.
Załóż konto
EnglishDeutschРусскийFrançaisEspañol中国

Recenzja Saints Row: The Third - Grand Theft Auto na wesoło

Sebastian Oktaba | 28-11-2011 19:54 |

Słyszysz sandbox, myślisz Grand Theft Auto - ciężko się takiemu skojarzeniu dziwić, skoro właśnie Rockstar spopularyzowało ów gatunek, a przy okazji zbulwersowało znaczną część opinii publicznej. Życie i kariera gangstera ukazana ze wszystkimi cieniami i blaskami, to zresztą łakomy kąsek dla developerów, bowiem zdegenerowana gawiedź wyjątkowo upodobała sobie podobne produkcje. Praktycznie nieograniczona swoboda, tony dynamicznej akcji oraz scenariusz z kryminalnym akcentem, to wydawałoby się uniwersalny przepis na murowany sukces. Tymczasem doświadczenie pokazuje, że Grand Theft Auto nie doczekało się żadnego godnego konkurenta, chociaż od premiery „czwórki” mijają blisko trzy lata! Owszem, byliśmy świadkami kilku odważnych prób zdetronizowania króla lecz dobre chęci zwykle nie wystarczają - przykładem służy między innymi Saint Row 2, które poległo na każdym froncie w walce z GTA IV. Pewnie dlatego na Saints Row: The Third rzesze graczy postawiły krzyżyk zanim jeszcze zobaczyły efekty prac studia Volition. Osobiście również nie wiązałem z trzecią odsłoną serii wielkich nadziei, ale nieoczekiwanie otrzymałem zwariowanego, grywalnego i pełnokrwistego sandboxa...

Autor: Caleb - Sebastian Oktaba

Od zarania dziejów wielcy przywódcy wyrastali mimo przeciwności losu, żeby następnie wylądować na dnie... Podobnie rzecz wyglądała ze Świętymi z Trzeciej Ulicy, którzy po zdobyciu Stilwater awansowali z pozycji podrzędnego gangu do miana globalnego potentata medialnego. Kręcono o nich filmy, okrzyknięto ikonami, wielbiono i podziwiano. Jednak sukces pociągnął za sobą nieprzyjemne konsekwencje - Święci padli ofiarami spisku innych organizacji, pragnących przejąć ich wpływy oraz majątek. Kilka skoordynowanych akcji sprawiło, że rachunki bankowe świętoszków opustoszały, zaś szerokie kontakty gdzieś nagle wyparowały. Wytrawni bandyci nie zamierzali wcale patrzeć na upadek własnego imperium i podjęli rzuconą rękawicę, ale przeciwnicy okazali się wyjątkowo uparci... Chyba nadciąga totalny kataklizm!

Steelport opanowały trzy konkurencyjne ekipy - Jutrzenka wzorowana na Yakuzie, stylizowani na wrestlingowych zapaśników Luchadores oraz komputerowi piraci The Deckers. Wszystkich łatwo rozpoznać wśród zwykłych cywili, bowiem wyróżniają się wyjątkowo kretyńskimi wdziankami, podczas gdy naszym firmowym symbolem jest gustowny kolor fioletowy i hip-hopowy image. Pomiędzy realizujące brygady wkracza także STAG - rządowa komórka powołana do walki z przestępczością zorganizowaną, dysponująca zaawansowanym sprzętem do uprzykrzania życia miejskim szumowinom. Święci będą musieli ostro zawalczyć od dominację, niemniej w towarzystwie takich oryginałów jak wyemancypowana Shaundi, osiłek Oleg, pogrążona w świecie komputerów Kinzie czy rozśpiewany alfons Zimos, odzyskanie wpływów to tylko kwestia czasu...

Liczycie na poważną historię z elementami rasowego kryminału? Uuu - zły adres! Saints Row: The Third jest kompletnie odjechanym tytułem, stawiającym na szaloną rozwałkę, świadome wzbudzanie kontrowersji i ogólne jajcarstwo. Żeby dobrze wspominać godziny spędzone z „trójką” najlepiej wypić jedno piwko i solidnie zrelaksować przed monitorem. Bezkompromisowe, często absurdalne oraz smoliście czarne poczucie humoru wymaga też odrobiny spostrzegawczości, bowiem w oczywisty sposób dotyka nie tylko sandboxów, ale również Bioshock czy Call of Duty. Słowem - Saints Row: The Third to produkcja z kpiną wpisaną w kod, która przypadnie do gustu raczej fanom GTA: San Andreas i Vice City, niżeli Grand Theft Auto IV oraz Mafii II. Jednak czy trzecia odsłona „świętoszków” nie popełni skandalicznych błędów poprzednika?

Twoja ocena publikacji:
0
Sebastian Oktaba
Liczba komentarzy: 5

Komentarze:

x Wydawca serwisu PurePC.pl informuje, że na swoich stronach www stosuje pliki cookies (tzw. ciasteczka). Kliknij zgadzam się, aby ta informacja nie pojawiała się więcej. Kliknij polityka cookies, aby dowiedzieć się więcej, w tym jak zarządzać plikami cookies za pośrednictwem swojej przeglądarki.