Zgłoś błąd

X

Zanim wyślesz zgłoszenie, upewnij się że przyczyną problemów nie jest dodatek blokujący reklamy.

Typ zgłoszenia
Treść zgłoszenia
Twój email (opcjonalnie)
Nie wypełniaj tego pola
.
Załóż konto
EnglishDeutschРусскийFrançaisEspañol中国

Test obudowy Corsair 275R Airflow - Korsarze nabrali wiatru w żagle

Przemysław Banasiak | 03-11-2019 14:00 |

Test obudowy Corsair 275R Airflow - Korsarze nabrali wiatru w żagleNigdy nie jest tak dobrze, by nie mogło być lepiej. Dotyczy to również sprzętu komputerowego, zarówno modeli z niskiego, średniego, jak i wysokiego segmentu. Koniec końców konsument patrzy zarówno na cenę, wydajność, wygląd, jakość wykonania, możliwości, wygodę, kulturę pracy czy temperatury. A rzadko kiedy udaje się połączyć wszystkie z tych cech, zwłaszcza biorąc pod uwagę, że producent też musi swoje zarobić. Są jednak firmy, które mimo wszystko próbują dążyć do ideału. Jedną z nich jest amerykański Corsair. Korsarze odświeżyli swoją obudowę Carbide 275R, dopisując do niej "Airflow". Jak sama nazwa wskazuje poprawie uległa cyrkulacja powietrza, a prócz tego wyeliminowano kilka innych wad.

Autor: Przemysław Banasiak

Fani produktów z logiem pirackiego statku oraz co uważniejsi czytelnicy PurePC z całą pewnością skądś kojarzą wygląd obudowy Corsair 275R Airflow. I słusznie! Jest to bowiem zmodyfikowany model Carbide 275R, który gościł na łamach PurePC w kwietniu ubiegłego roku (klik!). Producent wysłuchał uwag recenzentów oraz opinii konsumentów i postanowił udoskonalić swoją ofertę. Model Airflow jak sama nazwa wskazuje stawia na przewiewność. Z tego względu jednolity, prosty front doczekał się dodania całej masy abstrakcyjnych otworów wentylacyjnych. Zanim jednak przejdziemy do szczegółów, skupmy się na specyfikacji technicznej.

W Corsair 275R Airflow dostajemy fabrycznie trzy wentylatory 120-milimetrowe oraz rozbudowany zestaw filtrów przeciwkurzowych.

Test obudowy Corsair 275R Airflow - Korsarze nabrali wiatru w żagle [2]

Corsair 275R Airflow to obudowa o klasycznej bryle i wymiarach, mowa w końcu o najpopularniejszym standardzie Mid Tower. Brak więc tutaj agresywnych załamań, malunków płomieni czy smoków lub fabrycznego podświetlenia RGB LED. Zasadniczo jedyny nieco odważniejszy krok to niestandardowy front. Zamiast klasycznej, metalowej siatki meshowej Amerykanie zdecydowali się na lekko abstrakcyjne linie pionowe i poziome. Zachowano jednak umiar i spokojnie obudowa powinna trafiać zarówno w gusta młodszych, jak i starszych odbiorców oraz pasować do pokoju gracza, jak i domowego salonu czy biura.

Specyfikacja Corsair 275R Airflow:

  • Wymiary: 457 x 218 x 455 mm (W x S x D)
  • Waga całkowita: 6,9 kilograma
  • Materiały: Stal SECC / Hartowane Szkło / Tworzywo sztuczne
  • Obsługiwane formaty: ATX / M-ATX / Mini-ITX
  • Maksymalna wysokość coolera CPU: 170 mm
  • Maksymalna długość karty graficznej: 370 mm
  • Liczba slotów kart rozszerzeń: 7 + 2
  • Liczba zatok wewnętrznych 3.5 / 2.5 cala: 2 / 3
  • Liczba zatok zewnętrznych 5.25 cala: 0
  • Liczba zatok zewnętrznych 3.5 cala: 0
  • Wyjścia na przednim panelu: 2x USB 3.0 / 2x Audio
  • Maty wygłuszające: Brak

System chłodzenia Corsair 275R Airflow:

  • 2x 140 mm lub 3x 120 mm (2x 120 mm Fabrycznie / Front)
  • 1x 120 mm (1x 120 mm Fabrycznie / Tył)
  • 2x 140 mm lub 2x 120 mm (Góra)
  • Filtry przeciw kurzowi: Góra / Front / Dół

Corsair 275R Airflow to Mid Tower o wymiarach 457 x 218 x 455 (wysokość x szerokość x głębokość) milimetrów i wadze około 6,9 kilograma. Obudowa wykonana została w głównej mierze ze stali SECC, jeden z paneli bocznych z hartowanego szkła, a prócz tego nie zabrakło elementów z tworzyw sztucznych. W środku zamontujemy płyty główne w formacie ATX, Micro ATX oraz Mini ITX; karty graficzne o długości do 370 milimetrów, wieżowe chłodzenia procesora o wysokości do 170 milimetrów oraz zasilacze nie dłuższe niż 180 milimetrów. Dla nośników danych przewidziano dwie zatoki 3,5 cala oraz dwa miejsca 2,5 cala. Klasycznie już producent nie zdecydował się na ani jedną zatokę dla urządzeń w standardzie 5,25 cala. Fabrycznie jednak dostajemy trzy wentylatory 120-milimetrowe, z możliwością montażu kolejnych lub instalacji radiatorów od układów chłodzenia cieczą. Zestaw filtrów przeciwkurzowych jest rozbudowany i znajdziemy po jednym takim zabezpieczeniu na froncie, topie i spodzie obudowy.

Test obudowy Corsair 275R Airflow - Korsarze nabrali wiatru w żagle [9]

Opakowanie Corsair 275R Airflow nie budzi większych emocji. Ot brązowy karton z czarnymi nadrukami, dwie styropianowe wytłoczki i foliowy worek. Innymi słowy klasyka gatunku wśród segmentu średniego i niskiego. Sama obudowa po wyjęciu z pudełka sprawia dobre pierwsze wrażenie. Mimo stosunkowo niewielkiej wagi jak na te wymiary wszystkie elementy są porządnie spasowane, nic się nie ugina i nie trzeszczy. Człowiek ma wrażenie obcowania z dobrze wykonanym produktem. Zestaw akcesoriów nie rozpieszcza, ale nie jest też do przesady ubogi. W niewielkim kartoniku wsuniętym w saneczki 3,5" znajdziemy niezbędny zestaw śrubek oraz opaski zaciskowe. przydałaby się jeszcze ściereczka z mikrofibry. Dołączona instrukcja pozbawiona jest języka polskiego, ale wszystko można wydedukować po obrazkach.

Test obudowy Corsair 275R Airflow - Korsarze nabrali wiatru w żagle [11]

Model Corsair 275R Airflow to obudowa stawiająca na dobrą cyrkulację powietrza i niskie temperatury podzespołów komputerowych.

Biorąc pod uwagę jak wiele Corsair 275R Airflow ma wspólnego z Corsair Carbide 275R zdecydowałem się na mini-recenzję, a nie pełnoprawny test. Szkielet obudowy w obu przypadkach jest identyczny, a zmiany dotknęły głównie zewnętrznej części. Co więcej miały one na celu przede wszystkim poprawę cyrkulacji powietrza, a więc i obniżenie temperatur podzespołów komputerowych. I to na tym aspekcie się dzisiaj skupimy. Niestety, modelu Carbide 275R od dawna nie ma już w redakcji, więc zestawienie "pokoleniowe" jest niemożliwe. Jeśli jednak ktoś potrzebuje obszernego opisu wnętrza w takim przypadku zapraszam TUTAJ.

Test obudowy Corsair 275R Airflow - Korsarze nabrali wiatru w żagle [8]

Najważniejsza nowość w Corsair 275R Airflow to przemodelowany front. Zamiast jednolitej płaszczyzny otrzymujemy ponacinany, plastikowy przód dający wentylatorom dostęp do świeżego, zimnego powietrza. Dodatkowe otwory wentylacyjne znajdują się również po bokach. Całość mimo wykonania z tworzyw sztucznych za sprawą swojej grubości jest bardzo solidna. To jednak nie koniec różnic - w porównaniu do Corsair Carbide 275R tutaj Amerykanie zdecydowali się zrezygnować z dyskretnego podświetlenia ledowego umieszczonego w dolnej krawędzi. Nie wydaje mi się jednak by była to duża strata, bowiem jak wielu z Was podświetla podłoże pod obudową? I to na dodatek tylko z przodu i bez możliwości zmiany koloru.

Test obudowy Corsair 275R Airflow - Korsarze nabrali wiatru w żagle [10]

Mimo iż nóżki w Corsair 275R Airflow są srebrne to wykonano je z plastiku, a nie metalu. Są jednak bardzo solidne i podklejone grubą gumą.

Góra testowanej obudowy na pierwszy rzut oka wygląda tak samo jak w modelu Corsair Carbide 275R, jest to jednak mylne wrażenie. Co prawda Corsair 275R Airflow posiada taki sam spory otwór wentylacyjny z magnetycznym filtrem przeciwkurzowym, acz zmianie uległ panel I/O. Zamiast zestawu Power, Reset, dwa złącza audio, dwa USB 3.1 Gen 1 otrzymujemy Power, jedno złącze audio, dwa USB 3.1 Gen 1 oraz niewielki przycisk Reset. Trudno mi przyznać, że ostatnia modyfikacja jest trafna - w końcu wielu z nas często podczas grania podpina z przodu słuchawki i mikrofon, by nie hałasować domownikom głośnikami. A mało kto lubi się bawić w przejściówki czy co i rusz podpinać i odpinać coś z tyłu komputera (zwłaszcza przysuniętego do ściany).

Test obudowy Corsair 275R Airflow - Korsarze nabrali wiatru w żagle [4]

Skoro o tyle Corsair 275R Airflow mowa, to wygląda on tak samo jak w oryginalne czy wielu konstrukcjach konkurencji. Mowa więc o wycięciu pod zasilacz oraz drugim dla portów płyty głównej, miejscu na wentylator 120-milimetrowy z możliwością przesunięcia go w górę lub dół oraz wentylowanych, wykręcanych śledziach - siedmiu poziomych i dwóch pionowych. Równie zwyczajnie wygląda dół obudowy - cztery plastikowe, podklejone gumą nóżki oraz niewielki otwór wentylacyjny dla zasilacza, zabezpieczony filtrem siateczkowym osadzonym na plastikowej ramce. Jest on wysuwany od tyły, bez konieczności celowania w liczne zaczepy.

Test obudowy Corsair 275R Airflow - Korsarze nabrali wiatru w żagle [nc2]

We wszystkich trzech scenariuszach testowych Corsair 275R Airflow wypadał dobrze, zapewniając odpowiednią cyrkulację powietrza i niskie temperatury.

Warto też chwilę poświęcić panelom bocznym. Jeden z nich to tafla hartowanego szkła z wyczernionymi krawędziami, drugi zaś jest stalowy. Zmianie uległ system montażu okna, już nie mamy do czynienia z absurdalnie niewygodnymi wkrętami imbusowymi, a płaskimi szybkośrubkami, które można szybko odkręcić. Co więcej gumowe tuleje zostały lepiej podklejone i nie zostają już w szkle. Metalowy boczek wsuwany jest po prostu w zaczepy i dokręcany dwiema standardowymi szybkośrubkami z tyłu. Tutaj trudno na coś narzekać.

Test obudowy Corsair 275R Airflow - Korsarze nabrali wiatru w żagle [5]

Pora przejść do pomiaru temperatur. Platformę testową stanowił zestaw składający się z procesora AMD Ryzen 5 3600, płyty głównej ASUS Prime X570-PRO, karty graficznej ASUS Radeon RX 570 ROG Strix, dwóch modułów RAM DDR4 HyperX Fury, nośnika Toshiba OCZ RC100, zasilacza be quiet! Straight Power 10 oraz chłodzenia be quiet! Dark Rock 4. Zastosowana pasta termoprzewodząca to ceniona Artic MX-4 nakładana metodą "ziarna grochu" i odpowiednio wygrzana. Oprogramowanie pomiarowe to HWMonitor oraz AMD Ryzen Master, zaś testy przeprowadzone były w 15 minutowym spoczynku, w aplikacji OCCT Linpack 2019 (AVX ON) oraz w grze Wiedźmin 3: Dziki Gon przy rozdzielczości Full HD i ustawieniach Ultra.

Test obudowy Corsair 275R Airflow - Korsarze nabrali wiatru w żagle [6]

We wszystkich trzech scenariuszach testowych Corsair 275R Airflow wypadał dobrze, zapewniając odpowiednią cyrkulację powietrza. Wybrane podzespoły miały stosunkowo niskie temperatury, osiągając w spoczynku 32°C na procesorze, 30°C na karcie graficznej i 36°C na chipsecie płyty głównej. Podczas grania było to już kolejno 46°C, 69°C i 39°C. Najwyższe temperatury odnotowane oczywiście zostały w najbardziej wymagającym, syntetycznym teście obciążającym procesor i zaobserwować mogliśmy wtedy 78°C na CPU, 36°C na GPU oraz 36°C na układzie logicznym. Jest więc ogólnie lepiej niż w testowanych niedawno i znacznie droższych rozwiązaniach konkurencji. Warto też słowo powiedzieć o zastosowanych wentylatorach, czyli jednostkach Corsair SP120 Black. To najtańsze możliwe 120-milimetrowe "śmigła" w ofercie producenta, których nawet nie ma w sprzedaży detalicznej. I trudno się temu dziwić, gdy ich kultura pracy nie jest najlepsza. W spoczynku prawie nie wybijają się z tła, jednak pod pełnym obciążeniem jest już zdecydowanie głośno. Nawet metr od obudowy. Tak czy siak w tej cenie trudno narzekać, zwłaszcza gdy dostajemy aż trzy wentylatory wraz z obudową.

Test obudowy Corsair 275R Airflow - Korsarze nabrali wiatru w żagle [7]

Jeśli chodzi o składanie komputera to Corsair 275R Airflow jest bardzo dobrze zaprojektowaną do tego konstrukcją. W środku jest sporo miejsca, a wiec bez problemu wejdą tutaj wszystkie najpopularniejsze podzespoły komputerowe. Jak powiedziano zostało wcześniej zainstalować możemy płyty główne w formacie ATX, mATX oraz mITX, karty graficzne o długości do 370 milimetrów, coolery CPU o wysokości do 170 milimetrów i zasilacze o długości 180 milimetrów. Na okablowanie i wtyczki też jest sporo miejsca. Pod względem wentylacji zamontujemy tutaj do sześciu wentylatorów - dwa 140- lub trzy 120-milimetrowe na froncie, dwa 140- lub 120-milimetrowe na górze i jeden mniejszy z tyłu. Fani chłodzenia cieczą też znajdą adekwatne miejsca na chłodnice. Z przodu wejdą nawet grubsze radiatory o długości do 360-milimetrów.

Test obudowy Corsair 275R Airflow - Korsarze nabrali wiatru w żagle [12]

Podsumowując Corsair 275R Airflow to naprawdę udane odświeżenie obecnego już na rynku od dłuższego czasu modelu Corsair Carbide 275R. Amerykański producent wziął sobie do serca opinie swoich fanów oraz recenzentów z całego świata, eliminując większość mankamentów pierwowzoru. Mowa tutaj głównie o wysokich temperaturach podzespołów, które są pieśnią przeszłości za sprawą przewiewnego frontu i dodatkowego wentylatora. Docenić jednak warto również zmianę montażu panelu bocznego, która jest teraz dużo, dużo wygodniejsza. Zamiast wkrętów imbusowych mamy płaskie szybkośrubki. Ocena wyglądu oczywiście zawsze jest mocno subiektywna, ale wydaje mi się, że Corsair 275R Airflow prezentuje się i pod tym względem dobrze. Chociaż jest mniej klasycznie niż w Corsair Carbide 275R. A minusy? Raczej niewielkie - nadal nie ma zatoki 5,25", ale to już raczej standard będący niszą. Większą przywarą może się okazać tylko jedno złącze audio typu combo na panelu I/O. Więc jeśli lubicie podpinać słuchawki i mikrofon z przodu, to potrzebna będzie wam odpowiednia przejściówka lub czeka was niewygoda w postaci podpinania kabelków z tyłu obudowy.

Corsair 275R Airflow to ładna, solidna, dobrze zaprojektowana i równie dobrze wykonana obudowa. W środku zmieścimy większość podzespołów dostępnych na rynku, a ich temperatury będą niskie.

Test obudowy Corsair 275R Airflow - Korsarze nabrali wiatru w żagle [3]

A jak wygląda to cenowo? Jak na razie Corsair 275R Airflow próżno szukać jeszcze w polskich lub europejskich sklepach. Dowiedziałem się jednak, że sugerowana cena ma wynosić w Polsce około 299 złotych. Tym samym idealnie plasować się w górnych widełkach większości konsumentów, którzy nie składają najtańszego komputera biurowego. Czy warto tyle wydać na propozycje Korsarzy? Moim zdaniem jak najbardziej tak! Obudowa jest ładna, solidna, dobrze zaprojektowana i równie dobrze wykonana. W środku zmieścimy większość podzespołów dostępnych na rynku, a ich temperatury będą niskie. Nawet z samymi fabrycznymi wentylatorami. Naprawdę trudno się do czegoś przyczepić - tym razem Corsair odwalił kawał dobrej roboty i zasłużył na odpowiednie odznaczenia.

Opłacalność Polecamy

Corsair 275R Airflow
Cena: 299 zł

Corsair 275R Airflow
  • Stonowana stylistyka,
  • Okno z hartowanego szkła,
  • Solidne wykonanie i spasowanie,
  • Dobre temperatury podzespołów,
  • Dwukomorowa, autorska konstrukcja,
  • Dobry zestaw filtrów przeciwkurzowych,
  • Trzy fabryczne, 120-milimetrowe wentylatory,
  • (dla niektórych) Brak zatok 5,25",
  • Tylko jeden port audio na panelu I/O,

Sprzęt do testu dostarczył:

Test obudowy Corsair 275R Airflow - Korsarze nabrali wiatru w żagle [nc1]

24
Zgłoś błąd
Liczba komentarzy: 29

Komentarze:

x Wydawca serwisu PurePC.pl informuje, że na swoich stronach www stosuje pliki cookies (tzw. ciasteczka). Kliknij zgadzam się, aby ta informacja nie pojawiała się więcej. Kliknij polityka cookies, aby dowiedzieć się więcej, w tym jak zarządzać plikami cookies za pośrednictwem swojej przeglądarki.