.
Załóż konto
EnglishDeutschРусскийFrançaisEspañol中国

Recenzja Unreal Tournament III - Nowe szaty króla!

Sebastian Oktaba | 30-07-2008 12:24 |

Quake i Unreal w jednym stały domu, kiedy komputery były kupą złomu... Chyba nie do końca, aczkolwiek jest w tej nieco infantylnej rymowance ziarno prawy. Dokładnie 23 listopada 1999 roku debiutował Unreal Tournament, zmuszony stoczyć walkę na śmierć i życie z największym ówczesnym konkurentem - Quake 3: Arena. O ile z perspektywy czasu można śmiało stwierdzić, że produkt Id Software został lepiej przyjęty, odnosząc większy komercyjny sukces, o tyle Epic nie zaniechał swojej serii dedykowanej rozgrywce sieciowej stale ją rozwijając. Owocem tego jest już czwarta gra z cyklu Unreal Tournament, chociaż tytuł dobitnie wskazuje, że mamy do czynienia z częścią trzecią. Czy coś się zmieniło? W końcu UT 2003 i 2004 przez starych wyjadaczy klasycznego UT nie były przesadnie wielbione. Teraz, wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, iż Epic wreszcie zrozumiał „co tygrysy lubią najbardziej”. Warto, więc bliżej rzucić okiem na UT III.

Pierwszą nowością rzucającą się w oczy jest kampania dla pojedynczego gracza. Zaznaczę tylko, iż nie mam wcale na myśli wyłącznie luźnych potyczek z komputerowymi botami. Trzymajcie się teraz krzeseł albo foteli - UT III otrzymał fabułę. Rozwiązanie dosyć osobliwe, jak na grę w której liczy się tylko i wyłącznie młócka. Łatwo przewidzieć co z tego wynikło. Wątek główny został, (delikatnie rzecz ujmując) dodany na siłę, będąc przy tym naciąganą i banalną historyjką w której nasze działania nie mają absolutnie żadnego znaczenia. Chciałbym oszczędzić wam rozczarowań, zakładam jednak że czekacie z niecierpliwością żeby poznać szczegóły. Robicie to zatem na własną odpowiedzialność. James Hawkins pseudonim „Reaper”, jego ponętna siostra Sara, jak również pozostała cześć ekipy Roninów, wśród nich znane twarze z obrazków promujących, przeciwstawiają się inwazji rasy Krallów. Naturalnie Ci lokalni patrioci muszą dokonać krwawej zemsty za poniesione krzywdy. Właśnie tak z grubsza wygląda nić fabularna UT III. Inspirujące...

Po prawdzie pojawiają się również inne postacie, ale czy to coś zmienia? Nie. Całość zamyka się w niezwykle monotonnym schemacie. Biegamy po mapach, zabijamy przeciwników za co do czasu do czasu uraczeni zostaniemy przerywnikiem filmowym. Opcja gry off-line powstała wyłącznie z myślą o przebyciu treningu, zapoznaniu się z mapami i ogólną mechaniką. Nie przeczę że nie może zaoferować radochy, ale chyba nie po to kupuje się tytuł dedykowany grze multiplayer? Żaden banalny scenariusz nie zamaskuje tego faktu. Jeżeli już zdecydujesz się na grę indywidualną, jako sprzymierzeńców i/lub oponentów posłużą doskonale zaprogramowane boty. Seria Unreal Tournament od lat słynie ze świetnego modułu A.I, który w najnowszej odsłonie kolejny raz został udoskonalony. Poziomów zaawansowania sztucznej inteligencji jest osiem, z czego już w okolicach piątego zaczynają się schody. Boty zachowują się przy tym bardzo naturalnie, i nawet na wysokich stopniach trudności popełniają typowo ludzkie błędy. Żywego kompana jednak nie zastąpią.

Od przystawek przeskakujemy w mgnieniu oka do dania głównego. Kwintesencją UT III jest oczywiście to, do czego został stworzony, czyli zabawa w sieci z innymi użytkownikami. Znalezienie partnerów do zabawy jest proste i szybkie. Menu główne jest tak przejrzyste i klarowne, że nikt nie powinien mieć najmniejszych problemów z nawigacją po jego zawartości. Wystarczy tylko utworzyć konto zgodnie z instrukcjami, i już po chwili logujemy się na profilu on-line. Wybieramy formę rozgrywki, typ połączenia oraz tryb zabawy. Później pozostaje  tylko znaleźć właściwy serwer i lecimy. Korzystanie z dobrodziejstw UT III oczywiście jest bezpłatne, pod warunkiem że posiadamy oryginalny numer seryjny, absolutnie nie pobiera się żadnych abonamentów.

Dalej czekają nas oceany dynamicznej sieciowej rozgrywki. Początki nie będą proste, Unreal Tournament III jest bardzo szybką i wybitnie zręcznościową produkcją. Do takiego stylu trzeba się przyzwyczaić, następnie samemu nabrać właściwego tępa, inaczej zawsze będziemy bezlitośnie lani po tyłku. Kluczem do sukcesu jest doskonała znajomość najczęściej wybieranych map i ponadprzeciętna celność. Oko trzeba trenować na spółkę z wyczuciem odległości, bez tego ciężko będzie zaskoczyć przeciwnika. Wiele na ten temat mogłaby powiedzieć moja bezprzewodowa myszka, którą niestety cisnąłem z wielkim impetem o ścianę, nad czym do dziś ubolewam. Zawsze będę o Tobie pamiętał... myszko ;]. Proszę Was! Nie popełniajcie tego błędu. Nie idźcie tą drogą!

Twoja ocena publikacji:
0
Sebastian Oktaba
Liczba komentarzy: 0
Ten wpis nie ma jeszcze komentarzy. Zaloguj się i napisz pierwszy komentarz.
x Wydawca serwisu PurePC.pl informuje, że na swoich stronach www stosuje pliki cookies (tzw. ciasteczka). Kliknij zgadzam się, aby ta informacja nie pojawiała się więcej. Kliknij polityka cookies, aby dowiedzieć się więcej, w tym jak zarządzać plikami cookies za pośrednictwem swojej przeglądarki.