ale powinniśmy wydzielić sobie pewną przestrzeń i pewien czas, w którym zajmujemy się pracą. Oczywiście, możemy i powinniśmy stosować przerwy, przede wszystkim przy pracy przy komputerze, niemniej wyrysowanie takich jasnych granic jedynie pomaga w utrzymaniu porządku - sam siadam do pracy rano i kończę ją po południu, czasami robię coś dodatkowo wieczorem, ale są to kwestie opcjonalne i nie ganię się za to, jeśli czegoś już wtedy nie zrobię: czas na pracę minął, a bez naładowania bateryjek (nie wspominając o obowiązkach stricte domowych) nie będę w stanie tak funkcjonować na dłuższą metę. Poza tym, wydzielając sobie takie godziny, możemy też coś zaplanować, bo wiemy, że od danej godziny jesteśmy już wolni i nie zajmujemy się obowiązkami firmowymi.

Praca zdalna - marzenie czy przekleństwo? Jak to jest? [3]

Z tą sprawą wiąże się też kwestia kontaktu. Wyżej wspominałem, że jego brak może być zaletą. Nie oszukujmy się jednak, człowiek to istota stadna i nawet zagorzali introwertycy czasami potrzebują rozmowy - a w pracy trzeba wiele ustalać, pokazać, zobrazować. Telefon, a tym bardziej komunikator tekstowy nie zawsze wystarczą. Poza tym taka komunikacja to tylko namiastka, brakuje tu całego niewerbalnego arsenału, gestykulacji, mowy ciała, którą dysponuje człowiek jako żyjąca istota. Nikt mnie nie przekona, że to nie ma znaczenia. Ma i to ogromne, zasadnicze. Możemy rozmawiać z rodziną, ale tu znowu trzeba uważać: w czasie pracy to wchodzenie na sferę prywatną… i może doprowadzać od tego, że jedna lub druga strona będą niezadowolone, że poświęcamy im zbyt mało uwagi. Właśnie dlatego mieszanie obu kwestii jest delikatnie mówiąc kiepskim rozwiązaniem.

Przy pracy zdalnej znacznie łatwiej o rozprężenie - pracujemy i nie musimy być „podglądani”. Kto więc broni odpalić Facebooka, Messengera, YouTube… a czas leci. Później patrzymy na zegarek, mało się nie dławimy pitą herbatą i bez ładu i składu wracamy do pracy. Nie, tak się nie da i też trzeba odrzucić to na bok. Nie tylko w pracy zdalnej, ale i klasycznej zresztą - wszelkie przeszkadzajki są złe. Jak to bardzo na nas wpływa… ujmijmy to tak: kiedyś korzystałem z dodatków do przeglądarki, które sprawdzały pocztę i powiadamiały mnie o nowych wiadomościach. Teraz w czasie pracy mam wszelkie powiadomienia z wyjątkiem komunikatora firmowego wyłączone. Mam też wyłączone wszystkie powiadomienia z aplikacji na telefonie i tablecie - dobić się można do mnie tylko przez telefon lub SMS. Nawet mail nie jest na uprzywilejowanej pozycji… no chyba, że jest „deploy w piątek” i wiem, że coś może się stać, coś jedna może wymagać nagłej interwencji.

Praca zdalna - marzenie czy przekleństwo? Jak to jest? [4]

Paradoksalnie, to praca zdalna doprowadziła do tego, że zacząłem stopniową walkę z tego typu wynalazkami i powiadomienia, a także… rozszerzyłem ją na życie osobiste, bo i po pracy nie używam powiadomień. I jest łatwiej - zdecydowanie polecam spróbować. Wracając do meritum, zahaczę i o poruszoną wcześniej kwestię ubioru, bo to też istotne. Warto jednak ubierać się tak, jakbyśmy nie byli wyluzowani w domu, ale w pracy. Dlaczego? Bo zmienia to nasze nastawienie. Wtedy lepiej zdajemy sobie sprawę z tego, że tak naprawdę to nie jest wolny czas, to czas obowiązków, z których powinniśmy się wywiązywać, aby sprostać oczekiwaniom wobec nas. Równie istotny jest porządek - jakiś film na wierzchu, zdjęcia, książki… to nie powinno nam towarzyszyć w czasie pracy. Zupełnie zmienia się też pogląd na sprzęt. Jeżeli mamy firmowy, ok. Jeżeli tylko swój… no cóż, odpadają eksperymenty, bo ewentualna awaria oznacza kłopoty. Wymaga to też utrzymywania systematycznego porządku na komputerze, choć może być i zaletą.

Ogólnie mówiąc, decydując się na taką formę pracy, musimy pamiętać i pielęgnować jedną rzecz - samodyscyplinę. Bez tego ani rusz, bez tego polegniemy i okażemy się bezwartościowi. Niektóre osoby potrzebują bata na siebie, takiej zewnętrznej, siłowej motywacji do działania. Inne organizują się, działają same z siebie. I to moim zdaniem ta druga grupa lepiej sobie poradzi, co oczywiście nie oznacza, że ktoś z pierwszej nie wyrobi w sobie odpowiednich nawyków - wyrobi, o ile podejdzie do tego z odpowiednim pomysłem. Samodyscyplina jest jednak podstawą, bez której nie ma co myśleć o pracy zdalnej. Za wiele ustaleń spada wtedy na nas, za wiele sami sobie regulujemy, abyśmy mogli podchodzić do tych spraw zupełnie na luzie. Czasami może to wymagać przewrócenia dotychczasowego trybu życia do góry nogami. Czy warto? To już zależy od tego, co chcemy osiągnąć. Jak dla mnie, dopasowanie się do tego trybu to swoista „szkoła życia”, nieco innego, ale wartego spróbowania.

Praca zdalna - marzenie czy przekleństwo? Jak to jest? [7]

Podsumowując, czy praca zdalna jest właśnie tym, o czym możemy i powinniśmy w ogóle marzyć? Wszystko zależy przede wszystkim od nas samych. Czynniki zewnętrzne są istotne, nie będę mówił, że nie - bo możemy takiej pracy nie znaleźć, bo może się zdarzyć tak, że nie będzie ona wcale atrakcyjniejsza niż praca stacjonarna, bo przecież nawet sąsiedzi mogą zupełnie uniemożliwiać nam jej wykonywanie. Nie jest to przesadzanie, tak po prostu bywa. Mimo wszystko, główną decyzję podejmujemy my sami, biorąc na swoje barki odpowiedzialność za tenże wybór i wszystkie związane z nim aspekty. Czy będziemy w stanie odpowiednio się zdyscyplinować? Czy nie zabraknie nam kontaktu z innymi ludźmi? Na to każdy musi odpowiedzieć sobie samodzielnie, tutaj każdy konkretny przypadek jest rozpatrywany osobno, bo przecież jesteśmy ludźmi zupełnie różnymi, o innych poglądach i zainteresowaniach.

Praca zdalna nie jest dla każdego - w moim przypadku się sprawdza, choć wymagała sporo pracy nad sobą. A czy Wy już spróbowaliście?

Od siebie dodam, że czas, jaki spędziłem do tej pory na pracy zdalnej, był dla mnie bardzo owocny. Nie tylko dlatego, że wiele rzeczy mi się udało - celowo nie piszę „się udało”, bo w zdecydowanej mierze nie były to kwestie przypadków, lecz wyborów, czasami pełnych obaw i niepewności, czasami wymagających wyrzeczeń, mocnej pracy nad sobą, ale jednak moich własnych. Na chwilę obecną wychodzi mi to na tyle dobrze, że nie chcę z takiej formy pracy rezygnować. Ma swoje minusy, czasami nad wyraz uciążliwe i utrudniające życie, ale w ogólnym rozrachunku, jestem więcej niż zadowolony. Oczywiście nie wiem, co przyniesie jutro - wiem co chciałbym i do czego dążę, acz jest tutaj miejsce na nutkę zaskoczenia i nieprzewidywalności, tak więc… pożyjemy, zobaczymy. A teraz z przyjemnością poznam Wasze zdanie na temat takiej formy pracy: czy zetknęliście się z nią? A może pracujecie tak obecnie? Jak to widzicie? Czekam na komentarze, opinie i dyskusję.

6
Zgłoś błąd
Łukasz Tkacz
Liczba komentarzy: 57

Komentarze:

x Wydawca serwisu PurePC.pl informuje, że na swoich stronach www stosuje pliki cookies (tzw. ciasteczka). Kliknij zgadzam się, aby ta informacja nie pojawiała się więcej. Kliknij polityka cookies, aby dowiedzieć się więcej, w tym jak zarządzać plikami cookies za pośrednictwem swojej przeglądarki.