.
Załóż konto
EnglishDeutschРусскийFrançaisEspañol中国

Test myszy Gigabyte XM300 - Dobry gryzoń nie musi być drogi

Test myszy Gigabyte XM300 - Dobry gryzoń nie musi być drogiPanie, powtórz pan od nowa tę historię, coś mi ją przed chwilą zaczął. - Rzekł jegomość prostując się znad kufla. - Ten tu, bratanek mój, ciekawy strasznie jest opowieści takich, a z dziewuchami w domu nuda go już bierze. - Siedzący po drugiej stronie stołu pobrużdżony mąż uniósł lekko brew - Nie za młody aby? - Mężczyzna z lekko przystrzyżoną brodą odparł - A gdzie tam, dorosły już! - Chłopiec połykał starego zaciętymi oczyma pełnymi ciekawości. Może to wprawny pianista, może mniejsza niż zwykle zawartość gnojówki w piwie, a może po prostu leniwa atmosfera letniego popołudnia w saloonie ugłaskała gawędziarza. - Piwo jeszcze w kuflu, więc czemu nie. - Poprawił się na krześle i zwilżył lekko gardło. - Wszystko zaczęło się od pamiętnego pojedynku w samo południe, całkiem niedawno temu. Wiecie zapewne, jak szeryf potraktował tego rewolwerowca ze znakiem trzech żmij na kapeluszu. Gagatek ma sobowtóra, który prawdopodobnie jest od niego jeszcze bardziej niebezpieczny...

Autor: Krzysztof Wójtowicz

Większość wynalazków z dziedziny elektroniki oraz technologii powstała, aby sprostać potrzebom armii. Podobnie było również w przypadku trackballi, zwanych manipulatorami kulkowymi lub (by skontrastować je do myszy komputerowych) kotami. W 1946 roku niejaki Ralph Benjamin stworzył prototyp urządzenia, które miało stanowić integralny element systemu CDS, obliczającego trajektorię lotu wrogich samolotów na podstawie kilku punktów wprowadzonych przez operatora. Jednakże, pierwszy działający trackball skonstruowano w 1952 roku dla systemu DATAR, używając... kuli do kręgli. Oba projekty nie wymagały opatentowania, ponieważ obejmowała je tajemnica wojskowa. Dopiero rok 1968 zrodził protoplastę obecnych myszy komputerowych pod postacią Rollkugel-a (niem. toczącej się kuli), stworzonego przez firmę Telefunken. Model ten posiadał kulkę zamiast do dwóch dysków, używanych w projekcie Douglasa Engelbarta ze Stanford Research Institute (dziś SRI International). Ewolucja myszki przebiegała w żółwim tempie. Klasyczny gryzoń z dwoma przyciskami autorstwa Jacka Hawleya pojawił się w 1982 roku jako integralny element komputerów Xerox Star, kosztujących w tamtych czasach zawrotne 410 USD. Mysz dołączana do Apple Lisa z 1983 roku także próbowała zawojować rynek, niestety z marnym skutkiem. Dwanaście miesięcy wcześniej Microsoft uczynił program Word (wtedy jeszcze na MS-DOS) kompatybilnym z gryzoniami, a w 83. wypuścił pierwszą mysz do pecetów, natomiast rok 1984 przyniósł narodziny Macintosha 128K, będącego pośrednim następcą komputera Lisa. Od początku lat 90-tych XX wieku pozycja myszki systematycznie się umacniała, a dzisiaj to absolutnie podstawowy element każdego komputera.

XM300 odbiega zarówno stylistyką, jak i specyfikacją od poprzednich myszy firmy Gigabyte. Na papierze specyfikacje prezentują się obiecująco.

Test myszy Gigabyte XM300 - Dobry gryzoń nie musi być drogi [2]

Przyglądając się bryle prezentowanej przez nas myszki trudno oprzeć się wrażeniu, że inspiracją dla projektujących ją inżynierów był Razer DeathAdder. Przed pojawieniem się na rynku jego odświeżonej wersji opatrzonej dopiskiem Elite, Gigabyte XM300 był jego najbardziej charakterystycznym sobowtórem. Wielu graczy uznaje ten kształt za najwygodniejszy wśród myszy komputerowych, lecz do niedawna ci z nich, którzy chcieli połączyć możliwości DeathAddera z większą ilością przycisków, musieli rozważyć także kupno modelu Mamba Tournament Edition lub kontynuować poszukiwania. Sensor Mamby TE nie jest jednak w stanie konkurować z optyką DA, toteż, jeśli nie chcieliśmy iść na kompromis, wybór mieliśmy dość ograniczony. Wracając do produktu Gigabyte, momentalnie rzucającą się w oczy różnicą są lampki stopni DPI, nieobecne w myszach Razera od pierwszej generacji modelu Mamba. XM300 została także wyposażona w gumowane wstawki antypoślizgowe po obu stronach konstrukcji, której linie prezentują się bardziej agresywnie, niż w myszce producenta z San Diego. Długość 130 mm zdradza, iż jest to gryzoń przeznaczony dla posiadaczy największych dłoni. Zmierzona przeze mnie szerokość 76 mm znacznie odbiega od tej podanej przez Gigabyte. 60 mm to w rzeczywistości szerokość chwytu tej myszki, za podanie której producentowi należy się pochwała.

Specyfikacja Gigabyte XM300:

  • Kształt: ergonomiczny / dla praworęcznych
  • Wymiary: 130 (D) x 76 (Sz) x 44 (W) mm
  • Szerokość chwytu: 60 mm
  • Waga bez kabla: 100 g
  • Ilość przycisków: 7
  • Przełączniki główne: Omron D2FC-F-7N(20M)
  • Sensor: optyczny / Avago SDNS-3988
  • Rozdzielczość: 50-6400 DPI / interwał co 50 DPI
  • Częstotliwość odświeżania: 125 / 142 / 166 / 200 / 250 / 333 / 500 / 1000 Hz
  • Łączność: USB 2.0 / 180 mm / bez oplotu
  • Ślizgacze: 3 / teflonowe / 2 komplety w zestawie
  • Oprogramowanie: Rozproszone (osobny program dla każdego urządzenia)
  • Podświetlenie: RGB (logo) / białe (diody DPI)

XM300 odbiega zarówno stylistyką, jak i specyfikacją od poprzednich myszy firmy Gigabyte. Jej oferta składała się dotychczas ze zwykłych modeli biurowych oraz dwóch serii: FORCE oraz Aivia. Polecaną gdzieniegdzie myszką autorstwa Gigabyte była M6980X, zaś przedstawiciele linii Aivia chwaleni byli głównie za stylistykę. Niezaspokojony apetyt na dobre osiągi ma szansę zmniejszyć dopiero recenzowany przez nas model. Do DeathAddera poza kształtem upodabnia go również ten sam sensor optyczny Avago SDNS-3988, którego rozdzielczość maksymalna wynosi 6400 DPI. W myszce Razera było to 10000 DPI, osiągnięte jednakowoż drogą interpolacji. Wielu graczy chwali implementację danej optyki w DeathAdderze za niezrównaną responsywność i świetny feeling. Zobaczymy, czy ta sztuka powiedzie się również bohaterowi niniejszego tekstu. Gigabyte chwali się również zastosowanymi przełącznikami głównymi firmy Omron, cechującymi się żywotnością na poziomie 20 milionów aktywacji. Również waga gryzonia czyni z niego bezpośredniego konkurenta najpopularniejszej myszy kalifornijskiego producenta, wynosi bowiem równiutkie 100 g. Dla low sensów, a więc osób mocno machających gryzoniem po podkładce, stanowi ona ważny czynnik ze względu konieczność redukcji pędu. Na papierze gryzoń prezentuje się wyśmienicie, aczkolwiek jego wartość zweryfikują testy.

Test Gigabyte FORCE K85 - Niedroga klawiatura mechaniczna z RGB

Twoja ocena publikacji:
29
Liczba komentarzy: 26

Komentarze:

x Wydawca serwisu PurePC.pl informuje, że na swoich stronach www stosuje pliki cookies (tzw. ciasteczka). Kliknij zgadzam się, aby ta informacja nie pojawiała się więcej. Kliknij polityka cookies, aby dowiedzieć się więcej, w tym jak zarządzać plikami cookies za pośrednictwem swojej przeglądarki.