.
Załóż konto
EnglishDeutschРусскийFrançaisEspañol中国

Huawei P20 i sztuczna inteligencja w aparacie. Jak to działa?

Arkadiusz Bała | 11-07-2018 18:00 |

Huawei P20 i sztuczna inteligencja w aparacie. Jak to działa?Od czasu debiutu Huawei Mate 10 Pro z jego modułem sieci neuronowej, jedną ze sztandarowych tricków w portfolio chińskiego producenta stała się sztuczna inteligencja, która ma pomóc nam w robieniu zdjęć. Funkcja ta ponownie wróciła przy okazji premiery Huawei P20 i P20 Pro, a kolejni producenci zaczęli rozwiązanie to kopiować w swoich własnych produktach. Można powiedzieć, że inteligentne aparaty w smartfonach stały się ostatnim krzykiem mody. Przyznam jednak bez bicia, że testując kolejne urządzenia zawsze traktowałem tę funkcję nieco po macoszemu, skupiając się na tym, jak wbudowane aparaty radzą sobie bez tego typu wspomagaczy. Kiedy w ręce ponownie wpadł mi Huawei P20 doszedłem do wniosku, że czas wreszcie naprawić ten błąd i zobaczyć ile jest prawdy w tym, że sztuczna inteligencja pomaga w robieniu lepszych zdjęć.

Czy sztuczna inteligencja drzemiąca w aplikacji aparatu w Huawei P20 rzeczywiście pomaga w zrobieniu lepszego zdjęcia niewielkim kosztem? Postanowiłem to sprawdzić!

Skąd w ogóle pomysł, żeby po takim czasie zająć się tym tematem? Właściwie wszystko zaczęło się od spotkania z jednym z moich kolegów, kiedy to po chwili rozmowy wspomaganej pewnym pieniącym się specyfikiem w kolorze soku jabłkowego dałem mu do ręki mój aparat i próbowałem wyjaśnić najpierw jak używać trybu manualnego, a później dlaczego zdjęcia lepiej robić w RAW-ach i co z tymi plikami później się robi. Jak nietrudno się domyślić, rozmowa do szczególnie owocnych nie należała, bowiem znajomy należał do zapalonych wyznawców tezy, że cała ingerencja fotografa ma się ograniczyć do naciśnięcia spustu migawki (a właściwie odpowiedniego fragmentu wyświetlacza smartfona), a resztą powinna się zająć automatyka. Na całe szczęście do rękoczynów nie doszło, rozstaliśmy się w pokoju, a ja doznałem pewnego olśnienia, na skutek którego zacząłem nieco inaczej patrzeć na inteligentną kamerkę w Huaweiach. Jak dotąd podchodziłem do niej, łagodnie rzecz ujmując, mocno sceptycznie, preferując jednak samodzielną obróbkę zdjęć. Teraz zacząłem się jednak zastanawiać czy aby rzeczywiście nie jest to idealne rozwiązanie dla osób, które bez wysiłku chcą mieć ładniejsze zdjęcia do wrzucenia na Facebooka czy Instagram. W jaki sposób najprościej się o tym przekonać? Oczywiście biorąc smartfona do kieszeni i ruszając w miasto!

Huawei P20 i sztuczna inteligencja w aparacie. Jak to działa [1]

Po tym przydługim wstępie czas byłoby wreszcie przejść do rzeczy i wyjaśnić o co chodzi z tą sztuczną inteligencją w smartfonach Huawei. Generalnie rzecz biorąc jest ona wykorzystywana na kilka sposobów, m.in. w celu uzyskania lepszej stabilizacji obrazu oraz poprawy jakości zdjęć w słabym oświetleniu w ramach trybu nocnego. Tym razem chciałbym się jednak skupić na jednym konkretnym zastosowaniu, jakim jest rozpoznawanie fotografowanej sceny. Rozwiązanie to działa w oparciu o nauczanie maszynowe, natomiast zastosowany w urządzeniu algorytm został najpierw wyszkolony jak rozpoznawać różne kategorie obiektów w oparciu o bardzo dużą bazę zdjęć referencyjnych. Przypomina to troszeczkę technologię stosowaną w ramach Zdjęć Google, z tą jednak różnicą, że aplikacja giganta z Mountain View wykorzystuje informacje o obiektach na zdjęciu do ich katalogowania, natomiast smartfony dzięki takiemu rozwiązaniu potrafią dobierać odpowiednie parametry zdjęcia w oparciu o konkretne scenariusze. W teorii brzmi to troszeczkę jak klasyczny tryb automatyczny, alej jest też kilka zasadniczych różnic. Wrócę do nich przyglądając się konkretnym zdjęciom zrobionym z pomocą Huawei P20 (przegląd ofert).

Huawei P20 i sztuczna inteligencja w aparacie. Jak to działa [2]

Korzystanie ze sztucznej inteligencji w aplikacji aparatu jest banalnie proste. Wystarczy, że w menu ustawień mamy włączoną opcję Główna AI, a następnie będąc w trybie automatycznym wystarczy skierować obiektyw na obiekt, który chcemy sfotografować. W tym momencie pałeczkę przejmuje smartfon, który w zależności od tego czy rozpoznaje któryś z elementów widocznych w kadrze dobiera do niego tryb dedykowany dla danej sceny. W większości przypadków będzie to oznaczało odpowiedni dobór parametrów ekspozycji, korektę kolorystyki na - zdaniem algorytmu - bardziej pasującą lub włączenie specjalnych efektów, np. winiety i rozmycia tła. Wzorcowy przykład działania funkcji widać na zdjęciu poniżej, gdzie ze względu na dużą ilość zieleni w polu widzenia telefon uruchomił tryb Roślinność (dla ułatwienia z lewej strony będę umieszczał zdjęcia z poprawkami AI, a z prawej bez). Jak widać skutek tego był taki, że na zdjęciu zwiększone zostały kontrast oraz nasycenie, w szczególności dla odcieni zieleni i żółtego, a efektu dopełnia nałożona w rogach winieta. Całość wygląda znacznie bardziej efektownie i z pewnością przykuje uwagę po wrzuceniu na Facebooka. Do pełni szczęścia brakuje tylko odrobinę wyższej ekspozycji, ale to jest problem, który można naprawić w ciągu kilku sekund w edytorze. Wprowadzenie reszty zmian dokonanych przez AI to dla odmiany kilka minut zabawy i wymaga choć trochę rozeznania w temacie obróbki.

Huawei P20 i sztuczna inteligencja w aparacie. Jak to działa [nc1] Huawei P20 i sztuczna inteligencja w aparacie. Jak to działa [nc2]

Na następnym zdjęciu widać kolejną sytuację, kiedy takie podrasowanie kolorów dało bardzo fajne rezultaty. Scenę uchwyciłem podczas jednego ze spacerów po mieście, kiedy zwyczajnie bardzo spodobał mi się układ chmur na niebie. Jako że się spieszyłem, to nie myśląc nawet zbyt długo o kadrowaniu zrobiłem kilka zdjęć, a resztą zajął się smartfon. Jak widać zdjęcie bez wspomagaczy wygląda naturalnie, natomiast nie jest nawet w połowie tak spektakularne jak to, co mogłem zobaczyć na własne oczy. Co prawda z powodzeniem dałoby się je podrasować w dowolnym edytorze graficznym, ale wątpię, żeby mi się chciało - to jedna z tych fotek, które albo od razu wyjdą i wtedy się nią chwalimy, albo zostaje zapomniana gdzieś w odmętach pamięci urządzenia. Gdyby nie AI, prawdopodobnie czekałby ją ten drugi scenariusz, ale na całe szczęście smartfon zajął się obróbką zamiast mnie i poradził sobie z zadaniem całkiem nieźle. Zastosowany w tym przypadku tryb to Błękitne niebo i działa on podobnie do wcześniejszego, podnosząc znacząco kontrast i nasycenie, jednak tym razem eksponując przede wszystkim kolor niebieski, którego w kadrze jest najwięcej. Efekt jest taki, że na załączonej fotografii wzrok od razu skupia się na najważniejszym elemencie, czyli niebie, które wygląda efektownie i dramatycznie. Co prawda gdybym samemu obrabiał takie zdjęcie, to zrezygnowałbym z mocnej winiety, ale najważniejsze jest to, że nie musiałem nawet kiwnąć palcem, a efekt i tak jest bliski temu, na czym mi zależało.

Huawei P20 i sztuczna inteligencja w aparacie. Jak to działa [nc3] Huawei P20 i sztuczna inteligencja w aparacie. Jak to działa [nc4]

AI w Huawei P20 radzi sobie jednak nie tylko z pejzażami, ale także z szeregiem innych, bardziej przyziemnych sytuacji. Ot, choćby takich jak ta na kolejnym przykładzie - zamówiłem pizzę i chciałem narobić na nią apetyt znajomemu, więc wysłałem mu za pośrednictwem Messengera poniższe zdjęcie. Smartfon bez problemu poradził sobie z rozpoznaniem potrawy i włączył tryb Jedzenie, podnosząc nieco ekspozycję oraz zwiększając nasycenie, w szczególności czerwieni i pomarańczowego, dzięki czemu kolorystyka zdjęcia przesunęła się nieco w stronę ciepłych odcieni. Osobiście nie uważam, żeby oryginalne zdjęcie wymagało tego typu ingerencji, a już na pewno nie chciałoby mi się obrabiać fotki zrobionej w tak prozaicznym celu, ale same zmiany wprowadzone przez AI oceniam pozytywnie.

Huawei P20 i sztuczna inteligencja w aparacie. Jak to działa [nc7] Huawei P20 i sztuczna inteligencja w aparacie. Jak to działa [nc8]

Moim ulubionym trickiem w arsenale AI w Huawei P20 jest jednak tryb Portret. OK, do jego działania nie potrzebujemy wcale sztucznej inteligencji, bo jest to funkcja, którą można bardzo łatwo włączyć ręcznie, ale co automat, to jednak atuomat. W końcu wystarczy tylko wycelować obiektywem na inną osobę, a smartfon automatycznie włącza symulację lustrzankowego rozmycia tła, podnosi nieco kontrast i wygładza skórę, maskując niedoskonałości na twarzy modela czy modelki. Efektem jest znacznie ciekawsza fotografia, na której wygląda się zazwyczaj o wiele korzystniej. Oczywiście można by pomarudzić i czepiać się, że taka fotka jest miejscami zbyt ciemna (i faktycznie radzę uważać na cienie pod oczami, bo tryb portretowy lubi je dodatkowo eksponować) albo że rozmycie wygląda w kilku punktach nienaturalnie, szczególnie przy włosach, ale są to drobiazgi, na które praktycznie nikt przeglądając fotografie na Facebooku nie będzie zwracał uwagi.

Huawei P20 i sztuczna inteligencja w aparacie. Jak to działa [nc5] Huawei P20 i sztuczna inteligencja w aparacie. Jak to działa [nc6]

Na całe szczęście nie zawsze zmiany wprowadzane przez AI są aż tak drastyczne. Tutaj mamy przykład zdjęcia wykonanego w trybie Kwiaty. Różnice między zdjęciami są na tyle małe, że trudno wyłapać je gołym okiem. Właściwie sprowadzają się jedynie do nieco niższego mikrokontrastu oraz minimalnie cieplejszej kolorystyki na podrasowanym zdjęciu, dzięki czemu fotografia po obróbce prezentuje się nieco łagodniej. Mówimy tu jednak o drobiazgach, które łatwo przeoczyć, a jak przypuszczam, sporo dzieje się jeszcze „za kulisami” i ma związek np. z łapaniem ostrości. Szkoda, że Huawei nie udostępnia dokumentacji dla funkcji AI i jesteśmy zmuszeni do takiego gdybania i zgadywania, ale tu już zaczynam wchodzić w dygresję. Najważniejsze jest to, że w omawianym przypadku widać, że AI nie forsuje na siłę swoich poprawek w każdym ujęciu i potrafi się ograniczyć do bardziej subtelnych działań, jeśli większa ingerencja nie jest potrzebna.

Huawei P20 i sztuczna inteligencja w aparacie. Jak to działa [nc14] Huawei P20 i sztuczna inteligencja w aparacie. Jak to działa [nc9]

Na kolejnym ujęciu również nie widać większych ingerencji w kolorystykę zdjęć, ale za to bardzo łatwo dostrzec różnicę między zdjęciem z AI i bez: tylko jedno z nich jest ostre. Jest to zasługa trybu Zbliżenie, który włącza się, kiedy próbujemy sfotografować coś z bardzo małej odległości. Jest to typowy tryb macro, po którego aktywacji skraca się minimalny dystans, z którego smartfon potrafi złapać ostrość. Jak to się przekłada na końcowy efekt widać na załączonym obrazku: jedno zdjęcie nadaje się do kosza, a w drugim mamy ostre i wyraźne wnętrze kielicha. Zbliżenie to jednak nie jedyny tryb o zacięciu bardziej funkcjonalnym niż artystycznym. Podobnie spisuje się chociażby tryb Dokumenty, który pozwala skorygować perspektywę w przypadku fotografowania tekstu pod kątem, albo Grupa, który potrafi zaproponować korektę kadru.

Huawei P20 i sztuczna inteligencja w aparacie. Jak to działa [nc10] Huawei P20 i sztuczna inteligencja w aparacie. Jak to działa [nc11]

Żeby jednak pozostać uczciwym trzeba zauważyć, że sztuczna inteligencja nie zawsze zdaje egzamin i czasem wolelibyśmy zdjęcie wykonane poza jednym ze specjalnych trybów. Niekoniecznie dlatego, że się pomyliła i źle dobrała tryb do sytuacji, choć i takie sytuacje się zdarzają - w końcu żadna automatyka nie jest nieomylna. Częściej zdarzały się jednak przypadki, kiedy miałem po prostu nieco inny pomysł na daną fotografię niż to, co próbował mi podsunąć telefon. Ot, chociażby na przykładzie poniżej, gdzie zdjęcie w trybie Roślinność wygląda bardzo fajnie ze swoimi mocno nasyconymi kolorami, ale bardziej przypadła mi do gustu bardziej dramatyczna wersja z trybem HDR, który aktywował się po wyłączeniu AI. Na całe szczęście dezaktywacja sztucznej inteligencji jest bardzo łatwa, bowiem wystarczy albo kliknąć w wyświetlającą się w aplikacji aparatu nazwę aktywnego trybu, albo odhaczyć w menu opcję Główna AI, jeśli chcemy wyłączyć ją na stałe. Tak czy inaczej użytkownik zawsze ma wybór czy chce z poprawek skorzystać i to jest najważniejsze.

Huawei P20 i sztuczna inteligencja w aparacie. Jak to działa [nc12] Huawei P20 i sztuczna inteligencja w aparacie. Jak to działa [nc13]

W ciągu minionego tygodnia wreszcie miałem okazję trochę więcej pobawić się funkcjami AI w aplikacji aparatu Huawei P20 i muszę przyznać, że zacząłem doceniać jej możliwości. Co prawda nie jest to coś, czego sam bym używał, bo osobiście preferuję poświęcić trochę więcej na zrobienie i obróbkę zdjęcia po swojemu, ale widzę w tym fajne narzędzie dla osób mniej zaawansowanych, które nie czują potrzeby by poświęcać temu aż tyle uwagi. Co prawda AI nie zwalnia ich z myślenia o tym co i jak chcą sfotografować oraz jak skomponować kadr, ale potrafi w tym nieco pomóc, a co ważniejsze, już po naciśnięciu migawki potrafi sprawić, że zdjęcie wygląda po prostu ciekawiej. Przeciętny Kowalski - albo mój kolega, o którym wcześniej wspomniałem - będzie miał ładniejsze zdjęcia z wczasów w Egipcie i to bez dużego wysiłku. Trzymam kciuki, że producent będzie dalej rozwijał ten projekt, bo w funkcji tej drzemie naprawdę olbrzymi potencjał i stanowi ważny krok, aby fotografia stała się bardziej przystępna.

Smartfona Huawei P20 dostarczyła firma:

Huawei P20 i sztuczna inteligencja w aparacie. Jak to działa [nc15]

Twoja ocena publikacji:
12
Liczba komentarzy: 10

Komentarze:

x Wydawca serwisu PurePC.pl informuje, że na swoich stronach www stosuje pliki cookies (tzw. ciasteczka). Kliknij zgadzam się, aby ta informacja nie pojawiała się więcej. Kliknij polityka cookies, aby dowiedzieć się więcej, w tym jak zarządzać plikami cookies za pośrednictwem swojej przeglądarki.