Zgłoś błąd

X

Zanim wyślesz zgłoszenie, upewnij się że przyczyną problemów nie jest dodatek blokujący reklamy.

Typ zgłoszenia
Treść zgłoszenia
Twój email (opcjonalnie)
Nie wypełniaj tego pola
.
Załóż konto
EnglishDeutschРусскийFrançaisEspañol中国

Test Fractal Design Define R4 Black Pearl - Perła wśród obudów

Sebastian Oktaba | 08-11-2012 11:54 |

Fractal Design Define R4 Black Pearl - Zewnątrz

Jaki jest Fractal Design Define R4 każdy chyba widzi - prosta bryła, jednolity matowy czarny kolor i ogólny minimalizm, to podstawowe cechy tej konstrukcji. Całość o wymiarach 232 x 464 x 523 mm oraz wadze przekraczającej 12 kilogramów, wykonana została w większości z blachy perforowanej o grubości 0,8-0,9 mm. Elementy takie jak frontowe drzwiczki zrobiono natomiast z plastiku, którego faktura tylko przypomina szlifowane aluminium. Niestety, tworzywo ma nieprzyjemny zwyczaj zbierania odcisków palców i tłustych plam, nie wspominając oczywiście o pyłkach czy znienawidzonym kurzu.

Frontowe drzwiczki są dociskane i przejawiają raczej chęć do zamykania, niż samoistnego otwierania, co jest w tym przypadku zaletą. Z prawej strony znajdziemy wcięcie, ułatwiające rozwarcie wrót do przedniego panelu Fractal Design Define R4. Ulokowano tam dwie plastikowe, kratowane zatoki na urządzenia 5,25 cala, które bardzo łatwo wyciągnąć za pomocą poręcznego zaczepu. Zaślepki nie posiadają żadnych wytłumień, ale mechanizm działania przypomina trochę hot-swap i jest niezwykle praktyczny.

Zaraz obok zatok 5,25 cala umieszczono prosty, trójstopniowy regulator obrotów wentylatorów z poziomami: 5 / 7 / 12V. Przełącznik charakteryzuje się wyraźnym skokiem (cyk!), pozwala obsłużyć maksymalnie trzy jednostki i stanowi użyteczny dodatek. Jeśli nie zamierzamy instalować więcej niż trzech „śmigieł” wystarczy w zupełności. Tylko dwie zatoki 5,25” mogą niestety skutecznie ograniczyć możliwości rozbudowy, zaś miejsca na 3,5 cala (np.: FDD / dodatkowy panel USB) nie uświadczymy wcale.

Górny panel zawiera komplet najpotrzebniejszych zbudowanych na sprężynie przycisków (Power / Reset) oraz standardowy zestaw wyjść-wejść. Mamy tutaj dwa porty USB 2.0, kolejne dwa USB 3.0, gniazdo mikrofonu i słuchawek. USB podłączamy bezpośrednio do płyty głównej odpowiednimi końcówkami. Brakuje trochę eSATA, jak również stacji hot swap na 2,5-3,5 calowe dyski SATA, które w obudowach za blisko 400 złotych wcale nie należą do rzadkości.

Do Fractal Design Define R4 zamiast tradycyjnego bocznego skrzydła można dokupić wersję z oknem, która nie posiada otworu montażowego dla wentylatora. Testowany egzemplarz otrzymał jednak zwykłą blaszaną odmianę, ciężką i sztywną dzięki zastosowaniu mat wygłuszających. To chyba jedne z najbardziej masywnych oraz stabilnych bocznych paneli, jakie miałem okazję trzymać w swoich dłoniach. Wszystko jest dobrze spasowane i płynnie wchodzi w szyny. Z tyłu bocznego panelu znajduje się swoisty uchwyt w kształcie wypustka. Łatwiej wtedy wyciągnąć skrzydło, zaś producent do skręcenia ich wykorzystał szybko-śrubki.

W tylnej górnej części tradycyjnie znajduje się miejsce dla wentylatora, wyrzucającego ciepłe powietrze z okolic coolera CPU poza obudowę. W tym przypadku umieszczono 140 mm jednostkę Silent Series R2 (1000 RPM / 19 dB). Na samej górze są jeszcze dwa otwory o strukturze plastra miodu, gdzie można zamontować kolejna parkę 120-140 mm wentylatorów. Fabryczne zostały one jednak zakryte pianką, aby w razie pozostawienia pustymi nie były otwartą brama dla kurzu. Bardzo proste i skuteczne rozwiązanie uciążliwego problemu. Obudowa posiada siedem „śledzi” dla kart rozszerzeń, pomalowanych na kolor biały, a więc mocno kontrastujących z resztą wnętrza. Dodatkowa ósma zatoka jest ułożona poziomo, pozwalając zamontować kolejny cooler np.: chłodzący karty graficzne.

Producent nie uwzględnił wyjść na węże od chłodzenia WC, chociaż samą chłodnicę zmieścilibyśmy raczej bez większego problemu. Świadczą o tym widoczne otwory o strukturze plastra miodu, ulokowane nad wywietrznikiem wentylatora i panelem I/O płyty głównej. Pod zasilaczem znajduje się bardzo długi filtr przeciw kurzowi, obejmujący swoim zasięgiem wszystkie otwory na spodzie obudowy, czyli jakieś 75% powierzchni tego obszaru. Żeby go wyciągnąć wystarczy trafić palcem w wyżłobienie i docisnąć, ale o dziwo gorzej sytuacja wygląda z ponownym włożeniem ze względu na gibkość materiału.

4
Zgłoś błąd
Sebastian Oktaba
Liczba komentarzy: 29

Komentarze:

x Wydawca serwisu PurePC.pl informuje, że na swoich stronach www stosuje pliki cookies (tzw. ciasteczka). Kliknij zgadzam się, aby ta informacja nie pojawiała się więcej. Kliknij polityka cookies, aby dowiedzieć się więcej, w tym jak zarządzać plikami cookies za pośrednictwem swojej przeglądarki.