Zgłoś błąd
X
Zanim wyślesz zgłoszenie, upewnij się że przyczyną problemów nie jest dodatek blokujący reklamy.
Błędy w spisie treści artykułu zgłaszaj jako "błąd w TREŚCI".
Typ zgłoszenia
Treść zgłoszenia
Twój email (opcjonalnie)
Nie wypełniaj tego pola
Załóż konto
EnglishDeutschукраїнськийFrançaisEspañol中国

Iran próbuje opodatkować ruch danych przez Ormuz. Problemem nie są tylko kable, ale też naprawy i kontrola trasy

Maciej Lewczuk | 19-05-2026 19:30 |

Iran próbuje opodatkować ruch danych przez Ormuz. Problemem nie są tylko kable, ale też naprawy i kontrola trasyIran próbuje dopisać nowy rozdział do historii podmorskich kabli. Tym razem nie chodzi o przypadkowe uszkodzenie kotwicą ani kolejną awarię na Morzu Czerwonym, ale o rachunek wystawiony firmom, których dane przechodzą przez światłowody przechodzące przez Cieśninę Ormuz. Sprawa brzmi egzotycznie, ale uderza w bardzo przyziemny temat, czyli w to kto naprawdę kontroluje cyfrowe wąskie gardła i kto chce na nich zarabiać.

Iran próbuje zamienić Cieśninę Ormuz w punkt poboru opłat od ruchu danych. Problem w tym, że prawo i technika nie chcą mu w tym pomóc.

Iran próbuje opodatkować ruch danych przez Ormuz. Problemem nie są tylko kable, ale też naprawy i kontrola trasy [1]

Masz żenujący adres w Gmailu sprzed lat? Google w końcu daje możliwość naprawy cyfrowego wizerunku, ale jest haczyk

Według mediów powiązanych z irańskim państwem Teheran chce opłat licencyjnych za używanie kabli podmorskich, podporządkowania się lokalnemu prawu i monopolu na naprawy. Na celowniku mają znaleźć się Meta, Google, Amazon i Microsoft. Brzmi dość groźnie, ale podbudowa prawna wygląda dość słabo, gdyż część tras biegnie w wodach Omanu, a ruchu konkretnych firm nie da się z kabla wyłuskać jak paczki z magazynu. Iran pokazuje Egipt jako wzór zarabiania na kablach, tylko że Kair faktycznie kontroluje trasę i infrastrukturę na swoim terytorium. Tu pachnie raczej cyfrowym haraczem niż sensownym modelem rozliczeń.

Iran próbuje opodatkować ruch danych przez Ormuz. Problemem nie są tylko kable, ale też naprawy i kontrola trasy [2]

Irańskie drony zniszczyły serwery AWS. Banki odcięte, dane zagrożone, a odbudowa potrwa miesiące

Dla użytkownika w Europie to nie musi oznaczać nagłego wyłączenia internetu, bo Ormuz obsługuje głównie państwa Zatoki, a ruch Europa-Azja nadal w dużej mierze przechodzi przez Morze Czerwone i Egipt. Inaczej wygląda to z perspektywy centrów danych, chmury i finansów w ZEA, Katarze czy Bahrajnie. Reuters przypomina, że 99 proc. światowego ruchu internetowego wciąż niesie światłowód pod wodą, a satelity pokroju Starlinka nie są zamiennikiem dla takiego wolumenu. Jeśli dojdzie do awarii, naprawa w strefie konfliktu może utknąć na długie tygodnie, a wtedy rachunek zapłacą operatorzy i klienci.

Iran próbuje opodatkować ruch danych przez Ormuz. Problemem nie są tylko kable, ale też naprawy i kontrola trasy [3]

Masz żenujący adres w Gmailu sprzed lat? Google w końcu daje możliwość naprawy cyfrowego wizerunku, ale jest haczyk

Pisaliśmy już przy okazji kabla Google Equiano, że Big Tech inwestuje w podmorskie łącza, bo tam są przepustowość i niższy koszt przesyłu. Teraz ten sam biznes widzi drugą stronę medalu. Geografia potrafi wystawić bardzo konkretny rachunek. Dlatego STC, Ooredoo i kolejne firmy pchają lądowe obejścia przez Syrię, Irak i Turcję, licząc na wyjście z pułapki dwóch "wąskich" morskich gardeł. Jeśli te projekty ruszą, w dłuższym terminie Teheran spowoduje jedynie przyspieszenie omijania cieśniny Ormuz przez nowych inwestorów.

Źródło: Reuters, TeleGeography (Submarine Cable Map), The Guardian
Bądź na bieżąco - obserwuj PurePC.pl na Google News
Zgłoś błąd
Liczba komentarzy: 42

Komentarze:

x Wydawca serwisu PurePC.pl informuje, że na swoich stronach www stosuje pliki cookies (tzw. ciasteczka). Kliknij zgadzam się, aby ta informacja nie pojawiała się więcej. Kliknij polityka cookies, aby dowiedzieć się więcej, w tym jak zarządzać plikami cookies za pośrednictwem swojej przeglądarki.