Zgłoś błąd

X

Zanim wyślesz zgłoszenie, upewnij się że przyczyną problemów nie jest dodatek blokujący reklamy.

Typ zgłoszenia
Treść zgłoszenia
Twój email (opcjonalnie)
Nie wypełniaj tego pola
 
.
Załóż konto
EnglishDeutschРусскийFrançaisEspañol中国

Recenzja Heavy Rain: Czy konsolowy hit sprzed lat ma sens na PC?

Ewelina Stój | 30-06-2019 12:15 |

Recenzja Heavy Rain: Czy konsolowy hit sprzed lat ma sens na PC?W chwili gdy kończyłam pisanie recenzji gry The Sinking City spostrzegłam, że oto czerwiec, a dokładniej 24 czerwca, niesie ze sobą premierę kolejnego ciekawego kąska. Mowa o tytule Heavy Rain, który pierwotnie, przed dziewięcioma laty zadebiutował na PlayStation 3, a który teraz, dzięki platformie Epic Games Store, debiutuje także na PC. Wpisałam więc w Google tytuł wspomnianej gry od studia Quantic Dream, by ostatecznie zdecydować, że pewnie za jakiś czas grę kupię i sprawdzę (na konsoli nigdy w nią nie grałam). Przeznaczenie chciało jednak (albo raczej jakiś szpieg zamontowany na moim komputerze), że w godzinę później do redakcji PurePC "nadpłynął" kod na wspominany tytuł. Pomyślawszy, że z przeznaczeniem nie wolno dyskutować, wyraziłam chęć zrecenzowania tego, nomen omen niegdysiejszego hitu, w odświeżonej wersji na PC. Co z tego wyszło?

Heavy Rain przed dziewięcioma laty zadebiutował na PlayStation 3, a teraz, dzięki platformie Epic Store, debiutuje także na PC. Recenzja odpowie więc między innymi na pytanie, czy port po tylu latach na PC ma w ogóle sens?

Recenzja Heavy Rain: Czy konsolowy hit sprzed lat ma sens na PC? [1]

To chyba trochę babski czynnik, że w grach szukam raczej historii, niż sposobności do ćwiczenia skilla i zajmowania topowych miejsc w klasyfikacjach. Dlatego też miłując tytuły, które na Steamie otagowane są najczęściej jako "bogata historia", nie mogłam nie usłyszeć nigdy o dziełach deweloperów z Quantic Dream, nawet jeśli ostatnim PlayStation jakie maiłam, było PlayStation 2. Otóż wspomniani Francuzi odpowiedzialni są za tytuły takie jak Beyond: Dwie dusze czy właśnie Heavy Rain. Za tytuły, które podobnie jak kolejna, relatywnie młoda gra studia - Detroit: Become Human - niosą ze sobą zwłaszcza ciekawe historie. Wiedziałam więc o ich istnieniu chyba od zawsze i po cichu marzyłam, że może na emeryturze (czyli wtedy, gdy będę miała czas) kupię PS4 za grosze i nadrobię zaległości.

Recenzja Heavy Rain: Czy konsolowy hit sprzed lat ma sens na PC? [3]

Dlatego informacja o tym, że wszystkie wymienione wyżej tytuły wylądują ostatecznie na PC z jednej strony mnie ucieszyła, ale z drugiej strony zastanowiła. Otóż od momentu premiery Heavy Rain w 2010 roku, na świat przyszło już tak wiele gier, mających na celu głównie poruszyć skostniałe serce odbiorcy, iż rodzi się pytanie, czy dzieła Quantic Dream jeszcze kogoś dziś poruszą? Kilka sezonów The Walking Dead od Telltale, kilka sezonów Life is Strange... Wydaje się, że to, co miało szokować, naszokowało już wystarczająco mocno, więc poprzeczki nie podniesie już żaden "staroć", na którym to przecież wiele nowszych, "bogatych historii" się wzorowało. Granie w Heavy Rain na PC postanowiłam potraktować więc nie tylko jako powód do poczynienia recenzji, ale także do rozważenia tego, czy historia w grze zawarta (obudowana naturalnie konkretnymi mechanikami) jest dziś jeszcze w stanie do siebie przekonać.

Recenzja Heavy Rain: Czy konsolowy hit sprzed lat ma sens na PC? [4]

Zgodnie z tradycją, tak i teraz pozwólcie, że zacznę od omówienia fabuły produkcji. Osoby, które interesują się grami, z pewnością podobnie jak ja od dawna miały świadomość, że to właśnie historia stanowi w przypadku Heavy Rain najsilniejszy element. Ja mogę dziś natomiast te słowa tylko potwierdzić, ale także dodać, że niemal "dekada w eterze", recenzowanej grze w żadnym wypadku nie zaszkodziła. Mimo wspomnianych już przeze mnie wielu produkcji, które gatunkowo zbliżone były do "Ulewy" (mowa o interaktywnych opowieściach), ta bezsprzecznie wciąż broni się nie tylko historią, ale i całą masą innych, wpływających na tę fabułę elementami. Do tych dojdę w kolejnych akapitach, a teraz tylko w kilku zdaniach o historii, nad którą tak się to podniecam, a generalnie nie powiedziałam o niej jeszcze ani jednego, konkretnego słowa.

Recenzja Heavy Rain: Czy konsolowy hit sprzed lat ma sens na PC? [5]

Mamy więc (początkowo) szczęśliwe, amerykańskie, młode małżeństwo z dwojgiem równie radosnych synów. Pierwsze kilkanaście minut gry wprowadza nas nie tyle w historię, co uczy gameplay'u, więc tytuł nie ma "wejścia smoka" i początkowo może od siebie nawet odpychać względną nudą (a jeśli dodamy do tego toporne działanie kamery - o czym później - to męczarnia gotowa). Przebrnąwszy przez pierwszych kilkanaście minut fabuła szybko jednak nabiera tempa. W życiu głównego bohatera - Ethana (młodego ojca) wydarza się coś, co ostatecznie niemal go rujnuje. Nie tylko doprowadza to do rozpadu rodziny, ale także prowadzi go na skraj załamania psychicznego. Kiedy Ethan zaczyna kwestionować swoją poczytalność, wydarza się w jego życiu kolejny dramat. Tym razem bohater zaczyna przejawiać cechy kolejnych zaburzeń: paranoi, agorafobii czy schizofrenii. Zaczyna cierpieć na zaniki pamięci, a ostatecznie przestaje ufać sam sobie myśląc, że sam jest odpowiedzialny za tragedię, która nastąpiła w jego życiu.

Recenzja Heavy Rain: Czy konsolowy hit sprzed lat ma sens na PC? [6]

Specjalnie mówię o wszystkim w tak zawoalowany sposób, aby nie psuć frajdy tym osobom, które w grę jeszcze nie grały, a być może się na to zdecydują. Kwintesencja fabuły jest więc taka, że gracz w końcu sam nie wie komu w grze ufać i czy przez przypadek nie kieruje właśnie poczynaniami mordercy. Będąc już przy "sterowalnych" bohaterach trzeba zauważyć, że mamy ich w Heavy Rain więcej niż jednego. Historia cyklicznie wprowadza nam kolejne ciekawe postaci, które w pewnym momencie staną po dwóch stronach barykady - i to jest dopiero arcyciekawe rozwiązanie, w którym gracz jest zbity z tropu i nie wie za kim się ostatecznie opowiedzieć. Miło jest mi też nadmienić, że w grze nie ma postaci, które byłyby totalnie - jak to się mówi - bezpłciowe. Wszyscy liczący się bohaterowie dosłownie żyją swoim życiem, swoimi emocjami, mają inne spojrzenie na świat. Postacie w Heavy Rain nie tyko są "jakieś", ale bez przeszkód można ich opisać konkretnymi przymiotami. Po zakończeniu gry, z całą pewnością nieprędko o nich zapomnimy.

Recenzja Heavy Rain: Czy konsolowy hit sprzed lat ma sens na PC? [7]

Prócz Ethana mamy więc chociażby uzależnionego od dragów przedstawiciela FBI, który dysponuje całkiem ciekawym, futurystycznym sprzętem do badani poszlak i który wciąż ściera się z miejscowym gliną. Mamy też prywatnego, grubawego detektywa, który na własną rękę próbuje rozwiązać tajemnice lokalnego, seryjnego mordercy. I w końcu mamy kolejne postaci, które tym już wspomnianym mogą pomóc, a nawet wejść z nimi w głębsze relacje. Niemal każda jest w stanie umrzeć, co przekłada się na kolejność następnych misji oraz zakończenie gry (a tych jest łącznie aż 17!). Mimo tak wielu zakończeń, można by jeszcze na siłę wynaleźć coś, by na to coś ponarzekać, do momentu gdy nie uświadomimy sobie, jak złożone są ścieżki decyzyjne gry. Nie jest więc tak, że dany bohater może umrzeć w danej chwili. Chodzi o to, że jego śmierć jest w grze determinowana wieloma składowymi, więc generalnie nie wiemy, w którym momencie ktoś może umrzeć. Wszystko dzieje się naprawdę bardzo szybko i nieprzewiadywanie. Zwłaszcza pod koniec gry.

Recenzja Heavy Rain: Czy konsolowy hit sprzed lat ma sens na PC? [8]

Osobiście przejście tytułu zajęło mi 14 godzin. Muszę przy tym zaznaczyć, że "umarło mi się" tylko jednym bohaterem i to dość późno co oznacza, że w grze ominęła mnie tylko jedna misja, z udziałem właśnie tego nieszczęśnika. A jak to się dzieje, że postać nam dokonuje żywota? Jedną z możliwości jest polegnięcie w walce z wrogiem. Heavy Rain to gra typu QTE (Quick Time Event) co oznacza, że fabułę popychamy do przodu zbliżając się do konkretnych obiektów naszą postacią, a następnie naciskając w określonym czasie przewidzianą przez twórców sekwencję klawiszy / przycisków na padzie. To (oraz przynależność gry do kolejnego gatunku - interaktywnych opowieści), rzecz jasna może przekreślić tytuł w oczach wielu graczy już na starcie. W pełni to rozumiem i muszę przyznać, że w przypadku Heavy Rain nawet mnie w pewnym momencie męczył nadmiar punktów QTE. Natomiast o dziwo wspomniane rozwiązanie gameplay'owe cieszyło mnie właśnie podczas walk, kiedy to wcisnąwszy kilka niepożądanych kombinacji zamiast poprawnych, mogliśmy ponieść śmierć, albo przynajmniej ponieść porażkę w innym sensie.

Recenzja Heavy Rain: Czy konsolowy hit sprzed lat ma sens na PC? [9]

Otóż w Heavy Rain nie jesteśmy w stanie przegrać. Kolejne misje postępują po sobie bez znaczenia czy je zaliczymy czy też nie. Jak już mówiłam, postaci umierają w trakcie gry, są zatrzymywane przez policję, mogą zostać oswobodzone przez sojuszników i tak dalej, i tak dalej... Świat gry żyje więc swoim życiem co ogromnie mi się podobało. Dobrze przy tym, że gra zapisuje postęp po każdym rozdziale, dzięki czemu zrobiwszy coś źle, będziemy mieli szansę na powtórkę. Rozdziałów jest mnóstwo, ale są też raczej krótkie, więc ich powtarzanie nie wyprowadzi nas z równowagi. Wiemy już, że fabuła jest mocną stroną gry. Można by dodać, że z powodzeniem wyszedłby z tego zacny serial kryminalny z elementami thrillera. Twórcy oddali nam produkcję pełną przemocy, szaleństwa i scen prawdziwie wzruszających. Wiecie: "wcale nie płaczę, to ty płaczesz". I chociaż myślałam, że ilość ogranych przeze mnie ckliwych przygodówek uodporniła mnie już na wszystko, tak oto Heavy Rain pokazał, że tytuły, które po nim nadeszły, to w sumie przedszkole. No, niech będzie, że szkoła podstawowa.

Recenzja Heavy Rain: Czy konsolowy hit sprzed lat ma sens na PC? [10]

Problemy, rozterki, decyzje - to wszystko przeżywamy razem z każdym jednym bohaterem, a ów parszywy nastrój potęguje fakt, że Heavy Rain, choć jest grą kilkuletnią, to czaruje grafiką. Aktualny port na PC powstał z odnowionej wersji na PlayStation 4 z 2016 roku, więc nie musimy się bać, że na ekranie monitora ronić łzy będą pikselowate postaci niczym z Mario czy innego Minecrafta. Cóż, nie jest to poziom graficzny dzisiejszych tytułów AAA, ale mimika, wyrażanie emocji poprzez oczy, grymasy, najmniejsze drgnięcia kącików ust biją w Heavy Rain niejedną produkcję wysokobudżetową. Między innymi to miałam na myśli pisząc wcześniej o elementach wpływających dodatkowo na odbiór fabuły. Jako gracz wręcz czujemy fizyczny i psychiczny ból poszczególnych postaci. Nie raz złapałam się na tym, iż syknęłam np. z momencie gdy Ethan musiał dosłownie czołgać się po potłuczonym szkle.

Recenzja Heavy Rain: Czy konsolowy hit sprzed lat ma sens na PC? [11]

Równie mocno (i pozytywnie) na całość wpływ strona audio, zwłaszcza tło dźwiękowe. Mówiąc dosadnie - jeśli dotąd mieliście problemy z popełnieniem samobójstwa, włączcie sobie soundtrack z Heavy Rain. Ten na pewno Was nie zawiedzie. Ale czarny humor odłóżmy na bok. Twórcy bardzo mocno skupili się na udźwiękowieniu. Jest to dobry moment, by napisać, iż podczas gry odblokowujemy bonusy w menu. Przykładowym jest chociażby wywiad z dźwiękowcami odpowiedzialnymi za stronę audio produkcji. Jeden z kompozytorów zaznacza w owym wideo, iż muzyka stanowi o sukcesie gry nawet w stopniu przekraczającym 50% całości. Ja z tymi wyliczankami bym się nie zgodziła, ale również uważam, że klimat, nastrój jak i wyzwalane w graczu emocje to w ogromnym stopniu zasługa utworów w tle. Voice acting? Bez wyraźnych problemów, ale przestrzegam - jeśli nie jesteście masochistami, odpuśćcie sobie polski dubbing.

Recenzja Heavy Rain: Czy konsolowy hit sprzed lat ma sens na PC? [12]

Co więc drażniło w grze? Dwie rzeczy. Po pierwsze - jak na ironię - jej budowa. QTE, czyli (mówiąc ironicznie) wciskanie guziczków na czas jest całkiem spoko, ale co za dużo to nie zdrowo. A Heavy Rain jest zbudowane w ten sposób w całości. Można by napisać, że nawet przesadzono z nagromadzeniem tej mechaniki. W grze nie mamy więc żadnego inwentarza czy zagadek logicznych. Głównie chodzimy po lokacjach, otwieramy szafki, lodówki, bierzemy udział w bójkach czy rozmawiamy z enpecami, a wszystko poprzez wciskanie klawiszy, które pojawiają się na ekranie. I jeszcze pal licho, jakby były to guziczki czy kombinacje trzech guzików po sobie, czy naparzanie w dany przycisk, aż do wywołania skutku w grze. Twórcy chcieli zwiększyć najwyraźniej immersję i wykorzystali możliwości pada od Sony, by zmuszać (dość często... za często) gracza na otwieranie elementów w grze określonymi ruchami analogowych gałek. Moim zdaniem, jest tego za dużo. Aha, no i chyba nie muszę dodawać, że granie na klawiaturze, to dodatkowy masochizm? Pad od Xboksa lub PlayStation mocno zalecany.

Recenzja Heavy Rain: Czy konsolowy hit sprzed lat ma sens na PC? [13]

Druga rzecz, do której chyba do końca się nie przyzwyczaiłam, to kamera. I znów - poruszając się postaciami przy pomocy kontrolera (a dokładniej analogów), owo poruszanie się jest nieco bardziej intuicyjne (ale tylko nieco). Komitywa mysz + klawiatura nie jest najlepszym, najwygodniejszym rozwiązaniem. Ale takie są już "uroki" portów z konsol na pecety. Wracając do samej kamery: gra pozwala nam na przełączanie się między kilkoma widokami, dzięki czemu w efekcie mamy dostrzec więcej kluczowych hotspotów rozsianych po lokacjach. Jednak poruszanie postacią i nagłe zmiany kamery (bo żadna z nich dość często nie pokazuje sensownego kąta widzenia) to wymysł jakiegoś antychrysta. Poruszając się do przodu, po zmianie kamery nagle ruch gałki do przodu zmienia nasz kierunek marszu na przeciwny. Początkowo moje postaci poruszały się więc po mieszkaniach jak zdrowo szurnięte, wchodząc i wychodząc z łazienki po 5 razy, zanim zsynchronizowałam palce na gałkach pada.

Recenzja Heavy Rain: Czy konsolowy hit sprzed lat ma sens na PC? [2]

Ale tego typu minusów nie unikniemy nie tylko dlatego, że mamy do czynienia z portem z konsoli. Także dlatego, że gra liczy sobie oryginalnie już 9 lat, a przez ten czas deweloperzy przyzwyczaili nas do nowych, bardziej intuicyjnych rozwiązań. Jakby nie było, epizodyczne męczarnie z kamerą czy też przytłaczająca ilość hotspotów bazujących na QTE nie są w stanie przyćmić pozostałych plusów gry. Przynajmniej nie mi. Obawiałam się mianowicie (i to dość mocno), że w Heavy Rain zobaczę wszystko to, co studia deweloperskie umieściły w grach, już po Heavy Rain. Okazało się jednak, że Quantic Dream wyczarował w 2010 coś, co trudno jest dotąd doścignąć. Coś, na czym najwyraźniej trudno także było się wzorować. Owszem, widzimy dziś podobne rozwiązania w kwestii mechaniki, ale jak od początku niniejszej recenzji zaznaczam, Heavy Rain to nie tylko mechanika decyzyjności, czy emocjonujące dylematy. 10 lat temu Quantic Dream stworzyło coś, czego nawet sam nie był w stanie już powtórzyć (przynajmniej nie w przypadku Detroit: Become Human).

Recenzja Heavy Rain: Czy konsolowy hit sprzed lat ma sens na PC? [14]

Epizodyczne męczarnie z kamerą czy też przytłaczająca ilość hotspotów bazujących na QTE nie są w stanie przyćmić pozostałych plusów gry. Grając w tytuł nie tylko otrzymamy trzymającą w napięciu historię, której nie powstydziłoby się kino, ale także wgląd na to, że choć dzisiejsze, zbliżone gatunkowo gry także mają czym się pochwalić, to wciąż nie udało się stworzyć czegoś takiego jak w 2010 roku stworzyli Francuzi.

Na pytanie zawarte w tytule odpowiadam więc (bardziej jako gracz, niż nawet recenzent), że pomimo - jak się wydaje - globalnej niechęci do Epic Store i jego ekskluzywów (którym przecież Heavy Rain jest), powinniśmy cieszyć się, że pecetowi gracze zyskali możliwość obadania, czym jest owo sławetne, konsolowe Heavy Rain. Grając w tytuł nie tylko otrzymamy trzymającą w napięciu historię, której nie powstydziłoby się kino, ale także wgląd na to, że choć dzisiejsze, zbliżone gatunkowo gry także mają czym się pochwalić, to wciąż nie udało się stworzyć czegoś takiego jak w 2010 roku stworzyli Francuzi. Czegoś, co proponuje tak wiele ścieżek prowadzących do tak wielu różnych zakończeń i czegoś, co pomimo braku stałego dzierżenia w rękach AK 47, potrafi trzymać w napięciu i uczuciu zagrożenia przez tak wiele godzin.

Heavy Rain (PC)
Cena: 69 zł

Heavy Rain (PC)
  • Wzruszająca i wciągająca historia ociekająca emocjami
  • Zaskakujące, nieprzewidywalne zakończenie
  • Mnóstwo alternatywnych zakończeń
  • Mnogość ścieżek decyzyjnych
  • Nieprzewidywalność fabularna
  • Klimatyczne udźwiękowienie
  • Dobrze napisani bohaterowie
  • Nieprzerwana akcja przez cały gameplay
  • Za dużo hotspotów QTE
  • Męczące sterowanie kamerami
  • Polski dubbing mógłby służyć na wojnie za narzędzie tortur
  • Sterowanie klawiaturą i myszą
18
Zgłoś błąd
Liczba komentarzy: 20

Komentarze:

x Wydawca serwisu PurePC.pl informuje, że na swoich stronach www stosuje pliki cookies (tzw. ciasteczka). Kliknij zgadzam się, aby ta informacja nie pojawiała się więcej. Kliknij polityka cookies, aby dowiedzieć się więcej, w tym jak zarządzać plikami cookies za pośrednictwem swojej przeglądarki.