Zgłoś błąd

X

Zanim wyślesz zgłoszenie, upewnij się że przyczyną problemów nie jest dodatek blokujący reklamy.

Typ zgłoszenia
Treść zgłoszenia
Twój email (opcjonalnie)
Nie wypełniaj tego pola
.
Załóż konto
EnglishDeutschРусскийFrançaisEspañol中国

Powstaje rejestr domen zakazanych. Idzie cenzura internetu?

Arkadiusz Bała | 18-07-2018 07:00 |

Powstaje rejestr domen zakazanych. Idzie cenzura internetu?Jeszcze nie przycichły echa przygotowywanej w ramach Unii Europejskiej nowelizacji prawa autorskiego, a już na horyzoncie rysuje się kolejne zagrożenie dla wolności w internecie, tym razem na rodzimym podwórku. Jak donoszą Dziennik Gazeta Prawna oraz Niebezpiecznik, polski rząd szykuje się do wprowadzenia centralnego rejestru domen blokowanych na terenie naszego kraju. W założeniach nowe przepisy mają służyć skuteczniejszemu zwalczaniu niektórych przestępstw oraz zapewnieniu bezpieczeństwa obywateli, jednak wśród komentatorów już podnoszone są głosy, że tego typu konstrukcja stanie się wyłącznie furtką do szeroko zakrojonej cenzury. Czy rzeczywiście mamy powody by się obawiać?

Projekt centralnego rejestru blokowanych domen ma poparcie większej części Rady Ministrów, jednak dostępne publicznie materiały zawierają jedynie szczątkowe informacje na temat kształtu planowanej instytucji.

Powstaje rejestr domen zakazanych. Idzie cenzura internetu? [1]

Microsoft postuluje o prawną regulację rozpoznawania twarzy

O planach wprowadzenia rejestru dowiadujemy się za sprawą dwóch pism wystosowanych między przedstawicielami Rady Ministrów w związku z przygotowywaną nowelizacją ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii i ustawy o Państwowej Inspekcji Sanitarnej. Zawarte są w nich propozycje zmian w przepisach, które umożliwiłyby wpisywanie do takiego wykazu domen, za pośrednictwem których prowadzona jest sprzedaż narkotyków i dopalaczy. Wpisu takiego dokonywać miałby Generalny Inspektor Sanitarny lub jeden z upoważnionych przez niego pracowników, natomiast obowiązek wprowadzenia takiej blokady spoczywałby na dostawcach internetu, podobnie jak ma to miejsce w przypadku obowiązujących obecnie blokad wynikających z przepisów antyterrorystycznych i antyhazardowych. Jak donoszą media, podobne środki mają zostać wprowadzone także w celu eliminowania z obrotu m.in. sklepów oszukujących konsumentów, ofert oszukańczych usług finansowych czy aplikacji pokroju Ubera, które oferują usługi przejazdu bez odpowiedniej licencji, aczkolwiek w dostępnych publicznie dokumentach brak jest (na razie?) wzmianki na ten temat.

Powstaje rejestr domen zakazanych. Idzie cenzura internetu? [2]

UE planuje zreformować prawo autorskie. Idą zmiany na gorsze

Szczegółowe regulacje związane z funkcjonowanie centralnego rejestru blokowanych domen mają pojawić się w projekcie ustawy o krajowym systemie cyberbezpieczeństwa jednak druk dostępny w chwili obecnej na stronie Sejmu nie obejmuje jeszcze stosownych przepisów. Co więcej, bezpośrednią podstawę do blokowania dostępu do konkretnych witryn mają być przepisy poszczególnych ustaw szczególnych regulujących dane zagadnienie. Można zakładać, że zawarte w nich regulacje będą podobne do przytoczonych propozycji nowelizacji ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii, jednak nie będziemy mieli co do tego pewności dopóki poszczególne projekty nie wpłyną do Sejmu. Oznacza to - i to chciałbym bardzo mocno podkreślić - że póki co posiadamy jedynie bardzo szczątkowe informacje na temat planowanego rejestru. Wiemy, że jest taki projekt i że spotkał się on z akceptacją większości zainteresowanych ministerstw, w tym także Ministerstwa Cyfryzacji. Z opublikowanych dokumentów nie wynika jednak jakie konkretnie strony mają być blokowane oraz jak dokładnie będzie wyglądała stosowna procedura. Co więcej, wszystkie przewijające się obecnie propozycje mogą jeszcze ulec zmianie ze względu na wczesny etap prac nad projektem.

Powstaje rejestr domen zakazanych. Idzie cenzura internetu? [4]

UE: Świadkowie Jehowy na jednym celowniku wraz z Facebookiem

W takim razie czy pomysłu centralnego rejestru blokowanych domen należy się obawiać? Tak, aczkolwiek roztaczana wokół niego przez niektóre portale atmosfera paniki wydaje mi się być kompletnie nieuzasadniona, przynajmniej na obecnym etapie. Przez alarmistyczne przekazy medialne wokół projektu już zdążył narosnąć szereg demonizujących go mitów. Czy to prawda, że w razie wejścia w życie nowych przepisów dyrektor Sanpidu będzie miał wgląd kto chciał wejść na strony sprzedające narkotyki i te osoby karać? Nie. Propozycja rzeczywiście zakłada by miał on możliwość gromadzenia i przetwarzania adresów IP, z których próbowano się połączyć z danym serwisem, jednak służyć mają one jedynie weryfikacji skuteczności zastosowanych przez dostawców internetu blokad (która patrząc po doświadczeniach z blokowaniem wirtualnych kasyn będzie bliska zeru, bo do ich ominięcia wystarczy VPN). Nie ma tutaj mowy ani słowem o identyfikacji właścicieli konkretnych IP, a już tym bardziej o wyciąganiu wobec nich jakichkolwiek sankcji. Śmiem również wątpić by takie przepisy miały się kiedykolwiek pojawić także w projekcie ustawy o krajowym systemie cyberbezpieczeństwa, gdyż cała konstrukcja w obecnej formie skonstruowana wydaje się być wyłącznie pod kątem zwalczania podmiotów nielegalnie działających w internecie, a nie karania obywateli. Podobnie mitem jest to, że planowane jest zablokowanie stron pornograficznych. Taki projekt, owszem, pojawił się, ale pod koniec poprzedniej kadencji i dziwnym trafem ani od ostatnich wyborów nikt nie próbował go przepchnąć, ani wzmianka o nim nie pojawia się w oficjalnych dokumentach w kontekście wprowadzenia rejestru. Co prawda podobno jeden z parlamentarzystów zapowiedział, że prawdopodobnie zgłosi stosowną poprawkę, jednak jakoś trudno jest mi sobie wyobrazić by ktokolwiek próbował przepchnąć tak kontrowersyjny pomysł tuż przed wyborami. Dowodem na to niech będzie fakt, że nawet na potrzeby przytoczonej wypowiedzi rzeczony parlamentarzysta występuje anonimowo.

Powstaje rejestr domen zakazanych. Idzie cenzura internetu? [5]

Roboty podmiotem w świetle prawa? Takie rzeczy tylko w UE

Generalnie rzecz biorąc z posiadanych przez nas obecnie szczątkowych informacji projekt wprowadzenia centralnego rejestru nie wydaje się być taki straszny. Jeżeli zostanie on zrealizowany z głową, to może stać się skutecznym narzędziem w rękach organów państwowych by przeciwdziałać części spośród niepożądanych zjawisk w internecie, np. fałszywym sklepom internetowym. Problem jednak w tym, że musiałby on zostać zrealizowany z głową, a z tym może być już różnie. Nieodpowiednie określenie przesłanek wpisania danej strony do rejestru może skutkować np. blokadą całego AliExpress, bo kilku sprzedawców sprzedawało na nim podrobione towary lub substancje uznawane w Polsce za narkotyki. Niepokój budzą także absurdalne pomysły by wyrugować z krajowego rynku Ubera, które przy okazji prac nad rejestrem mogą nabrać wiatru w żagle. To wszystko są jednak potencjalne zagrożenia, które mogą się ziścić, ale wcale nie muszą. O tym czy są powody do czegoś więcej niż niepokoju dowiemy się dopiero wtedy, kiedy stosowne przepisy trafią do projektów właściwych ustaw. Zanim to nastąpi warto natomiast trzymać rękę na pulsie, choć osobiście wstrzymałbym się jeszcze z paniką - na to zawsze starczy czasu.

Źródło: Sejm RP, Niebezpiecznik, Dziennik Gazeta Prawna
60
Zgłoś błąd
Liczba komentarzy: 63

Komentarze:

x Wydawca serwisu PurePC.pl informuje, że na swoich stronach www stosuje pliki cookies (tzw. ciasteczka). Kliknij zgadzam się, aby ta informacja nie pojawiała się więcej. Kliknij polityka cookies, aby dowiedzieć się więcej, w tym jak zarządzać plikami cookies za pośrednictwem swojej przeglądarki.