Zgłoś błąd

X

Zanim wyślesz zgłoszenie, upewnij się że przyczyną problemów nie jest dodatek blokujący reklamy.

Typ zgłoszenia
Treść zgłoszenia
Twój email (opcjonalnie)
Nie wypełniaj tego pola
.
Załóż konto
EnglishDeutschРусскийFrançaisEspañol中国

Samsung Galaxy Note7 - Test bezkompromisowego phabletu

Samsung Galaxy Note7 - Test bezkompromisowego phabletuBohater dzisiejszego tekstu to dość niewdzięczna bestia do testowania, ponieważ trudno napisać coś wartościowego o urządzeniu idealnym, a takim w oczach naprawdę wielu osób jest Samsung Galaxy Note7. Zresztą trudno się dziwić. Tytuł najlepszego smartfona na rynku zyskiwały praktycznie wszystkie flagowe modele koreańskiego producenta w ciągu ostatnich kilku lat. Sam Samsung natomiast pokazał, że uczy się na własnych błędach i z roku na rok dopracowuje swoją sprawdzoną formułę eliminując z niej kolejne błędy. Zresztą wystarczy kilka minut z nowym Notem by wiedzieć, że to pod wieloma względami po prostu kopia niezwykle udanego Samsunga Galaxy S7. Czy w takim razie wszystko już przesądzone i nowy phablet Samsunga to naprawdę ideał? A może jednak znajdzie się jakaś dyskwalifikująca go wada? Granica między sukcesem a porażką potrafi być bardzo cienka, a im wyższe oczekiwania, tym bardziej razi każdy błąd producenta. Który z tych scenariuszy będzie prawdziwy dla dzisiejszego bohatera?

Autor: Arkadiusz Bała

Seria Galaxy Note w portfolio koreańskiego producenta zajmowała zawsze dość specyficzną pozycję. Razem z serią S wieńczyły ofertę producenta i w pewnym sensie konkurowały o tytuł flagowego produktu. Łatwo jednak było zauważyć, że to kolejne generacje "esek" zawsze miały w tej rywalizacji przewagę. To na nich skupiała się większość działań marketingowych producenta i to one zawsze były lepiej rozpoznawalne wśród masowego odbiorcy. Czy to znaczy, że urządzenia z serii Note były gorsze? Bynajmniej. Miały jednak zupełnie inne zadanie. W serii S w znacznej mierze chodzi o prestiż producenta oraz rozpoznawalność marki. Te telefony miały przekraczać granice, powiększać liczby w benchmarkach i powodować efekt "wow" u każdego, kto się z nimi zetknął. Jednocześnie musiały też być wystarczająco przystępne dla przeciętnego użytkownika by nikogo do siebie nie zrazić. To od nich zależała w końcu wygrana nad Applem i jego iPhonem. Seria Note była w tym co robiła znacznie bardziej subtelna, a przy tym skierowana do bardziej wymagającego odbiorcy.

Jaka jest recepta według Samsunga na sprostanie oczekiwaniom użytkowników? Nie psuć tego co dobre. Przynajmniej taki wniosek się nasuwa zaraz przy pierwszym kontakcie z Samsung Galaxy Note7.

Od premiery pierwszego Note'a w 2011 r. telefony te były nakierowane na klientów biznesowych oraz poweruserów. Były odpowiednikiem tego, czym na rynku PC jest sprzęt dla entuzjastów. Owszem, tutaj także liczyła się moc obliczeniowa i parametry podzespołów. Docelowi użytkownicy tego właśnie oczekiwali serii Note. Sprzęt miał być bezkompromisowy i praktyczny; niekoniecznie przystępny cenowo i efektowny. No i dostawali czego chcieli. Duży ekran oraz rysik S-Pen w połączeniu z dobrymi osiągami potrafiły skraść serce. Dzięki temu seria Note ma grono bardzo zagorzałych fanów, którzy w większości niezbyt przychylnie przyjęli fakt, że w zeszłym roku na naszym rynku nie ujrzeliśmy Samsunga Galaxy Note5. To "przeoczenie" okazało się o tyle bolesne, że wcześniejszy Samsung Galaxy Note 4 był niezwykle udanym modelem, więc i oczekiwania wobec następcy były duże. Teraz to na nowym Galaxy Note7 (numer 6 pominięto, żeby zrównać numerację z serią Galaxy S) spoczywa zadanie nie tylko dorównać cenionym poprzednikom, ale także zaspokoić apetyty pobudzone przez dwuletnie wyczekiwanie na nowe urządzenie.

Premiera Samsung Galaxy Note7 - pierwsze wrażenia i zdjęcia

Samsung Galaxy Note7 - Test bezkompromisowego phabletu [1]

Jaka jest recepta według Samsunga na sprostanie oczekiwaniom użytkowników? Nie psuć tego co dobre. Przynajmniej taki wniosek się nasuwa zaraz przy pierwszym kontakcie z Note7. Każdy, kto miał wcześniej styczność z Galaxy S7 albo S7 Edge od razu będzie miał poczucie lekkiego deja vu. Nowy Note to pod wieloma względami praktycznie kalka tamtych urządzeń. To jednak akurat dobrze, ponieważ są to wyjątkowo udane smartfony, które stanowią dobrą bazę do dalszego rozwoju. Jest obudowa wykonana praktycznie w całości ze szkła (konkretnie Gorilla Glass 5, dla którego Note7 to rynkowy debiut) i wysokiej klasy aluminium. Mamy też z tyłu ten sam aparat o rozdzielczości 12 Mpix oraz optyce f/1.7. Mamy wreszcie ośmiordzeniowy procesor Samsung Exynos Octa 8890, czyli cztery rdzenie Moongose o taktowaniu 2,6 GHz oraz cztery rdzenie Cortex-A53 o taktowaniu 1,6 GHz. Za grafikę odpowiada układ ARM Mali-T880MP12, a całość wspiera 4 GB pamięci LPDDR4. Miło także widzieć powrót pamięci UFS 2.0, która gwarantuje bardzo szybkie transfery danych. W tym wypadku użytkownik dostanie jej 64 GB. Nie zabrakło także miejsca na kartę microSD. Generalnie kto orientuje się mniej więcej jaką wydajność oferuje Samsung Galaxy S7, ten wie, że tak obiektywnie to nie ma tutaj żadnych powodów do narzekań. To po prostu bardzo mocne podzespoły, które sprostają każdemu postawionemu przed nimi zadaniu.

Samsung Galaxy Note7 - Test bezkompromisowego phabletu [23]

Trochę jednak smuci, że producent nie pokusił się w tej kwestii o lekki upgrade. Mówimy w końcu o sprzęcie z półki dla entuzjastów, gdzie każdy dodatkowy megaherc na procesorze czy każdy gigabajt pamięci byłby mile widziany. Pozostaje mieć jedynie nadzieję, że plotki o wersji ze 128 GB pamięci wewnętrznej i 6 GB RAM okażą się prawdziwe oraz, że taka wersja dotrze także do Europy. Nie brakło oczywiście nowych elementów, ale jest ich niewiele. Dostajemy nowy zakrzywiony wyświetlacz Super AMOLED o przekątnej 5,7" oraz rozdzielczości QHD, port USB typu C oraz skaner tęczówki oka, który pełni niemal identyczną funkcję do czytnika linii papilarnych. Inna niż w S7 i S7 Edge jest także bateria, jednak tu tym bardziej trudno o entuzjazm. Mimo, że plotki mówiły o akumulatorze 4000 mAh, to dostajemy jedynie 3500 mAh, czyli o 100 mAh mniej niż w mniejszym w S7 Edge. Całość udało się zamknąć w zgrabnej paczce o wymiarach 153,5 x 73,9 x 7,9 mm oraz wadze 169 g.

Samsung Galaxy Note7 - Specyfikacja techniczna:

  • Procesor: Exynos Octa 8890 (4x 2,6 GHz / 4x 1,6 GHz)
  • Układ graficzny: ARM Mali-T880MP12
  • System: Google Android 6.0.1 Marshmallow
  • Pamięć RAM: 4096 MB
  • Pamięć wbudowana: 64 GB
  • Ekran: 5,7 cala, Super AMOLED, zagięty
  • Rozdzielczość ekranu: 2560 x 1440 pikseli (518 PPI)
  • Kamera tylna: 12 megapikseli, nagrywanie 2160p@30fps
  • Kamera przednia: 5 megapikseli, nagrywanie 1440p@30fps
  • Wymiary: 153,5 x 73,9 x 7,9 mm
  • Bateria: 3500 mAh
  • Waga: 169 gramów
  • Nakładka systemowa TouchWiz UX
  • Czujnik tętna, saturacji krwi oraz UV
  • Czytnik linii papilarnych
  • Skaner tęczówki
  • Certyfikat IP68

Jak widać Samsung podszedł do Note7 bardzo zachowawczo. Można powiedzieć, że gdyby nie S-Pen, to mielibyśmy do czynienia z Samsungiem Galaxy S7 Edge+. Wygląda jednak na to, że taka strategia się opłaciła. Już dziś wiadomo, że popyt na nowy produkt jest tak duży, że producent musiał przesunąć premierę na niektórych rynkach. Jednym z nich jest niestety Polska. Od dziś, czyli od 16 sierpnia, rusza przedsprzedaż produktu, jednak pierwsi szczęśliwcy w naszym kraju swojego Note7 dostaną dopiero 1 września 2016. Oczywiście pod warunkiem, że najpierw zdecydują się słono zapłacić, bowiem cena nowego smartfona od Samsunga może szokować. Wynosi aktualnie przed premierą 3799 zł. Co prawda już na starcie dość bezpiecznie można zaryzykować stwierdzenie, że nowy Note jest dobrym urządzeniem, ale czy to uzasadnia cenę, za którą można kupić używany, choć leciwy samochód?

Samsung Galaxy Note7 - Test bezkompromisowego phabletu [3]

23
Zgłoś błąd
Liczba komentarzy: 46

Komentarze:

x Wydawca serwisu PurePC.pl informuje, że na swoich stronach www stosuje pliki cookies (tzw. ciasteczka). Kliknij zgadzam się, aby ta informacja nie pojawiała się więcej. Kliknij polityka cookies, aby dowiedzieć się więcej, w tym jak zarządzać plikami cookies za pośrednictwem swojej przeglądarki.