.
Załóż konto
EnglishDeutschРусскийFrançaisEspañol中国

Spotkanie z nVidia, Galaxy i Action - Zakopane 24-26 listopada 2006

paranoik | 06-12-2006 00:42 |
WYJAZD...

7 rano. Budzik skacze jak szalony w swoich spazmach orgazmu. Jednak, będąc przygotowanym na nadchodzącą sytuację, szybko owijam się kołdrą i pogrążam w błogim śnie.

8.30... Cholera! Pociąg o 9.40, a ja nawet nie spakowany. Szybki prysznic, losowe rzeczy w torbie, laptop w plecaku i gotowy do wyjazdu.

 
Autor: Jakub "Paranoik" Wojewoda
Marek "Marco" Pieróg

9.30, udało się dotrzeć na moje kochane PKP Piaseczno - aktualnie przechrzczone na jakąś inna nazwę, ponieważ nasi rodzimi producenci filmowi znów kręcą kolejne odcinki opery mydlanej „M jak masakra” tudzież innego ogłupiacza płci pięknej. No nic. O dziwo PKP mnie miło zaskoczyło i pociąg był nawet w miarę punktualnie. Jednak już z miejscami tradycyjnie pojawił się problem, jak to zwykle bywa w telepakach TLK. No cóż - jak się oszczędza, to się tak ma.

 

Podróż mija dość sprawnie, opóźnienie jak zwykle rośnie. Gdzieś w połowie drogi do pociągu wsiada pół Radomia. Ach, ten wesoły gwar naszych kochanych sportowców w markowej odzieży obibasa... Ach, te cudne modelki, co ich tapetą można by opędzlować 40m^2 mieszkania. Chyba nie zdziwicie się jak powiem, że moim marzeniem jest to, aby nasz piękny rząd przenieśli do Radomia?

 

14.20. Wreszcie Kraków. Po krótkim wysyłaniu pingów, spotykam się z Markiem, który właśnie nadjechał z Poznania. Szybko połykamy jakąś paszę (w mallu koło dworca mają całkiem wypasione mega sałatki) i uderzamy droga okrężną na dworzec PKS.

 

15.30, kasy PKS. Kolejki jak po mięso w PRLu. Oczywiście widać tutaj kolejny przykład polskiej oszczędności. Dworzec dwupiętrowy, to nie wypada postawić więcej niż cztery kasy.

Jakoś udało się dopchać. Pani w okienku skasowała z karty za dwa bilety, oddała jeden i reszty.

- Podobno system nie przyjął, niech panowie kupią drugi u kierowcy.

5 minut później oczywiście Marek jest ponownie u naszej pani kasjerki. Kierowca, jak przewidzieliśmy, nas zignorował. Pani poleciła udać się na inne stanowisko, może nam się uda. Jakie było nasze zdziwienie widząc kurs do Wielkiej Brytanii. Tak trochę nie po drodze. Szybki zwrot biletu i ładujemy się na chama do kolejnego PKSu. Jak widać w Krakowie inaczej się nie da.

16.20... Wreszcie ruszamy z Krakowa.

17.20... Nadal jesteśmy w Krakowie, korki niesamowite, gorzej nawet niż w stolicy. Wreszcie udaje się wyjechać. Podróż mija znośnie nad kontemplacją wyższości jednych kerneli linuksowych nad innymi i rożnymi mechanizmami optymalizacji w php.

19.20... W końcu Zakopane. Każdy nas kocha i chce nam dać pokój pół darmo, prawdopodobnie z mięsną wkładką w postaci karaluchów I szczurów. Rezygnujemy z tych wątpliwych atrakcji, udając się taksówką do hotelu Belvedere.

 

 

W hotelu zostajemy przywitani przez uśmiechnięte hostessy i odhaczeni na czarnej (tudzież białej) liście. Potem szybko oznajmiamy swoje przybycie i udajemy się do pokoju.

 

20.30, czas na kolację. Tam spotykamy naszego przemiłego kolegę z konkurencyjnego portalu (gorąco pozdrawiamy!). Po kolacji czas się poszwendać zwiedzając hotel. Oczywiście długo nam nie trzeba na namierzenie U-boot`a, czyli miejsca w którym nastąpi jutrzejsza impreza. Zamawiamy po piwie i, kontemplując matriksa lecącego w gadającym pudle, rozglądamy się za innymi gośćmi. Tego dnia udaje nam się jedynie spotkać chłopaków z Trysji. Wszyscy inni poszli spać? Czy może znaleźli inną knajpę? Podejrzewając to pierwsze, też udaliśmy się na spoczynek.

Twoja ocena publikacji:
0
Liczba komentarzy: 0
Ten wpis nie ma jeszcze komentarzy. Zaloguj się i napisz pierwszy komentarz.
x Wydawca serwisu PurePC.pl informuje, że na swoich stronach www stosuje pliki cookies (tzw. ciasteczka). Kliknij zgadzam się, aby ta informacja nie pojawiała się więcej. Kliknij polityka cookies, aby dowiedzieć się więcej, w tym jak zarządzać plikami cookies za pośrednictwem swojej przeglądarki.