Zgłoś błąd

X

Zanim wyślesz zgłoszenie, upewnij się że przyczyną problemów nie jest dodatek blokujący reklamy.

Typ zgłoszenia
Treść zgłoszenia
Twój email (opcjonalnie)
Nie wypełniaj tego pola
.
Załóż konto
EnglishDeutschРусскийFrançaisEspañol中国
 

Xiaomi Amazfit Bip - smartwatch, który ma sens!

Arkadiusz Bała | 01-06-2018 10:00 |

Xiaomi Amazfit Bip - smartwatch, który ma sens!Nie lubię smartwatchy. Może to dziwne stwierdzenie jak na kogoś, kto utrzymuje się z pisania o urządzeniach mobilnych, ale co poradzić? Taka jest prawda. Po prostu nie dostrzegam sensu istnienia tego typu urządzeń. Dlaczego mam mieć na ręce coś, co próbuje zdublować funkcjonalność mojego leżącego w kieszeni smartfona, a w przeciwieństwie do klasycznego zegarka jest niemal nieczytelne w jasnym słońcu i wymaga codziennego ładowania? Bezsens kompletny. Mimo to perspektywa sprawdzania powiadomień szybkim rzutem oka na nadgarstek kusi... Co zrobić? Czy da się w jakiś sposób połączyć najbardziej przydatne funkcje smartwatcha z niezawodnością tradycyjnego zegarka elektronicznego? Okazuje się, że podobno tak - wszystko dzięki Xiaomi Amazfit Bip.

Xiaomi Amazfit Bip to ciekawe urządzenie, które stara się łączyć najbardziej przydatne funkcje smartwatcha z niezawodnością klasycznego zegarka.

Xiaomi Amazfit Bip - smartwatch, który ma sens! [nc1]

Choć jego wygląd może na to nie wskazuje, to Amazfit Bip wyróżnia się na tle innych smartwatchy dostępnych na rynku. Nie znajdziemy tutaj rozbudowanego systemu operacyjnego pokroju Wear OS czy Tizen ani tym bardziej wielkiego ekranu OLED. Zamiast tego wyróżnia się jedną cechą: bardzo długim czasem pracy na baterii. Producent deklaruje, że urządzenie ma wytrzymać nawet 45 dni bez dostępu do ładowarki. Takie liczby robią wrażenie! Oczywiście okupione to zostało kilkoma kompromisami, szczególnie w kwestii funkcjonalności urządzenia, bowiem nie znajdziemy tu odtwarzacza muzyki, gier czy aplikacji do zdalnego koordynowania ataków rakietowych. Zamiast tego producent skupił się jedynie na kilku podstawowych zadaniach, do których zazwyczaj wykorzystywane są smartwatche: synchronizacji powiadomień, mierzenia aktywności i podawania czasu. Nie będę ukrywał, że od kiedy tylko o nim usłyszałem, zegarek kupił mnie swoją prostotą. Pomysł takiego smartwatcha w wersji "lite" zaintrygował mnie na tyle, że zdecydowałem się na jego zakup, a decyzja ta była o tyle łatwa do podjęcia, że nie kosztuje wcale fortuny - w oficjalnej polskiej dystrybucji znajdziemy go za 299 zł.

Xiaomi Amazfit Bip - smartwatch, który ma sens! [3]

Xiaomi Amazfit Bip nie wygląda oryginalnie. Wróć, to chyba lekkie niedomówienie. Jeszcze raz. Xiaomi Amazfit Bip wygląda jak bezczelna kopia Apple Watch. Urządzenie ma identyczny kwadratowy i lekko zaoblony kształt, co zegarek giganta z Cupertino. Podobnie jak on wyposażone zostało także w pojedynczy przycisk nawigacyjny, choć bez ruchomej korony. To czym Bip różni się od swojego pierwowzoru, to przede wszystkim użyte materiały, bowiem jego obudowa wykonana została z plastiku, a z zewnątrz dostajemy szkło Gorilla Glass 3. Cóż, w tej cenie raczej trudno spodziewać się materiałów premium i nie mam zamiaru się o to czepiać - jakość wykonania i tak jest w mojej ocenie bardzo dobra, a na dodatek dostajemy certyfikat IP68, czyli wodo- i pyłoszczelność. Trzeba jedynie pamiętać o tym, że choć zegarek nieźle znosi trudy dnia codziennego, to jak najbardziej da się go porysować. Wracając jednak do wyglądu, to pomijając już kwestię bardzo swobodnego podejścia do tematu własności intelektualnej, smartwatch prezentuje się nieźle. Fakt, jest to estetyka typowo sportowa i do garnituru nijak nie będzie nam on pasował, ale jest na tyle uniwersalny, że raczej nie ma czym do siebie zrazić, szczególnie w czarnej wersji. Zastrzeżenia do wyglądu mogą mieć jedynie osoby mocniej zbudowane, ponieważ Bip ze względu na niewielkie rozmiary najlepiej leży na drobnych nadgarstkach.

Xiaomi Amazfit Bip - smartwatch, który ma sens! [nc2]

Na całe szczęście Amazfit Bip posiada wymienny pasek, który możemy zastąpić dowolnym innym o szerokości 20 mm. Osobiście jednak nie odczułem takie potrzeby, gdyż ten dołączony w zestawie przypadł mi do gustu. Wykonany został z miękkiego silikonu, wydaje się być wytrzymały, a po założeniu na rękę nie uwiera. Osobiście więcej do szczęścia nie potrzebuję, ale komuś by nie podpasował, to droga wolna - alternatyw nie brakuje. Sam smartwatch jest zresztą bardzo wygodny. Jako że waży raptem 32 gramy, a jego wysokość to raptem 25 mm, to po założeniu go na rękę bardzo szybko możemy o nim zapomnieć. To bardzo istotne, jeśli wziąć pod uwagę, że przeznaczony został do ciągłego monitorowania naszej aktywności, także podczas snu. Jedyny problem sprawiać może wystający czujnik pulsu, który w razie zbyt mocnego dociągnięcia paska może uwierać.

Xiaomi Amazfit Bip - smartwatch, który ma sens! [nc3]

Jednym z głównych atutów Bipa jest w mojej ocenie wyświetlacz. Bynajmniej nie dlatego, że jest piękny, ale do tego zaraz przejdziemy. Jest on kwadratowy, ma przekątną 1,28" i rozdzielczość 176x176 pikseli, a dodatkowo reaguje na dotyk. Wykonany został w technologii, która gdzieniegdzie opisywana jest jako kolorowy e-ink i choć z prawdziwym e-papierem ma to pewnie niewiele wspólnego, tak łączy z nim pewną bardzo istotną cechę - nie wymaga podświetlenia, a najlepszą czytelność osiąga w jasnym oświetleniu. Nie oznacza to rzecz jasna, że podświetlany nie jest - jest, tylko przez większość czasu wcale nie musimy z tego korzystać. Jeśli ktoś nie umie sobie wyobrazić jak miałoby to wyglądać, to wystarczy poszukać sobie gdzieś jakiejś starej Nokii, np. Nokii 3510i - to dokładnie ta sama zasada działania. Niestety jakość obrazu również jest podobna jak na starych Nokiach, ale czy to naprawdę taki problem? W końcu mówimy o zegarku, a nie telewizorze i jeśli o mnie chodzi, to po stokroć wolę żeby był on czytelny i nie pobierał zbyt dużo prądu, niż żeby był piękny. Co więcej, tutejszy ekran ma jeszcze jeden istotny atut - świetnie imituje wyświetlacze z klasycznych zegarków elektronicznych, dzięki czemu przez większość czasu wcale nie musi wyglądać jak smartwatch. Jako fan Casio F-91W bardzo to doceniam.

Dzięki swojemu nietypowemu wyświetlaczowi Xiaomi Amazfit Bip wcale nie musi wyglądać jak smartwatch - przez większość czasu może świetnie imitować zwykły zegarek elektroniczny.

Żeby skorzystać z Amazfit Bip musimy go najpierw połączyć ze smartfonem. Potrzebujemy do tego telefonu z systemem Android 4.4 lub nowszym albo iOS 8.0 lub nowszym, a także aplikacji Mi Fit wraz z kontem Xiaomi (znajdziemy także nieoficjalne alternatywy, ale tych nie miałem okazji sprawdzić). Cała łączność odbywa się za pomocą Bluetooth 4.0 LE, więc nie zużywa dużo energii. Proces parowania jest stosunkowo prosty, acz ze względu na to, że w jego trakcie wymuszona zostaje aktualizacja smartwatcha, to może chwilę potrwać. Na całe szczęście musimy go wykonać tylko raz. W razie gdybyśmy zmieniali w międzyczasie telefon, wystarczy zalogować się na nim na swoje konto Xiaomi i zegarek natychmiast zacznie się synchronizować z nowym urządzeniem. Po sparowaniu może on także działać niezależnie. Sama aplikacja Mi Fit przyda się nam natomiast jeszcze do kilku rzeczy oprócz pierwszej aktywacji Bipa. Po pierwsze, tylko z jej poziomu uzyskamy dostęp do niektórych ustawień zegarka, takich jak chociażby modyfikacja kolejności pozycji w menu głównym czy... zmiana godziny alarmów (to nie żart, na samym smartwatchu możemy je jedynie włączy lub wyłączyć). Po drugie, to z jej pomocą przesyłane są powiadomienia ze smartfona na zegarek. Po trzecie, pozwala ona na instalację dodatkowych tarcz (funkcja na wpół nieoficjalna, ale działa). Wreszcie po czwarte, oficjalnie jest to jedyna aplikacja do monitorowania aktywności, z którą Bip współpracuje. Jak widać, korzystanie ze smartwatcha bez Mi Fit robi się uciążliwe. Na całe szczęście sama aplikacja jest bardzo wygodna w obsłudze i nie mam żadnych zastrzeżeń do jej działania.

Xiaomi Amazfit Bip - smartwatch, który ma sens! [1]

Choć możliwości Amazfit Bip nie są szczególnie rozbudowane, to jednak ich szczegółowe omówienie trochę czasu by zajęło. Z tego powodu chciałbym się skupić na dwóch kluczowych funkcjach, z których korzystam najczęściej - synchronizacja powiadomień i monitorowanie aktywności. Myślę, że nie muszę tłumaczyć na czym polega ta pierwsza - ot, komunikaty z naszego smartfona wyświetlane są także na ekranie zegarka i sygnalizowane jego wibracjami. Jej implementacja jest nieco toporna, bowiem sprawdza się jedynie w przypadku prostych powiadomień tekstowych, kiedy wyświetlany jest nagłówek i treść. Jeśli mamy do czynienia z powiadomieniem bardziej rozbudowanym, np. z Gmaila, to część treści zostanie ucięta, a widzimy np. tylko nadawcę wiadomości. Dodatkowo standardowo smartwatch nie obsługuje polskich znaków (acz muszę odnotować, że w sieci można znaleźć nieoficjalne oprogramowanie ze spolszczonymi czcionkami). O jakiejkolwiek interakcji z powiadomieniami także można zapomnieć. Brzmi to może niezbyt zachęcająco, ale osobiście nie widzę tutaj większego problemu - w większości wypadków zegarek pokazuje mi akurat na tyle informacji, żeby wiedzieć czy warto wyciągać telefon z kieszeni. Jeśli nie, to mam spokój, a jeśli musiałbym komuś odpisać, to przecież i tak nie robiłbym tego na małym ekraniku Bipa, prawda? Bardziej istotne jest moim zdaniem to, że o ile tylko nadgorliwe oprogramowanie smartfona nie ubije aplikacji Mi Fit (pozdrowienia dla twórców EMUI i MIUI!), to powiadomienia przychodzą błyskawicznie i bez żadnych opóźnień. Jest również jedna rzecz, która mnie mocno irytuje - choć zegarek wyświetla także informacje o nadchodzących połączeniach, a nawet pozwala je odrzucić bez sięgania do kieszeni, to nie pokazuje kto dzwoni. Mam nadzieję, że to po prostu błąd jakiegoś niefortunnego programisty, który w końcu zostanie załatany, bo inaczej... cóż, bez komentarza.

Xiaomi Amazfit Bip - smartwatch, który ma sens! [2]

Jeśli chodzi o monitorowanie aktywności, to szybko można dostrzec, że dla projektantów był to priorytet, a na pokładzie mamy zestaw kluczowych czujników, takich jak akcelerometr czy pulsometr, a także moduł nawigacji wykorzystujący GPS i GLONASS (oraz funkcje takie jak np. kompas czy barometr, które do mierzenia aktywności bezpośrednio nie służą, ale mogą się przydać aktywnym użytkownikom). Urządzenie na bieżąco mierzy ilość wykonanych przez nas kroków oraz tętno, a także monitoruje nasz sen, dzięki czemu w aplikacji Mi Fit mamy dostęp do codziennych statystyk. Czy pomiary są dokładne? Dla amatora wystarczająco, choć osoby bardziej ambitnie podchodzące do tematu znajdą powody do narzekania - ot, choćby na to, że puls sprawdzany jest nie w czasie rzeczywistym, a maksymalnie co minutę. Na całe szczęście znacznie bardziej precyzyjny jest moduł GPS, który aktywuje się, jeśli włączymy jeden z dostępnych rodzajów treningu. Zegarek monitoruje wtedy wszystkie standardowe parametry, na bieżąco rejestrując pokonaną przez nas trasę i nie potrzebuje do tego smartfona. Muszę przyznać, że byłem pozytywnie zaskoczony, kiedy odkryłem, że Bip odnajdował moją pozycję lepiej niż Samsung Galaxy S7, z którego korzystam na co dzień, a który też spisuje się pod tym względem naprawdę dobrze. Co prawda samo łapanie fixa zajmowało trochę czasu, ale przynajmniej sygnał był później utrzymywany nawet w trudnych warunkach. Po zakończonym treningu dane na jego temat przesyłane są na smartfona, gdzie możemy dokładnie przeanalizować je z pomocą aplikacji Mi Fit. Niestety zdarzały mi się sytuacje, kiedy z jakiegoś powodu zegarek nie chciał mi zsynchronizować konkretnej trasy i nic z tym fantem nie można było zrobić. Nie były to sytuacje częste, ale rozglądając się po forach internetowych można zauważyć, że mój przypadek nie jest tutaj odosobniony.

Xiaomi Amazfit Bip - smartwatch, który ma sens! [nc4]

Na deser zostawiłem sobie kwestię baterii. Smartwatch wyposażony został w akumulator o pojemności 190 mAh i, tak jak już wspomniałem, według deklaracji producenta ma wytrzymać nawet 45 dni. Czy to prawda? Nie, a w każdym razie mi nigdy nie udało się takiego wyniku uzyskać. Niby trochę szkoda, ale w świętego mikołaja i wytrzymałość akumulatora z materiałów marketingowych przestałem wierzyć dawno temu. Bardziej istotne jest dla mnie to, ile urządzenie realnie wytrzymuje, a tutaj regularnie notowałem wyniki ok. 20 dni i to mimo tego, że zegarek cały czas synchronizował się ze smartfonem, a po kilka razy w tygodniu w użyciu był także wbudowany GPS. Patrząc na to, że inne smartwatche mają problem z wytrzymaniem tygodnia, to naprawdę nie widzę powodów do narzekania, szczególnie że ładowanie wcale nie trwa długo. Skoro już o tym mowa - do uzupełnienia stanu akumulatora wykorzystamy piny znajdujące się na wewnętrznej części zegarka oraz dedykowaną ładowarkę. Ta dołączona jest rzecz jasna do zestawu i jest w mojej ocenie najsłabszą jego częścią. Dlaczego? Z powodu zastosowanego przez producenta przewodu USB, który jest tak cienki, że aż prosi się by ulec awarii. Naprawdę nie można było zastosować wymiennego kabelka podłączanego za pomocą microUSB albo USB-C? Zdecydowanie wydłużyłoby to żywotność ładowarki i ułatwiło życie użytkownikom.

Po dwóch miesiącach jestem pewien, że Xiaomi Amazfit Bip to zegarek, z którym zdecydowanie zostanę na dłużej!

Z Xiaomi Amazfit Bip korzystam już jakieś dwa miesiące i muszę przyznać, że jestem z niego niesamowicie zadowolony. Jasne, ma swoje wady i zdecydowanie nie można nazwać go smartwatchem idealnym, ale to nic nie szkodzi, bo na dobrą sprawę to nie jest wcale produkt dla osób, które szukają smartwatcha. Na Bipa warto raczej spojrzeć jako na klasyczny zegarek elektroniczny, ale taki, dzięki któremu możemy od czasu do czasu podejrzeć powiadomienia z telefonu czy sprawdzić ile kroków przeszliśmy. Jeśli ktoś nie wymaga od niego więcej, to będzie zadowolony, bo zegarek od chińskiego producenta spisuje się w tej roli rewelacyjnie, odwdzięczając się czytelnym ekranem, dokładnym GPSem i bardzo długim czasem pracy na baterii. Jeśli to dla kogoś za mało... cóż, w takim razie życzę powodzenia w dalszych poszukiwaniach. Ja wiem, że znalazłem smartwatch, z którym zdecydowanie zostanę na dłużej i nie żałuję ani jednej wydanej na niego złotówki.

44
Zgłoś błąd
Liczba komentarzy: 25

Komentarze:

x Wydawca serwisu PurePC.pl informuje, że na swoich stronach www stosuje pliki cookies (tzw. ciasteczka). Kliknij zgadzam się, aby ta informacja nie pojawiała się więcej. Kliknij polityka cookies, aby dowiedzieć się więcej, w tym jak zarządzać plikami cookies za pośrednictwem swojej przeglądarki.