.
Załóż konto
EnglishDeutschРусскийFrançaisEspañol中国

Recenzja Wiedźmin - Polak potrafi!

Sebastian Oktaba | 11-09-2008 12:19 |

Nie wierzyłem, że dożyję tej pięknej chwili, gdy Wiedźmin zagości na półkach sklepowych! Dałbym sobie uciąć rękę, iż prędzej powstanie autostrada łącząca Gdańsk z Zakopanem po linii prostej, albo trzecia linia metra w Stolicy, niż siwowłosy pojawi się na ekranie mojego wysłużonego monitora. Byłem jeszcze w szkole podstawowej, kiedy po raz pierwszy przeczytałem na łamach legendarnego Secret Service wzmiankę o tym, że powstanie gra bazująca na uniwersum stworzonym przez Andrzeja Sapkowskiego (jeszcze gdzieś trzymam w WC ten numer). W międzyczasie przeleciało moje liceum, skończyłem studia, zacząłem się golić i zdecydowanie więcej pić, lecz dopiero teraz po ponad 10 latach dane mi jest cieszyć się produktem finalnym. Niemniej fakt pozostaje faktem, CD-Projekt Red stanął na wysokości zadania i oto mamy przed sobą zupełnie nową jakość wśród gier z kraju nad Wisłą, a kto wie - może i nową epokę? Rozszerzona edycja Wiedźmina pojawi się w sklepach już 19 września, tymczasem wszyscy, którzy w jakiś tajemniczy sposób przegapili ów głośny tytuł, mają teraz okazję nadrobić zaległości.

Autor: Sebastian "Caleb" Oktaba

Zaprawdę, powiadam wam, oto nadchodzi wiek miecza i topora, wiek wilczej zamieci. Nadchodzi czas Białego Zimna i Białego Światła, Czas szaleństwa i Czas pogardy, Tedd Deireadh, Czas Końca. Świat umrze wśród mrozu, a odrodzi się wraz z nowym słońcem. Odrodzi się ze Starszej Krwi, z Hen Ichaer, z zasianego ziarna. Ziarna, które nie wykiełkuje, lecz wybuchnie płomieniem. Ess’tuath esse! Tak Będzie! Wypatrujcie znaków! Jakie to będą znaki, rzeknę wam – wprzód spłynie ziemia krwią Aen Seidhe, Krwią Elfów * ... Pięć długich lat minęło od momentu, gdy ostatni raz widziano Geralta z Rivii stąpającego wśród żywych. Potem słuch o nim zaginął i wiele wskazywałoby na to, że Biały Wilk przepadł bez śladu, a być może nie żyje. Wszystko zmienia się pewnej jesiennej nocy, gdy na rozlewiskach otaczających Kaer Morhen wiedźmini w strugach deszczu znajdują wycieńczonego białowłosego. W twierdzy, pod okiem Triss Merigold, Vessemira oraz pozostałych pobratymców szybko dochodzi do siebie, jednak całkowita amnezja nie ustępuje. Geralt zupełnie nie pamięta spotykanych postaci, minionych wydarzeń, stylów walki, nawet tego co się z nim ostatnio działo ... Wszystko wydaje się zamglone i niejasne. Czas, podobnie jak obcowanie z niegdyś znajomym otoczeniem pomaga, lecz sielanka nie trwa długo. Kaer Morhen przeżywa oblężenie i pomimo zaciętej walki (pełniącej funkcje treningu), w której przypominamy sobie do czego służy miecz, najeźdźcom udaje się wykraść Wiedźmińskie sekretne receptury, skutkiem czego niezwłocznie wyruszamy w pościg za sprawcami bałaganu: Azarem Javedem oraz Magistrem (paskudne wykształciuchy!). Jednak w pierwszej kolejności kroki kierujemy na ponure obrzeża Wyzimy, gdzie na dobre zaczyna się nasza długa i niebezpieczna przygoda, w poszukiwaniu zemsty i własnego Ja.

Stara i wyświechtana zagrywka z utratą pamięci przez głównego bohatera, to banalny, ale skuteczny zabieg ułatwiający ponowne nakreślenie historii pozornie zakończonej. Ma to oczywiście swoje uzasadnienie, jako że proza A. Sapkowskiego poza granicami naszego pięknego kraju nie jest specjalnie znana, co być może niebawem ulegnie zmianie. Wiedźminowi wymazano więc kartotekę („...na każdego znajdzie się teczka...” - A. Macierewicz), aby mógł ponownie zapracować na swój sukces. Początkowo, jak przystało na klasyczne cRPG, opowieść przedstawia się dosyć niepozornie, aby w pewnym momencie nabrać szaleńczego rozpędu wciągając nas w niezwykle przemyślaną intrygę. Spiski, zdrada, wielka polityka i walka o wpływy - ich smak poczujemy niejednokrotnie, zaś motorem napędowym naszych działań będzie zadośćuczynienie oprawcom. Wiedźmin oferuje w kwestii fabularnej naprawdę bardzo dużo. Abstrahując od głównego wątku, żeby nie zdradzać szczegółów, zadań do wykonania mamy bez liku. Począwszy od zupełnie błahych, polegających na likwidacji kogoś lub czegoś, a na detektywistyczno - dochodzeniowych kończąc, przy których trzeba spędzić trochę czasu, popytać, wykonać kilka przysług, albo dać w „łapę”, żeby uzyskać potrzebne nam informacje.

Czasami ilość wpisów w dzienniku może trochę przytłaczać, ale dzięki doskonałemu rozplanowaniu i przejrzystości trzeba być nie lada nierozgarniętym, żeby się w tym pogubić. Najważniejsze, że niektóre powierzane nam obowiązki, pomimo iż oglądaliśmy je w dziesiątkach innych gier wcale nie nużą. Wręcz przeciwnie - wykonywałem je z radością, ponieważ gra syci, ociekając grywalnością. Siąść do Wiedźmina na godzinkę nie sposób, bo zaraz okazuje się, że trzeba wstawać do pracy. Zastraszająco szybko można wpaść w wir intrygi, będąc wodzonym za nos przez pozornych przyjaciół, rozwiązując kolejne sprawy i powoli zatracając poczucie rzeczywistości. Przecież tak trudno odmówić sobie jeszcze jednej partyjki w kościanego pokera, czy też kolejki gorzałki bądź miodu ze znajomymi z dawnych lat. W trakcie wędrówki spotkamy kilku książkowych bohaterów Zoltana, Shani, Jaskra czy Triss, którzy są ważnymi elementami całokształtu przedstawionej opowieści. Nie zabrakło także postaci drugoplanowych związanych z sagą A. Sapkowskiego. Ich zgodność z pierwowzorem książkowym niech każdy oceni sam. Miłym akcentem jest umieszczenie w grze licznych odniesień zarówno do rodzimej, jak i światowej literatury oraz popkultury (w szerokim tego słowa znaczeniu). Aluzje nie zostały przesadnie zakonspirowane, odrobina spostrzegawczości w zupełności wystarczy, aby wywołać salwę śmiechu bądź zadumy.

Twoja ocena publikacji:
0
Sebastian Oktaba
Liczba komentarzy: 0
Ten wpis nie ma jeszcze komentarzy. Zaloguj się i napisz pierwszy komentarz.
x Wydawca serwisu PurePC.pl informuje, że na swoich stronach www stosuje pliki cookies (tzw. ciasteczka). Kliknij zgadzam się, aby ta informacja nie pojawiała się więcej. Kliknij polityka cookies, aby dowiedzieć się więcej, w tym jak zarządzać plikami cookies za pośrednictwem swojej przeglądarki.