Zgłoś błąd

X

Zanim wyślesz zgłoszenie, upewnij się że przyczyną problemów nie jest dodatek blokujący reklamy.

Typ zgłoszenia
Treść zgłoszenia
Twój email (opcjonalnie)
Nie wypełniaj tego pola
 Advertisement
.
Załóż konto
EnglishDeutschРусскийFrançaisEspañol中国

Recenzja Mass Effect: Andromeda PC - Kosmiczny rywal Wiedźmina?

Sebastian Oktaba | 02-05-2017 15:00 |

Dzień dobry, jestem zawodowym pionierem

Protagonistami Mass Effect: Andromeda uczyniono średnio charyzmatyczne rodzeństwo Ryderów, będące potomstwem tyleż niezłomnego co martwego pioniera Aleca Rydera, członka programu N7 oraz uczestnika legendarnej już ekspedycji, która odnalazła pierwszy przekaźnik masy. Spośród jednojajowych bliźniaków trzeba wybrać swojego faworyta, aczkolwiek decyzja w niewielkim stopniu rzutuje na przebieg scenariusza. Możemy też oczywiście zdecydować jak dokładnie będzie wyglądać Sarah lub Scott Ryder, korzystając z rozbudowanego edytora wizualnego, pozwalającego dostosować dziesiątki szczegółów anatomii m.in.: fryzurę, karnację, kształt nosa, oczodołów czy podbródka. Uwzględniono również wzory makijażu, blizny i tatuaże. Tradycyjnie jednak nie przewidziano wyboru najważniejszego, czyli rasy protegowanego - znów jesteśmy skazani na kierowanie reprezentantem gatunku homo sapiens. Wielka szkoda, ponieważ nowy rozdział w historii Mass Effect stanowił doskonałą okazję do zerwania z ograniczeniami trylogii, co urozmaiciłoby rozgrywkę oraz charakterystyki bohaterów, a chyba każdy wolałbym pokierować Kroganinem, Asari, Salarianinem albo Turianinem, niż kolejnym pospolitym człowieczkiem. Tymczasem BioWare pozostało ślepo wierne wcześniejszym schematom. Jakby to powiedział mistrz Yoda: ordynarne lenistwo wyczuwam...

Recenzja Mass Effect: Andromeda - Kosmiczny rywal Wiedźmina? [nc35]

Progres postaci jak zwykle uzależniono od punktów doświadczenia, otrzymywanych za wykonywanie zadań fabularnych, eksplorację oraz pacyfikowanie wrogów, niemniej pierwszą poważniejszą decyzję odnośnie specjalizacji podejmujemy jeszcze przed rozpoczęciem kampanii. Wybieramy bowiem między sześcioma rodzajami szkolenia, które gwarantują zdolność startową i dodatkowe moce wspomagające. Przykładowo - Dowódca otrzymuje wyssanie tracz przeciwnika, Ochroniarz strzał obalający, natomiast Agent potrafi wykorzystywać kamuflaż. Rozwinięciem tego pomysłu uczyniono dyscypliny jakich występuje siedem, zaś odblokowanie kolejnych kategorii powiązano z całkowitą ilością punktów umiejętności wydanych w poszczególnych kategoriach: walce, biotyce lub technologii. Między profilami możemy się dowolnie przełączać, dostosowując konfigurację bohatera do preferowanej strategii, zyskując zarazem bonusy uzależnione od osiągniętej rangi, ponieważ również tutaj zachodzi ewolucja jeśli konsekwentnie inwestujemy w określone skille. Generalnie, Mass Effect: Andromeda pomimo wielopłaszczyznowego rozwoju protegowanego jest niezwykle transparentną i dobrze przemyślaną produkcją, dającą sporo swobody przy konfiguracji Rydera. 

Recenzja Mass Effect: Andromeda - Kosmiczny rywal Wiedźmina? [nc10]

Umiejętności bojowe posegregowano w trzech oddzielnych zakładkach, gdzie znajduje się kilkanaście autonomicznych drzewek, każde zawierające kolejne dziewięć talentów. Sumarycznie przygotowano ponad trzysta (!) biegłości, wśród których znajdują się skille aktywne, jak również pasywne. Wojownicy mogą zainwestować w siejące spustoszenie omni-granaty, turbodoładowanie zwiększające skuteczność uzbrojenia albo krogańskie pociski odłamkowe. Biotykom udostępniono przyciąganie wystawiające oponentów na bezpośredni ostrzał, unicestwienie tworzące anomalię grawitacyjną lub barierę energetyczną odbijającą pociski. Amatorzy technologii znajdą natomiast kamuflaż taktyczny ułatwiający znikanie, wieżyczkę szturmową, miotacz płomieni oraz przeciążenie detronizujące tarcze. Wszystkie skille można również dowolnie mieszać, uzyskując ciekawe międzyklasowe kombinacje, których odpowiednie połączenie potrafi przynieść naprawdę spektakularne efekty. Jedynym ograniczeniem pozostaje ilość wolnych slotów. Całości dopełniają zdolności bierne podnoszące naszą wytrzymałość, sprawność posługiwania się broniami oraz wydłużające działanie pozostałych biegłości.

Recenzja Mass Effect: Andromeda - Kosmiczny rywal Wiedźmina? [nc37]

Bardzo ważnym czynnikiem wpływającym na dynamikę rozgrywki wciąż pozostaje drużyna, której członków powoli werbujemy w trakcie kampanii. Poprzednie odsłony Mass Effect pozwalały zabierać na wyprawy maksymalnie dwóch podwładnych - Andromeda niczego w powyższej kwestii nie zmienia, chociaż akurat tutaj poważniejsza reorganizacja moim zdaniem była zbyteczna. Istotniejsze jest chyba, że towarzysze otrzymali własne zestawy umiejętności specjalnych. Ilościowo repertuar biegłości jest jednak trochę skromniejszy niż protegowanego, niemniej możemy przynajmniej zdecydować, które dokładnie będą rozwijane. Podobnie jak naszego chojraka, kompanów obowiązują limity aktywnych zdolności, ale awansują w rangach, zyskują dodatkowe premie klasowe itp. Istnieją również skille ogólnie wspierające kondycję drużyny, więc twórcy Mass Effect: Andromeda zadbali o kompleksowy ekosystem rozwoju postaci. Biorąc pod uwagę liberalne standardy panujące w gatunku action-cRPG, pomimo pewnych braków, ostatecznie czuję się usatysfakcjonowany kształtem, różnorodnością oraz elastycznością tworzenia wybawcy galaktyki, które uprzyjemniają niezliczone potyczki.

Recenzja Mass Effect: Andromeda - Kosmiczny rywal Wiedźmina? [nc1]

1
Zgłoś błąd
Sebastian Oktaba
Liczba komentarzy: 56

Komentarze:

x Wydawca serwisu PurePC.pl informuje, że na swoich stronach www stosuje pliki cookies (tzw. ciasteczka). Kliknij zgadzam się, aby ta informacja nie pojawiała się więcej. Kliknij polityka cookies, aby dowiedzieć się więcej, w tym jak zarządzać plikami cookies za pośrednictwem swojej przeglądarki.