Zgłoś błąd
X
Zanim wyślesz zgłoszenie, upewnij się że przyczyną problemów nie jest dodatek blokujący reklamy.
Błędy w spisie treści artykułu zgłaszaj jako "błąd w TREŚCI".
Typ zgłoszenia
Treść zgłoszenia
Twój email (opcjonalnie)
Nie wypełniaj tego pola
.
Załóż konto
EnglishDeutschРусскийFrançaisEspañol中国

Test soundbaru Creative Stage 2.1. Tani, z dobrym dźwiekiem

Dominik Wiśniewski | 02-02-2020 16:00 |

Test soundbaru Creative Stage 2.1. Tani, z dobrym dźwiekiemPewnie wielu z Was na myśl o soundbarze wykrzywia usta w złośliwym grymasie, a niektórzy może nawet popukają się w czoło. Zwłaszcza jeśli soundbar taki reklamowany jest także jako nagłośnienie celowane w gry. "Dla graczy to tylko headset i to obowiązkowo z systemem 7.1!" - krzyknie wielu i będzie miało w tym niezaprzeczalnie sporo racji. Dźwięki strzałów dochodzące zza pleców, szybkie kroki wbiegającego po schodach żołnierza czy przelatujący rykoszetem pocisk - takich dźwięków niewątpliwie na co dzień doświadczamy używając raczej wspomnianych, stricte gamingowych urządzeń. Ale co wtedy, jeśli nie mamy na tyle miejsca w pokoju, by rozmieścić taką ilość głośników, a chcemy spróbować czegoś innego niż headset (ewentualnie gramy w gry akademiku razem z przyjaciółmi)? Soundbar dla graczy wydaje się w takich wypadkach idealnym gadżetem, choć nie ma co ukrywać: jego kompaktowy kształt nie zastąpi w pełni systemu surround. Jak zawsze: coś za coś.

Zestaw Creative Stage 2.1 złożony z subwoofera i soundbara jest zdecydowanie niewielki. Czy drzemie w nim jednak wielka siła, którą popamiętają Twoi sąsiedzi? Sprawdźmy!

Test soundbaru Creative Stage 2.1. Tani, z dobrym dźwiekiem [1]

Test Genesis Helium 400BT - Czy głośniki dla graczy mają sens?

Creative reklamuje swoje urządzenie(/a) jako wysoce wydajny soundbar, który z łatwością zmieści się pod ekranem monitora komputerowego lub telewizora. Dołączony do niego subwoofer ma ponadto wyraźnie uwydatniać i wzbogacać tony niskie, "wypełniając pulsującym basem całe pomieszczenie". Mnogość opcji połączeń ma z kolei umożliwiać proste podłączenie urządzenia, zarówno do komputera osobistego, jak i do telewizora np. w salonie. O tych najważniejszych funkcjach nie zapomniano wspomnieć oczywiście również na opakowaniu, które uraczono ponadto kilkoma klarownymi hierogli... o przepraszam - logotypami. Creative Stage, kosztujący obecnie około 399 złotych, oferuje więc złącze USB na pendrive do pojemności 32 GB, łączność optyczną, Bluetooth, AUX i HDMI (ARC). Pozostałe loga informują też o dedykowanym pilocie, "mocarnym" basie oraz o mocy szczytowej 160 W (na którą nie powinniśmy patrzeć, bo to brzydki zabieg marketingowy). W rzeczywistości zestaw generuje łączną moc 80 W, po 40 W na każdy element zestawu.

Specyfikacja zestawu Creative Soundbar Stage 2.1:

  • Konfiguracja systemu: system 2.1
  • Moc wyjściowa:
    jednostka główna: 2 x 20 W (średniotonowe)
    subwoofer: 1 x 40 W
  • Pasmo przenoszenia: 55 Hz ~ 20 kHz
  • Stosunek sygnału do szumu (SNR): ≥ 72 dB
  • Złącza:
    optyczne
    AUX
    HDMI (ARC)
    Bluetooth
  • Wersja Bluetooth: 2.1 + EDR (Enhanced Data Rate), zasięg 10 m, AVRCP, A2DP
  • Wymiary:
    soundbar: 70 x 550 x 78 mm
    subwoofer: 420 x 115 x 250 mm
  • Długość przewodów:
    przewód zasilający: 130 cm; na stałe zamontowany do soundbaru
    przewód subwoofera: 240 cm; na stałe połączony z subwooferem
    przewód z dwoma wtykami 3,5 mm: 100 cm
  • Waga:
    soundbar: 1,2 kg
    subwoofer: 3,07 kg
  • Dodatkowe:
    Regulacja tonów wysokich i niskich
    Odtwarzanie dźwięku w formacie MP3 z urządzeń pamięci masowej
    Możliwość przywieszenia soundbaru na ścianie

Test soundbaru Creative Stage 2.1. Tani, z dobrym dźwiekiem [10]

Zestaw Creative przybywa do nas w klasycznie sporym dla tego rodzaju urządzeń kartonie (~60 x 40 x 17 cm). Otwierany od góry po kolei ukazuje nam starannie zapakowane elementy, poodgradzane nie tylko styropianem, ale i poobklejane folią zabezpieczającą przed porysowaniem błyszczące, plastikowe części. Wszystkie przewody również uraczono różnego rodzaju folijkami i generalnie mamy do czynienia z pełną kulturką do momentu, gdy chwycimy w dłoń pilota. Otóż ten swą lekkością od razu zdradza fakt, że producent poskąpił baterii. Nie ma moim zdaniem nic gorszego, jak napalić się na rozpakowywany właśnie sprzęt, by ostudzić zapał obowiązkową wędrówką do sklepu po dwie bateryjki AAA. Prócz pilota, przewodów na stałe podłączonych do obu urządzeń (adnotacja w specyfikacji), w środku znajdziemy jeszcze dokumentację, zestaw kołków i śrub do montażu ściennego oraz przewód z dwoma wtykami stereofonicznymi 3,5 mm.

Test soundbaru Creative Stage 2.1. Tani, z dobrym dźwiekiem [8]

Pozwólcie, że opis wyglądu rozpocznę od "większego brata" z zestawu, czyli subwoofera. To, co rzuca się w oczy od razu, to jego mocno wydłużona konstrukcja, która osobiście nie tylko mi się spodobała, ale również pozwoliła zaoszczędzić mnóstwo miejsca pod biurkiem. Ściany konstrukcji wykonano w całości z drewna, wierzch i lewy bok pozostawiono niezagospodarowywane, na prawym odnajdziemy maskownicę głośnika (cieniutka siateczka), zaś z przodu logo Creative oraz ujście tunelu, znamienne dla obudowy typu bass reflex. "Na tyłach" znów ubogo - nic ponad wyjście nieodczepialnego przewodu podłączanego do soundbaru. Spód to już cztery okrągłe, gumowe i spore nóżki, które - od razu przyznam - sprawują swoją funkcję wzorowo. Mimo wysokiej i wąskiej budowy, nawet w czasie najmniej miłym dla sąsiadów (sprawdzanie maksymalnej głośności), subwoofer nie "tańczył" na panelach. Mimo iż sam drgał oczywiście jak szalony.

Test soundbaru Creative Stage 2.1. Tani, z dobrym dźwiekiem [12]

Soundbar wykonano z kolei nie tylko w "matowych klimatach", bo sporo się tu błyszczy. Sporo, czyli właściwie cały wierzch, spód oraz tył (z małymi wyjątkami). Resztę obudowy stanowi plastik pozbawiony połysku oraz oczywiście czarna, metalowa maskownica na froncie, przez którą zobaczymy nieśmiałe powiadomienia z niewielkiego wyświetlacza, i na której umieszczono kolejne już logo producenta. Lewy bok i góra, podobnie jak w subwooferze, nie została zagospodarowana. Inaczej jest w przypadku prawego boku, gdzie odnajdziemy trzy gumowe guziki sterujące włączaniem i głośnością, a także port USB 2.1. Na spodzie umieszczono gumowe nóżki z czterema wypustkami, ale najwięcej jednak dzieje się na tyle listwy. Odnajdziemy tu system, dzięki któremu powiesimy soundbar na ścianie, wtyk do którego podłączymy subwoofer, wyjście przewodu zasilającego oraz trzy kluczowe złącza: AUX, optyczne oraz HDMI (ARC). Summa summarum Creative Stage to system dosyć ascetyczny pod względem modnych dziś "upiększeń i wodotrysków" (które często idą w złą stronę). W tym przypadku w prostocie drzemie elegancja.

Test soundbaru Creative Stage 2.1. Tani, z dobrym dźwiekiem [9]

Przybliżyć mogę jeszcze nieco istotę pilota, który choć początkowo nieco nieintuicyjny, to jednak funkcjonalny. Pozwoli nam wybrać rodzaj źródła, łatwo połączyć się z Bluetoothem innego urządzenia (np. smartfona czy laptopa), wybrać jeden z presetów equalizera, wybrać poziom wysokich i niskich tonów (10-stopniowy zakres), czy naturalnie regulować głośnością. Co zasługuje na uwagę to fakt, że pilot otrzymał oddzielną sekcję, którą można sterować plikami na wsuniętym w soundbar pendrivie lub utworami z playlisty podłączonego smartfona (działa więc również z aplikacjami pokroju Spotify). Poza tym pilot jest poręczny (14,5 x 4,0 x 2,0 cm) i lekko chropowaty, a więc nie wypada z rąk. Przyciski są zaś dość wysokie, toteż nawet nocą po omacku nie pomylimy położenia jednego z drugim.

Test soundbaru Creative Stage 2.1. Tani, z dobrym dźwiekiem [6]

Rozpakowanie, podłączenie i opanowanie obsługi zestawu jest bajecznie proste i równie szybkie. Złącza są wyraźnie opisane i nie sposób wetknąć czegoś gdzieś, gdzie nie powinno się znajdować. Creative prezentując zestaw Stage podkreślał, iż stosunkowo krótkie przewody to plus, który docenią osoby dysponujące małą przestrzenią. Rozkładając sprzęt pod biurkiem i pod monitorem dostrzegłem jednak, że zdecydowanie wolałbym otrzymać dłuższe przewody, by później samodzielnie je sobie pospinać, niż walczyć z przewodem AUX, który w moim przypadku był po prostu "na styk". Kolejny niezbyt pozytywny niuans możecie odkryć, jeśli zechcecie zawiesić soundbar na ścianie. Przewód łączący go z subwooferem wystaje bowiem poza tył konstrukcji tak, że wskazane będzie tu zastosowanie własnych, dłuższych kołków i śrub, a także plastikowych dystansów, aby całość się nam po prostu nie bujała, oparłszy się na zagięciu przewodu. Bez wspomnianego rozwiązania urządzenie nie będzie nam się oczywiście jakoś zaraz szalenie huśtało. Zadzieje się tak tylko wtedy, gdy mu "pomożemy". Obcując z Creative Stage mogę też przyznać, że sprzęt wykonano z porządnych materiałów, jednak ogromnym minusem jest to, że błyszczące powłoki na potęgę łapią odciski palców i kurz. Warto o tym wiedzieć, jeśli planujemy umieścić soundbar nie na ścianie pod TV, a na biurku pod monitorem.

Test soundbaru Creative Stage 2.1. Tani, z dobrym dźwiekiem [5]

Ocenę jakości dźwięku, płynącego z zestawu Creative Stage rozpocznę niezbyt pozytywnie, jednak później - obiecuję - będzie już tylko lepiej. Otóż od pierwszych minut korzystania z soundbara umieszczonego pod monitorem, zauważyłem zbyt duży stosunek szumu do sygnału. Oczywiście szum ów w tańszych konstrukcjach zawsze są mniej lub bardziej słyszalne, zwłaszcza, gdy znajdują się od nas o jakieś 50 cm. Na szczęście w moim wypadku istniała możliwość odsunięcia soundbara za monitor, czyli na parapet znajdujący się za biurkiem (foto poglądowe poniżej). Po zwiększeniu więc dystansu od moich uszu o kolejne 50 cm, wszelki szum przestał być zauważalny. Pisząc w wielkim skrócie, możliwości audio zestawu nie powalą na kolana audiofila, jednak w tej cenie i do niewielkiego pokoju, ze świecą szukać czegoś lepszego. W czym więc tak dobry jest zestaw? Zacznijmy może od tego, w czym nie jest. Po pierwsze mamy do czynienia z raczej słabą separacją. Słychać to zwłaszcza w utworach heavy- metalowych, gdzie tych instrumentów potrafi się sporo na siebie nałożyć. Zaznaczę również, że Stage 2.1 rozwija w pełni swoje skrzydła dopiero po podłączeniu urządzenia (źródła dźwięku) dobrej jakości. Przykład pierwszy z brzegu: muzyka płynąca po kablu z peceta ze zintegrowaną kartą dźwiękową zasłużyła na ocenę 7/10. Dopiero połączenie przewodowe z wyjątkowo udanym muzycznie smartfonem, w pełni obnażyło fantastyczne możliwości zestawu. Dopiero wtedy skrzydła mogły rozwinąć np. tony niskie, które stały się soczyste, a przede wszystkim przestały męczyć, jak czyniły to będąc podłączonymi pod pecetem (nie to, że jakość basów była wówczas całkiem zła, jednak było w nich coś, co na dłuższą metę męczyło uszy).

Test soundbaru Creative Stage 2.1. Tani, z dobrym dźwiekiem [13]

Scena, jak na zestaw tego typu jest względnie przestronna, więc głośniki umieszczone blisko komputera pozwolą na przyjemne granie, nawet w bardziej dynamiczne tytuły. Jeśli chodzi zaś o podłączenie do TV, warto upewnić się, czy ten dysponuje złączem HDMI ARC, dzięki któremu będziemy w stanie sterować głośnością głośników przy pomocy pilota od telewizora. Również uruchamianie się zestawu odbywa się wówczas razem ze startem TV. Niestety niezbyt długie przewody (zwłaszcza ten sieciowy) sprawiają, że najprędzej zdecydujemy się na powieszenie (lub postawienie) soundbara tuż pod telewizorem w bliskiej okolicy gniazdka sieciowego. Zapomnijmy o jakimkolwiek większym dystansie - wszystko będzie tu w kupce. Jakby jednak nie było, głośniki i tak przeznaczone są do pomieszczeń o wymiarach maksymalnie 20m2. Sam powiedziałbym, że ich moc wystarczy na ten metraż z nawiązką - maksymalna głośność jaką zarejestrowałem w odległości 30 cm od zestawu wynosiła bowiem niemal 90 dB. Nic więc dziwnego, że biurko potrafi zadrżeć, gdy na monitorze jesteśmy świadkami np. wybuchów bomb. Bas jest jednak nie tylko mocny. Jest też czysty i bogaty - odnajdziemy tu całą, satysfakcjonująca paletę tonów niskich. Mimo iż w zestawie nie uświadczymy głośniczków wysokotonowych, również i tych tonów nie brakuje. Wszystko brzmi naprawdę mocarnie, a gdy jeszcze dodam, że podczas grania nie odnotowałem żadnych opóźnień w połączeniu Bluetooth, jasnym staje się, że mamy do czynienia z prawdziwie dobrze wykonanym zestawem, który ma szansę stać się zmorą... naszych sąsiadów.

Test soundbaru Creative Stage 2.1. Tani, z dobrym dźwiekiem [2]

Zestaw Creative Stage ma szansę stać się prawdziwym postrachem naszych sąsiadów. Głośniki są nie tylko donośne, ale i dostarczają wyraźnego, cieszącego uszy dźwięku. Problemy mogą pojawić się, gdy "zapuścimy muzę" o srogim nagromadzeniu instrumentów, jak np. heavy-metal. Jednak zważywszy na budowę zestawu, wciąż gra on z niezłym pazurem.

Po przeprowadzonych testach, mogę ze spokojem potwierdzić słowa producenta o tym, że Creative Stage to zestaw celowany z mniejsze pomieszczenia. Wielki salon będzie potrzebował nie tylko głośników o większej mocy, ale szkoda również, w tej większej przestrzeni, nie zainwestować w kino domowe z satelitami. Stage 2.1 to z całą pewnością model godny uwagi gracza, studenta czy osoby mieszkającej w kawalerce. Wymienione niżej minusy, choć może wydawać się ich sporo, to tak naprawdę pryszcz w porównaniu z jakością dźwięku, jakością wykonania, funkcjonalnością i przede wszystkim ceną konstrukcji. Gwarantuję, że o wszystkich tych bolączkach (no, może prócz krótkich przewodów), zapomnicie, gdy tylko dźwięk "ryknie" z zestawu. Creative Stage ma szansę stać się prawdziwym postrachem naszych sąsiadów. Głośniki są nie tylko donośne, ale i dostarczają wyraźnego, cieszącego uszy dźwięku. Problemy mogą pojawić się, gdy "zapuścimy muzę" o srogim nagromadzeniu instrumentów, jak np. heavy metal. Jednak zważywszy na budowę zestawu, wciąż gra on z niezłym pazurem. Nie ma nic przyjemniejszego, niż gra w Call of Duty, gdy pod rękoma czujesz, jak subwoofer nieustannie wprawia biurko w drżenie.

Opłacalność Polecamy

Creative Stage 2.1
Cena: 399 zł

Creative Stage 2.1
  • Ładny, klasyczny design zamknięty w niewielkiej formie
  • Stabilność mimo wydłużonej budowy subwoofera
  • Sporo sposobów na połączenie z PC / TV
  • Możliwość podpięcia pamięci USB z plikami mp3
  • Wygodny i sprytny pilot, sterujący muzyką puszczaną z telefonu / USB
  • Łączność HDMI ARC, które zmniejszy chociażby ilość przewodów
  • Łatwość montażu i intuicyjność obsługi
  • Przede wszystkim naprawdę szalenie dobra jakość dźwięku
  • Brak zauważalnych opóźnień w przesyłaniu dźwięku po BT
  • Materiały wysokiej jakości...
  • ... Choć połyskujący plastik brudzi się na potęgę
  • Za krótkie przewody w zestawie
  • Brak baterii w pilocie
  • Nieprzemyślany montaż ścienny (odstający przewód)
  • Nieco za duży stosunek szumu do sygnału

Sprzęt do testów dostarczyła firma:

Test soundbaru Creative Stage 2.1. Tani, z dobrym dźwiekiem [nc1]

0
Zgłoś błąd
Liczba komentarzy: 95

Komentarze:

x Wydawca serwisu PurePC.pl informuje, że na swoich stronach www stosuje pliki cookies (tzw. ciasteczka). Kliknij zgadzam się, aby ta informacja nie pojawiała się więcej. Kliknij polityka cookies, aby dowiedzieć się więcej, w tym jak zarządzać plikami cookies za pośrednictwem swojej przeglądarki.