Zgłoś błąd

X

Zanim wyślesz zgłoszenie, upewnij się że przyczyną problemów nie jest dodatek blokujący reklamy.

Typ zgłoszenia
Treść zgłoszenia
Twój email (opcjonalnie)
Nie wypełniaj tego pola
.
Załóż konto
EnglishDeutschРусскийFrançaisEspañol中国

Recenzja Serious Sam: BFE - Dla mnie bomba! No prawie...

Sebastian Oktaba | 16-12-2011 13:41 |

Istnieje grupa bohaterów wywodzących się z kultowych produkcji, których gwiazdy lśnią pomimo nieubłaganie mijających lat, wbrew panującej modzie, nieudolności developerów oraz światowemu kryzysowi. Ikony starej szkoły w osobie Mario, Lary Croft czy Duke Nukem trzymają się znakomicie, chociaż tego ostatniego potraktowano z wyjątkowym okrucieństwem wypuszczając fatalnego Duke Nukem Forever. Przeszło dekadę temu do ekskluzywnego grona kultowych postaci dołączył także niejaki Sam Stone, powracający teraz w trzeciej odsłonie swoich przygód hołdujących pięknej tradycji. Serious Sam: BFE to bezkompromisowa strzelanina, bardziej oldschoolowa od Duke Nukem Forever i Hard Reset razem wziętych, dodatkowo okraszona hektolitrami posoki oraz wyjątkowo kąśliwym poczuciem humoru. Tęskniliście za koszeniem z mini-guna setek potworów, szukaniem sprytnie poukrywanych sekretów z fantami albo po prostu wygadanym Samem? Wasze modlitwy zostały wysłuchane! Tylko czy kolejny powrót po latach okaże się udany?

Autor: Caleb - Sebastian Oktaba

W połowie XXI wieku wysysając z ziemi wszystkie surowce, ludzkość (znowu?) stanęła na granicy zagłady - wtedy dokonano niesamowitego odkrycia. Pod ruinami najstarszej znanej nam cywilizacji, znaleziono ślady jeszcze starszej, lecz nieporównywalnie bardziej zaawansowanej technologicznie. Doniosłe skutki naukowe tego okrycia miały zaprowadzić homo sapiens do najodleglejszych zakątków wszechświata. Wszystko wydawało się wspaniałe... ale radość nie trwała długo. Niebieska Planeta została bez ostrzeżenia zaatakowana przez hordę kosmicznych najeźdźców, którzy w przeciągu trzech lat zniszczyli większość ludzkich osiedli. Uwaga światowych przywódców spoczęła na starożytnym artefakcie, zwanym Zamkiem Czasowym, który mógłby odwrócić losy batalii. Gdyby tylko mądre głowy wiedziały, jak go uruchomić...

Spomiędzy lamentów, modlitw oraz błagalnych próśb wyłania się Sam Stone - bohater z krwi i kości, który jako jedyny może pokazać nachalnym kosmitom, gdzie raki zimują. Facet został obdarzony wyjątkowym talentem do rozwałki, a dodatkowo bezgranicznie kocha swoją robotę, podkreślając to każdym gestem i słowem. Okularki przeciwsłoneczne, obcisły podkoszulek, biceps twardy niczym skała oraz niezbyt wyszukane poczucie humoru - oto zbawca ludzkości w pełnej krasie. Chciałoby się usłyszeć „Damn, those alien bastards are gonna pay for shooting up my ride...” zwłaszcza, że przygodę rozpoczynamy od twardego lądowania, ale mister Stone nie przedrzeźnia starszego kolegi po fachu. Zresztą, nawet nie musi, bowiem Duke Nukem Forever było perfekcyjnym autopastiszem księcia, zaś leżącego dziadka nie wypada kopać...

Jeśli natomiast chodzi o właściwą fabułę - jest ona równie dopracowana, wielowątkowa i absorbująca, jak w dwóch poprzednich odsłonach, czyli odgrywa wybitnie marginalną rolę. Wprawdzie otrzymaliśmy odpowiedzialną misję ratowania świata, prowadzimy konwersacje z kwaterą główną ruchu oporu, epizodycznie pojawiają się także postacie drugoplanowe, ale scenariusz stanowi tylko pretekst do uskutecznienia niespotykanej młócki. Szukasz filmowej akcji - sięgnij po ostatnie Call of Duty bądź Battlefield, bowiem w Serious Sam: BFE znajdziesz wyłącznie krwawą jatkę. Nikogo zapewne nie zainteresuje również fakt, że BFE oznacza skrót od Before First Encounter - mamy więc do czynienia z prequelem, choć koncepcyjnie to rasowy remake. Ehh... jedziemy z tym koksem!

0
Zgłoś błąd
Sebastian Oktaba
Liczba komentarzy: 8

Komentarze:

x Wydawca serwisu PurePC.pl informuje, że na swoich stronach www stosuje pliki cookies (tzw. ciasteczka). Kliknij zgadzam się, aby ta informacja nie pojawiała się więcej. Kliknij polityka cookies, aby dowiedzieć się więcej, w tym jak zarządzać plikami cookies za pośrednictwem swojej przeglądarki.