Zgłoś błąd

X

Zanim wyślesz zgłoszenie, upewnij się że przyczyną problemów nie jest dodatek blokujący reklamy.

Typ zgłoszenia
Treść zgłoszenia
Twój email (opcjonalnie)
Nie wypełniaj tego pola
.
Załóż konto
EnglishDeutschРусскийFrançaisEspañol中国

Test smartfona Xiaomi Redmi Note 8 Pro – Przyszedł i pozamiatał

Xiaomi Redmi Note 8 Pro – Aparat i kamera

Stosowana w MIUI aplikacja aparatu dobitnie pokazuje, że chiński producent chyba nie do końca odnajduje się w mobilnej fotografii. Co prawda nie pokusiłbym się o nazwanie jej złą lub bezużyteczną, ale mam pewne zastrzeżenia do jej interfejsu. Przykładem może być sposób wyboru kadru, gdzie w ustawieniach możemy sobie ustawić 4:3, 16: i 18:9, ale już 1:1 z jakiegoś powodu funkcjonuje jako oddzielny tryb. Podobnie zastrzeżenia mam do oznaczania rozdzielczości jedynie za pomocą opisów, np. „Bardzo dobra”, a nie wartości liczbowych jak w każdej normalnej aplikacji tego typu. Takich mniejszych lub większych dziwactw można tu znaleźć jeszcze dużo i choć z osobna można je nazwać drobiazgami, tak po zsumowaniu potrafią być irytujące dla osób, które chciałyby z aparatu wykrzesać coś więcej.

Test smartfona Xiaomi Redmi Note 8 Pro – Przyszedł i pozamiatał  [7]

Nieco lepiej prezentuje się tryb profesjonalny, gdzie możemy zmienić najważniejsze parametry ekspozycji. Wbrew pozorom w średnim segmencie nadal nie jest to norma. Dodatkowo możemy skorzystać z poziomicy. Zabrakło natomiast takich dodatków jak histogram, focus peaking czy zapis plików RAW. Ciekawostką jest natomiast obecność osobnego trybu dla zdjęć 64 MP, co jest mało intuicyjne, ale jest w tym jakiś sens. W ten sposób nie tylko mamy go cały czas pod ręką, ale producent jasno daje znać, że jest to tryb specjalny, przeznaczony do określonych zastosowań. Niestety potęguje to tylko wrażenie, które towarzyszy tutejszej aplikacji aparatu.

Test smartfona Xiaomi Redmi Note 8 Pro – Przyszedł i pozamiatał  [nc6]

Twórcy Xiaomi Redmi Note 8 Pro wzięli sobie do serca zasadę więcej = lepiej i wyposażyli swój telefon w aż cztery aparaty (pięć, jeśli liczyć kamerkę do selfie). Tradycyjnie jednak jeden z nich jest najważniejszy i to z niego będą korzystać użytkownicy przez zdecydowaną większość czasu. Mowa o szerokokątnej jednostce z sensorem w rozmiarze 1/1,7”, który może poszczycić się rekordową rozdzielczością 64 MP. Zastosowany w jej przypadku obiektyw ma ogniskową o ekwiwalencie 26 mm i świetle f/1.9. Przez większość czasu aparat będzie pracował w trybie 16 MP dzięki grupowaniu pikseli. Natomiast co do jakości zdjęć wykonanych z jego pomocą, to mogę się o nich wypowiadać wyłącznie w samych superlatywach. Olbrzymi sensor robi robotę, a dobra optyka dotrzymuje mu kroku. Dzięki temu fotografie wychodzą ostre na całym obszarze kadru i mogą się pochwalić bardzo dobrą szczegółowością. Co prawda dynamika mogłaby być odrobinę lepsza - bez posiłkowania się trybem HDR nadal zdarzają się przepalenia - jednak pozwalam sobie na narzekanie tylko dlatego, że wiem jaki potencjał w tym zakresie daje łączenie pikseli. Jeśli miałbym zamiast tego wskazać bardziej istotne wady, to byłyby one związane z samą obróbką zdjęć na etapie konwersji do JPG. Mam tu na myśli nadmierne wyostrzanie i mało atrakcyjne kolory. Słowem warto byłoby wspomnieć także o trybie 64 MP, który przy dobrych warunkach oświetleniowych faktycznie przynosi bardzo wymierne korzyści. Czy są one na tyle duże, by rezygnować z HDR i zapychać pamięć czterokrotnie większymi plikami? Zazwyczaj nie, ale jeśli z jakiegoś powodu zależy nam na zwiększonej szczegółowości lub nieco większym polu manewru przy kadrowaniu, to nie widzę powodu, by z trybu 64 MP nie skorzystać. Co ciekawe, w testowanym urządzeniu zastępuje on także dedykowany obiektyw tele w sytuacji, kiedy chcemy wykonać zdjęcie z dwukrotnym przybliżeniem.

Test smartfona Xiaomi Redmi Note 8 Pro – Przyszedł i pozamiatał  [nc11] Test smartfona Xiaomi Redmi Note 8 Pro – Przyszedł i pozamiatał  [nc12]

Test smartfona Xiaomi Redmi Note 8 Pro – Przyszedł i pozamiatał  [nc13] Test smartfona Xiaomi Redmi Note 8 Pro – Przyszedł i pozamiatał  [nc14]

Test smartfona Xiaomi Redmi Note 8 Pro – Przyszedł i pozamiatał  [nc15] Test smartfona Xiaomi Redmi Note 8 Pro – Przyszedł i pozamiatał  [nc16]

A po zmroku… to dzieją się cuda, których ocena sprawia mi pewien problem. Tutejszy aparat nie ma optycznej stabilizacji obrazu, w związku z czym automat rekompensuje to podbijając ISO oraz skracając czas naświetlania. W przypadku większości telefonów prawdopodobnie nic by to nie pomogło, bo wysoka czułość oznacza wyższe zaszumienie, a to z kolei samo w sobie generuje całą masę problemów. No ale tutaj mamy do czynienia z naprawdę dużym sensorem, rejestrującym znacznie więcej informacji niż w typowym smartfonie. Przeglądając dane EXIF i widząc ISO rzędu 6000, 8000 czy nawet 12000 łapałem się za głowę, ale w tym szaleństwie jest metoda. Jasne, widać szum, tracimy detale oraz tracimy dynamikę. Do tego część fotografii jest niedoświetlona. Zachowujemy jednak kontrast, a dobrze doświetlone obiekty w większości nadal cieszą oczy mnóstwem szczegółów, tam gdzie u konkurentów można by się spodziewać wyłącznie nieforemnej plamy. Rzadko zdarzają się również przepalenia spowodowane przez uliczne oświetlenie. Jakby tego było mało, to zawsze możemy skorzystać z dedykowanego trybu nocnego, imitującego kilkusekundowe naświetlanie. Pomaga on w wielu sytuacjach, pozwalając uzyskać wyższą dynamikę oraz odzyskując część detali, ale niestety tutejszej implementacji tej techniki daleko do czołówki. Często zdarza się, że fotografie wyglądają wręcz gorzej ze względu na wyższy poziom szumu i nadmiernie podkręcony mikrokontrast.

Test smartfona Xiaomi Redmi Note 8 Pro – Przyszedł i pozamiatał  [nc17] Test smartfona Xiaomi Redmi Note 8 Pro – Przyszedł i pozamiatał  [nc18]

Test smartfona Xiaomi Redmi Note 8 Pro – Przyszedł i pozamiatał  [nc19] Test smartfona Xiaomi Redmi Note 8 Pro – Przyszedł i pozamiatał  [nc20]

Dedykowany tryb nocny:

Test smartfona Xiaomi Redmi Note 8 Pro – Przyszedł i pozamiatał  [nc21] Test smartfona Xiaomi Redmi Note 8 Pro – Przyszedł i pozamiatał  [nc22]

Pozostałe trzy obiektywy to sensor głębi o rozdzielczości 2 MP, ultraszerokokątny o rozdzielczości 8 MP oraz dedykowane macro o rozdzielczości 2 MP. Pierwszy przydaje się wyłącznie w trybie portretowym, a sam z siebie żadnych zdjęć nie wykonuje. Drugi to już niemal obowiązkowy element dzisiejszych smartfonów. Oferuje on pole widzenia odpowiadające ogniskowej 13 mm dla pełnej klatki oraz przysłonę f/2.2. Jeśli chodzi o jakość obrazka, to wygląda ona dobrze wyłącznie na małym ekranie smartfona. Na ekranie chociażby laptopa na wierzch zaczyna wychodzić niska ostrość, którą producent próbuje ratować dramatycznie silnym wyostrzaniem. Niestety taka kombinacja tylko pogarsza sprawę - fotografie w powiększeniu wyglądają po prostu słabo. Dodatkowo nadal bolączką pozostaje niezbyt przyjemna, wyprana kolorystyka, bo sprawia, że znacznie trudniej wykonać z pomocą tutejszego ultraszerokiego kąta naprawdę efektowne ujęcie, a przecież do tego tego typu konstrukcje zostały stworzone. Nie radzę również korzystać z omawianego obiektywu po zmroku, gdyż spadek jakości jest bardzo wyraźny - zdjęcia są nieostre, dynamika leży, a palecie barw niewiele brakuje do monochromu. Ostatni specjalistyczny obiektyw to macro i z przykrością stwierdzam, że podobnie jak miało to miejsce w Honorze 20, jego obecność to tylko i wyłącznie marketingowy pic na wodę. Faktycznie, złapiemy z jego pomocą ostrość praktycznie z przyłożenia, jednak jakość uzyskanego w ten sposób obrazka jest daleka od satysfakcjonującej. Z maleńkiej matrycy 2 MP po prostu nie da się nic sensownego wykrzesać. Detali jest mało, w związku z czym producent ratuje się podbijaniem kontrastu, by mocniej podkreślić krawędzie obiektów. Same zdjęcia są natomiast niedoświetlone i mają jeszcze gorszą kolorystykę niż w przypadku pozostałych obiektywów. Jeśli faktycznie zależy nam na ujęciach macro, dużo lepiej skorzystać z głównej jednostki w trybie 64 MP, a uzyskany obrazek odpowiednio wykadrować - efekt jest o wiele lepszy, co widać na poniższych zdjęciach.

Test smartfona Xiaomi Redmi Note 8 Pro – Przyszedł i pozamiatał  [nc23] Test smartfona Xiaomi Redmi Note 8 Pro – Przyszedł i pozamiatał  [nc24]

Test smartfona Xiaomi Redmi Note 8 Pro – Przyszedł i pozamiatał  [nc25] Test smartfona Xiaomi Redmi Note 8 Pro – Przyszedł i pozamiatał  [nc26]

Porównanie trybu makro (z lewej) oraz wycinka z 64 MP (z prawej):

Test smartfona Xiaomi Redmi Note 8 Pro – Przyszedł i pozamiatał  [nc27] Test smartfona Xiaomi Redmi Note 8 Pro – Przyszedł i pozamiatał  [nc28]

Aparat do selfie ma rozdzielczość 20 MP oraz światło f/2.0. Nie ma autofocusu, ale tak samo nie znajdziemy go u żadnego z konkurentów. Co prawda wspomniane 20 MP to zapewne lekka przesada, biorąc pod uwagę jak wykorzystywane są tego typu konstrukcje, ale trzeba przyznać, że szczegółowość uzyskanych fotografii jest na wysokim poziomie. To co irytuje, to nieco chaotyczny wygląd nieostrości i, ponownie, kolorystyka oraz nadmiernie podbity mikrokontrast. Całościowo bilans mocnych i słabych stron wypada jednak korzystnie, w związku z czym Redmi Note 8 Pro powinien zadowolić fanów selfiaczków. Także po zmroku tutejsza kamerka radzi sobie nieźle, choć oczywiście warto pamiętać o tym, by mieć pod ręką jakiekolwiek źródło światła. Co prawda zrobimy zdjęcie z czułością ISO 25600 i, co więcej, od biedy nawet będzie się ono nadawało do publikacji na Facebooku czy Snapchacie, ale pięknym to go zdecydowanie nie będzie można nazwać.

Test smartfona Xiaomi Redmi Note 8 Pro – Przyszedł i pozamiatał  [nc29] Test smartfona Xiaomi Redmi Note 8 Pro – Przyszedł i pozamiatał  [nc30]

Test smartfona Xiaomi Redmi Note 8 Pro – Przyszedł i pozamiatał  [nc31] Test smartfona Xiaomi Redmi Note 8 Pro – Przyszedł i pozamiatał  [nc32]

Raczej nie powinno być dla nikogo zaskoczeniem, że urządzenie nagrywa także filmy i to w rozdzielczości sięgającej 4K przy 30 FPS. Podejrzewam jednak, że użytkownicy częściej będą sięgać po klasyczne Full HD, gdyż tu można się posiłkować całkiem skuteczną elektroniczną stabilizacją obrazu. Sprawdza się ona bardzo dobrze, w związku z czym nie ma powodu, by nie nagrywać z pomocą Redmi Note 8 Pro prosto z ręki. Niestety jakość takich nagrań określiłbym jako mocno średnią. Tak jak w przypadku zdjęć, także tutaj kuleją kolory, które na skutek mocno podbitego kontrastu wydają się wyprane i pozbawione życia. Irytują także wyraźne ciemne kontury wokół obiektów. Jeden i drugi problem nie występuje w rozdzielczości 4K, jednak tutaj z kolei bez gimbala lub statywu ani rusz. Po zmroku jakość obrazu mocno cierpi, szczególnie w przypadku Full HD, gdzie obraz robi się wyraźnie rozmyty. W 4K jest lepiej, choć w dalszym ciągu widać tutaj pole do poprawy. Dotyczy to w szczególności automatycznego doboru balansu bieli, który nie radzi sobie z ulicznym oświetleniem, powodując przekłamania kolorów i zażółcenie obrazu.

51
Zgłoś błąd
Liczba komentarzy: 93

Komentarze:

x Wydawca serwisu PurePC.pl informuje, że na swoich stronach www stosuje pliki cookies (tzw. ciasteczka). Kliknij zgadzam się, aby ta informacja nie pojawiała się więcej. Kliknij polityka cookies, aby dowiedzieć się więcej, w tym jak zarządzać plikami cookies za pośrednictwem swojej przeglądarki.