.
Załóż konto
EnglishDeutschРусскийFrançaisEspañol中国

Recenzja Far Cry 2 - Makumba w wersji hardcore

Sebastian Oktaba | 29-12-2008 02:09 |

Pamiętacie? Zbigniew Wodecki lata temu wyśpiewał nieśmiertelny szlagier, zawierający legendarną frazę: „afryka dzika, dawno odkryta”. Swego czasu nuciła go cała Polska. Słowa pamiętne, jednak nijak nie jestem w stanie podciągnąć ich pod świat gier, które Czarny Ląd omijały szerokim łukiem. Do tej chwili. Ubisoft Montreal w spuściźnie po studiu Crytek, otrzymał tytuł legendarny - Far Cry - który odcisnął szerokie piętno na całym gatunku Fps. Ojcowie pierwszej części poszli własną drogą wydając Crysis'a, o którym można wypowiadać się zarówno w samych inwektywach jak i superlatywach, ale nawiązania do ich pierwszego dziecka były oczywiste i namacalne. Sama zaś gra na stałe wpisała się w historię wirtualnej rozrywki. Natomiast akcję Far Cry 2 przeniesiono do Afryki, całkowicie odżegnując się od pierwowzoru. Pozostała jedynie oryginalna nazwa. Czy postąpiono słusznie? Zależy, jak na to spojrzeć. Oczekiwania względem Far Cry 2 były bardzo duże, zaś Ubisoft jest mistrzem podsycania atmosfery przed premierą, co udowodnił przy okazji Assassin's Creed. Sprawdźmy zatem, jak ich nowa propozycja wypada w ogólnym rozrachunku.

Autor: Sebastian „Caleb” Oktaba

Chociaż nie przemawia przeze mnie czyste lenistwo, nad fabułą nie będę się przesadnie rozwodził. Powiedzmy sobie szczerze, wątek główny należy do tych niezbyt ambitnych i oryginalnych zarazem. Który to już raz musimy kogoś odnaleźć i pozbawić życia? Widać twórcy wyszli z prostego założenia: skoro robimy Fps, głębsza historia nie jest specjalnie potrzebna. W porządku, zostawię trochę miejsca na domysły, a nuż ktoś zostanie pozytywnie zaskoczony? Jedziemy więc dalej. Zaraz po wyborze postaci (który nota bene nie ma większego wpływu na przebieg gry), lądujemy na tylnym siedzeniu jeepa, podziwiając afrykańskie plenery. Intro w stylu leciwego Half Life lub już znacznie bardziej teraźniejszego Call of Duty IV, należycie spełnia swoją rolę jako preludium do dalszych działań. Odrobinę brakuje aury tajemniczości oraz niepewności towarzyszącej poznawaniu niezanego, mimo wszystko przyjemnie jest rozpocząć przygodę od łagodnego wprowadzenia ... które w jednej chwili zamienia się w ostrą wymianę ognia. Po kilku początkowych misjach, mających za zadanie zaaklimatyzować nas w nowym otoczeniu oraz zdobyciu leku na malarię (tak na marginesie - ciekawe, lecz niewiele wnoszące, syndromy choroby), przychodzi moment na eksplorację najbliższej okolicy. I tutaj Far Cry 2 wypada bardzo korzystnie w moich oczach.

Mapa, po której będziemy przemieszczać nasze cztery litery, obejmuje bodajże 50 kilometrów kwadratowych gruntu. Pytanie, czy to dużo? Chyba tak, biorąc pod uwagę ogrom terenu i ilość czasu jaką poświęcimy na zbadanie wszystkich urokliwych zakątków. Niezaprzeczalnie jedną z największych atrakcji Far Cry 2 jest otwarta struktura świata, po którym możemy poruszać się bez skrępowania. Zupełnie jak w Oblivionie, gdzie tylko naturalne przeszkody uniemożliwiały dalszą wędrówkę. Wyłącznie od nas zależy czy wybierzemy ubite szlaki, czy też pomkniemy wyboistymi bezdrożami porośniętymi gęstymi trawami i dżunglą. Bardzo cenię swobodę, zaś w Far Cry 2 jej nie brakuje. W związku z powyższym, niezbędne okazują się stosowne środki transportu, za kierownicami których można usiąść. Chociaż natkniemy się także na inne maszyny (min.: motorówkę, lotnię etc.), cztery koła występują najczęściej i są absolutnie niezastąpione. Drętwy model jazdy w Fps trudno uznać za mankament, ale akurat nie to najbardziej irytuje. Problem jest poważniejszy. Z uwagi na rozmiar mapy, przejażdżki z jednego jej końca na drugi w celu wykonania określonego zadania po kilku godzinach stają się piekielnie nużące. Autorzy chyba celowo postanowili wprowadzić takie rozwiązanie, aby przedłużyć zabawę, jednak zdecydowanie przesadzili. Mocno doskwiera brak kamery zza auta oraz niemożność używania broni podczas jazdy, co znacznie uprzyjemniłoby długie wyprawy. Alternatywą pozostają autobusy mogące zawieźć nas do określonego punktu (choć raptem kilku ...), aczkolwiek nie ratują całkowicie sytuacji. Piesze wycieczki stanowczo odradzam. 

Twoja ocena publikacji:
0
Sebastian Oktaba
Liczba komentarzy: 0
Ten wpis nie ma jeszcze komentarzy. Zaloguj się i napisz pierwszy komentarz.
x Wydawca serwisu PurePC.pl informuje, że na swoich stronach www stosuje pliki cookies (tzw. ciasteczka). Kliknij zgadzam się, aby ta informacja nie pojawiała się więcej. Kliknij polityka cookies, aby dowiedzieć się więcej, w tym jak zarządzać plikami cookies za pośrednictwem swojej przeglądarki.