Zgłoś błąd

X

Zanim wyślesz zgłoszenie, upewnij się że przyczyną problemów nie jest dodatek blokujący reklamy.

Typ zgłoszenia
Treść zgłoszenia
Twój email (opcjonalnie)
Nie wypełniaj tego pola
.
Załóż konto
EnglishDeutschРусскийFrançaisEspañol中国

Test Fenda T5: Plenerowy głośnik Bluetooth, co robi dużo hałasu

Ewelina Stój | 11-05-2019 20:10 |

Test Fenda T5: Plenerowy głośnik Bluetooth, co robi dużo hałasuWiecie w którym momencie testów sprzętu wiem, że tenże sprzęt był dobry? Po ich zakończeniu. To znaczy - dokładniej mówiąc - w momencie, gdy uświadamiam sobie, że oto nadszedł koniec testowania, bawienia się, pisania i przychodzi pora się pożegnać. Niektóre urządzenia oddaję z ulgą (że nie zabierają mi już miejsca), inne jakoś tak bez namysłu i emocji, a jeszcze inne - i takim jest głośnik Bluetooth Fenda T5 - z żalem. Ale w tym przejściowym smutku jest spory plus. Chcąc bowiem w przyszłości kupić sobie sprzęt danego kalibru wiem już, za czym dokładnie się rozglądać. Ja (w przeciwieństwie do moich sąsiadów), zdecydowanie rozglądałabym się za czymś pokroju modelu T5. Wygląda raczej skromie, celuje w grillowe-chillowe party, ale doświadczenie pokazało mi, że nóżki aż same rwą się do tego niepozornego potworka, który wewnątrz skrywa subwoofer i dwa głośniki średniotonowe. A, no i można przy tym śpiewać karaoke. Powiadam Wam: zaprawdę nieźle jak za 449 złotych.

Fenda T5 to spory, plenerowy głośnik Bluetooth, który w cenie 449 złotych pozwoli nam na słuchanie muzyki z USB, radia, poprzez Bluetooth i złącze AUX. Posiada także funkcje karaoke, a co najważniejsze - generuje całkiem mocne, basowe brzmienie.

Test Fenda T5: Plenerowy głośnik Bluetooth, co robi dużo hałasu [4]

Fenda T5 to głośnik bezprzewodowy (ale śmiało pogra i będąc podpiętym pod sieć elektryczną), którego przeznaczeniem jest umilanie wszelkich rodzajów imprez plenerowych. Grille, wiejskie potupaje, patologiczne schadzki - do wyboru, do koloru. Po kilku tygodniach zaprzyjaźniania się z głośnikiem przekonałam się jednak, że w tym piecu tkwi także większy potencjał, niż tylko unikanie kontaktu z napojami wyskokowymi i z tłuszczem z kiełbasek. Fenda T5 ma wiele zastosowań. Drenując jeszcze temat "outdooru" - głośnik Fenda pozwoli nam na wtórowanie do piosenek Ich Troje (Michał wiecznie żywy niezależnie od koloru włosów) dzięki dołączonemu mikrofonowi tak, że będzie nas słyszeć pół osiedla i będzie się przy tym wahać, czy może zadzwonić już po policję, czy jednak się do nas dołączyć. Ale kolejna twarz tej kobyłki (530 mm "wzrostu") to także muzyczny przyjaciel, który umili nam czas również w domu.

Test Fenda T5: Plenerowy głośnik Bluetooth, co robi dużo hałasu [5]

Mieszkamy w różnych warunkach (nie mówię o dostępie do bieżącej wody, ale o rozmiarach mieszkań), więc nie każdy może pozwolić sobie na rozstawienie nagłośnienia 7.1. Z kolei upchnięcie gdzieś w kąt głośnika takiego jak Fenda to już jakieś rozwiązanie. Jasne, można kupić zwykłe głośniki 2.0 bądź 2.1 (to też zajmie niewiele miejsca), ale siła T5 drzemie w mobilności (rączka, kółka, taka niemal brzęcząca walizka), ale co przy tym najważniejsze - w dźwięku. Choć całkiem prawdopodobnym jest, że słyszycie o tej firmie po raz pierwszy i równie niechętnie co ja zaopatrujecie się w sprzęty inne niż znanych marek, to właśnie takie egzemplarze testowe jak Fenda T5 przekonują mnie, że świat to nie tylko Pioneer czy Tonsil. A już na pewno nie ta "tańsza strona świata". Plenerowy głośnik od Chińczyków możemy mieć u siebie na werandzie już za 449 złotych i biorąc pod uwagę jeszcze jakość dźwięku oraz możliwości tej konstrukcji muszę śmiało przyznać, że póki nie dostałam tego w swoje łapki nie wiedziałam nawet, że czegoś takiego potrzebuje (zapytajcie naczelnego jak długo przetrzymywałam u siebie T5 zagłuszając modlitwy sąsiadów, proszących, aby w końcu po "te szataństwo" przyjechał kurier).

Test Fenda T5: Plenerowy głośnik Bluetooth, co robi dużo hałasu [6]

Ale przejdźmy do konkretów, mimo iż trudno będzie się tu silić na nudne specyfikacje czy audiofilskie terminy. W przypadku testowania takiego sprzętu raczej nie ma sensu rozwodzić się nad tymi elementami i przejść po prostu do opisu, czy sprzęt ma pierdo.... o przepraszam - moc. Bo przecież rozkoszując się afrykańskimi temperaturami w Polsce, trzymając w jednej ręce widelec, w drugiej zaś szklanicę nie będziemy się zastanawiać, czy między kolejnymi dźwiękami słychać odpowiednią ilość powietrza i czy wokal góruje nad średnicą. Cóż, chyba że wychylimy już kilka szklanic, ale wtedy wątpię w obiektywnie przeprowadzone odsłuchy. Tak więc mówiąc krótko: jeśli chodzi o moc i jakość brzmienia - nie zawiedziecie się - wewnątrz T5 drzemie 10-calowy subwoofer i dwa głośniki średniotonowe o wielkości 3 cali. Łączna moc sprzętu to 33 W. I nie, dźwięk nie ma przy tym nic wspólnego (na szczęście) z takimi 20 watowymi głośniczkami JBL, choć cena jednej i drugiej konstrukcji jest przecież zbliżona. Fenda to kolos wizualnie jak i "słyszalnie". Ot taka tam kolumna z prawdziwego zdarzenia, nie jakiś piszczący głośniczek Bluetooth imitujący brzmienie muzyki.

Dane techniczne głośnika plenerowego FENDA T5:

  • Moc: 33 W
  • Efektywność wejściowa: 93 ± 3 dB
  • Pasmo przenoszenia: 20 Hz ~ 20 kHz
  • Stosunek S/N: >= 70 dB
  • Głośnik: 3" + 10"
  • Radio FM: 87.50 ~ 108.00 MHz, pamięć do 100 stacji,
  • Bluetooth: Tak, wersja 4.2
  • Złącze USB: Tak
  • Zasilanie: 110 ~ 240 V; 50/60 Hz
  • Wymiary: 312 x 305 x 527 mm
  • Waga: 11 kg
  • W zestawie: Kolumna Fenda T5, Mikrofon, Pilot, Kabel zasilający

Test Fenda T5: Plenerowy głośnik Bluetooth, co robi dużo hałasu [7]

Co potrafi recenzowany głośnik plenerowy? Sporo. Po pierwsze producent zapewnia, że na jednym ładowaniu sprzęt wytrzyma 8 godzin, co jest... bzdurą, ale w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Panicz T5 towarzyszy mi już co najmniej trzy tygodnie i wciąż brzęczy sobie po kilka godzin dziennie na jednym tylko ładowaniu, a czerwone kropki informujące o spadaniu mocy baterii się nie pojawiają. No, pojawiła się jedna na cztery, ale to i tak niezły wynik. Wiadomo, że jeśli Fenda będzie nam grała na ogródku całymi dniami np. umilając pryskanie chwastów Randapem, to jej moc wyczerpie się szybciej z prostej przyczyny - bo będzie grac głośniej, niż w standardowym pokojowym modelu grania. Ale mimo wszystko toast za zdrowie baterii w Fenda T5 będziemy wznosić nie raz. W gwoli ścisłości, producent umieścił tu akumulator o wielkości 7 Ah (amatorów smartfonów informuję, że jest to moc równa 7000 mAh). Nie brzmi dobrze, a wręcz brzmi jakby przy opisywanym przeze mnie dudnieniu bateria miała paść już po połowie dnia. Nic jednak na szczęście bardziej mylnego. 33 W to niezbyt duży pobór mocy, ale robotę (świetne, mocne brzmienie) robią tu dobre materiały niosące fale akustyczne.

Test Fenda T5: Plenerowy głośnik Bluetooth, co robi dużo hałasu [8]

Do głośnika T5 możemy podłączyć pamięć USB z muzyką, smartfon (laptop, komputer) przez łączność Bluetooth czy złącze AUX, a także profesjonalny mikrofon czy gitarę, dzięki czemu głośnik posłuży jako klasyczny piec. Mikrofon (zresztą znajdujący się w zestawie) łączy się z konstrukcją także bezprzewodowo (wzorowy zasięg, nawet ponad 10 m), a sam głośnik pozwala na nagrywanie naszego głosu na podpiętą pamięć USB. Niestety nie nagramy swojego głosu wraz z muzyką w tle - takiej opcji nie przewidziano. Współpracy z mikrofonem poświęcono dwa pokrętła na "desce rozdzielczej" głośnika. Prawy zawiaduje głośnością mikrofonu, zaś lewy generuje pogłos, dzięki czemu mówiąc czy śpiewając czujemy się jak na prawdziwym koncercie (wiejskim, ale zawsze). Co jeszcze muzycznego? Fenda pozwala na słuchanie stacji radiowych (wyszukuje je bardzo sprawnie i automatycznie koduje - aż do stu stacji), a wszystko to - jak na XXI wiek przystało - przy pomocy dołączonego pilota. Pilot potrafi zresztą coś, na co nie pozwoli nam sterowanie z panelu samego głośnika - na przechodzenie między folderami podłączonej pamięci flash USB.

Fenda T5 może urodą nie grzeszy (choć jest to kwestia gustu), ale za to zdziera papę z dachu. Potrafi zacnie zadudnić, a ponadto korzysta z kilku źródeł muzyki, niż tylko z tradycyjnego połączenia przez Bluetooth. Mimo swej wagi, urządzenie jest też dostatecznie mobilne.

Test Fenda T5: Plenerowy głośnik Bluetooth, co robi dużo hałasu [3]

I w sumie to byłoby już prawie wszystko, jeśli chodzi o możliwości głośnika Fenda T5, jednak można je jeszcze nieco rozszerzyć zaopatrując się w aplikację mobilną, która nie tylko zwalnia z zadań pilota, ale także zdecydowanie dodaje funkcji (przede wszystkim opcji equalizera). Apka zwie się po prostu FenDa (jest i na Androida i na iOS) i działa z pozostałymi konstrukcjami marki, także tymi podświetlanymi LEDami (T5 LEDów nie posiada, więc opcja manipulowania podświetleniem jest w aplikacji nieaktywna). Aplikacja zrzesza w sobie możliwości odtwarzania utworów z pamięci telefonu (i po kablu i po BT), słuchania poszczególnych stacji radiowych, czy odtwarzania muzyki z USB (wówczas w apce pojawi nam się lista z utworami znajdującymi się w pamięci flash). Szkoda tylko, że wszystkie te listy utworów nie wzbogacono o wyszukiwarkę. Ale najwięcej radości daje aplikacja w kwestii equalizera. Nie jest to typowy equalizer, w którym możemy manipulować wszystkimi częstotliwościami, bo jedynie włączymy lub wyłączymy tu kilka funkcji jak efekty DEA czy MDRC. Może wygląda to biednie, ale gwarantuję że wystarczy, aby osiągnąć brzmienie, które przypadnie do gustu. Naturalnie jeśli mamy możliwość podłączenia do głośnika laptopa, to nic nie zapewni lepszego dźwięku z głośnika, niż samodzielne dostosowanie każdego tonu poprzez equalizer wbudowany w odtwarzacz muzyki. Wówczas z konstrukcji Fenda T5 można wycisnąć jeszcze więcej "audioradości".

Polecamy

Fenda T5
Cena: 449 zł

Fenda T5
  • Potrafi mocno i ładnie zadudnić
  • Współgra z gitarą i profesjonalnym mikrofonem
  • Funkcja Bluetooth wspiera także mikrofon do karaoke
  • Długi czas pracy na baterii
  • Mobilność (kółka, rączka)
  • Sporo źródeł muzyki - AUX, Radio, USB, Bluetooth
  • Dobra cena jak na możliwości
  • Aplikacja mobilna trzyma razem wszystkie opcje w jednym miejscu
  • Możliwość nagrywania głosu...
  • ... Ale bez tła muzycznego
  • Design raczej nie powala na kolana
  • Equalizer w aplikacji mógłby być bardziej rozbudowany
  • Brak możliwości wyszukiwania utworów w aplikacji

Sprzęt do testów dostarczyła firma:

Test Fenda T5: Plenerowy głośnik Bluetooth, co robi dużo hałasu [1]

37
Zgłoś błąd
Liczba komentarzy: 68

Komentarze:

x Wydawca serwisu PurePC.pl informuje, że na swoich stronach www stosuje pliki cookies (tzw. ciasteczka). Kliknij zgadzam się, aby ta informacja nie pojawiała się więcej. Kliknij polityka cookies, aby dowiedzieć się więcej, w tym jak zarządzać plikami cookies za pośrednictwem swojej przeglądarki.