Zgłoś błąd

X

Zanim wyślesz zgłoszenie, upewnij się że przyczyną problemów nie jest dodatek blokujący reklamy.

Typ zgłoszenia
Treść zgłoszenia
Twój email (opcjonalnie)
Nie wypełniaj tego pola
.
Załóż konto
EnglishDeutschРусскийFrançaisEspañol中国

Recenzja Dungeon Siege III - Zamienił stryjek siekierkę na kijek

Sebastian Oktaba | 05-07-2011 09:46 |

Przychodzę sam ...

Zanim wyruszymy z pieśnią na ustach rąbać potwory, musimy wybrać jeden z czterech dostępnych archetypów postaci, którą uczynimy zarazem naszym wirtualnym alter ego. Kandydat z numerem jeden to Lucas Montbarron - syn wielkiego mistrza Legionu, ostatni z szanowanego i potężnego rodu. Chłopak nie miał łatwego dzieciństwa, ale wychowany został w duchu rycerskich ideałów. Kolejnym herosem gotowym do walki o lepsze jutro jest Anjali, rzekomo legendarna archontka, którą straszono dzieci po wsiach jeśli nie chciały grzecznie spać. Dziewczę owe charakteryzuje naprawdę ognisty temperament, wszak potrafi na zawołanie przybrać formę tego niebezpiecznego żywiołu. Trzecim grywalnym bohaterem jest Reinhart Manx, stały bywalec Stonebridge poświęcający większość czasu na czytanie i rozważania. Jednak wbrew pozorom, ten brodaty dziadyga pozbywa się przeciwników nie tylko zanudzając ich filozoficznymi wywodami na śmierć. Ostatnią heroiną okazuje się pani Katarina, nieślubna córka Hugha Montbarrona, czyli poniekąd siostra Lucasa... Cóż, wybór może i niespecjalnie imponujący, aczkolwiek w zupełności wystarczający. Zmiany względem poprzednika widać zresztą jak na dłoni - zamiast śmiałka znikąd, mamy jasno określone persony.

Decyzja jaką profesję zamierzamy rozwijać zapada wraz ze wskazaniem protegowanego, ponieważ każdy reprezentuje inną szkolę i jest to bilet w jedną stronę. Lucas jako typowy zapuszkowany w zbroję płytową wojownik, gustuje w ostrych narzędziach - zasadniczo mniejszych lub większych mieczach. Walka tym koleżką polega zatem na bezpośrednim okładaniu łapserdaków, kontrowaniu i ciągłej ofensywie. Anjali to postać dystansowa, odpowiednik maga elemntalisty z ukierunkowaniem na ogień, potrafiąca nie tylko krzesać płomieniste wiązanki, lecz również solidnie przywalić kosturem. Archontka może przybierać postać żywiołu lub człowieka, co owocuje innym stylem i zestawem umiejętności. Reinhart Manx jest z kolei specjalistą w dziedzinie dynamiki i entropii, osłabia wrogów oraz razi ich wiązkami energii, samemu czerpiąc z tego silę. Natomiast Katarina to wystrzałowa babka, ponad wszystko ceniąca sobie gnata w dłoni - rewolwer lub strzelbę. Siostra Lucasa skupia więc uwagę na precyzyjnym celowaniu i... rzucaniu klątw potęgujących obrażenia. Istny miszmasz, ale jeszcze dzięki Bogu zjadliwy...

Niestety, przyglądając się systemowi rozwoju postaci i umiejętnościom dochodzę do wniosku, że twórcom zabrakło ciekawych pomysłów, albo odwagi żeby skopiować sprawdzone rozwiązania od konkurencji. Bohaterowie dysponują tylko dziewięcioma zdolnościami głównymi, zatem o rozbudowanych „bulidach” rodem z Mythos czy Diablo II lepiej zapomnieć. Żeby było zabawniej, nie istnieją drzewka tudzież ścieżki do wyboru, ukierunkowujące naszego podpieczonego, dlatego stosunkowo szybko odkrywamy wszystkie jego skille. Wprawdzie owe umiejętności później uzupełniamy o biegłości w dwóch kategoriach, inwestując weń do pięciu punktów, aczkolwiek marna to pociecha dla osób lubiących tworzyć indywidua. Uczucia niedosytu nie zaspakaja także dziesięć pasywnych talentów. Wisienką na torcie jest poniekąd zdobywanie doświadczenia w opanowaniu zdolności aktywnych, tylko jakoś nie mogłem dostrzec profitów płynących z tego tytułu. Reasumując - proces rozwijania herosów nieco kuleje i oferuje relatywnie niewiele możliwości.

Bez względu jaką postacią zdecydujemy się pokierować, pozostałe dzieci Legionu prędzej czy później spotkamy w trakcie przygody. Jednak każdym bohaterem hołotę roznosi się bardzo podobnie, co zawdzięczamy ograniczonej mechanice gry - różnice w rozgrywce wynikające z wyboru siepacza bądź maga, poza drobnymi niuansami można uznać za praktycznie nie do zaobserwowania. Oczywiście operujemy innymi skillami i osprzętem, ale żadna gruntowna zmiana taktyki nie jest potrzebna, bowiem o ile otoczka cRPG rzeczywiście w Dungeon Siege III zaistniała, tak walka wciąż przypomina hack'n'slash. Jakoś nie miałem złudzeń, że Obsidian Entertainmen pójdzie drogą Dragon Age: Początek i przygotuje każdej profesji osobną lokację startową, kilka schematów rozwoju, zajawkę oraz garść początkowych zadań. Spory potencjał został moim skromnym zdaniem niewykorzystany, czego nie zmienia nawet budowanie zaufania wśród członków drużyny, dobitnie świadczące o niespełnionych ambicjach programistów.

0
Zgłoś błąd
Sebastian Oktaba
Liczba komentarzy: 2

Komentarze:

x Wydawca serwisu PurePC.pl informuje, że na swoich stronach www stosuje pliki cookies (tzw. ciasteczka). Kliknij zgadzam się, aby ta informacja nie pojawiała się więcej. Kliknij polityka cookies, aby dowiedzieć się więcej, w tym jak zarządzać plikami cookies za pośrednictwem swojej przeglądarki.