Zgłoś błąd

X

Zanim wyślesz zgłoszenie, upewnij się że przyczyną problemów nie jest dodatek blokujący reklamy.

Typ zgłoszenia
Treść zgłoszenia
Twój email (opcjonalnie)
Nie wypełniaj tego pola
.
Załóż konto
EnglishDeutschРусскийFrançaisEspañol中国

Google I/O 2016 - sztuczna inteligencja trafia pod strzechy

Arkadiusz Bała | 30-05-2016 11:00 |

Google I/O 2016 - sztuczna inteligencja trafia pod strzechyGoogle I/O 2016, czyli wydarzenie, podczas którego jedna z największych korporacji w branży IT przedstawia swoje nowe produkty oraz plany na przyszłość, mamy już za nami. Każdego roku wydarzenie budzi wiele emocji, ponieważ każdy ma nadzieję ujrzeć na nim pewien przebłysk przyszłości; kierunek, w którym zmierza cała branża. Co prawda w tym roku nie zobaczyliśmy wszystkich urządzeń, o których mówiły plotki, jednak na brak wrażeń nie można było narzekać. Jeśli próbować opisać całe wydarzenie w dwóch słowach, to na usta ciśnie się „sztuczna inteligencja”, ponieważ tzw. głębokie poznawanie oraz przewidywanie zachowań użytkowników było kluczowym elementem większości nowych produktów oraz usług. Firma z Mountain View pokłada wielkie nadzieje w rozwój i zastosowanie wirtualnej rzeczywistości, a wiele usprawnień czeka, także system Android oraz platformę Android Wear, dzięki czemu najpopularniejszy obecnie mobilny system operacyjny ma szansę stać się jeszcze lepszy.

Jeśli próbować opisać całe wydarzenie w dwóch słowach, to na usta ciśnie się „sztuczna inteligencja”, ponieważ tzw. głębokie poznawanie oraz przewidywanie zachowań użytkowników było centralnym elementem większości nowych produktów.

Większość nowych produktów i usług została zaprezentowana podczas Keynote, konferencji otwierającej całe wydarzenie. Jako pierwsza nowość zaprezentowany został Google Assistant. W największym skrócie można powiedzieć, że jest to odpowiednik asystentów w stylu Siri i Cortany. Czym w takim razie ma się wyróżniać nowy produkt od Google na tle konkurencji oraz co może nawet bardziej istotne - od istniejącego już kilka lat Google Now? Tu po raz pierwszy w grę wchodzi sztuczna inteligencja, która była motywem przewodnim całej konferencji. Otóż tworząc Assistanta Google wykorzystało swoje doświadczenie w zakresie tzw. głębokiego poznawania, które zdobyło pracując m.in. nad rozpoznawaniem zdjęć, mowy czy tłumaczeniem tekstów i w oparciu o nie wyposażyła swojego nowego asystenta w zdolność rozpoznawania kontekstu naszych działań oraz zadawanych pytań. W ten sposób nowa usługa ma porozumiewać się z nami w znacznie bardziej naturalny i intuicyjny sposób, oferować znacznie lepsze odpowiedzi na nasze pytania, a do tego część informacji mamy otrzymywać jeszcze zanim o cokolwiek spytamy. W teorii wszystko to mieli potrafić dotychczas dostępni na rynku asystenci, ale z praktyką bywało bardzo różnie. Czy nowy Google Assistant będzie lepszy od konkurencji? Trudno na dzień dzisiejszy ocenić, ale to co widzieliśmy na konferencji wyglądało bardzo obiecująco. Odrębną kwestią pozostaje dostępność nowej usługi. Nie jest raczej tajemnicą, że Google ma problem z udostępnianiem swojej oferty komukolwiek, kto nie pochodzi z USA albo przynajmniej nie mieszka w jednym z kilku wybranych krajów Europy Zachodniej. Z tego powodu taki Google Now w Polsce stanowił tylko namiastkę tego czym był w USA. Z dostępnością konkurencji jest jeszcze gorzej. Niestety, istnieje duża szansa, że Google Assistant podzieli w Polsce los dotychczasowych usług tego typu, a byłaby to wielka szkoda bo sama usługa już teraz zapowiada się bardzo dobrze.

Google I/O 2016 - relacja live z konferencji w Mountain View

Google I/O 2016 - sztuczna inteligencja trafia pod strzechy [6]

Zaraz po Google Assistant usłyszeliśmy o czymś, co do tej pory kojarzyło się raczej z kinem science-fiction. Otóż nowy asystent Google ma być wykorzystywany na wielu różnych urządzeniach, a jednym z nich ma być Google Home - urządzenie, które ma sterować całym naszym domem, inteligentnym domem. Jak to ma wyglądać w praktyce? Nowy produkt Google ma postać małego, eleganckiego pudełka, które bezprzewodowo łączy się z kompatybilnymi urządzeniami w naszym mieszkaniu. W ten sposób może kontrolować m.in. system audio (sam przy okazji ma być wyposażony w wysokiej klasy głośnik), oświetlenie, telewizory, komputery. Więcej, wbudowany Google Assistant ma uczyć się naszych zachowań oraz dostarczać przydatnych informacji za pośrednictwem innych usług Google. Brzmi niesamowicie i nie możemy się doczekać by zobaczyć jak będzie to działało w praktyce. Oczywiście niektórych perspektywa, że już niedługo Google może śledzić nasz każdy ruchu i każde słowo przez cały czas, kiedy jesteśmy w domu, wprawia w pewien niepokój, ale trzeba się raczej pogodzić z tym, że jest to swego rodzaju znak naszych czasów.

Google I/O 2016 - sztuczna inteligencja trafia pod strzechy [5]

Kolejną nowością są dwa nowe komunikatory od Google - Allo oraz Duo. Ktoś mógłby spytać na co komu kolejne aplikacje tego typu i w sumie byłoby to na miejscu. W końcu w ekosystemie Google od dawna funkcjonuje Hangouts. Programiści z Mountain View są jednak przekonani, że nowy duet nie tylko jest potrzebny, ale będzie swoistą rewolucją na rynku. Zacznijmy od Allo, który jest przeznaczony do wiadomości tekstowych. Podstawowa funkcja, którą ma się wyróżniać to integracja ze wspomnianym już Google Assistant, dzięki czemu będziemy mogli pisząc wiadomości inteligentnie wyszukiwać interesujące nas treści i udostępniać je znajomym. To jednak nie wszystko. Program ma uczyć się naszych zachowań i reakcji, a także rozpoznawać treść oraz kontekst przesyłanych nam wiadomości i zdjęć, co z kolei pozwala mu przygotować w locie zestaw szybkich odpowiedzi. Dzięki temu proste reakcje nie będą wymagały od nas każdorazowego wpisywania zdań, a ograniczą się jedynie do wyboru spośród podanych szybkich odpowiedzi. Ma to być ułatwienie szczególnie dla osób korzystających z telefonu w biegu. Kolejną funkcją, może nie tak skomplikowaną, ale za to genialną w swojej prostocie, jest możliwość "szeptania" oraz "krzyczenia" w podczas rozmowy tekstowej w Allo. Jak udało się to osiągnąć? Za pomocą jednego prostego tricku - pisząc wiadomość możemy jednym ruchem zmienić rozmiar czcionki. Genialne, prawda? Myślę, że wiele osób tę funkcję doceni znacznie bardziej niż integrację z Google Assistant. Kolejną istotną funkcją jest obecność w komunikatorze trybu Incognito. Będzie on oferował m.in. szyfrowanie wiadomości i dyskretne powiadomienia. Ciekawostką jest także to, że do korzystania z Allo nie potrzebujemy znajomych (to kolejny znak naszych czasów)! Istnieje możliwość by za pomocą aplikacji poprowadzić dialog z Assistantem we własnej "osobie". J.A.R.V.I.S. z Iron Man to to może nie jest, ale jesteśmy na dobrej drodze. Duo z kolei ma służyć do połączeń wideo, przy czym programiści z Google postawili sobie za cel by komunikacja za jego pośrednictwem była szybka, niezawodna i nie wymagała dużo transferu, co podobno jest zmorą obecnie dostępnych aplikacji tego typu. Czy im się to udało? Przekonamy się już latem, kiedy obydwie aplikacje trafią na nasze urządzenia. Oprócz tego Duo ma oferować jeszcze jednego asa w rękawie, który odróżnia go od konkurencji. Mowa o funkcji "Knock, Knock", która ma umożliwić podgląd dzwoniącej do nas osoby jeszcze zanim odbierzemy połączenie. Brzmi banalnie, ale rzeczywiście może być przydatne, ponieważ pozwala nam od razu zorientować się chociażby w nastroju osoby dzwoniącej i odpowiednio do rozmowy przygotować. Interesująca jest tylko kwestia tego jak Google zamierza rozwiązać kwestię współistnienia nowych aplikacji z dotychczasowym Hangouts, ponieważ już zapowiedziano, że Allo i Duo nie mają go zastąpić, a będą funkcjonować obok, jako jeden ekosystem.

Allo i Duo - nowe komunikatory od Google mają podbić rynek

Google I/O 2016 - sztuczna inteligencja trafia pod strzechy [7]

Każdy kto miał okazję śledzić Google I/O w ubiegłych latach wie, że jest to także okazja dla Google do prezentacja nowej wersji Androida. Nie inaczej było tym razem. Podczas konferencji otwierającej wydarzenie mieliśmy okazję usłyszeć kilka słów o zmianach, które wprowadza wersja "N" popularnego systemu. Przede wszystkim po raz kolejny wprowadzono mnóstwo zmian, które mają poprawić wydajność urządzenia. Jedną z nich jest nowy kompilator JIT, który pozwoli znacznie przyspieszyć instalowanie aplikacji oraz ograniczyć ilość miejsca, którą zajmują w pamięci. Dowiedzieliśmy się także, że system dostanie obsługę API Vulkan, choć to akurat wydawało się dość oczywistym krokiem. Do tej pory urządzenia spod znaku zielonego robota korzystały z OpenGL, którego Vulkan jest niejako naturalnym następcą. W kwestii zabezpieczeń wprowadzone ma być szyfrowanie oparte na pojedynczych plikach, wzmocnione zostaną zabezpieczenia skanera multimediów (co prawdopodobnie utrudni korzystanie z dostępnych w Google Play menedżerów plików, bo to głównie one korzystały z luk w media framework) oraz aktualizacje w tle. Te ostatnie sprawią, że instalacja poprawek oraz nowych wersji systemu będzie mniej uciążliwa, ponieważ nie będzie wymagać ingerencji użytkownika.

Android N - Opis nowości i pierwsze wrażenia

Google I/O 2016 - sztuczna inteligencja trafia pod strzechy [2]

Sporo usprawnień wprowadzonych będzie także w zakresie produktywności. Przede wszystkim Android wreszcie doczeka się obsługi wielu okien. Oczywiście wielu OEMów swoje implementacje tej funkcji oferowało już lata temu, jednak dzięki wprowadzeniu jej do czystego Androida możemy spodziewać się, że stanie się bardziej popularna, a stosowane rozwiązania bardziej jednorodne. Szkoda tylko, że implementacja tej funkcji zajęła programistom z Mountain View tyle czasu, skoro pierwsze wzmianki o niej znaleziono już w kodzie źródłowym Androida 4.4. W wersji N nowości czekają także obsługę powiadomień. Po pierwsze, wprowadzona zostanie możliwość odpisania na wiadomość bezpośrednio z ich poziomu, bez konieczności otwierania aplikacji. Po drugie, będziemy mieli większą kontrolę nad tym jakie powiadomienia są wyświetlane. To chyba największe zmiany jakie spotkają tę część interfejsu od czasu Androida 4.1.

Google I/O 2016 - sztuczna inteligencja trafia pod strzechy [1]

Do premiery nowej wersji Androida pozostało jeszcze kilka miesięcy, ale posiadacze Nexusów 5X, 6 oraz 6P mogą już dziś zapisać się na skorzystanie z wersji beta pod tym linkiem. Oczywiście pewnie wielu z was zauważyło, że do tej pory w tekście nie wspomnieliśmy o tym jaką nazwę ma nosić nowy Android. Powód jest prosty - takiej nazwy jeszcze nie ma. Zamiast tego ogłoszono, że swoje własne propozycje w tym zakresie mają zgłaszać sami użytkownicy. Można to zrobić pod tym linkiem. Kto wie, może to właśnie wasza propozycja wygra? Szkoda tylko, że jak już zauważyli niektórzy internauci, cały pomysł z nazywaniem Androida Google traktuje jedynie jako zabawę i odpowiednie zastrzeżenie można znaleźć na wspomnianej stronie. Z drugiej strony może to i lepiej - chyba każdy kto w internecie spędził trochę więcej czasu wie, że takie akcje lubią kończyć się "dziwnie".

Google I/O 2016 - sztuczna inteligencja trafia pod strzechy [13]

Jak pewnie wszyscy mają świadomość w 2016 ostatnim krzykiem mody w branży IT jest temat wirtualnej rzeczywistości. Także Google dało się tutaj ponieść fali i choć swojego Cardboarda ma już od dwóch lat, to można powiedzieć, że dopiero teraz bierze się za temat na poważnie. Wszystko za sprawą projektu Daydream, który ma stanowić uniwersalną platformę wirtualnej rzeczywistości opartą o Androida. Google chce by "smartfonowe" VR oferowało poziom doznań porównywalny z HTC Vive czy Oculus Rift. W jaki sposób ma to zostać osiągnięte? Po pierwsze, opracowana została specyfikacja, którą muszą spełniać kompatybilne z Daydream smartfony. Pierwsze takie urządzenia zobaczymy już na jesień, a na liście partnerów znaleźli się m.in. Samsung czy Xiaomi. Po drugie, przygotowano także projekt referencyjnego headsetu wraz z kontrolerem. Ten ostatni ma przypominać rozwiązanie stosowane w Nintendo Wii. Sterować mamy za pomocą pilota z czujnikiem ruchu, dzięki czemu mamy dostęp do kontroli gestami oraz kilku przycisków. To rozwiązanie może się przyjąć, ponieważ jest proste, intuicyjne, a jednocześnie daje całkiem duże możliwości. Ostatnim elementem nowej platformy mają być oczywiście rozwiązania software'owe, które zaimplementowane zostaną bezpośrednio w najnowszą wersję Androida. Oprócz tego niezwykle ważne są oczywiście aplikacje, które mają być dla Daydream dostępne. Tu nie powinno być problemów - lista partnerów już w tym momencie jest długa i znaleźli się na niej m.in. Netflix czy EA.

Projekt Daydream ma stanowić uniwersalną platformę wirtualnej rzeczywistości opartą o Androida.

Google I/O 2016 - sztuczna inteligencja trafia pod strzechy [8]

Android Wear doczeka się wersji 2.0, a lista zmian, choć z pozoru niezbyt długa, jest bardzo znacząca. Przede wszystkim platforma będzie wreszcie obsługiwać samodzielne aplikacje i nie będzie musiała być cały czas sparowana ze smartfonem za pomocą Bluetooth. To powinno naprawdę poprawić komfort korzystania ze smartwatchy oraz sprawić, że wreszcie zaczną być powszechnie postrzegane jako coś użytecznego, a nie jedynie w kategorii gadżetu. Oprócz tego nowe API pozwoli na korzystanie z funkcji dowolnej aplikacji na wybranej przez nas tarczy zegara, co jest kolejnym istotnym krokiem w kierunku poprawy produktywności. Dostaniemy także możliwość szybkich odpowiedzi, rozpoznawania pisma odręcznego, a także wbudowaną klawiaturę. Warto przypomnieć, że pierwotnie Android Wear miało być sterowane w pełni za pomocą mowy i prostych gestów.

Google I/O 2016 - sztuczna inteligencja trafia pod strzechy [9]

Mała rewolucja może czekać użytkowników za sprawą Android Instant Apps. Jest to nowa funkcjonalność, z której skorzystać będą mogli użytkownicy sprzętów z Androidem Jelly Bean(!) oraz nowszym. Ma ona umożliwić uruchamianie treści przeznaczonych dla konkretnych aplikacji bezpośrednio w tych aplikacjach nawet jeśli nie mamy ich zainstalowanych na naszym urządzeniu. Pobierane i instalowane na smartfonie mają być tylko te elementy aplikacji, które są nam potrzebne do uruchomienia danego elementu, a wszystko ma odbywać się w locie. W ten sposób jeśli ktoś wysyła nam link do towaru w jakimś sklepie internetowym, będziemy mogli oglądać go bezpośrednio w aplikacji tego sklepu, a jeśli znajdziemy odnośnik do filmu z jakiegoś serwisu streamingowego, zostanie on także otworzony w dedykowanym odtwarzaczu. Wszystko bez konieczności wizyty w Sklepie Play i instalacji dodatkowego oprogramowania. Na wprowadzenie tej funkcji będziemy musieli jeszcze trochę poczekać, ale zapowiada się obiecująco. Oczywiście pod warunkiem, że programiści staną na wysokości zadania, ponieważ to na nich będzie spoczywał obowiązek podzielenia aplikacji na odpowiednie moduły.

Google I/O 2016 - sztuczna inteligencja trafia pod strzechy [4]

Kilka ciekawych zapowiedzi usłyszeliśmy także poza główną konferencją. Po pierwsze, Android Auto będzie można zainstalować na telefonie, który następnie będzie łączył się samochodem za pomocą Wi-Fi. Do tej pory platforma dostępna była tylko w wybranych modelach aut. Nowe rozwiązanie może nie sprawi, że nagle każdy będzie mógł korzystać z pełni możliwości Android Auto (w końcu samochody obsługujące łączność Wi-Fi nadal do popularnych nie należą), ale jest bez wątpienia olbrzymim krokiem na drodze do jego upowszechnienia. Po drugie, ponownie usłyszeliśmy o Project Ara. Z prezentacji na jego temat dowiedzieliśmy się, że moduły do transmisji danych mają wykorzystywać protokół Greybus o przepustowości danych 11,9 Gbps, a pierwsze urządzenia trafią do developerów już na jesień tego roku. Wygląda na to, że ten śmiały projekt rzeczywiście się ziści i już niedługo modularne telefony trafią na sklepowe półki.

Google Ara - modularny smartfon jeszcze w tym roku?

Google I/O 2016 - sztuczna inteligencja trafia pod strzechy [12]

To oczywiście nie są wszystkie nowości, które zaprezentowano podczas Google I/O. Nowe narzędzia otrzymają developerzy w postaci znacznie ulepszonego Android Studio czy pakietu Firebase. Sporo miejsca poświęcono superkomputerom, które nie tylko potrafią same się uczyć, ale nawet zaczynają przejawiać pierwsze oznaki twórczego myślenia. Fakt, nie pokazano wielu rzeczy, na które liczyliśmy (np nowych Nexusów). Myślę jednak, że spokojnie można uznać konferencję za udaną. Zaprezentowane nowe produkty to ewidentny przebłysk przyszłości, gdzie scenariusze rodem z filmów science-fiction staną się elementem naszej codzienności. Czy w ciągu najbliższych kilku lat będziemy mogli uciąć sobie z komputerem przyjazną pogawędkę, a nasz telefon będzie załatwiał za nas wszystkie codzienne sprawy? Po Google I/O 2016 taki scenariusz wydaje się bardziej prawdopodobny niż kiedykolwiek.

Google I/O 2016 - sztuczna inteligencja trafia pod strzechy [10]

Google I/O 2016 - sztuczna inteligencja trafia pod strzechy [11]

9
Zgłoś błąd
Liczba komentarzy: 3

Komentarze:

x Wydawca serwisu PurePC.pl informuje, że na swoich stronach www stosuje pliki cookies (tzw. ciasteczka). Kliknij zgadzam się, aby ta informacja nie pojawiała się więcej. Kliknij polityka cookies, aby dowiedzieć się więcej, w tym jak zarządzać plikami cookies za pośrednictwem swojej przeglądarki.