.
Załóż konto
EnglishDeutschРусскийFrançaisEspañol中国

Recenzja Prince of Persia: Zapomniane Piaski - Orient Express

Sebastian Oktaba | 28-06-2010 14:23 |

Wstydziłby się ten, kto nigdy nie słyszał o Księciu Per(wer)sji, ale jednocześnie gry przygodowo-zręcznościowo-platformowe wymieniał w kręgu swoich najbliższych zainteresowań. Orientalnej urody bohater w niedopasowanych (przynajmniej o dwa rozmiary) pantalonach gościł przecież na monitorach wielokrotnie, dziś uchodząc już za ikonę gatunku. Prince of Persia to wszak seria z głębokimi korzeniami, pamiętająca jeszcze panowanie Atari ST oraz platformy Apple II. Natomiast odkąd prawa do marki przejął Ubisoft, Książę przeżywa drugą młodość i wszędzie go pełno, nie wyłączając ekranów kinowych. Ostatnia odsłona cyklu (2008 rok) zatytułowana po prostu Prince of Persia spotkała się jednak z niezbyt entuzjastycznym przyjęciem, nie tyleż ze względu na cukierkową grafikę, co liczne uproszczenia. Twórcy podobno wyciągnęli wnioski z bolesnej lekcji i postanowili wrócić do korzeni, przygotowując dla wielbicieli „księciunia” prawdziwą gratkę. Prince of Persia: Zapomniane Piaski umiejscowiono więc pomiędzy Piaskami Czasu i Duszą Wojownika (typowy interquel), stawiając na podobne rozwiązania oraz stylistykę. Efektem tego jest gra wpisująca się w kanon wysoko ocenianych poprzedników, ale nie przynosząca żadnej rewolucji. Dobrze to czy źle, sprawdźcie sami czytając poniższą recenzję...

Autor: Caleb - Sebastian Oktaba

Historia rozpoczyna się niedługo po burzliwych wydarzeniach znanych z Piasków Czasu, kiedy Książę Persji postanawia odwiedzić swojego brata. Niestety, rodzinne spotkanie przy winie musi poczekać, bowiem sytuacja w królestwie Malika nie wygląda kolorowo. W momencie naszego przybycia zamek sztormują najeźdźcy, zaś ich ilość jasno sugeruje, że niebawem bramy monumentalnego domostwa zostaną sforsowane. Celem intruzów najpewniej jest skarbiec wypełniony złotem i kosztownościami. Zdesperowany Malik, którego wybujałe ego strasznie ucierpiało z powodu ogólnej bezradności, wpada na iście diabelski plan. Jak wieść gminna niesie połączenie dwóch połówek starożytnego medalionu, będącego zupełnie przypadkiem w posiadaniu głównych bohaterów, pozwala wyzwolić i opanować armię legendarnego króla Salomona... przynajmniej w teorii. Pomimo przestróg, próśb oraz gróźb, starszy z rodzeństwa decyduje się odpieczętować grobowiec, nie zważając na ewentualne konsekwencje. Efekt zabiegu był łatwy do przewidzenia, bo opowieść nie mogłaby skończyć się happy endem już na starcie. Zatem, chwilę po ceremonii otwarcia, z czeluści mogiły wysypał się magiczny piasek, a spod niego poczęli wyłazić wojowniczo nastawieni nieumarli, demony oraz inne dziwactwa. Wygłodniałe maszkarony błyskawicznie zdominowały imprezę, zamieniając pozostałych przy życiu ludzi w posągi i narzuciły własne zasady gry. Posprzątanie całego bałaganu oraz obowiązek odesłania do domu nieproszonych gości spoczywa więc ponownie na naszych barkach...

Fabuła Prince of Persia: Zapomniane Piaski, bądźmy szczerzy, jest równie oklepana jak tyłek emerytowanej kelnerki pracującej na Oktoberfest. Większych emocji też raczej nie wzbudza, skoro perypetie księcia prawie zawsze kręcą się wokół tematu ratowania świata, królestwa bądź księżniczki... albo wszystkiego po trochu. Podobne bajeczki słyszeliśmy już przynajmniej tysiąc razy, stąd zwroty akcji nie zaskakują i łatwo przewidzieć co, jak oraz dlaczego się wydarzy. Na uwagę zasługują natomiast naprawdę niezłej jakości zarówno renderowane, jak i generowane na silniku PoP filmiki. Cóż, scenariusz nigdy nie był mocną stroną serii, więc taki stan rzeczy nie powinien chyba nikogo bulwersować. Potencjał produkcji, podobnie jak wielu podobnych tytułów, tkwi na szczęście w czymś zupełnie innym - połączeniu cech gry typowo zręcznościowej z elementami bijatyki. Oczywiście pomiędzy kopaniem tyłków oraz ekwilibrystycznymi wygibasami zachowano odpowiednie proporcje, żeby ani jedno, ani drugie szybko się nie przejadło. Zresztą, Prince of Persia: Zapomniane Piaski pod wieloma względami przypominają Piaski Czasu i Duszę Wojownika, tym bardziej, że wprowadza niewiele innowacji do wcześniejszej formy. Mechanikę gry oparto na kilku pomysłowych zagrywkach stosowanych naprzemiennie, z czego większość jest doskonale znanych. I chociaż produkcja Ubisoftu rewolucji nie przynosi, wręcz można ją oskarżyć o zbytnią odtwórczość, nadal potrafi wciągnąć. Pytanie tylko, czy z siłą ruchomych piasków?

Twoja ocena publikacji:
0
Sebastian Oktaba
Liczba komentarzy: 0
Ten wpis nie ma jeszcze komentarzy. Zaloguj się i napisz pierwszy komentarz.
x Wydawca serwisu PurePC.pl informuje, że na swoich stronach www stosuje pliki cookies (tzw. ciasteczka). Kliknij zgadzam się, aby ta informacja nie pojawiała się więcej. Kliknij polityka cookies, aby dowiedzieć się więcej, w tym jak zarządzać plikami cookies za pośrednictwem swojej przeglądarki.