.
Załóż konto
EnglishDeutschРусскийFrançaisEspañol中国

Recenzja Dragon Age: Początek - cRPG dekady?

Sebastian Oktaba | 23-11-2009 11:52 |

Odkąd sięgam pamięcią, Dragon Age: Początek zuchwale lansowano w mediach jako duchowego spadkobiercę niezapomnianego Baldur's Gate. Czyżby kolejny pretendent do miana króla cRPG, który pragnie wykąpać się w blasku jego chwały? Zapewne nie pierwszy i nie ostatni. Zresztą na przestrzeni lat wielokrotnie byliśmy świadkami składania podobnych deklaracji, równie pustych co populistycznych, kończących się zazwyczaj spektakularną porażką. Dragon Age: Początek mógłby podzielić podobny los, gdyby nie jeden jakże istotny szczegół. Produkcją opisywanego tytuły zajęło się BioWare - ojcowie Knights of the Old Republic, Mass Effect oraz sławnego Baldur's Gate! Płomyk nadziei rozbłysnął jaskrawym światłem, krzewiąc wiarę w sercach wszystkich, którzy dotychczas zwątpili. Dziś już wiadomo, że przeświadczenie twórców o sukcesie opisywanej gry było uzasadnione. Do rąk otrzymujemy dzieło iście monumentalne, odrobinę oldschoolowe oraz stanowiące żywy przykład, iż nadal można tworzyć gry ambitne. Epicki świat na skraju wielkiego konfliktu otwiera przed nami swoje podwoje. Opowieść o magii, walce, zdradzie oraz namiętności zrealizowana pod kątem dorosłego odbiorcy, pochłania niczym wyborna lektura. Dragon Age: Początek jest właśnie tym, na co czekały rzesze, czyli powrotem do chlubnych korzeni.

Autor: Sebastian „Caleb” Oktaba

Powiadają, że w zamierzchłych czasach smoki rządziły niebem nad Thedas. Najpotężniejsze ze swego gatunku miały być niegdyś bogami, którzy za knowania zostali wygnani na ziemię. Imperium Tevinterskie czciło nawet poczwary upatrując w nich swoich protektorów, rozpowszechniając zarazem obraz mitycznych gadów. Później ich populacja znacznie się przerzedziła za sprawą nevarrańskich łowców. Chodziły słuchy, iż pradawna rasa wyginęła niemal całkowicie, ale plotki pokrycia w faktach nie znalazły. Wraz z kresem Wieku Błogosławionego w Górach Mroźnego Grzbietu pojawił się smok, jakiego dotychczas nie spotkano... Monstrualna bestia poczęła siać spustoszenie, zwiastujący rychły kres pokoju... Czy to za sprawą magii, czy nieuniknionego przeznaczenia, omen ziścił się bezbłędnie... Królestwo Ferelden nawiedziła plaga, za którą ciągnęły zastępy nieumarłych, demonów, zjaw oraz potworów. Zażarta walka o ziemie przodków ponownie rozgorzała, ale jej wynik jest niepewny. Nikt nie może czuć się bezpieczny: ludzie, elfy ani krasnoludy. Starożytne bractwo Szarych Strażników skupiające bohaterów wyłącznie najwyższej próby, którzy dotychczas pozostawali w uśpieniu, ponownie się reaktywuje. Ostateczna konfrontacja ze złem będzie wymagała nie tylko solidarności wszystkich inteligentnych ras, ale także zwalczenia zdrajców we własnych szeregach. Pośrodku konfliktu znajdujemy się my, zdolni przechylić szalę zwycięstwa na właściwą stronę. Czas próby nadszedł... Gotowi, aby złożyć ofiarę z krwi? Tak sądziłem... Powiadam Wam, zawiłej fabuły Dragon Age nie sposób streścić w kilku zadaniach. O losie, na dobrą sprawę zajęłoby to więcej niż niniejsza recenzja. Kunszt, pietyzm oraz epickość wzbudzają autentyczny podziw. Opowiedziana z polotem wielowątkowa historia jest niezwykle absorbująca. A przesadny patos? Cóż, wydaje się wpisany w ramy tego typu produkcji.

Warto dodać, iż uniwersum Dragon Age: Początek jest dziełem wyobraźni twórców, które niczym nie ustępuje licencjonowanym systemom. Zagranie ryzykowane, aczkolwiek kanadyjscy programiści dysponują już na tyle bogatym wachlarzem doświadczeń, że samodzielnie potrafią wykreować przekonywujący świat. Wielokrotnie mieliśmy okazję się o tym przekonać, wszak wystarczy wspomnieć Mass Effect niezmiennie zachwycające swoim potencjałem. Dragon Age również wspina się na niedostępne dla innych wyżyny. Skądinąd, BioWare traktuje to jako pewnego rodzaju inwestycję, którą można z powodzeniem wykorzystać przy okazji przyszłych projektów. Początek wprowadza więc nas w nowe realia - mroczne fantasy, jakiego brakowało od premiery rodzimego Wiedźmina. W porównaniu do Risen, Drakensang lub Divinity II jest to zatem pozycja zdecydowanie bardziej dojrzała. Początek niejednokrotnie odwoła się do naszej moralności, przetestuje dobrą wolę albo sprawdzi stopień wyrachowania. Altruistyczna postawa niekoniecznie zda egzamin, zaś pokonanie wszelkiego zła trawiącego królestwo Ferelden przypomina walkę z wiatrakami. Doliczając do powyższych jeszcze okrucieństwo, sugestywne maszkary i posępny klimat otrzymujemy danie ciężkawe, lecz bardzo dobrze doprawione. Rozmach oraz głębię gry docenią najpewniej osoby obeznane z klasyką, do których tytuł jest w dużej mierze adresowany. Próżno szukać w Dragon Age efektowności rodem z Next-Genowych produkcji, lecz ogrom możliwości, jakie oferuje, zwyczajnie onieśmiela. Dziś nie mam już wątpliwości, która gra zgarnie tytuł cRPG roku. Skąd pewność? Posłuchajcie uważnie, bo nie będę powtarzał...

Twoja ocena publikacji:
0
Sebastian Oktaba
Liczba komentarzy: 0
Ten wpis nie ma jeszcze komentarzy. Zaloguj się i napisz pierwszy komentarz.
x Wydawca serwisu PurePC.pl informuje, że na swoich stronach www stosuje pliki cookies (tzw. ciasteczka). Kliknij zgadzam się, aby ta informacja nie pojawiała się więcej. Kliknij polityka cookies, aby dowiedzieć się więcej, w tym jak zarządzać plikami cookies za pośrednictwem swojej przeglądarki.