.
Załóż konto
EnglishDeutschРусскийFrançaisEspañol中国

Recenzja Flatout: Apokalipsa - Wirtualny kurs prawa jazdy

Sebastian Oktaba | 18-10-2008 14:08 |

Dzień dobry. Kontrola drogowa - starszy sierżant Zenon Jaskóła. Czy prawo jazdy jest? Niestety nie posiadam. Obowiązkowe ubezpieczenie OC? Szkoda mi było pieniędzy. Świadectwo zdrowia? Pies zjadł ... Pasy zapięte? Uwierały mnie w bok, dlatego wymontowałem. To może przynajmniej kask i odzież ochronna? Żałuje, ale nie - przeszkadzają w piciu piwa podczas jazdy. Mam nadzieję, że kluczyków też zapomniałeś ... Tu pana zmartwię, akurat mam je przy sobie. I co niby z tym chcesz zrobić? Jako to co? Biorę udział w wielkiej samochodowej demolce Flatout: Apokalipsa. Jedyne prawo jakie tam obowiązuje głosi jasno i wyraźnie: niech wygra ten, kto przekroczy linię mety w jednym kawałku. Zasady fair play są dla frajerów, którzy zawsze przyjeżdżają ostatni. Nie po to kupiłem za ostatnie pieniądze tego ledwo toczącego się grata, żeby teraz polerować mu lakier. Poza tym nie znam nawet podstawowych zasad ruchu drogowego, jestem daltonistą i pospolitym chamem. OK! Starczy ... W takim razie ... wydajesz się tutaj pasować. Szerokiej drogi synku, jakakolwiek by ona nie była ...

Autor: Sebastian „Caleb” Oktaba

Z poprzednimi częściami Flatout nie miałem okazji się bliżej zapoznać. Tytuł obił mi się o uszy, ale nigdy nic nie popchnęło mnie w jego kierunku. Tyle, co wiedziałem, że jest to kompletna rozwałka z samochodami w roli głównej. Od razu skojarzyłem Destruction Derby jeszcze z czasów pierwszego PlayStation. Przypomniałem sobie, jak dobra była wtedy zabawa w „zbijaka” i ile potrafiła dać frajdy. Zdarzyło mi się też pogiercować w Burnout: Paradise na xBox 360, zatem mniej więcej wiedziałem czego się spodziewać po Flatout: Apokalipsa. Moje oczekiwania nie były przesadnie wygórowane. Dawno już nie poświęciłem czasu „samochodówce”, zatem ochoczo zasiadłem do gry. Jak się szybko okazało, tytuł cholernie wciąga od pierwszych chwil. Prosta zabawa w pirata drogowego jest niesłychanie przyjemna, pozwala odreagować po stresującym dniu - szczególnie, gdy przypominam sobie poranne korki na jednym z Warszawskich mostów.

Flatout, to wyścigi skierowane głównie do osób, które nie chcą poświęcać kilkunastu godzin na opanowanie sterowania i mechaniki gry, a w pełni korzystać z uroków czterech kółek. W Apokalipsie wystarczy kwadrans, by poczuć się całkiem swobodnie na wirtualnym torze przeszkód. Czysto zręcznościowy model jazdy idealnie pasuje do charakteru opisywanego tytułu. Na nic przydadzą się umiejętności z innych wyścigówek, tutaj nie ma prawie żadnych zasad. Można, a nawet trzeba zrobić wszystko, żeby nasi przeciwnicy przynajmniej wylecieli z toru. Oczywiście jest nader wskazane, aby ich samochód zamienił się w kupę dymiącego złomu, za co otrzymamy dodatkowe punkty. O tak, nie jest to gra dla niedzielnych kierowców, którzy z ulicy podporządkowanej wyjeżdżają pół godziny. Jeżeli masz zamiar zdawać egzamin na prawo jazdy, może poczekaj z Flatoutem do czasu jego zaliczenia. Złe nawyki wyniesione ze spotkania z grą, mogą w konsekwencji okazać się niebezpieczne dla życia lub zdrowia.

Twoja ocena publikacji:
0
Sebastian Oktaba
Liczba komentarzy: 0
Ten wpis nie ma jeszcze komentarzy. Zaloguj się i napisz pierwszy komentarz.
x Wydawca serwisu PurePC.pl informuje, że na swoich stronach www stosuje pliki cookies (tzw. ciasteczka). Kliknij zgadzam się, aby ta informacja nie pojawiała się więcej. Kliknij polityka cookies, aby dowiedzieć się więcej, w tym jak zarządzać plikami cookies za pośrednictwem swojej przeglądarki.