.
Załóż konto
EnglishDeutschРусскийFrançaisEspañol中国

Recenzja F.E.A.R. 2: Project Origin - Strach się bać?

Sebastian Oktaba | 05-03-2009 13:35 |

Powiedź proszę, czym jest według ciebie strach? Subiektywnym odczuciem w sytuacji realnego zagrożenia? Wytworem umysłu podsycanym przez wybujałą wyobraźnię? Reakcją na silny bodziec emocjonalny? Czy też zapalczywie wierzysz, iż to wyłącznie senne koszmary próbują odebrać ci resztki zdrowego rozsądku? Zapewne nie mylisz się w żadnym punkcie, ale to tak naprawdę mało istotne ... Zaufaj mi, w momencie, gdy doznasz najsilniejszej odmiany strachu, szybko zrozumiesz, że może być on czymś więcej ... czymś namacalnym, rzeczywistym ... ale czy wtedy nie będzie już za późno na rozpaczliwy krzyk? Sparaliżowany, bezsilny i słaby, pogrążony w inercji, zdany tylko na siebie, poznasz smak prawdziwego przerażenia. Ciemność wyciągnie w twoim kierunku lodowate ręce, a upiorne kształty osaczą niczym hieny. Wierzysz? Sądzisz, że Bóg pomoże ci przezwyciężyć lęki i poprowadzi w kierunku światła? Mylisz się! Od dawna jesteś samotny, sprzedany nicości, nie możesz liczyć na nikogo ... Ona to wie ...

UWAGA: PUBLIKACJA ZAWIERA TREŚCI DRASTYCZNE, PRZEZNACZONE DLA OSÓB POWYŻEJ 18 ROKU ŻYCIA

  

Autor: Sebastian „Caleb” Oktaba

Alma powraca, a wraz z nią następca F.E.A.R.: First Encounter Assault Recon, czyli Project Origin, sequel głośnej strzelaniny pierwszoosobowej sprzed kilku lat. Ok, nie powiem że S.T.R.A.C.H był najlepszym przedstawicielem gatunku Fps z jakim dane mi było obcować, ale na pewno zapisał się na stałe annałach historii. Świetny moduł A.I., unikatowy klimat, bullet time, fabuła rodem z Japońskich horrorów, genialny multiplayer oraz monotonne do bólu wnętrza. Oto skrócony obraz gry. Jedni uznali F.E.A.R. za swoiste objawienie, inni zaś machnęli ręką mamrocząc coś o nudzie i prostocie. Prawda jak zwykle leżała gdzieś pośrodku, ale nie o tym będzie mowa w niniejszej recenzji. To już przeszłość. F.E.A.R. 2 studia Monolith trafił dokładnie w piątek trzynastego pod moją strzechę. Cóż za urocza data na premierę, sam lepiej bym tego nie zaplanował. Na szczęście obyło się bez komplikacji, sprzęt nie ucierpiał i nikt nie zginął śmiercią tragiczną, ani nie odniósł poważnych ran podczas procesu instalacji. Co zatem ujrzałem po uruchomieniu? Project Origin ponownie zaprasza nas do świata z pogranicza makabry i sennego koszmaru. Autorzy zebrali sugestie graczy, wyciągnęli wnioski z poprzedniej lekcji i postanowili zaserwować nam produkt pozbawiony wad pierwowzoru. Pytanie tylko, czy udało im się zachować starą specyfikę? Wszak wizytówką F.E.A.R. było uczucie alienacji i przygnębienia potęgowane przez szaro-burą kolorystykę. Odpowiedzi na wszelkie pytania odnajdziecie zagłębiając się w lekturze. Poznajcie więc zalążek mrocznej opowieści, która niebawem stanie się także waszym udziałem ...

Akcja Project Origin rozgrywa się mniej więcej równolegle do części pierwszej. Monolith odżegnał się najwidoczniej od wszelkich średnio udanych dodatków, chcąc samodzielnie dopisać kolejny rozdział do rozpoczętej historii. Biorąc pod uwagę poziom dwóch oficjalnych addonów, w pełni rozumiem postępowanie twórców. W F.E.A.R. 2 naszym alter ego zostanie Michael Becket, członek oddziału Delta, który razem ze swoimi towarzyszami delegowany został do schwytania pewnej niezwykle ważnej persony. Genevieve Aristide, szefowa korporacji Armacham Technology winna wielu niecnych uczynków, jako cywil nie powinna stawiać oporu uzbrojonym komandosom. Cóż, proste zadania mają to do siebie, że nigdy nie układają się wedle ustalonego planu. Opisywany przypadek nie jest wyjątkiem, a wręcz potwierdza tę regułę. Wizytę w prywatnej rezydencji Aristide nieoczekiwanie kończy gigantyczny wybuch bomby jądrowej. Prawdopodobnie tę właśnie eksplozję widzieliśmy w finale F.E.A.R. First Encounter Assault Recon. Gigantyczny grzyb majestatycznie unosi się nad miastem, złowrogo przyćmiewając słońce. Od tego momentu zaczyna się koszmar, nieustanna walka o przetrwanie oraz łączenie historii ze strzępków znalezionych tu i ówdzie notatek w sensowną całość. Przewijać będą się zarówno wątki znane z poprzedniej części, jak i zupełnie nowe. W tym bezpośrednio dotyczące głównego bohatera.  Alma deptać będzie nam po piętach, a sprawy przybiorą nieciekawy obrót, gdy ... Gdy zdecydujecie się zawitać w zdezelowanym Auburn rzecz jasna. Fabuła nie jest może przesadnie odkrywcza, ale po klasycznym Fps nie oczekiwałem cudów na miarę powieści S. Kinga. Liczyłem przede wszystkim na atmosferę gęstą od zjawisk, których wyjaśnić logicznie nie sposób oraz solidną jatkę. Jednego i drugiego nie zabraknie.

Twoja ocena publikacji:
0
Sebastian Oktaba
Liczba komentarzy: 0
Ten wpis nie ma jeszcze komentarzy. Zaloguj się i napisz pierwszy komentarz.
x Wydawca serwisu PurePC.pl informuje, że na swoich stronach www stosuje pliki cookies (tzw. ciasteczka). Kliknij zgadzam się, aby ta informacja nie pojawiała się więcej. Kliknij polityka cookies, aby dowiedzieć się więcej, w tym jak zarządzać plikami cookies za pośrednictwem swojej przeglądarki.