Zgłoś błąd

X

Zanim wyślesz zgłoszenie, upewnij się że przyczyną problemów nie jest dodatek blokujący reklamy.

Typ zgłoszenia
Treść zgłoszenia
Twój email (opcjonalnie)
Nie wypełniaj tego pola
 
.
Załóż konto
EnglishDeutschРусскийFrançaisEspañol中国

Test HyperX Cloud MIX – jedne słuchawki by wszystkimi rządzić

Arkadiusz Bała | 14-01-2019 17:00 |

Test HyperX Cloud MIX – jedne słuchawki by wszystkimi rządzićJak coś jest do wszystkiego, to jest do niczego. – stare motto, które ma nas przekonać do tego, że wyspecjalizowany produkt zawsze będzie lepszy od kombajnu z milionem funkcji na każdą okazję. Czy jest prawdziwe? Być może, ale życie uczy, że nie ma to większego znaczenia, bo większość z nas i tak postawi na uniwersalność. W innym wypadku zamiast jednego smartfona nadal mielibyśmy w kieszeni komórkę i odtwarzacz MP3, a na szyi ciężką lustrzankę. Jak widać wygoda zwyciężyła. Idąc tym tokiem myślenia nowy zestaw słuchawkowy HyperX Cloud MIX to materiał na hit, bo łączy w sobie cechy wysokiej klasy słuchawek gamingowych z łącznością Bluetooth, dzięki czemu powinny sprawdzić się z większością codziennych zastosowań. Pytanie jednak czy aby w tej pogoni za uniwersalnością nie dostaliśmy potwora Frankensteina, który faktycznie do niczego się nie nadaje?

HyperX Cloud MIX to sprzęt, który próbuje połączyć ogień z wodą - w jednej obudowie zamknięto przewodowe słuchawki gamingowe oraz typowo mobilne nauszniki Bluetooth.

HyperX Cloud MIX – jedne słuchawki by wszystkimi rządzić [1]

W większości przypadków mój wrodzony optymizm pewnie kazałby się skłaniać ku czarnemu scenariuszowi, ale że mówimy tu o nowym produkcie spod szyldu HyperX, to do spotkania z modelem Cloud MIX podchodziłem dość optymistycznie. Firma Kingston w ramach swojej gamingowej marki zaserwowała nam już słuchawki łączące ogień z wodą. Mam tutaj na myśli przede wszystkim pierwsze, kultowe już Cloudy, które pokazały, że da się zrobić parę nauszników, która będzie się nadawała i do gier, i do „poważnego” słuchania muzyki. W przypadku swojego nowego modelu, Cloud MIX, producent kieruje się zbliżonymi założeniami, jednak idzie o krok dalej, rozbudowując sprawdzoną formułę o łączność Bluetooth 4.2. Dzięki temu zestaw ma się sprawdzić nie tylko przy komputerze czy konsoli, ale także podczas mobilnego słuchania muzyki ze smartfona. Ciśnie się na usta jeden by wszystkimi rządzić, bo mając taki zestaw wielu z nas do szczęścia nie potrzebowałoby już żadnej innej pary słuchawek. Łatwo sobie wyobrazić wielu klientów gotowych by taki produkt kupić. Pytanie jednak czy warto?

Specyfikacja słuchawek HyperX Cloud MIX:

  • Typ słuchawek: zamknięte, wokółuszne
  • Impedancja: 40 Ohm
  • Efektywność: 100 dB/mW
  • Pasmo przenoszenia: 10 – 40 000 Hz
  • Nausznice: ekoskóra
  • Typ mikrofonu: elektretowy, pojemnościowy
  • Czułość mikrofonu: -42 dB (pałąk), -33 dB (wbudowany)
  • Pasmo przenoszenia mikrofonu: 50 –18 000 Hz (pałąk), 50 - 8000 Hz (wbudowany
  • Przewód: 1,3 + 2 m, wymienny
  • Bluetooth: 4.2
  • Wytrzymałość akumulatora: 20 godzin
  • Waga: 395 g (bez kabla)
  • Cena: 849 zł

No i tutaj zaczyna się zagwozdka, bo gdybyśmy mieli do czynienia po prostu z klasycznymi Cloudami lub Cloud Alpha z dołączonym modułem Bluetooth, to praktycznie w ciemno można by było udzielić odpowiedzi twierdzącej. Tymczasem Cloud MIX to zupełnie nowy produkt, co szybko uświadamia nam jego specyfikacja. Co prawda nadal mamy do czynienia z konstrukcją zamkniętą, wokółuszną, jednak tym razem producent pokusił się o zastosowanie zupełnie nowych przetworników. Podobnie jak w przypadku modelu Alpha mają one dwukomorową konstrukcję, jednak zmieniła się reszta parametrów - ich średnica to „jedynie” 40 mm, impedancja wynosi 40 Ohm, a efektywność to 100 dB/mW. Pasmo przenoszenia deklarowane przez producenta mieści się w przedziale 10 Hz - 40 kHz, w związku z czym słuchawki dorobiły się certyfikatu Hi-Res Audio (który zapewne ma swoje przełożenie na finalną cenę produktu). Oprócz tego mamy tu dwa mikrofony pojemnościowe (jeden wbudowany, drugi na odłączanym pałąku), łączność Bluetooth 4.2 i akumulator, który ma starczyć na 20 godzin pracy.

HyperX Cloud MIX – jedne słuchawki by wszystkimi rządzić [nc1]

O ile jednak w specyfikacji MIX-ów znajdziemy kilka nowości, tak pod względem designu są one bardzo konserwatywne i wyglądają niczym nieznacznie zminiaturyzowana wersja klasycznych HyperX Cloud. Mamy tu do czynienia z prostą, klasyczną konstrukcją w stylu Beyerdynamic (muszle umieszczone na widełkach), którą okraszono jednolitym czarnym, matowym wykończeniem. Żadnych zdobień, agresywnych przetłoczeń czy podświetlanych elementów tu nie uświadczymy, co dla wielu osób może okazać się istotnym atutem. Właściwie jedyny element, który stoi na bakier z minimalistycznym stylem MIX-ów to przerośnięte logo producenta umieszczone na każdej muszli. Gdyby było ono ciut ciemniejsze, to całość prezentowałaby się w mojej ocenie o wiele lepiej. No ale wtedy nie byłoby go widać podczas wszelkiej maści streamów i cały misterny plan na kampanię marketingową diabli biorą.

Żadnych zdobień, agresywnych przetłoczeń czy podświetlanych elementów w designie HyperX Cloud MIX nie uświadczymy, co dla wielu osób może okazać się istotnym atutem.

Jeśli chodzi o jakość wykonania, to tutaj HyperX odrobił swoje zadanie. Materiały dominujące w konstrukcji słuchawek to aluminium, które wykorzystano w konstrukcji pałąka i pokrywy muszli, oraz tworzywo sztuczne. To ostatnie jest solidne, przyjemne w dotyku i nie ujmuje w żaden sposób klasie sprzętu. Oprócz tego jako obicie pałąka i padów wykorzystano miękką ekoskórę. Całość jest bardzo dobrze spasowana i sprawia wrażenie wytrzymałej, w związku z czym słuchawki powinny nam dobrych kilka lat posłużyć. Spora w tym zasługa wyjątkowo elastycznego pałąka, który można bezpiecznie wyginać we wszystkie strony bez obaw o to, że w którymś momencie może pęknąć. Jedyne do czego mógłbym się w kwestii wykonania przyczepić, to dołączone do zestawu przewody. Dostajemy dwa: jeden podłączany bezpośrednio do słuchawek i drugi pełniący rolę przedłużacza. Pierwszy ma długość 0,5 m i zakończony jest z obydwu stron jackiem 3,5 mm TRRS, a dodatkowo wyposażono go w prosty pilot z pokrętłem głośności i przełącznikiem do wyłączania mikrofonu. Drugi ma natomiast długość 2 m i pełni rolę przedłużacza zakończonego dwoma wtyczkami jack 3,5 mm TRS, dzięki czemu wygodnie podłączymy zestaw do karty dźwiękowej w komputerze. Bardzo fajne, praktyczne rozwiązanie, tylko szkoda, że w roli same przewody sprawiają wyjątkowo kiepskie wrażenie - nie dość, że są o wiele cieńsze niż te znane chociażby z pierwszych Cloudów, to jeszcze za sprawą zastosowanego oplotu są wyjątkowo sztywne.

HyperX Cloud MIX – jedne słuchawki by wszystkimi rządzić [nc2]

Przyznam szczerze, przed założeniem Cloud MIX na uszy miałem pewne obawy co do ich wygody. W porównaniu z pierwszymi Cloudami, których używam na co dzień, testowane słuchawki są zdecydowanie mniejsze, choć w dalszym ciągu pozostają konstrukcją wokółuszną. Bałem się, że na skutek zmniejszenia muszli zaczną uwierać i nie będą nadawały się już do dłuższych posiedzeń. Moje przypuszczenia częściowo się potwierdziły, ale i tak jest lepiej niż początkowo zakładałem. Nauszniki faktycznie są dość wąskie, jednak bardzo głębokie. W moim przypadku, a zapewne także większości potencjalnych użytkowników, pozwoliło to w miarę komfortowo zmieścić całe małżowiny, choć trzeba pamiętać, że raczej nie są to słuchawki dla osób o urodzie Jerzego Urbana. Lepiej wygląda sprawa regulacji długości pałąka, który jest dostatecznie szeroki by dopasować się do praktycznie każdej europejskiej głowy. Jak więc widać moje obawy związane z rozmiarem słuchawek okazały się być nieuzasadnione. Problem pojawił się jednak gdzie indziej, a związany jest z dużą siłą docisku, która z jednej strony gwarantuje świetne wytłumienie i pewne trzymanie się czaszki podczas gry czy spaceru, jednak z drugiej podczas dłuższych posiedzeń sprawia, że zaczynają one mocno uwierać. W efekcie testowane słuchawki lepiej spisują się podczas krótkich sesji niż całonocnych maratonów.

HyperX Cloud MIX – jedne słuchawki by wszystkimi rządzić [nc3]

Bardzo pozytywnie zaskoczyła mnie kwestia obsługi MIX-ów, choć jest to atut, którego raczej nie docenią osoby planujące korzystać ze słuchawek głównie w trybie przewodowym. Dlaczego? Ano dlatego, że w takiej sytuacji cała obsługa sprowadza się do podłączenia kabelka z jednej strony do lewej słuchawki, a z drugiej do naszego źródła. Ten prosty krok wystarczy by cieszyć się dźwiękiem. Całą tę prostotę zaburza nieco obecność potencjometru do regulacji głośności i wyłącznika mikrofonu umieszczonych na przewodzie. W mojej ocenie są one zbędne, ale w gruncie rzeczy w niczym nie przeszkadzają, a być może komuś się przydadzą. To co przyda się na pewno, to szereg przycisków umieszczonych na słuchawkach, które wykorzystywane są w trybie Bluetooth. HyperX nie uległ popularnemu trendowi by do minimum ograniczyć liczbę elementów sterujących, w związku z czym znajdziemy trzy przyciski na prawej muszli (zasilanie i regulacja głośności) oraz jeden na lewej (play/pauza oraz wywoływanie Asystenta Google przy dłuższym naciśnięciu i zmiana utworu przy kilku krótkich). Nie mogę się przyczepić do ich lokalizacji, a do tego wszystkie są łatwo wyczuwalne i mają krótki, przyjemny skok, przez co bezwzrokowa obsługa nauszników nie sprawia żadnych problemów. Co jednak ważniejsze - są bardzo, ale to bardzo responsywne. Producentowi udało się bardzo skutecznie zredukować charakterystyczne opóźnienie, które często towarzyszy słuchawkom Bluetooth, dzięki czemu każda komenda wykonywana jest błyskawicznie i bez tych kilku sekund zastanawiania się czy na pewno „zaskoczyło”. Drobna rzecz, a robi naprawdę dużą różnicę.

HyperX Cloud MIX – jedne słuchawki by wszystkimi rządzić [nc4]

Czas przejść do tego jak HyperX Cloud MIX grają, a jak łatwo się domyślić, grają inaczej w zależności od tego czy podłączymy je za pomocą przewodu czy Bluetooth. W tym pierwszym przypadku mamy do czynienia z graniem na planie V. Są to bez wątpienia słuchawki skupiające się na muzykalności, a w swojej roli spisują się bez zarzutu. Nie znalazłem w swojej bibliotece utworu, z którym by sobie nie poradziły, choć z oczywistych względów lepiej sprawdzają się w repertuarze typowo rozrywkowym niż w muzyce klasycznej. Co ciekawe, MIX-y okazały się o wiele bardziej wybredne jeśli chodzi o dobór źródła i to tak w kwestii jego mocy, charakteru, jak i jakości. Po sparowaniu ze sprzętem o niewielkiej mocy i jasnej charakterystyce (w moim przypadku Samsung Galaxy S7 i zintegrowany układ w laptopie) nauszniki gubią podstawę basową i robią się anemiczne. Dopiero po podłączeniu do FiiO E10K pokazały pazur i zagrały tak, jak spodziewałbym się tego po sprzęcie tej klasy, oferując brzmienie jakościowo zbliżone do pierwszej generacji Cloudów, jednak o nieco innym, bardziej bezpośrednim charakterze.

HyperX Cloud MIX okazały się o bardzo wybredne jeśli chodzi o dobór źródła i to tak w kwestii jego mocy, charakteru, jak i jakości. Dopiero z przyzwoitym DAC-iem zagrały brzmieniem na miarę klasycznych Cloudów.

Jeśli chodzi o poszczególne pasma, to najbardziej wyróżnia się bas, choć niestety - raczej negatywnie. Ma on słabe zejście, a do tego nie bryluje ani pod względem rozdzielczości, ani kontroli. W sumie można się było tego spodziewać, biorąc pod uwagę, że mamy tutaj do czynienia z przetwornikami o średnicy 40 mm. Dobra wiadomość jest taka, że wspomniane problemy można w znacznej mierze zminimalizować, parując MIX-y z odpowiednim źródłem. Ewentualne niedomaganie w najniższych rejestrach będzie słyszalne dopiero przy bezpośrednim porównaniu z innymi słuchawkami, ale raczej nie w codziennym użytkowaniu, szczególnie że nie jest to sprzęt kierowany do audiofilów. Idąc jednak w stronę wyższych rejestrów robi się tylko lepiej. Średnica, choć wycofana, okazuje się być całkiem rozdzielcza, natomiast najlepsze wrażenie sprawiają tony wysokie. Te są wyraźnie podkreślone i być może nie brzmią w pełni naturalnie, jednak niosą ze sobą olbrzymi ładunek energii i niezłe odwzorowanie detali.

HyperX Cloud MIX – jedne słuchawki by wszystkimi rządzić [nc5]

A co się stanie, jeśli podłączymy MIX-y po Bluetooth? Dużo dobrego! Po sparowaniu słuchawek ze smartfonem szybko okazało się, że jakość oferowanego w ten sposób dźwięku jest o wiele lepsza niż to, co można było usłyszeć po podłączeniu ich bezpośrednio do gniazda jack. Przede wszystkim dostajemy w ten sposób więcej basu. Jasne, nadal nie ma on wybitnego zejścia - fizyki nie oszukamy - jednak w żadnym wypadku nie można narzekać na jego brak, a i jakość nie budzi większych zastrzeżeń. Średnie tony nadal pozostają rozdzielcze i w większości zakresu wyraźnie wycofane, choć wyjątkiem jest wyższa średnica, która została nieco podbita i przy wyższych głośnościach może się zrobić ciut nieprzyjemna. Jeśli chodzi natomiast o wysokie tony, to jedyną łatwo słyszalną zmianą względem połączenia przewodowego z dobrej klasy źródłem jest to, że nie sięga równie wysoko, jednak jest to w pełni zrozumiałe biorąc pod uwagę zastosowaną kompresję. Całościowo więc mamy tu do czynienia z bardzo dobrym brzmieniem, które powinno zadowolić większość użytkowników szukających nowej pary słuchawek do swojego smartfona. Jedyne do czego mógłbym się tutaj przyczepić to to, że łączność Bluetooth nie działa razem z połączeniem przewodowym. Dla wielu osób nie będzie to miało znaczenia, jednak w niektórych specyficznych zastosowaniach, np. grając na Nintendo Switch, opcja taka byłaby mile widziana.

HyperX Cloud MIX – jedne słuchawki by wszystkimi rządzić [nc6]

Trudno jednak polemizować z tym, że HyperX Cloud MIX będą cieszyły się zainteresowaniem zwłaszcza wśród graczy i jako takie powinny sobie radzić z szeroko rozumianą elektroniczną rozgrywką. Tutaj łączność Bluetooth schodzi na nieco dalszy plan ze względu na związane z nią opóźnienie. Nie oznacza to, że z MIX-ami w trybie bezprzewodowym sobie nie pogramy, ale jednak większość użytkowników będzie wolała ograniczyć się wtedy do rozgrywki jednoosobowej. Jeśli natomiast gramy po sieci i podchodzimy do tego poważnie, to tutaj w grę wchodzi tylko połączenie przewodowe. Dobra wiadomość jest natomiast taka, że w MIX-y w tego typu zastosowaniach spisują się rewelacyjnie. Słuchawki oferują naturalnie brzmiące efekty dźwiękowe i - co o wiele bardziej istotne - świetne odwzorowanie przestrzeni. Dzięki testowanym słuchawkom wyraźnie słychać z którego kierunku dochodzą do nas poszczególne dźwięki, a także - co jest o wiele rzadziej spotykane - z jakiej odległości. Myślę, że żaden fan sieciowych FPS-ów nie będzie miał powodu by na nowy produkt HyperX narzekać.

Dzięki testowanym słuchawkom wyraźnie słychać z którego kierunku dochodzą do nas poszczególne dźwięki, a także - co jest o wiele rzadziej spotykane - z jakiej odległości.

Nie znamy pojemności zastosowanego w testowanych słuchawkach akumulatora, jednak producent podaje, że powinien on wytrzymać 20 godzin pracy w trybie bezprzewodowym przy głośności ustawionej na 50 procent. Nie jest to w żadnym wypadku rekord, ale wynik jak najbardziej wart pochwalenia… o ile ma pokrycie w rzeczywistości. Moje testy kazały się być tutaj nieco rozbieżne z oficjalnymi deklaracjami, bowiem po ponad 15 godzinach odtwarzania muzyki na pełnej głośności w ogniwach została mniej więcej połowa mocy. Oznaczałoby to, że MIX-y wytrzymują dużo, dużo dłużej niż deklaruje producent i jest to jak najbardziej dobra wiadomość. Co więcej, to jedne z niewielu słuchawek Bluetooth, które bez pomocy żadnych dodatkowych aplikacji potrafią w sensowny sposób raportować stan akumulatora. Odbywa się to w formie komunikatów głosowych odtwarzanych po połączeniu ze źródłem i choć nie jest to może rozwiązanie idealne (komunikaty są tylko po angielsku, a raportowanie odbywa się co 20 procent), to jednak nadal warto za ten pomysł producenta pochwalić. To za co natomiast chciałbym go zganić, to wykorzystanie do ładowania akumulatora gniazda microUSB zamiast USB-C. Wyposażenie słuchawek w odchodzący (powoli, bo powoli, ale nieubłaganie) port na dzień dzisiejszy nie jest może dużym problemem, ale w perspektywie kilku lat może stać się dla użytkowników udręką.

HyperX Cloud MIX – jedne słuchawki by wszystkimi rządzić [nc7]

Wspomnieć wypadałoby także o mikrofonach. Tych HyperX Cloud MIX mają dwa - jeden wbudowany w muszle, a drugi doczepiany na pałąku. Pierwszy z nich przeznaczony jest do prowadzenia rozmów, kiedy headset pracuje w trybie Bluetooth i jest podłączony do telefonu. Podczas testów nie odnotowałem żadnych narzekań ze strony moich rozmówców na jakość dźwięku, w związku z czym ze swojego zadania wywiązał się bardzo dobrze. Drugi mikrofon przeznaczony jest natomiast do komunikacji podczas grania po sieci. Korzysta się z niego komfortowo, szczególnie że elastyczny pałąk oferuje szeroki zakres regulacji i chętnie pozostaje w pozycji, w której go ustawimy. Jeśli chodzi o jakość oferowanego dźwięku, to nie mam zastrzeżeń - jest wystarczająco czysto by można było prowadzić niezakłóconą komunikację podczas rozgrywki, a to najważniejsze. Jednocześnie warto jednak pamiętać, że zdecydowanie nie jest to sprzęt nadający się do produkcji dźwięku i nie należy oczekiwać od niego zbyt dużo.

Z HyperX Cloud MIX korzystało mi się fantastycznie i ani przez chwilę nie czułem by był to produkt w jakikolwiek sposób wybrakowany, a drobne bolączki rekompensowała mi ich szalenie wysoka uniwersalność.

HyperX Cloud MIX – jedne słuchawki by wszystkimi rządzić [nc8]

Podsumowując, HyperX Cloud MIX wywarły na mnie bardzo dobre wrażenie. Nowy headset z cenionej serii rzeczywiście radzą sobie zadowalająco, łącząc w jednej obudowie świetne słuchawki gamingowe z mobilnymi. Oczywiście próbując pogodzić ogień z wodą producent musiał pójść na pewne kompromisy. Najbardziej bolesnym jest obecność przetworników 40 mm i związana z tym gorsza jakość niskich tonów, ale nie zmienia to faktu, że z MIX-ów korzystało mi się fantastycznie i ani przez chwilę nie czułem by był to produkt w jakikolwiek sposób wybrakowany. Ich wszelkie bolączki rekompensowała mi natomiast niesamowicie wysoka uniwersalność. Powiem więcej, gdyby kosztowały ok. 600-700 zł to bardzo poważnie rozważałbym ich zakup jako mojej jedynej pary nauszników i pewnie nadal wyszedłbym na tym lepiej niż gdybym w podobnej kwocie próbował znaleźć osobno headset dla graczy i słuchawki Bluetooth. Tu jednak pojawia się zgrzyt, bo HyperX Cloud MIX wyceniono na 849 zł. Przyznam szczerze, nie do końca rozumiem do kogo przy tej cenie słuchawki miałyby być skierowane. Jasne, to świetny sprzęt, ale czy osoba wydająca blisko 1000 zł na nauszniki będzie zainteresowana kompromisami, skoro za te pieniądze można dostać dwie równie dobre pary dedykowanych do poszczególnych zastosowań? Niestety mam co do tego poważne wątpliwości. Mimo to trzymam kciuki, żeby mimo swojej wysokiej ceny MIX-y znalazły dla siebie niszę, bo w gruncie rzeczy to bardzo udany produkt, który zasłużył na rekomendację.

Polecamy

HyperX Cloud MIX
Cena: 849 zł

HyperX Cloud MIX
  • Niezła jakość dźwięku
  • Wysoka jakość wykonania
  • Stonowany wygląd
  • Bardzo responsywna obsługa
  • Długi czas pracy na baterii
  • Świetne odwzorowanie przestrzeni
  • Szeroki zakres zastosowań
  • Przeciętna jakość niskich tonów
  • Zawyżona cena
  • Sztywne przewody
  • Mogą uwierać podczas dłuższych sesji

Sprzęt do testów dostarczyła firma:

HyperX Cloud MIX – jedne słuchawki by wszystkimi rządzić [nc9]

9
Zgłoś błąd
Liczba komentarzy: 28

Komentarze:

x Wydawca serwisu PurePC.pl informuje, że na swoich stronach www stosuje pliki cookies (tzw. ciasteczka). Kliknij zgadzam się, aby ta informacja nie pojawiała się więcej. Kliknij polityka cookies, aby dowiedzieć się więcej, w tym jak zarządzać plikami cookies za pośrednictwem swojej przeglądarki.