Zgłoś błąd

X

Zanim wyślesz zgłoszenie, upewnij się że przyczyną problemów nie jest dodatek blokujący reklamy.

Typ zgłoszenia
Treść zgłoszenia
Twój email (opcjonalnie)
Nie wypełniaj tego pola
.
Załóż konto
EnglishDeutschРусскийFrançaisEspañol中国

Recenzja Prince of Persia: Zapomniane Piaski - Orient Express

Sebastian Oktaba | 28-06-2010 15:23 |

Orient Express

Jeżeli dotychczas kompletnie ignorowaliście przygody Księcia, ale nareszcie przejrzeliście na oczy i po Zapomniane Piaski postanowiliście wyciągnąć dłonie, dobrze wiedzieć z czym przyjdzie Wam się zmierzyć. Pozwólcie więc, że pokrótce opiszę na czym polega filozofia Prince of Persia, która de facto nie uległa większym zmianom w stosunku do wcześniejszych odsłon. Starzy wyjadacze nie muszą zatem obawiać się przesadnych udziwnień czy next-genowych „ficzersów”, bo takowe zwyczajnie nie występują. Z jednej strony to nawet dobrze, aczkolwiek ewidentnie zabrakło wstawek nadających grze bardziej filmowego charakteru, co obecnie jest modne i pożądane. Powiem więcej - gra prezentuje dość staroświeckie podejście do tematu zręcznościówek-akcji z akcentem przygodowym. Wciąż podstawą zabawy pozostaje przedzieranie się przez pałacowe komnaty, naszpikowane niezliczoną ilością wszelkiej maści mechanizmów zdolnych solidnie poturbować naszego bohatera. Drugi plan wypełniają potyczki z przeciwnikami, gdzie nasz dzielny farys może doskonalić zdolności fechtunku. Szkoda, że postać pełni wyłącznie rolę maszyny do wymijania niebezpieczeństw, przez co nie sposób się z nią jakkolwiek utożsamić. Moim skromnym zdaniem, twórcy powinni więcej uwagi poświęcić samemu Księciu, aby wzorem Splinter Cell: Conviction nadać grze dodatkowego smaczku. Fabularne płycizny nikną jednak w momencie, gdy przechodzimy do właściwej rozgrywki czyli „wszędołażenia”...

Na pytanie skąd w jednym, pozornie normalnym i jeszcze niedawno zamieszkanym zamku wzięło się milion pułapek, odpowiedź będzie banalna... Książę Per(wer)sji musi przecież pokazać swoją klasę, prawda? Innego racjonalnego wytłumaczenie nie znajduję, skoro bywają skrzydła wypełnione „niespodziankami” tak gęsto, że zwyczajny człowiek nie miałby szans na przejście chociażby piętnastu metrów bez ryzyka zaszlachtowania. Chwilami pałac Malika przypomina tor przeszkód, stworzony chyba wyłącznie w celu sprawdzenia akrobatycznych umiejętności protegowanego. Komnaty stricte mieszkalne występują rzadko, co dodatkowo potęguje wrażenie przebywania w specjalnie spreparowanym labiryncie. Podczas wędrówki natkniemy się więc na zapadnie, poluzowane betonowe bloki, dziesiątki przepaści oraz wyskakujące spod ziemi kolce. Jakby tego było mało, pospolicie występują także „wahadła”, walce i dużo ruchomego sprzętu tnąco-szatkującego. Zginąć jest łatwo, ale Zapomniane Piaski niedzielnym graczom zadania nie utrudniają - checkpointy rozmieszczono bardzo sensownie. Martwi natomiast nijakość zgonów herosa, który spadając z wysokości dziesięciu pięter lub potraktowany metalowym szpikulcem, zachowuje się jakby nagle stracił przytomność. Widoku krwi, ani głośnego „Aaaaaaaaa” nie uświadczymy. Oczywiście, Prince of Persia nie jest bijatyką pokroju Mortal Kombat gdzie sugestywnie odzwierciedlona śmierć stanowi czynnik decydujący o widowiskowości, niemniej jej bezpłciowość nazbyt rzuca się w oczy.

Przykre zasadzki, to rzecz jasna nie jedyne wyzwanie z jakim będziemy musieli się zmierzyć w trakcie przygody na Bliskim Wschodzie. Oprócz sekwencji wybitnie zręcznościowych, natrafimy także na zagadki wymagające zaangażowania do pracy czegoś więcej niż pewnych rąk oraz zmysłu orientacji. Mianowicie, prędzej czy później trzeba będzie odwołać się do swojej spostrzegawczości i wykorzystać szare komórki. Spokojnie, nie oznacza to automatycznie, iż programiści Ubisoft Montreal zafundowali nam frustrujące szarady rodem z oldschoolowych przygodówek. Fanów serii zapewne uspokoi wiadomość, że najnowsze wcielenie Prince of Persia pozostało wierne swojej dotychczasowej formule. Żadnego gatunkowego miszmaszu nie otrzymaliśmy, ale podobnie jak Piaski Czasu, również Zapomniane Piaski obfitują w wymyślne mechanizmy, które trzeba rozszyfrować bądź odblokować, żeby ratowanie królestwa mogło zakończyć się sukcesem. Łamigłówki polegają najczęściej na łączeniu elementów logicznych ze zręcznościowymi, co w praktyce sprawdza się nie najgorzej. Przestawiamy więc dźwignie, operujemy kołowrotami albo pociągamy za drążki, niejednokrotnie wykonując wszystkie wymienione czynności pod presją czasu w odpowiedniej kolejności. Każdy, kto miał do czynienia z Tomb Raiderem lub starszymi braćmi Prince of Pesia poczuje się tutaj jak w domu. Im dalej w las, tym naturalnie coraz więcej drzew i stopień komplikacji owych zagadek systematycznie wzrasta, choć ogólnie tytuł nie jest wymagający.

0
Zgłoś błąd
Sebastian Oktaba
Liczba komentarzy: 0
Ten wpis nie ma jeszcze komentarzy. Zaloguj się i napisz pierwszy komentarz.
x Wydawca serwisu PurePC.pl informuje, że na swoich stronach www stosuje pliki cookies (tzw. ciasteczka). Kliknij zgadzam się, aby ta informacja nie pojawiała się więcej. Kliknij polityka cookies, aby dowiedzieć się więcej, w tym jak zarządzać plikami cookies za pośrednictwem swojej przeglądarki.