.
Załóż konto
EnglishDeutschРусскийFrançaisEspañol中国
 

Test płyt głównych MSI MPower Z77 i ASRock Z77 OC Formula

Eversor | 21-10-2012 09:17 |

Płyty główne pod procesory bazujące na architekturze Intel Sandy Bridge i Ivy Bridge (LGA 1155) dedykowane wymagającym użytkownikom, którzy oprócz wysokiej wydajności oczekują także dobrych możliwości podkręcania, różnią się względem siebie raczej nieznacznie. Rola „MOBO” w ostatnich latach została wyraźnie zredukowana w procesie OC, więc dopłacanie do mocniejszych konstrukcji jeśli nie zamierzamy kręcić ekstremalnie, nie zawsze bywa opłacalne. Oczywiście, istnieje spora rzesza amatorów takiego sprzętu, dlatego producenci wciąż w swoich ofertach posiadają co najmniej kilka płyt głównych z najwyższej półki. Zresztą, jeśli dany model nie jest przeznaczony stricte do OC, to zapewne dla graczy. Jakiś czas temu przetestowaliśmy kilka modeli właśnie dla takiej grupy docelowej m.in.: ASUS Maximus V Formula (LINK), Gigabyte G1.Sniper 3 (LINK) i ASRock Fatal1ty Z77 Professional (LINK). Dzisiaj przedstawiamy Wam kolejne dwie ciekawe propozycje: MSI Z77 MPower i ASRock Z77 OC Formula.

Autor: Eversor - Maciej Sadowski

MSI Z77 MPower to absolutna nowość w ofercie producenta, bowiem wcześniej płyty główne przeznaczone dla graczy oraz entuzjastów należały do rodziny GD80 lub Big Bang. Opisywany dzisiaj model nieco zmienia układ sił w portfolio, natomiast sam jego wygląd nie pozostawia złudzeń, do czego sprzęt został stworzony. MSI Z77 MPower stylistyką nawiązuje do kart graficznych z serii Lightning - Radeona HD 7970 w tejże wersji mieliśmy nawet okazję testować (LINK). Producent zadbał tutaj o mocną sekcję zasilania, należyte chłodzenie, Bluetooth 3.0 oraz Wi-Fi, wykorzystał do budowy „mobasa” komponenty Military Class III, zaś wysokie możliwości OC potwierdził własnym certyfikatem OC Certified (trudno, żeby było inaczej ;]). MSI Z77 MPower nie jest wprawdzie bezpośrednim konkurentem dla urządzeń ASUS RoG, głównie ze względu na mniejszą ilość bajerów i technologii, aczkolwiek cena tego modelu okazuje się znacznie niższa od rywali.

ASRock Z77 OC Formula to również przedstawiciel zupełnie nowej serii, który z miejsca trafia na sam szczyt piramidy produktów u ASRocka. Jest to płyta główna przeznaczona do podkręcania, co chyba dobitnie sugeruje nazwa tego modelu. Konstrukcja powstała przy współpracy z NickShih - jednym z bardziej znanych overclockerów. Kolorystycznie ASRock Z77 OC Formula przypomina MSI Z77 MPower, jednak barwy poszczególnych urządzeń nie były kluczem przy wybieraniu płyt do testu. Producent oczywiście nie szczędził środków i wyposażył swojego nowego pupilka we wszelkie dobra, jakich potrzebuje potencjalny overclocker: rozbudowaną sekcję zasilania, mnóstwo technologii ułatwiających uzyskanie wysokich zegarów i schłodzenie komponentów, a także autorskie technologie do codziennego użytku. Jeśli szukacie punktu odniesienia, warto rzucić okiem na pozostałe płyty główne z chipsetem Intel Z77 jakie dotychczas opisywaliśmy:

Trochę się tego nazbierało, prawda? Wracając jednak do omawianych w niniejszym artykule płyt głównych, to trzeba wziąć pod uwagę, że zwykły użytkownik ich potencjału raczej nie wykorzysta. Obydwie konstrukcje są zatem propozycjami dla sprzętowych onanistów z głęboką kieszenią, tudzież osób naprawdę chcących wycisnąć ostatnie soki ze swojego procesora - najpewniej Core i7 3770K. Wątpliwe, aby ktokolwiek decydował się kupić płytę główną za 700 (MSI) bądź 1000 złotych (ASRock), dysponując CPU klasy Core i3 czy nawet Core i5 3570K. Pozostaje pytanie, czy ASRock Z77 OC Formula i MSI Z77 MPower okażą się godną konkurencja nie tylko dla ASUS Maximus V Formula, Gigabyte G1.Sniper, ale również „mobasów” znacznie tańszych lecz oferujących spore możliwości m.in.: Biostar TZ77XE4 i MSI Z77A-G45. 

Różnice między Z77 i Z68 są stosunkowo niewielkie, ale pewne technologie zostały zarezerwowane tylko dla siódemki, żeby czymś skusić potencjalnych klientów. Dopiero przy połączeniu Ivy Bridge oraz najnowszych układów logiki Intela otrzymujemy wsparcie dla PCI-Express 3.0, więc entuzjaści zapewne potraktują to jako argument przemawiający za kupnem nowych „mobasów”, chociaż faktyczne korzyści z tego tytułu są raczej niewielkie. Topowe karty graficzne NVIDII i AMD nie potrzebują jeszcze do pełni szczęścia PCI-E 3.0, zaś konfiguracje SLI/CrossFireX także radzą sobie wyśmienicie bez niego. Ciekawiej wygląda natywna obsługa USB 3.0 w ilości czterech sztuk - druga największa nowość względem poprzedników. Same wymagania stawiane przed konstruktorami płyt głównych od początku nie były zbyt wygórowane, gdyż 22 nm jednostki „Niebieskich” pomimo zmniejszenia procesu technologicznego, prezentują podobny lub nawet niższy poziom osiąganych taktowań po podkręceniu. W zasadzie otrzymujemy więc Z68 z natywnym USB 3.0 i PCI-E 3.0.

Twoja ocena publikacji:
0
Liczba komentarzy: 20

Komentarze:

x Wydawca serwisu PurePC.pl informuje, że na swoich stronach www stosuje pliki cookies (tzw. ciasteczka). Kliknij zgadzam się, aby ta informacja nie pojawiała się więcej. Kliknij polityka cookies, aby dowiedzieć się więcej, w tym jak zarządzać plikami cookies za pośrednictwem swojej przeglądarki.