Zgłoś błąd

X

Zanim wyślesz zgłoszenie, upewnij się że przyczyną problemów nie jest dodatek blokujący reklamy.

Typ zgłoszenia
Treść zgłoszenia
Twój email (opcjonalnie)
Nie wypełniaj tego pola
 
.
Załóż konto
EnglishDeutschРусскийFrançaisEspañol中国

Test myszki Logitech G Pro Wireless - brakowi kabelka mówię tak!

Test myszki Logitech G Pro Wireless - brakowi kabelka mówię tak!Logitech Przez wiele lat sprzedawał swoje produkty pod jedną główną marką. Później doszło do pewnego podziału, który miał klientom w jednoznaczny sposób wskazać, którymi produktami mają się interesować w zależności od przeznaczenia. Akcesoria dedykowane graczom zostały oznaczone logo G, wysokowydajne biurowe - MX a produkty z niskiej półki są sygnowane po prostu logo Logitech. Dziś z serii G, producent postanowił dodatkowo wyróżnić te modele, które wyróżniają się wyjątkową wydajnością w określonym rodzaju gier. W ten sposób powstała seria G PRO. W niej znajdziemy, na chwilę obecną jeden komplet słuchawek, klawiaturę mechaniczną, mysz przewodową, oraz naszego dzisiejszego bohatera, G PRO Wireless. Fakt, że seria PRO jest na chwilę obecną dość nieliczna, bardzo droga i jak zauważyliśmy po pierwszej, przewodowej myszy G PRO, tworzona pod wyjątkowo mocno określone wymagania sprawia, że równocześnie są to urządzenia o znacznie mniejszej uniwersalności. Nie przedłużając, zapraszam do testu.

Autor: Łukasz Pilarczyk

Rynek sprzętów dla graczy rozwija się w bardzo szybkim tempie. W Polsce z każdym rokiem powiększa się grono osób traktujących tą rozrywkę jako główne hobby, sposób spędzania wolnego czasu . I nie chodzi tu tylko o młodzież szkolną a w bardzo dużej mierze osoby dorosłe. Co za tym idzie, większe możliwości nabywcze tej grupy potrafią znacząco wpływać na kierunek rozwoju rynku. Coraz więcej osób gra nie tylko dla relaksu a częściej dla rywalizacji. Każdy gracz mający ambicję, chcący pochwalić się jak najlepszymi statystykami (nie oszukujmy się – prawie każdy chce by były jak najlepsze) nie znosi, by porażka w grze była uzależniona od wadliwego działania sprzętu, czy nawet jego złego dobrania do potrzeb. Ilekroć, gdy podczas najważniejszego momentu gry, odruchowo próbujemy odwrócić się za plecy a nagle kursor ucieka pod nogi robiąc pod nami dziurę z rakiety lub granatu mamy ochotę cisnąć naszą myszką w kąt. Lub gdy klawiatura odmawia posłuszeństwa – zbyt lekko wciśnięty klawisz, lub zbyt mocno nie odbił spowodowały, że nie udało nam się wykonać uniku. Dlatego każdy z nas chciałby używać sprzętu działającego bezawaryjnie. Urządzeń z wysokiej półki jest na rynku coraz więcej i z każdym nowym modelem trudniej wytknąć im jakiekolwiek niedociągnięcia. Pojawiają się jednak coraz większe różnice w funkcjonalności urządzeń różnych producentów. Określone modele stają się bardziej wyspecjalizowane i ukierunkowane na określony typ gracza. Testujemy, porównujemy, wyszukujemy błędy, opisujemy kształt i wszelkie funkcje dodatkowe po to, by każdy z was mógł dobrać urządzenia peryferyjne najlepiej do własnych, indywidualnych potrzeb. Dziś na moim biurku wylądował Logitech G Pro Wireless.

Od czasu wprowadzenia Logitecha G700 8 lat temu, na rynku myszy dla graczy wiele się zmieniło, a w zasadzie zmieniło się wszytko, chyba poza ślizgaczami. Czy Logitech G Pro Wireless to dobra mysz do grania?

Test myszki Logitech G Pro Wireless - brakowi kabelka mówię tak! [nc3]

Jeśli pamięć mnie nie myli, Logitech już w 2010 roku wprowadził na rynek mysz, określaną jako prawie idealną. Był to Logitech G700. Pierwsza bezprzewodowa konstrukcja tego producenta z serii G cechująca się bezprzewodową pracą z częstotliwością do 1000 Hz, możliwością pracy przewodowej i laserowym sensorem Avago ADNS-9500. Najwyższa prędkość raportowania została połączona z wówczas najlepszym sensorem. Do zalet mogę dopisać jeszcze trwałość konstrukcji. Sam cały czas używam G siedemsetki jako myszy biurowej. Niestety wadami tego modelu była waga, zwłaszcza z baterią i bardzo krótki czas pracy na pojedynczym ładowaniu, zwłaszcza w trybie wysokiej wydajności. Od czasu wprowadzenia Logitecha G700 8 lat temu, na rynku myszy dla graczy wiele się zmieniło, a w zasadzie zmieniło się wszytko, chyba poza ślizgaczami. Duże nakłady na badania nad materiałoznawstwem, czujnikami optycznymi a także ciągłe poprawianie wszystkich elementów sprawiło, że dziś coraz trudniej jest mi wytknąć renomowanym producentom, jakieś znaczne niedociągnięcia. Logitech na dodatek, dzięki współpracy z profesjonalnymi graczami zaczął tworzyć nie tylko konstrukcje o kosmicznym wyglądzie, ale też takie jak G403 czy właśnie nasz dzisiejszy bohater, G Pro Wireless. Modele, które ponad wszystko mają stawiać wydajność w grach. Mówiąc o produktach Logitecha zastawiam się jeszcze nad nazwą dziś testowanego gryzonia. G Pro wygląda całkiem inaczej niż wersja Wireless. Jedyną wspólną cechą jest kategoria rozmiarowa. Dlaczego więc G Pro Wireless, a nie np. G123 Pro Wireless? Dodatkowo brak numerku w nazwie może być problematyczny, gdy producent będzie chciał wprowadzić następcę. O tworzeniu drobnego bałaganu nawet nie będę mówił. Dość wspomnień, przejdźmy do testu, który standardowo zaczniemy od danych technicznych.

Dane techniczne:

  • Mysz przeznaczona do gier PFS
  • Sensor optyczny z diodą działającą w podczerwieni Hero (zmodyfikowany energetycznie PixArt 3360)
  • Maksymalne 16000 DPI
  • Taktowanie USB (dla odbiornika) wynoszące 1000 Hz
  • Deklarowana prędkość maksymalna 400”/s (10,16 m/s)
  • 8 programowalnych przycisków
  • pamięć wbudowana na przechowywanie ustawień
  • Wbudowany 32 bitowy procesor ARM
  • Przewód o długości 180 cm
  • Waga deklarowana: 80 g (zważona przez nas 79,7 g)

Na papierze, parametry pracy całej elektroniki i czujnika optycznego robią pozytywne wrażenie. Niezwykłe wysoka prędkość maksymalna jest na niewiarygodnym poziomie. Jak podaje Logitech, sensor nosi nazwę Hero, jednak potwierdza się, że jego podstawą jest zmodyfikowany pod względem energetycznym Pixart 3360. Producent podaje jednak przekłamaną informację dotyczącą ilości przycisków. Co prawda jest ich 8 i suwak do włączania, ale programowalnych jest siedem a ósmy umieszczony na spodzie służy jedynie do zmiany DPI i nie można zmienić jego funkcji. W danych technicznych wyróżniłem również długość przewodu, gdyż G Pro Wireless może działać również w takim trybie. Chociażby do ładowania akumulatorka.

0
Zgłoś błąd
Liczba komentarzy: 41

Komentarze:

x Wydawca serwisu PurePC.pl informuje, że na swoich stronach www stosuje pliki cookies (tzw. ciasteczka). Kliknij zgadzam się, aby ta informacja nie pojawiała się więcej. Kliknij polityka cookies, aby dowiedzieć się więcej, w tym jak zarządzać plikami cookies za pośrednictwem swojej przeglądarki.