Zgłoś błąd

X

Zanim wyślesz zgłoszenie, upewnij się że przyczyną problemów nie jest dodatek blokujący reklamy.

Typ zgłoszenia
Treść zgłoszenia
Twój email (opcjonalnie)
Nie wypełniaj tego pola
.
Załóż konto
EnglishDeutschРусскийFrançaisEspañol中国

Recenzja Prince of Persia: Zapomniane Piaski - Orient Express

Sebastian Oktaba | 28-06-2010 15:23 |

Walka w Persji

Pewnym zaskoczeniem dla sympatyków Prince of Persia może być walka, ściślej jej intensywność oraz skala. Graczy przyzwyczajonych do starć z pojedynczymi przedstawicielami lokalnego półświatka przestępczego, czekają więc niespodzianki. Jakie? Przeciwnicy przeważnie atakują stadnie, często w grupach kilkudziesięcioosobowych oraz nie patrzą biernie, jak ich koledzy po fachu zbierają solidny łomot. Wprost przeciwnie - lgną do nas jak muchy... pszczoły do miodu, otaczają i dążą do zwarcia. Początkowo mierzymy się tylko z najeźdźcami, ale odkąd w zamku pojawiają się nieumarli konfrontacje nabierają rumieńców. Oprócz zwykłej hołoty przyjmującej wszystko na klatę, zdarzają się również oponenci wyposażeni w tarcze oraz większe kawałki mięsa, nad którymi trzeba się trochę pomęczyć. Zabrakło natomiast, ku memu niezadowoleniu, obowiązkowych w platformówkach „bossów”. Arsenał ciosów księcia raczej nie imponuje, bowiem poza wskakiwaniem na głowy adwersarzy, wzmocnionym atakiem, kopniakiem i dobijaniem leżącego ścierwa, jakoś specjalnie więcej chłopak nie potrafi. Gdzie się podziały combosy czy sekwencje QTE? Widać, że domeną tytułowego herosa jest i póki co pozostanie akrobatyka. Niestety, walka w wydaniu Zapomnianych Piasków jest schematyczna i nadspodziewanie łatwa. Zerowa inteligencja motłochu nie ma tutaj nic do rzeczy, bo chociaż nowa odsłona Prince of Persia sprawia wrażenie rasowego beat'em'up z bliska okazuje się tylko przeciętną „chodzoną” bijatyką, pozbawioną miodnej mechaniki.

Pacyfikowanie adwersarzy nagradzane jest nie tylko poczuciem dobrze spełnionego obowiązku lecz także cennymi punktami doświadczenia. Bohater, jak na osobę inteligentną przystało, powoli gromadzi „expeki” oraz uczy się przydatnych umiejętności ofensywnych i defensywnych z przejrzyście zaprojektowanego drzewka rozwoju. Zdolności niczym pionierskim nie zaskakują, ale w grach typu action-adventure uproszczone elementy cRPG spisują się nieźle i nie widzę potrzeby nadmiernego komplikowania tej sytuacji. Ścieżka ognia oraz lodowy pocisk w działaniu przypominają aury Paladyna, doładowując ataki przyspieszające eliminowanie zgromadzonych wokół łapserdaków - nawet efekt graficzny wyciągnięto wprost z MMORPG. Kamienna zbroja jest z kolei dokładnie tym, czym się wydaje - katalizatorem redukującym obrażenia. Jednak najciekawszym „skillem” jest „Whirlwind” rozkładający na łopatki wszystkich przeciwników znajdujących się w bezpośrednim towarzystwie. Nie należy także zapominać o możliwości zwiększania ilości życia oraz slotów energii, które regenerujemy dzięki kolorowym sferom wypadającym z glinianych waz i przeciwników. Na deser pozostaje ulepszanie Książęcego oręża - scimita'ra. Biegłości można wprawdzie policzyć na palcach obydwu rąk, niemniej dobrze spełniają swoją rolę i urozmaicają walkę, choć do przejścia gry nie są wcale potrzebne.

Lokacje jakie przyjdzie nam zwiedzić przeważnie znajdują się w obrębie pałacu Malika, co wcale nie oznacza, że będzie monotonnie. Poziomy przechodzi się szybko i rzadko kiedy zmuszeni jesteśmy do przebywania w danej okolicy dłużej, niż to absolutnie konieczne. Wdepniemy między innymi do ścieków, łaźni, więzienia, stajni oraz przestronnych komnat królewskich. Przemierzymy dziedzińce, ogrody, akwedukty, krypty i zajrzymy na chwilę do skarbca, gdzie rabusie debatują nad rynkową wartością lampy Aladyna (jeden z nielicznych akcentów humorystycznych). Plansze zaprojektowano rozsądnie i pomysłowo, aczkolwiek doskwiera liniowość rozgrywki - do celu prowadzi zawsze tylko jedna droga. Poprzednie części Prince of Persia również nie były wolne od tego ograniczenia, więc ostatecznie nie zaliczam go do listy minusów. Tak czy owak, architektura starożytnej Persji w iście bajkowej aranżacji przewija się na każdym kroku i prezentuje całkiem sympatycznie. Zastrzeżenia budzi chyba tylko praca kamery, która potrafi ustawić się w pozycji wyjątkowo niekomfortowej dla grającego. Zamiast pokazywać to, co znajduje się przed herosem i gdzie pasowałby niezwłocznie przemieścić cztery litery, widok bywa wycentrowany lub źle skadrowany utrudniając podjęcie decyzji.

0
Zgłoś błąd
Sebastian Oktaba
Liczba komentarzy: 0
Ten wpis nie ma jeszcze komentarzy. Zaloguj się i napisz pierwszy komentarz.
x Wydawca serwisu PurePC.pl informuje, że na swoich stronach www stosuje pliki cookies (tzw. ciasteczka). Kliknij zgadzam się, aby ta informacja nie pojawiała się więcej. Kliknij polityka cookies, aby dowiedzieć się więcej, w tym jak zarządzać plikami cookies za pośrednictwem swojej przeglądarki.