Zgłoś błąd

X

Zanim wyślesz zgłoszenie, upewnij się że przyczyną problemów nie jest dodatek blokujący reklamy.

Typ zgłoszenia
Treść zgłoszenia
Twój email (opcjonalnie)
Nie wypełniaj tego pola
.
Załóż konto
EnglishDeutschРусскийFrançaisEspañol中国

Zwracanie gier na Steam? Jak jest naprawdę, a jak być powinno

Morfeusz888 | 31-03-2015 15:02 |

Dokonywanie zakupów w ciemno zawsze wiąże się z pewnym ryzykiem, wszak produkty czasami nie spełniają naszych oczekiwań lub okazują się uszkodzone np.: karta graficzna z jakiegoś powodu będzie generować artefakty. Takie życie, ale w przypadku sprzętu komputerowego czy innych urządzeń obowiązuje gwarancja lub rękojmia, jakie możemy wykorzystać w razie problemów. Jednak jak poradzić sobie w przypadku gier komputerowych? Ten temat jest rzadko poruszany i bardzo drażliwy, dlatego postanowiliśmy przyjrzeć się pomysłowi firmy Valve, która nie tak dawno wprowadziła możliwość zwrotu gier w ciągu 14 dni. Początkowo ucieszyliśmy się z tego wydarzenia, niestety głębsza analiza regulaminu sprawiła, że ten uśmiech bardzo szybko zniknął... To nie jest dokładnie to, czego się spodziewaliśmy.

Wprawdzie 14 dniowy okresu zwrotu nam przysługuje, jednak do momentu rozpoczęcia pobierania, więc w rzeczywistości nie mamy jak sprawdzić czy konkretna gra (przykładowo) działa na naszym komputerze. Dlaczego w ogóle gracze domagają się możliwości zwrotu gier? Cóż... Firmy coraz częściej mają tendencję do wydania „kaszanki” na zasadzie - data premiery się zbliża, coś wytniemy, czegoś nie dorobimy, ale ciemna masa i tak kupi - tym oto sposobem dostajemy niedopracowane produkty sprzedawane w pełnej cenie. Oczywiście nie wszyscy tak postępują, ale tendencja jest zauważalna. W dodatku gry nie są tanie - wydanie ponad 100 czy też więcej złotych na średnio działający półprodukt może człowieka solidnie zdenerwować.

Dawniej było jakby trochę lepiej - producenci zazwyczaj udostępniali wersje demo, dzięki którym można było sprawdzić czy dana gra, którą chcemy zakupić, warta jest wydania nań pieniędzy. Niestety od kilku lat dema są bardzo rzadkim zjawiskiem i gracz w momencie zakupu tak naprawdę nie wie co otrzymuje. Cyfrowa dystrybucja, która przez wiele osób jest krytykowana, posiada jednak kilka zalet - jedną z nich jest możliwość dostępu do gier przez określony czas i liderem w tym przypadku okazuje się firma Electronic Arts. Jak wiadomo, ta korporacja przy pomocy platformy Origin umożliwia zakup gier, ale również oferuje ich testowanie oraz zwracanie zakupionych pozycji rozkładając pod tym kątem Steam na łopatki. Dlaczego firma Electronic Arts, która nie słynie z przyjaznej polityki potrafi przyjmować zwroty, zaś ogromny Steam tego nie umożliwia?

Co!? Zwroty na Steam!? Chłopaki, robimy Half-Life 3.

Jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze. Steam jest platformą, która skupia wokół siebie bardzo wielu deweloperów, którzy posiadają odmienne pomysły, odmienne podejście do graczy i tworzenia swoich produktów. Valve deweloperom gier daje narzędzie, które nie tylko umożliwia sprzedaż gier, ale również oferuje platformę komunikacyjną z użytkownikami, umożliwiającą zarządzanie grami oraz aktualizacjami, a to przecież wszystko kosztuje. Utrzymanie serwerów, które obsługują tak ogromną platformę nie jest tanie, a kto nie wierzy niech łaskawie rzuci okiem na statystyki.

Do czego zmierzam? Załóżmy, że jakieś studio chce wydać na platformie Steam grę, a my jako właściciele narzędzia od każdej sprzedanej gry otrzymujemy pewien procent. Niestety produkcja jest ewidentnie niedopracowana i gracze chcą odzyskać swoje pieniądze. W takiej sytuacji nie tylko twórca musi oddać część zarobionych środków, ale również my (Steam). Dlaczego mamy płacić za błędy innych osób? Warto również dodać, że niezadowoleni gracze aby ocenić czy dana gra im się podoba oraz czy działa prawidłowo, musieli przecież pobrać ją na dysk twardy, przez co została wykorzystana moc obliczeniowa naszych serwerów. To czysta strata, bo za wszystko musimy przecież zapłacić. Zwrot w tej sytuacji spowodowałby, że wyszlibyśmy na minusie.

Jaka jest zatem recepta na sukces, aby wilk był syty i owca cała? Valve mogłoby wprowadzić pewną symboliczną opłatę za możliwość skorzystania z testowej wersji gry. Na jakiej zasadzie miałoby to działać? W tym momencie możemy trochę podejrzeć rynek oferujący sprzedaż serwerów dedykowanych. Wiele firm w swojej ofercie posiada tak zwany okres testowy - wybieramy interesujący nas serwer, płacimy przykładowo 30 zł za możliwość jego przetestowania i tym sposobem otrzymujemy interesującą nas ofertę na okres np. 7 dni. Przez ten czas możemy z niej korzystać w taki sam sposób, jakbyśmy zapłacili za pełny okres rozliczeniowy - nie są na nas zakładane żadne organiczne oprócz czasu. Ten sposób można by było przenieść również do platformy Steam - za przykładowo 5 Euro otrzymujemy możliwość pobrania pełnej wersji gry i przez okres np. 3 godzin (wystarczający do sprawdzenia, czy gra działa oraz czy nam się podoba) od pierwszego uruchomienia możemy grać bez żadnych ograniczeń. Gdy okres ten się skończy, możemy zdecydować się na zakup pełnej wersji, bądź też usunąć ją z naszego dysku twardego. Dlaczego jednak należy wprowadzić opłatę? Uchroniłoby to platformę przed atakiem DDoS ze strony graczy, w dodatku użytkownicy tej platformy testowaliby gry, które ich naprawdę interesują a nie wszystkie jak popadnie.

Origin tego typu rozwiązanie posiada i nikt nie narzeka. Może czasami warto podglądać konkurencję?

Możliwość testowania gier posiada już od pewnego czasu wspomniany wcześniej Origin i jakoś nikt nie narzeka na tego typu rozwiązanie. Valve na tym samym pomyśle mogłoby wyjść jeszcze lepiej - pieniądze w skarbcu by się zgadzały, deweloperzy gier nie mieliby powodów do narzekań, a gracze z pewnością bardzo chętnie korzystaliby z tej możliwości testowania gier. Należałoby się tylko poważnie zastanowić na jakich warunkach obowiązywałby okres testowy w przypadku promocji gier, ale tę kwestię pozostawiamy już pod Waszą dyskusję.

P.S. Ten zabieg mógłby się nawet przyczynić do zmniejszenia piractwa.

0
Zgłoś błąd
Liczba komentarzy: 13

Komentarze:

x Wydawca serwisu PurePC.pl informuje, że na swoich stronach www stosuje pliki cookies (tzw. ciasteczka). Kliknij zgadzam się, aby ta informacja nie pojawiała się więcej. Kliknij polityka cookies, aby dowiedzieć się więcej, w tym jak zarządzać plikami cookies za pośrednictwem swojej przeglądarki.